hej Wam!mam 28 lat i ..od 5 lat jestem z facetem z ktorym mam wspaniala sliczna i madra corcie ktora jest naszym najweikszym szczesciem.Problem polega na tym ze tylko ona i rachunki do placenia nas lacza!nie ma mowy o sexie choc zzera mnie od srodka potrzeba bycia z kims tak blisko.ponadto przez rok mialam romans ja sie bardzo zaangazowalam w nowy zwiazek ale facet bal sie wziasc odpowiedzialnosc za przyslowiowe rozbicie rodziny bo sam wlasnie rozwodzi sie ze swoja zona.powiedzialabym ze wlasciwy facet bo duzo nas laczylo wspolnego w niewlasciwym dla neigo czasie gdzie nie jest gotow zaanagazowac sie w nnowy zwiazek.Coraz czesciej mysle o odejsciu i zaczeciu wszystkiego na nowo ale mam obawy czy temu sprostam szczegolnie ze nie mam zadnego wsparcia ze strony rodziny ale nie o tym tu mowa.Nawet poszlam z moim facetem do psychologa by znalesc przyczyne tego kiepskiego ukladu miedzy nami diagnoza-kompletny rak komunikacji.moj facet wrecz uwielbia mnie obwiniac o doslownie wszystko co jest nei po jego mysli przez dlugi czas nauczylam sie to ignorowac ale jak mam gorszy slabszy dzien te slowa rania a jemu to nei przeszkadza ze mnie rani bo wkoncu jak twierdzi to on taki dobry czlowiek jest tylko kobiety wokol sa zle...czuje sie bardzo samotna nie mam w sumie tak komu sie wygadac...co robic?staje sie juz taka obojetna a zarazem jak patrze ba moja niunie to zal mi jej ze ktoregos dnia moze miec osobnych rodzicow bardzo chcialabym miec pelna szcesliwa rodzine ale czy mozna budowac cos z ruin cos co od poczatku nie bylo moim zamierzeniem zakladanie rodziny z tym mezczyzna....prosze o szczere opinie nie potrzebuje juz wiecej krytyki o to dba moj facet;-)
staje sie juz taka obojetna a zarazem jak patrze ba moja niunie to zal mi jej ze ktoregos dnia moze miec osobnych rodzicow bardzo chcialabym miec pelna szcesliwa rodzine ale czy mozna budowac cos z ruin cos co od poczatku nie bylo moim zamierzeniem zakladanie rodziny z tym mezczyzna....prosze o szczere opinie nie potrzebuje juz wiecej krytyki o to dba moj facet;-)
Szczęśliwego związku nie można zbudować z osobą nieszczęśliwą.
A żeby przyszło >nowe<, trzeba posprzątać >stare< i zrobić na to >nowe< miejsce w życiu.
No jesli bylas w stanie zdradzac i co gorsza nie widac po tobie zebys tego zalowala to moze twoj facet wcale nie przesadza z ta krytyka?
4 2012-07-17 02:14:13 Ostatnio edytowany przez luc (2012-07-17 02:15:37)
staje sie juz taka obojetna a zarazem jak patrze ba moja niunie to zal mi jej ze ktoregos dnia moze miec osobnych rodzicow bardzo chcialabym miec pelna szcesliwa rodzine ale czy mozna budowac cos z ruin cos co od poczatku nie bylo moim zamierzeniem zakladanie rodziny z tym mezczyzna....prosze o szczere opinie nie potrzebuje juz wiecej krytyki o to dba moj facet;-)
Mimo kompletnego braku interpunkcji w powyższych wersach, rozumiem, że nie chciałaś zakładać rodziny z tym mężczyzną. Ale jednak założyłaś. Macie dziecko. Potem zdradzałaś. (nie krytykuję tylko próbuję uporządkować)
Chyba musisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie czego oczekiwałaś od związku z tym mężczyzną, z którym jesteś, czy jego krytyka pod Twoim adresem nie ma uzasadnionych podstaw? A w dalszej kolejności: czego właściwie chcesz? Ratować ten związek? Z tym mężczyzną, o którym piszesz, że nie miałaś zamiaru zakładać z nim rodziny? Czy coś was w ogóle kiedyś łączyło? Bo wygląda na to, że chyba jednak nie chcesz ratować istniejącego związku? Nawet ruiny da się odbudować jeżeli mają fundamenty.
luc - podobnie to widzę i podobne pytania mi się nasuwają.
Najbardziej mnie dziwią właśnie standardowe teksty "on mnie za wszystko krytykuje/obwinia", a szczerze mówiąc, to jakoś nie wydaje mi się, aby była to tak do końca prawda. Dlaczego? Otóż dla osoby wchodzącej w związek bez uczucia i bez zaangażowania, oczekiwania partnera i obowiązki wynikające z bycia w związku będą zbyt wygórowane i męczące i nie będzie się z nich wywiązywać (brak należytej komunikacji i partnerstwa). Druga osoba to widzi i czuje. Zawsze będą w takiej sytuacji pretensje czy żale, zazdrość i nieufność. I jak widać - trudno się temu dziwić....
Szczere opinie też też krytyka. I może być bolesna. Wdepnęłaś w coś w co nie powinnaś ? Pytanie dlaczego ? Brzuszek ? Wygląda na to że źle od początku. Romans. Ja się nie dziwię partnerowi. Odwróć sytuację. I jak? Robiłabyś to samo jak piszą poprzednicy.
Fajna diagnoza psychologa. Brak komunikacji. I co? D... na krzesła i acha: brak komunikacji. No tak. A co dalej ?
Rady mam dwie:
1. zrób coś ze swoją głową
2. zakończ związek i tylko nie pakuj się w coś nowego dopóki, patrz pkt.1
prawda jest taka ze ja juz chyba nie widze przyszlosci z moim partnerem a z drugiej strony boje sie samotnosci i chce zapewnic najlepsze zycie dla naszej corki to czego szukam to zwiazek oparty na glebokiej wiezi ktorej nigdy do konca nie mialam z aktualnym partnerem a z glowa mam wszystko ok stad tez moje rozterki....nigdy nie zdradzalam wczesniej a wyniklo to z tego ze zakochalam sie prawdziwie w tamtym facecie z ktorymmialam romans a ktory nie byl gotow na wejscie w powazny zwiazek nie zakonczywszy pierw swojego malzenstwa.-mnie poznal po tym jak jego zona zdecydowala sie odejsc i wyprowadzic...
Ale chaos.. Generalnie nie do końca wiadomo: czego Ty chcesz??
nigdy nie zdradzalam wczesniej a wyniklo to z tego ze zakochalam sie prawdziwie w tamtym facecie z ktorymmialam romans
O jaka biedna... Zdrada to tylko pojscie do lozka? Samego romansu jako zdrade nie uznajesz? Zostaw tego faceta, bo naprawde mi go szkoda...