Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Witam:)nie wiem czy w dobre miejsce trafiłam,ale potrzebuje pomocy,licze na to,ze są tu osoby bardziej doświadczone które mi coś doradzą:)
Byłam z chłopakiem prawie 3 lata mam 19 lat. 2 miesiace temu rozstalismy sie,ja z nim zerwałam bo od jakiegos czasu nie układało sie najlepiej i miałąm wrażenie,że sama oszukuje się,że jest dobrze chociaż wcale nie było.Mysle ze opadły motyle a w nasz zawiązek zaczeła wchodzic rutyna,kiedy zaczynaliśmy być razem,byliśmy w sumie jeszcze dziećmi wiec nasze oczekiwania tez były inne wobec siebie.Mysle ,ze on uważal,ze kocham go an tyle,ze po mimo wszytko nigdy go nie zostawie,przestal o mnie zabiegać, denerwowalo mnie to,że cos obeicywał a potem nie dotrzymywal slowa,w naszym zwiazku zaczeło się robić bardzo nudno,przestal pokazywać,ze mu na mnie zależy,robić jakieś niespodzianki,w zasadzie nigdzie nie wychodziliśmy,a jak już to wszytko było moja inicjatywa i o wszytko musialam sie prosić i najlepiej wszytko planować z kilku tyg. wyprzedzeniem-zero spontanu.Jednym z  takich przykładów jest to,ze ja chialąm pojechać gdzieś na wakacje(chyba jak każdy)jednak jeszcze się uczymy i nie mieliśmy za bardzo kasy, wiec ja poszlam do pracy zeby coś zarobić(nie oczekiwałam że mi je ufunduje)ale on zamiast sie wziać za jakas prace to w koło gadał ze on nie wie jak to bedzie bo nie ma pracy itp.najlepiej bylo leżeć przed telewizorem i oglądać tv.
Kiedy sie rozstalimy wyjasniłam mu wszystko z reszta dobrze wiedzial o co mi chodzi bo już wiele razy wczesniej o tym rozmawialismy 9 miesiecy temu był podobny kryzys jednak nie rozstalismy sie a on mialą zaczac sie zmieniać,niestety dlugo to nie trwało:) Kiedy dotarło do niego ze faktycznie mnie traci bardzo zaczał sie starać,jednak wtedy mnie to wkurzalo,znalazł prace,poszedł na silownie,wysyłal mi kwiaty,robil niespodizanki,chciał pokazać jak bardzo mu zależy itp ale wtedy na mnie to juz nie robiło wrazenia i poweidziląm zeby dał mi spokój,bylo pare burzliwych sytuacji pózniej przez miesiac nie mielismy kontaktu,aż w koncu się odezwał, dał mi list w którym znowu przekonywal ze mu zależy i ze mnie kocha,wszyszło tak,ze pare razy sie spotkalismy mi przeszła złosc i zaczeło mi go troche brakować.Niedługo wyjeżdzam na wakacje i on ciagle powtarza,zebym to wszytko jeszcze przemyślała,ze on bardzo mnie kocha i na mnie czeka.Najgorsze jest to,że ja sama nie wiem co czuje,z jednej strony byłam z nim na tyle długo,ze bardzo sie przyzwyczailam i dażyłam go ogromnym uczuciem,w koncu to pierwsza miłość ,ale z drugiej mysle,ze jestem na tyle młoda,ze nie musze juz trwać w rutynowym związku jak 40latka.Boje się,ze jego zmiany znowu bedą na krótko i w gruncie rzeczy za jakiś czas będzie to samo.Nie wiem czy da się to jeszcze naprawic i czy te uczucia na nowo mozna rozbudzić.Sama juz nie wiem czy z mojej strony to miłość czy przyzwyczajenie...
Jeśli ktoś wg to przeczyta to z góry dziękuje,każda odpowiedź bedzie bardzo cenna bo jestem w kropce.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Jeśli chłopak nie robi zadnych numerow, jest Ci wierny i ogolnie rzecz biorac czujesz sie z nim dobrze to nie widze powodu, dla ktorego mialabys go zostawiac. Wiem, ze zaraz pewnie zostane zbesztany przez Panie tu obecne, ale czemu spodziewacie sie ksieciow z bajki? Motylki przechodzą ZAWSZE - nie ma zwiazku, ktory bylby idealny i zawsze sa wzloty i upadki. Pewnie, ze masz prawo do szczescia i mozesz szukac dalej, ale juz teraz moge Cie zapewnic, ze 'wiecznego milosnego haju' nie doswiadczysz, wiec jesli ten chlopak nie jest zly to czemu rezygnowac?

3

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Ja Cie rozumiem, bo z nami jest tak samo. On twierdzi, ze za bardzo narzekam, ze probuje wymusic na nim czulosc i zainteresowanie - i poniekad tak jest. Ale nie uwazam tego za cos zlego. Jestem kobieta i chcialabym byc czasem traktowana jak kobieta. Nie chodzi mi o kupowanie jakichs drogich prezentow albo wycieczek na koniec swiata.. tylko jakichkolwiek SPONTANICZNYCH, milych gestow. Obecnie jestemy na etapie tygodniowej przerwy od siebie, ktora myslalam ze pomoze, ze sprawie ze zateskni - na razie jeszcze nic takiego sie nie stalo tongue

Teoretycznie Midi ma racje. Skoro nie pije, nie bije, nie jest bardzo zle, to po co szukac nowego. Ale zycie jest za krotkie, zeby byc z kims tylko dlatego ze "dobry z niego czlowiek". Zaslugujemy na szczescie i bycie rozpieszczanym. Nie wiem, tak uwazam.

Moje wyjscie z sytuacji (moze niezbyt fair, ale kto powiedzial, ze zycie jest fair) - badz z nim, ale nie zamykaj sie. Nie mowie tu o randkowaniu z innymi albo zdradach, tylko po prostu sobie z nim trwaj i miej otwarte oczy - a nuz widelec pojawi sie jeszcze ksiaze z bajki.

4

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Fakt, nie zdradza,nie oszukuje nie bije i nie pije,ale nie zawsze tylko przez to rozpadają sie zwiazki,nie twierdze,że on mnie nie kocha bo na swoj sposób na pewno,ale nie chodzi też o to,zeby życie przeżyć,tylko zeby byc szcześliwym,na pewno w jakiś sposób zależy mi na nim,ale w tej chwili już sama nie wiem co to za uczucie i czy wg jest sens od nowa mu zaufać i pakowac się w to,bo potem jak nie wyjdzie znowu bedziemy przechodzili to samo,czy lepiej odpuscic juz teraz,w koncu ile razy mozna dawać szanse i wierzyc,ze ktoś sie zmieni...

loveaellie-myśle,że jeżeli z nim będe,tak sobie trwać to nie bedzie to miało większego sensu,nie  należe tez do takich ludzi,ze bedąc w zwiazku szukam kogoś innego,wiec albo to zakańczam,albo znowu daje szanse,tylko ze ja już sama nie wiem czy faktycznie go kocham i nie wiem czy chce dawać ta szanse,niby jak jestem teraz sama to nie jest mi żle,aczkolwiek czasem cholernie mi go brakuje,boje sie też troche że nawet jak on sie bedzie  bedzie staral to ja stwierdze,ze jednak nie jest tak jak bym chciala i ze nie jestem szczęsliwa.

5

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:

Moje wyjscie z sytuacji (moze niezbyt fair, ale kto powiedzial, ze zycie jest fair) - badz z nim, ale nie zamykaj sie. Nie mowie tu o randkowaniu z innymi albo zdradach, tylko po prostu sobie z nim trwaj i miej otwarte oczy - a nuz widelec pojawi sie jeszcze ksiaze z bajki.

W tym momencie zycze ci zeby cos takiego przytrafilo sie tobie. Nie moge uwierzyc w to co przeczytalem...

6

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
Midi napisał/a:
loveaellie napisał/a:

Moje wyjscie z sytuacji (moze niezbyt fair, ale kto powiedzial, ze zycie jest fair) - badz z nim, ale nie zamykaj sie. Nie mowie tu o randkowaniu z innymi albo zdradach, tylko po prostu sobie z nim trwaj i miej otwarte oczy - a nuz widelec pojawi sie jeszcze ksiaze z bajki.

W tym momencie zycze ci zeby cos takiego przytrafilo sie tobie. Nie moge uwierzyc w to co przeczytalem...

no nieźle, nieźle loveaellie.... A ciekawa jestem jak Ty byś była w związku i po jakimś czasie facet by Cię zostawił i dowiedziałabyś się że był z Tobą dlatego że AKURAT nie było nikogo lepszego i że cały czas miał, jak to napisałaś, otwarte oczy. Fajnie byś się poczuła? Nie sądzę.

7

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

to normalne że ci go brakuje,przecież byliście ze sobą dłuższy czas,ale skoro nie jesteś pewna swoich uczuć,i jak wtedy wróciliście do siebie i cie denerwował tym że sie stara itp. To niewidze sensu ciągnięcia tego dalej. Może potrzebujesz jeszcze czasu i albo zapomnisz o nim albo sie przekonasz co do swoich uczuć co do niego.

8

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Wiem, ze brzmi to strasznie, ale nigdy nie zamykam sobie drzwi. Majac jedna prace, szukam lepszej. Mieszkajac w jednym mieszkaniu, czytam ogloszenia o innych. Bedac z moim chlopakiem, ktorego kocham (zeby nie bylo ze nie), nie zamykam sie na caly swiat, tylko biore pod uwage mozliwosc, ze to jest tylko zwiazek tymczasowy, moze jednak jest mi przeznaczony ktos inny. Nie mowie, ze chodze na randki i jestem z nim, bo nie ma nikogo lepszego. Tylko nie chce sie ograniczac. To zle?

9

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:

Wiem, ze brzmi to strasznie, ale nigdy nie zamykam sobie drzwi. Majac jedna prace, szukam lepszej. Mieszkajac w jednym mieszkaniu, czytam ogloszenia o innych. Bedac z moim chlopakiem, ktorego kocham (zeby nie bylo ze nie), nie zamykam sie na caly swiat, tylko biore pod uwage mozliwosc, ze to jest tylko zwiazek tymczasowy, moze jednak jest mi przeznaczony ktos inny. Nie mowie, ze chodze na randki i jestem z nim, bo nie ma nikogo lepszego. Tylko nie chce sie ograniczac. To zle?

porównujesz swój związek do pracy i mieszkania. A to zupełnie dwie inne sprawy. Do mieszkania czy pracy nie ma się stosunku emocjonalnego, mieszkanie nie czuje, nie odwzajemnia Twoich uczuć. Ja też jestem w związku i nie wyobrażam sobie sytuacji żebym mogła w taki sposób oszukiwać mojego chłopaka. I to nie jest tak że się ograniczam, zamykam na świat. Mam znajomych, kolegów i utrzymuję z nimi kontakty ale nie myślę o szukaniu kogoś bo jestem szczęśliwa. Nigdy nie jest się pewnym czy to ta właściwa osoba, ale jak się już decydujesz na bycie z kimś, to na litość boską, niech to nie będzie dla Ciebie rezerwa, bo "może znajdę kogoś innego"

10

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

tak to jest teraz.... a nóż widelec trafi się ktoś lepszy... ktoś kto tak mówi po prostu nie ma miłości  Rozumiem szukać lepszej pracy, mieszkania, ale człowieka...? to dlatego, że teraz ma się partnerów, a nie narzeczonych czy mężów. to tak jak w tej piosence.. znów się zepsułeś i wiem co zrobię.. zamienię Ciebie na lepszy OBIEKT. :)Pozdrawiam.

11

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Eudajmonia, ja byłam w dość podobnej sytuacji. Byłam z gościem jakieś 2,5 roku i rozstaliśmy się jak miałam 19 lat. W sumie oboje chcieliśmy się rozstać, choć to ja się głównie bałam, że co teraz, a jak nie znajdę lepszego i będę żałować, a rzeczy, które mi nie pasowały okażą się błahostką? Jednak dobrze zrobiłam, że odeszłam. Nie byliśmy do końca dobrani, kierowaliśmy się trochę innymi wartościami w życiu, a na dodatek nie czułam się z nim do końca kobietą. I ogólna zasada odnośnie zmian brzmi: ludzie się nie zmieniają. Ok, można się trochę zmienić, ale dla siebie samego, nie dla kogoś. Wtedy taka zmiana będzie trwała. I uważam, że albo się kogoś akceptuje takim, jakim jest albo się z nim rozstaje i daje mu żyć po swojemu. Bo jeszcze zacząć wrzucać skarpetki do kosza na bieliznę można bez większego problemu, ale podejścia do świata nie da się zmienić.

12

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
cherry_dance napisał/a:
loveaellie napisał/a:

Wiem, ze brzmi to strasznie, ale nigdy nie zamykam sobie drzwi. Majac jedna prace, szukam lepszej. Mieszkajac w jednym mieszkaniu, czytam ogloszenia o innych. Bedac z moim chlopakiem, ktorego kocham (zeby nie bylo ze nie), nie zamykam sie na caly swiat, tylko biore pod uwage mozliwosc, ze to jest tylko zwiazek tymczasowy, moze jednak jest mi przeznaczony ktos inny. Nie mowie, ze chodze na randki i jestem z nim, bo nie ma nikogo lepszego. Tylko nie chce sie ograniczac. To zle?

porównujesz swój związek do pracy i mieszkania. A to zupełnie dwie inne sprawy. Do mieszkania czy pracy nie ma się stosunku emocjonalnego, mieszkanie nie czuje, nie odwzajemnia Twoich uczuć. Ja też jestem w związku i nie wyobrażam sobie sytuacji żebym mogła w taki sposób oszukiwać mojego chłopaka. I to nie jest tak że się ograniczam, zamykam na świat. Mam znajomych, kolegów i utrzymuję z nimi kontakty ale nie myślę o szukaniu kogoś bo jestem szczęśliwa. Nigdy nie jest się pewnym czy to ta właściwa osoba, ale jak się już decydujesz na bycie z kimś, to na litość boską, niech to nie będzie dla Ciebie rezerwa, bo "może znajdę kogoś innego"

Kurcze, ale to nie jest do konca tak. Nie mowie, ze kogos SZUKAM. Nie jest dla mnie rezerwa, bo gdyby bylo mi z nim zle, to bylabym sama. Dla mnie zwiazek to podjecie decyzji. Jest mi z nim dobrze, kochamy sie - wiec jestesmy razem. Ale przeciez nawet i na tym forum zdarzaly sie historie typu - kobieta jest z mezczyzna, niby wszystko cacy, ale jednak nie do konca, brakuje chemii/milosci/seksu/wspolnych zainteresowan. I nagle ona poznaje kogos, kto daje jej wszystko i z nim czuje sie o niebo lepiej. Zostawia chlopaka i zostaje z tym drugim do konca zycia, bo okazuje sie, ze to jednak ON byl jej druga polowka pomaranczy.
Nie widze w tym nic zlego. Z tym pierwszym przezyla kilka milych chwil, ale dopiero drugi sprawil ze byla z nim szczesliwa. Zdarza sie przeciez.

13

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

loveaellie rozumiem, że nie masz nic przeciwko zeby twoj partner wymienil cie na lepszy model? i ciekawe czy zna twoje podejscie...

14

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Jesli pojawi sie dziewczyna, ktora nie bedzie miala tych wszystkich denerwujacych cech, ktore mam ja - dlaczego nie? Skoro nie mamy dzieci, nie jestesmy po slubie - dlaczego mialby sie meczyc ze mna, jesli znajdzie sie dla niego ktos lepszy? Nie rozumiem troche Waszego podejscia.

15 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-07-14 13:29:14)

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

No nie rozumiesz to fakt... i ta cała obłuda tutaj prezentowana... smile nie umawiam się na randki, ale mam oczy otwarte... no śmiechu warte. Albo jestem z tym facetem i jest ok i jestem zadowolona albo mi on nie pasuje i szukam kogoś innego i wtedy mam "oczy otwarte". Czy w związkach już naprawde nie ma szczerości... czy to wszystko o czym tu piszemy to już jedna wielka gra, poszukiwanie tego LEPSZEGO MODELU ..... jak lepszego mieszkania czy lepszej pracy.... Przecież miłość ma też oznaczać wyrozumiałość, tolerancje dla  określonych wad.... a nie "o znalazłam kogoś kto rzadziej przeklina.. to see you 1;0 dla niego więc kochanie odpadasz..." Z przykrością muszę stwierdzić że ogólnie panujący cynizm zupełnie mnie dobija. I albo ja jestem Beznadziejnie naiwnym człowiekiem albo coś to nie jest tak....

16

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Baziula, no niestety... Ja się tylko łudzę, że to jest jednak ciągle mniejszość...
loveaellie nie odpowiedzialas na pytanie - czy twój partner zna twoje podejscie?

17 Ostatnio edytowany przez loveaellie (2012-07-14 13:50:21)

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Nie zastanawialam sie nad tym, wydawalo mi sie ze wszyscy ludzie maja takie podejscie jak ja big_smile. Poza naiwnymi 16stkami, ktore wierza w milosc i w to ze beda sobie z jednym facetem cale zycie. Fakt, jestem cyniczna, ale tego mnie nauczylo zycie i wszystkie zwiazki, na ktore patrze. A czytajac historie stad jeszcze bardziej sie w tym utwierdzam. Kochajacy maz, daje kwiatki i nosi na rekach, a pozniej nagle okazuje sie ze od 5lat ma kochanke. Kobiety swiezo przed slubem uprawiaja seks ze swoim szwagrem. Milosc to milosc. A oddanie calej siebie i decydowanie na bycie z kims nie-do-konca-szczesliwa, tylko dlatego ze "to dobry chlopak" i "przeciez sie kochamy" to drugie. Mozna kochac kogos, ale siebie trzeba zawsze kochac bardziej.

18 Ostatnio edytowany przez Midi (2012-07-14 13:58:27)

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

To jak nie wiesz to proponuje go zapytac i powiedziec jakie jest twoje. Obrzydliwe...

19

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Zdrady, nieuczciwość to każdy z nasz zna  z życia i nawet nie próbuje mówić że tak nie ma. Owszem jest. Czy warto kochać siebie - owszem zdrowy egoizm służy mnie i mojemu otoczeniu. Sorry ale to co piszesz to raczej pasuje do podejścia szesnastolatek, na zasadzie jak znajdę coś lepszego "baj baj" Dziś 16 latki już nie wierzą że będą całe życie z jednym mężczyzną. Oj nie. W tym świecie wypełnionym cynizmem aż po brzegi warto być z chłopakiem "bo jest dobry" , bo to już bardzo wiele a przede wszystkim szansa na prawdziwą miłość a nie na "poszukiwnie wrażeń i absolutnego szczęścia" .

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

A ja rozumiem podejście Loveaellie, chociaż sama takiego zachowania nie praktykuję. Loveaellie może nie wierzyć w miłość do grobowej deski i ma do tego prawo. Sądzę, że nazywanie jej cyniczną jest sporym nieporozumieniem. Zgadzam się, że lepiej zostawić partnera, którego się nie kocha i rozpocząć nowy związek, bo życie ma się jedno. A że czasem poznaje się tą osobą podczas trwania innego związku... no cóż, życie czasem pisze przedziwne scenariusze.

Wracając do tematu smile
Wydaje mi się, że chyba powinnaś dłużej odpocząć od Twojego faceta. Masz wątpliwości, a w miłości nie powinno ich być. Może przerwa dałaby Ci odpowiedź? Jak kocha to poczeka smile.

21

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Co innego poznać kogoś, odejść zacząć nowy związek a co innego podczas trwania związku "mieć oczy szeroko otwarte" . Czyli szukać po prostu....

22

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:

Ja Cie rozumiem, bo z nami jest tak samo. On twierdzi, ze za bardzo narzekam, ze probuje wymusic na nim czulosc i zainteresowanie - i poniekad tak jest. Ale nie uwazam tego za cos zlego. Jestem kobieta i chcialabym byc czasem traktowana jak kobieta. Nie chodzi mi o kupowanie jakichs drogich prezentow albo wycieczek na koniec swiata.. tylko jakichkolwiek SPONTANICZNYCH, milych gestow. Obecnie jestemy na etapie tygodniowej przerwy od siebie, ktora myslalam ze pomoze, ze sprawie ze zateskni - na razie jeszcze nic takiego sie nie stalo tongue

Teoretycznie Midi ma racje. Skoro nie pije, nie bije, nie jest bardzo zle, to po co szukac nowego. Ale zycie jest za krotkie, zeby byc z kims tylko dlatego ze "dobry z niego czlowiek". Zaslugujemy na szczescie i bycie rozpieszczanym. Nie wiem, tak uwazam.

Moje wyjscie z sytuacji (moze niezbyt fair, ale kto powiedzial, ze zycie jest fair) - badz z nim, ale nie zamykaj sie. Nie mowie tu o randkowaniu z innymi albo zdradach, tylko po prostu sobie z nim trwaj i miej otwarte oczy - a nuz widelec pojawi sie jeszcze ksiaze z bajki.

Zasługujemy na szczęście i bycie rozpieszczanym - tak. Jestem kobietą i to lubię. Ale trzeba pamietac, że to działa w dwie strony. To nie tylko facet ma o nas dbać, ale też my o niego. Nie zawsze chcemy słuchac rad starszych ludzi, bo "wiemy swoje". A warto. Moja Mama zawsze mi mówiła: "masz świetnego męża i o niego dbaj". To nie znaczy, że trzeba być podnóżkiem, podstawiać kapcie etc. To nie znaczy, że trzeba być uległym (broń boże), ale on też musi wiedzieć, że jest dla nas ważny, musi to czuć czyli trzeba mu to okazać. Każdy to robi (jeśli robi) na swój sposób. Jeśli chcemy być tymi najpiękniejszymi, namądrzejszymi (co kto lubi) dla faceta, to trzeba pamiętać, że mężczyzna też (a może nawet bardziej) lubi być doceniany. Chcemy czułości to sami też musimy ją dawać.
Wybacz, ale Twoje podejście:"trwaj i miej oczy otwarte, bo a nuż trafi się ktoś lepszy" jest dla mnie nie do zaakceptowania. No jasne, że są inni , mądrzejsi, bogatsi, lepsi w łóżku - co tam ktoś preferuje. Tylko co z tego ? Jeśli jestem z nim dlatego, że tak zdecydowałam to nie szukam, ani nie oglądam się za innymi. Mówię oczywiście o normalnym związku, a nie o tzw. (ktorego nie rozumiem) związku otwartym. Jak ktoś cos takiego wybrał to oczywiście jego sprawa. Wyłączam z tego rozumowania też związki patologiczne ( z alkoholizmem, przemocą etc.) bo z tych rzeczywiście trzeba uciekać.   
Baziula też dobrze napisała - mała dawka zdrowego egoizmu dobrze służy wszystkim.

23

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
Eudajmonia napisał/a:

tylko ze ja już sama nie wiem czy faktycznie go kocham

To jest rzeczywiście podstawowe pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć.

24

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Wydaje mi sie, ze caly czas jeszcze zle mnie rozumiecie. Nie mowie, zeby przykladowo podczas bycia z chlopakiem A flirtowac z chlopakiem B czy C, zeby sypiac z innymi, chodzic na randki i ich "testowac". Jesli chlopak A rzeczywiscie jest dla nas dobry - wspaniale. Mozna sobie trwac w takim zwiazku. Ale nie wychodzic z zalozenia, ze juz nie moze byc lepiej, bo moze. I jesil zauwazymy szanse na to, powinnysmy z niej skorzystac. Tak uwazam.

+ Luc, rozumiem podejscie Twoje i Twojej mamy. Ale patrzac na przyklad na swoja wlasna, widze doskonaly przyklad na to, ze mam racje. Maz mojej mamy jest czlowiekiem dobrym, takim "poczciwym" (to chyba idealne slowo na niego). I mama sobie z nim jest juz x lat. Co z tego, skoro nie daje jej szczescia, motylkow, zadnych szalonych uniesien. Jest sobie z nim, bo on ja kocha, a przeciez w wieku 45lat nie chce jej sie przechodzic przez kolejny rozwod i szukac nowego. Dla mnie to jest niedopuszczalne. Co z tego, ze on jest dobrym czlowiekiem, skoro STAC JA NA COS WIECEJ? Wiadomo, mogla trafic gorzej, na kogos kto bedzie pil i bil. Ale moglaby trafic tez o wiele lepiej. Tylko ze ona ma wlasnie oczy zamkniete, nie widzi tego ilu mezczyzn sie nia zainteresuje.. i nie chce korzystac z zycia.

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Wydaje mi się, że to wszystko przez to, że teraz coraz młodsze osoby wiążą się ze sobą "na stałe". Dawniej było spotykanie się, umawianie .. a teraz 15-stolatki są w poważnych związkach.. W życiu trzeba sie wyszaleć, popróbować .. Może źle myśle, no ale tak właśnie mi się wydaje..

A co do "sporu", który wynikł z dyskusji .. Jeśli jestem z chłopakiem, kocham go to dlaczego zakładam, że to związek "tymczasowy"? To po co być w takim związku, który z założenia się rozpadnie .. ?

26

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:

Wydaje mi sie, ze caly czas jeszcze zle mnie rozumiecie. Nie mowie, zeby przykladowo podczas bycia z chlopakiem A flirtowac z chlopakiem B czy C, zeby sypiac z innymi, chodzic na randki i ich "testowac". Jesli chlopak A rzeczywiscie jest dla nas dobry - wspaniale. Mozna sobie trwac w takim zwiazku. Ale nie wychodzic z zalozenia, ze juz nie moze byc lepiej, bo moze. I jesil zauwazymy szanse na to, powinnysmy z niej skorzystac. Tak uwazam.

+ Luc, rozumiem podejscie Twoje i Twojej mamy. Ale patrzac na przyklad na swoja wlasna, widze doskonaly przyklad na to, ze mam racje. Maz mojej mamy jest czlowiekiem dobrym, takim "poczciwym" (to chyba idealne slowo na niego). I mama sobie z nim jest juz x lat. Co z tego, skoro nie daje jej szczescia, motylkow, zadnych szalonych uniesien. Jest sobie z nim, bo on ja kocha, a przeciez w wieku 45lat nie chce jej sie przechodzic przez kolejny rozwod i szukac nowego. Dla mnie to jest niedopuszczalne. Co z tego, ze on jest dobrym czlowiekiem, skoro STAC JA NA COS WIECEJ? Wiadomo, mogla trafic gorzej, na kogos kto bedzie pil i bil. Ale moglaby trafic tez o wiele lepiej. Tylko ze ona ma wlasnie oczy zamkniete, nie widzi tego ilu mezczyzn sie nia zainteresuje.. i nie chce korzystac z zycia.

Chyba jednak dobrze rozumiałam. Też nie chodziło o spotykanie się czy spanie z innymi bo to już ewidentna zdrada i temat na inną rozmowę. Chodziło o ocenę podejścia: jestem z nim ale może trafi się coś lepszego. Jak pisałam wcześniej - zawsze gdzieś są lepsi. Tylko rozumowanie, że "może być lepiej" oznacza, że traktujesz związek jako tymczasowy. Jeśli takie jest podejście obu stron, to chociaż go nie rozumiem to OK. Ale jeżeli tylko Twoje to jest już nieuczciwe.
A co do twojej Mamy, to czy jesteś pewna, że on nie daje jej szczęścia? Motylki i szalone uniesienia to nie wszystko. Same one szczęścia nie dają. Dobrze jak są, ale to jest przejściowe, przemijające. Do szczęścia trzeba czegoś więcej. Całe życie nie mozna mieć tylko motylków, bo jak one miną zostaje się z niczym.

27

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Ja staram sie nie zakladac NIC. Ani, ze na zawsze, ani, ze zwiazek tymczasowy. Jesli sie uda na "zawsze" - super. Bede naprawde bardzo sie cieszyc. Jesli nie - trudno. Ale nie bede jakos szczegolnie zaskoczona.

Co do mojej Mamy - jestem pewna, ze nie jest szczesliwa. Tylko po prostu jest z nim, bo jest "dobry", "moglo byc gorzej", a poza tym nie chce jej sie szukac nikogo nowego - mimo tego ze jest jeszcze bardzo, jak na swoj wiek, atrakcyjna.

Wiem, ze jestem cyniczna, nie obrazam sie kiedy ktos mi to zarzuca. Ale wiaze sie to z dodatkowa ostroznoscia, przynajmniej jak sie skonczy, bedzie mniej bolalo wink

28

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

A ja w pewnym sensie rozumiem loveaellie. Właśnie mi się wydaje, że ludzie się trochę czasem bez sensu zamykają na jedną osobę, odpuszczają sobie m.in. znajomych i "poświęcają" się dla drugiej połówki zupełnie. A potem się okazuje, że to jednak nie to i tragedia gotowa, bo jest się samym jak palec. Uważam, że nie powinno się zakładać z góry, że ta jedna jedyna osoba jest dla mnie wszystkim i wszystko powinnam robić pod nią. Jestem za trzeźwym spoglądaniem na miłość, intercyzą, a także rozwodem, jeśli uczucie się wypali, a nie trwaniem w martwym związku z przyzwyczajenia. Nie chodzi o traktowanie związku jako niepoważnego, czy przejściowego, chodzi o liczenie się z tym, że nie da się niektórych sytuacji przewidzieć oraz, że nigdy się tak naprawdę nie zna do końca danego człowieka (ba, siebie się nawet nie zna) i ciężko przewidzieć co się będzie działo za kilka lat. Choć w tym konkretnym przypadku zalecałabym się po prostu rozstać, bo skoro uczucia nie ma, to nie ma.

29

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
kaisa_malene napisał/a:

A ja w pewnym sensie rozumiem loveaellie. Właśnie mi się wydaje, że ludzie się trochę czasem bez sensu zamykają na jedną osobę, odpuszczają sobie m.in. znajomych i "poświęcają" się dla drugiej połówki zupełnie. A potem się okazuje, że to jednak nie to i tragedia gotowa, bo jest się samym jak palec. Uważam, że nie powinno się zakładać z góry, że ta jedna jedyna osoba jest dla mnie wszystkim i wszystko powinnam robić pod nią. Jestem za trzeźwym spoglądaniem na miłość, intercyzą, a także rozwodem, jeśli uczucie się wypali, a nie trwaniem w martwym związku z przyzwyczajenia. Nie chodzi o traktowanie związku jako niepoważnego, czy przejściowego, chodzi o liczenie się z tym, że nie da się niektórych sytuacji przewidzieć oraz, że nigdy się tak naprawdę nie zna do końca danego człowieka (ba, siebie się nawet nie zna) i ciężko przewidzieć co się będzie działo za kilka lat. Choć w tym konkretnym przypadku zalecałabym się po prostu rozstać, bo skoro uczucia nie ma, to nie ma.

To co napisałaś to jednak coś innego niż podejście loveaellie.
Nie chodziło mi wcale o "zamykanie się" na jedną osobę, tylko o podejście do związku. Wcale nie uważam, że poświęcenie sie dla tej jednej osoby to dobre wyjście. Wręcz przeciwnie. Można z czegoś zrezygnować ale poświęcenie to już nie. Powiem więcej, uważam za nieporozumienie także całkowite poświęcenie się dzieciom. Nie należy rezygnować z własnego życia bo może zdarzyć się, że związek "nie wypali". Trzeba być niezależnym, zwłaszcza od mężczyzny. Trzeba miec też własne życie, przyjaciół, zainteresowania etc.

Loveaellie - z tego co ostatnio napisałaś to nie wiem czy jesteś cyniczna, czy po prostu zbyt ostrożna, albo nawet zrezygnowana. Tylko czy z takim podejściem jesteś w stanie stworzyć trwały związek to już mam wątpliwości.

30 Ostatnio edytowany przez kowaledlo (2012-07-15 03:49:15)

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

loveaellie, życzę Ci abyś do końca życia spotykała facetów, którzy mają podejście podobne do Twojego, cytuję:
"Moje wyjscie z sytuacji (moze niezbyt fair, ale kto powiedzial, ze zycie jest fair) - badz z nim, ale nie zamykaj sie."
W dalszych postach dokładniej to wyjaśniłaś i myślę, że luc, baziula, cherry_dance i Midi, dobrze to zrozumieli i słusznie się do tego odnieśli.

Nie wiem czy znasz tego demota: "Spytano parę staruszków, jak wytrzymali ze sobą 50 lat."

Przemoc, zdrady (choćby jedna jedyna i bardzo żałowana!!!), alkoholizm, dragi, inne niszczące nałogi i patologie = bezdyskusyjny koniec związku/małżeństwa.
Jednak podejście "jestem z nim, ale jak trafi się coś lepszego..." sprawia, że przy innym mniejszym lub większym kryzysie, Ty nigdy nie będziesz na 100% walczyła o próbę naprawy związku, bo choćby podświadomie będziesz już myślała o kilku "zamiennikach", których wcześniej sobie wypatrzyłaś i cały czas miałaś ich na oku.

To chore i nienormalne podejście do związków - taka sama skrajność jak trwanie na siłę w patologii.

Landrynkowy okres zauroczenia zawsze minie i dopiero później jest prawdziwa miłość (!), którą trzeba całe życie (!) wspólnie (!) pielęgnować - podtrzymywać ogień miłości, a nie rozglądać się za następnymi motylkami w brzuchu...

Ja też naczytałem się wiele historii na tym forum, w tym o dziewczynach, którym było za dobrze w związkach, więc "dobrego" zamieniały na "nowego" i po super początkach... znowu rutyna, a czasami jeszcze jakaś patologia dochodziła i zostawało im wycie do księżyca, że wcześniej odrzuciły prawdziwą miłość i że było im tak dobrze...
wychodzą dwa powiedzenia: "Polak mądry po szkodzie" i "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma".

31

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
kowaledlo napisał/a:

Przemoc, zdrady (choćby jedna jedyna i bardzo żałowana!!!), alkoholizm, dragi, inne niszczące nałogi i patologie = bezdyskusyjny koniec związku/małżeństwa.

Przemoc, alkoholizm, dragi -tak. Nad zdrada bym sie zastanowila, czasem jest to do wybaczenia.

kowaledlo napisał/a:

Jednak podejście "jestem z nim, ale jak trafi się coś lepszego..." sprawia, że przy innym mniejszym lub większym kryzysie, Ty nigdy nie będziesz na 100% walczyła o próbę naprawy związku, bo choćby podświadomie będziesz już myślała o kilku "zamiennikach", których wcześniej sobie wypatrzyłaś i cały czas miałaś ich na oku.

Ktorys raz juz tlumacze - nie WYPATRUJE sobie zamiennikow. Ale pewnie nie bede walczyla, bo ilez mozna. Jesli psuje sie cos dziesiaty raz w ciagu miesiaca, to po co walczyc? I tak sie zepsuje i jedenasty..

kowaledlo napisał/a:

Landrynkowy okres zauroczenia zawsze minie i dopiero później jest prawdziwa miłość (!), którą trzeba całe życie (!) wspólnie (!) pielęgnować - podtrzymywać ogień miłości, a nie rozglądać się za następnymi motylkami w brzuchu...

I dlaczego Cale zycie. Po slubie, okej (chociaz tez nie zawsze). Mam 23 lata, jestem z facetem ponad rok. Jesli wyjdzie z tego cale zycie - naprawde bede sie cieszyc. Ale na razie nie mysle w tych kategoriach, bo nie warto.

32

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Te rozmowy już tracą sens. loveaellie w jednym poście mówi to a w drugim tamto. Szuka "szuka motylków" w brzuchu bo wydaje jej się że miłość to ciągła ekscytacja i frajda. Wolno jej. Powodzenia.

33

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
Midi napisał/a:

Baziula, no niestety... Ja się tylko łudzę, że to jest jednak ciągle mniejszość...
loveaellie nie odpowiedzialas na pytanie - czy twój partner zna twoje podejscie?

Wczoraj opowiedzialam mu o tej dyskusji na forum (Artuuur, znowu net kobiety mnie nienawidza big_smile) i jedyne o co spytal na koniec:
- I co, chcesz mnie tez wymienic na lepszy model?
- Nie, jeszcze lepszego nie znalazlam.

Koniec.

34 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-07-16 11:51:14)

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:
Midi napisał/a:

Baziula, no niestety... Ja się tylko łudzę, że to jest jednak ciągle mniejszość...
loveaellie nie odpowiedzialas na pytanie - czy twój partner zna twoje podejscie?

Wczoraj opowiedzialam mu o tej dyskusji na forum (Artuuur, znowu net kobiety mnie nienawidza big_smile) i jedyne o co spytal na koniec:
- I co, chcesz mnie tez wymienic na lepszy model?
- Nie, jeszcze lepszego nie znalazlam.

Koniec.

No nie chcę już ciągnąć tego wątku, bo nie wiem czy warto, ale przekora podpowiada mi aby wrzucić swoje trzy grosze..... tongue
Zatem gdybym ja na pytanie swego chłopaka - I co, chcesz mnie tez wymienic na lepszy model? odpowiedziała - Nie, jeszcze lepszego nie znalazlam. To faktycznie mógłby to być KONIEC.... koniec tej znajomości.  i ODWROTNIE  ja też poważnie zastanowiłabym się nad zakończeniem tej znajomości gdybym usłyszała No, ...jeszcze lepszej nie znalazłem.... ( więc narazie łapiesz się złotko )  . Dlaczego ? Bo chyba każdy ma odrobinę honoru i własnej godności.... Chyba że cały ten dialog potraktujemy w konwencji żartu. Pozdrawiam smile

35

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(
loveaellie napisał/a:
Midi napisał/a:

Baziula, no niestety... Ja się tylko łudzę, że to jest jednak ciągle mniejszość...
loveaellie nie odpowiedzialas na pytanie - czy twój partner zna twoje podejscie?

Wczoraj opowiedzialam mu o tej dyskusji na forum (Artuuur, znowu net kobiety mnie nienawidza big_smile) i jedyne o co spytal na koniec:
- I co, chcesz mnie tez wymienic na lepszy model?
- Nie, jeszcze lepszego nie znalazlam.

Koniec.

Jesli tak zabrzmialo jego pytanie to chyba jednak nie do konca wie jakie slowa tu padly ;p

36

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Wlasnie ja tez troche mam wrazenie, ze ta dyskusja juz nie powinna byc ciagnieta, bo sie robi bez sensu.. ale meczy mnie to, ze ktos mnie nie rozumie i ma inne zdanie niz ja tongue Dlatego chyba ciagle mysle o tym, co by tu dopisac, zeby Was przekonac, ze nie mam na mysli nic zlego big_smile. Ale faktycznie, konczmy.

Midi - Oj tam, no piate przez dziesiate wie. Calej rozmowy mu nie streszczalam wink

37

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Cześć przypadkowo trafiłam na wasze forum i bardzo mi się spodobało. Stwierdziłam, że wyleje swoje żale na forum bo już sama nie wiem co mam myśleć o sobie i moim partnerze. Jestemy ze sobą 3,5 roku poznałam go w krótko przed 18 urodzinami on miał wówczas 24. Bardzo mi się spodobał fajny chłopak świetne poczucie humoru, dobrze sie prezentował dużo lasek za nim latało a on wybrał wtedy mnie imponowało mi to...a teraz ? sama nie wiem co myslec o moim zyciu a w sumie naszym. Po moich 18 urodzinach zamieszkalismy razem(ja mieszkalam sama z powodow rodzinnych)bylo ok az gdy po 1,5 roku zdradzil mnie z jedna lafirynda. Nie moglam zniesc tego jak mnie ponizyl w dwojaki sposob spotykajac sie pozniej przez 2 tyg z nia i ze mna sypiajac ... kiedy dowiedzialam sie o tym wyrzucilam go. Akurat zblizał sie weekend wiec siostra wyciagnela mnie na dzialke na impreze zebym nie siedziala i ryczala. Bylo ok dopoki moj luby nie napisal sms do mojego szwagra jak mu to mnie brakuje i ze nie wie co zrobic zeby mnie odzyskac. Pisalam z nim jako moj szwagier on odp nic sie nie domyslajac z kim pisze. Spotkailismy sie no i zmiekłam ... wybaczyłam i na nowo zaczęło się układać. Później znowu kłotnie i pretensje jednak w gre zaczeła wchodzic moja siostra strasznie się nie lubią. Ja byłam między młotem a kowadłem. Nie wiedziałam co mam robić. Postanowiłam, że wyjedziemy razem za granice. Uważałam, że uwolnię się od tego koszmaru....mieszkamy juz rok za granicą. Z poczatku było ok może z wyjatkiem awantur z powodów dziewczyn, które były na tyle bezczelne, ze potrafily sie slinic na jego widok nawet przy mnie wtedy poprostu wybuchalam chociaz on zapewnial mnie, iz one to tylko jakies panienki, ktore moga sobie tylko na niego popatrzec. Denerwuje mnie, ze wszystko jest na mojej głowie. Bylismy na urlopie i on mi sie oswiadczyl oczywiscie przyjelam pierscionek. Ale czy aby na pewno sie nie pomylilam. Czasami czuje pustke ... jakbym potrzebowala drugiego zycia przyjaciol, ktorych stracilam i sie bawic. Chyba za szybko wkroczylam w dorosle zycie. Czasem mam ochote rzucic to wszystko i wyjechac gdzies z kims nowo poznanym i miec gdzies to wszystko ale wiem ze tak sie nie da. Wiem, że z czasem za nim zatęsknie i boję się odrzucenia i samotności.

38

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Szczerze mówiąc nie rozumiem waszej nagonki na loveaellie. Nie można zamknąć się na cały świat, nie można dopuścić, aby nasz partner był dla nas całym światem. To tworzy patologie takie jak ciągłe wiszenie na drugim człowieku, nieumiejętność poradzenia sobie samemu, chorobliwą zazdrość.

Całą tę dyskusje można podsumować słowami "jak nie ten, to inny". Nie można się zamykać, bo życie jest naprawdę zaskakujące i pisze tak pokręcone scenariusze, że scenarzyści telenowel brazylijskich by na takie pomysły nie wpadli. Bycie z kimś na siłę nie jest rozwiązaniem ani dobrym, ani moralnie słusznym. Bo nie wypada kogoś zostawić dla innej/innego? A wypada żyć w zakłamaniu i kłamstwie? No raczej nie bardzo. Warto podtrzymywać patologię w imię "walki o uczucie i związek" ? No też nie warto. Trzeba być szczerym, uczciwym i trzeba szanować drugiego człowieka. A w niektórych sytuacjach wyrazem tych uczuć może być bardziej rozstanie niż trwałe w ułudzie.


Tylko prawidłowa ocena sytuacji kiedy warto, a kiedy nie warto walczyć jest szalenie trudna.

39

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Yoghurt - żadnej nagonki nie było. Na pewno nie z mojej strony.
Twoja wypowiedź świadczy o tym, że chyba niezbyt uważnie przeczytałeś odpowiedzi.

Ja też nie twierdzę, że należy się zamykać na cały świat, dopuścić do sytuacji gdy partner jest "całym światem". Wydawało mi się, że to wyraźnie pisałam.
Nie chodzi o trwanie w związku na siłę.
Chodziło tylko o to, że jeżeli związek jest OK to "otwieranie się na innych", a nuż trafi się ktoś lepszy, świadczy o traktowaniu związku jako tymczasowego. Jeśli obie strony podchodzą w ten sposób to ich sprawa. Jeśli jednak tylko jedna, to jest to niezbyt uczciwe wobec drugiej osoby.

40

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Chodziło tylko o to, że jeżeli związek jest OK to "otwieranie się na innych", a nuż trafi się ktoś lepszy, świadczy o traktowaniu związku jako tymczasowego.

Tylko, że ja tego tak właśnie odebrałem. Nie jako trwanie w związku w czekaniu na kogoś innego, ale właśnie jako niezamykanie się na innych.

41

Odp: Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Nagonka na loveaellie była. A przecież bardzo wielu mężczyzn to właśnie robi - poczytajcie tematy zakładane przez kobiety. Czy mógł się odkochać w 3 dni (w tydzień, w miesiąc). A on po prostu był bo nie trafiła się lepsza. Miał darmowa gosposię i seks. Gdy się pojawiła inna znikał jak sen.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pogubiłam sie i sama już nie wiem co robić:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024