dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Znalazłam się w takiej sytuacji , tkwię w niej od już długiego czasu . Prawda , jaka ciśnie mi się na usta ,to fakt ,ze poniosłam klęskę życiową ,że zmarnowałam najlepsze lata swojego życia , swoją młodość oddaną dzieciom , ich potrzebom , ich wychowaniu. Wydawało mi się ,że uczę ich dobra , uczciwości , prawdomówności i.t.p. . Teraz wyrzuciły mnie poza krąg , bo ważne jest dla nich to ,że tatuś daje szmal.
Tak mówią ludzie ,którym przybliżam temat. Nie mogę w to uwierzyć , lecz tak to trwa . Tatuś był tyranem nie tylko dla mnie. Może ktoś zna inną przyczynę niż wszech rządzący pieniądz.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

pozbierałam się po strasznych ekscesach na szczęście już byłego ( rozwód z jego winy) , ale po ekscesach dzieci nie potrafię . Bardzo cierpię , a byłam przecież starającą się matką . No i często wymagającą ! Może tu jest pies pogrzebany

3

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Witaj. Dokładnie wiem co czujesz. Jestem w patowej sytuacji. Ratując siebie musiałam odejść bez niczego. Żeby się wzmocnić psychicznie. (Wieloletnie znęcanie się psychiczne byłego nad rodziną). Wiadomo,że nie zrobię tego w miesiąc. Psychikę mam zrytą. Boję się o dzieci. Trzymają jego stronę,bo je zastrasza i razem ze swoim ojcem przekupuje dzieci. Moje ubrania porozdawał koleżankom z pracy. On pracuje,ja na razie nie. Zadłuża mieszkanie po mojej mamie (jedyne co mam),więc muszę się liczyć z tym,że je stracę. On ma zaplecze. Duże mieszkanie po swoim ojcu. Nawet mogę zostać osobą bezdomną. Muszę się z tym liczyć. Ale najbardziej boli mnie to,że nikt mi nie potrafił pomóc. Ani policja,ani sąd. Sprawy były umarzane. Piszę do dzieci,dzwonię,ale mają do mnie żal o to,że JESTEM SŁABA. Nie wiem co robić.Próbuję żyć jakoś niby normalnie,ale to już nie takie proste. Tkwię w jakiejś szklanej kuli. Krzyczę,a nikt nie słyszy. Będę walczyć,cały czas staram się,ale nie wiem,czy się nie poddam. On jest materialistą. Sprzeda każdego. Najgorszemu wrogowi nie życzyłabym takiego faceta jakiego ja miałam. Teraz w wieku 42 lat z 2 walizkami mieszkam u kogoś,kto mi pomógł uciec w środku nocy. przepraszam,rozpisałam się,ale troszkę mi lżej. Pozdrawiam.

4

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

A może po prostu dzieci racjonalniej oceniają sytuację niż Wy? Może to, że czujecie się ofiarami tyranów nie ma oparcia w realiach, to tylko Wasza nieuzasadniona opinia?

5 Ostatnio edytowany przez walcząca z wilkami (2012-07-14 09:02:45)

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują
wuzetka napisał/a:

Witaj. Dokładnie wiem co czujesz. Jestem w patowej sytuacji. Ratując siebie musiałam odejść bez niczego. Żeby się wzmocnić psychicznie. (Wieloletnie znęcanie się psychiczne byłego nad rodziną). Wiadomo,że nie zrobię tego w miesiąc. Psychikę mam zrytą. Boję się o dzieci. Trzymają jego stronę,bo je zastrasza i razem ze swoim ojcem przekupuje dzieci. Moje ubrania porozdawał koleżankom z pracy. On pracuje,ja na razie nie. Zadłuża mieszkanie po mojej mamie (jedyne co mam),więc muszę się liczyć z tym,że je stracę. On ma zaplecze. Duże mieszkanie po swoim ojcu. Nawet mogę zostać osobą bezdomną. Muszę się z tym liczyć. Ale najbardziej boli mnie to,że nikt mi nie potrafił pomóc. Ani policja,ani sąd. Sprawy były umarzane. Piszę do dzieci,dzwonię,ale mają do mnie żal o to,że JESTEM SŁABA. Nie wiem co robić.Próbuję żyć jakoś niby normalnie,ale to już nie takie proste. Tkwię w jakiejś szklanej kuli. Krzyczę,a nikt nie słyszy. Będę walczyć,cały czas staram się,ale nie wiem,czy się nie poddam. On jest materialistą. Sprzeda każdego. Najgorszemu wrogowi nie życzyłabym takiego faceta jakiego ja miałam. Teraz w wieku 42 lat z 2 walizkami mieszkam u kogoś,kto mi pomógł uciec w środku nocy. przepraszam,rozpisałam się,ale troszkę mi lżej. Pozdrawiam.

Nie rozumiem,dlaczego piszesz o sobie,ze jesteś słaba.Po tym krótkim streszczeniu twojej sytuacji wnioskuje raczej,że jesteś BARDZO SILNA.Skoro potrafiłaś odejść od męża-tyrana,aby ratować siebie-skazując się na poniewierkę,to naprawdę jest wielka odwaga życiowa.Nie wiem na razie jak się odnieść do zachowania twoich dzieci,w jakim są wieku,może coś więcej napiszesz,to wtedy wyrobię sobie zdanie.Uważam jednak,że skoro mieszkanie masz po swojej matce,to powinnaś walczyć o nie,pewnie przez sąd.                                           A do bezdusznej:to bardzo boli,jak dzieci nie doceniają matki,ale rozwód zawsze jest traumą dla nich,one też nie wiedzą jak dalej żyć,wychowywały się przecież w patologicznym domu...

6

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Droga Walcząca,moje dzieci są w wieku 15 i 11 lat. Niestety były jest współwłaścicielem mieszkania. Ja dopiero pracę zacznę od września,więc dług urośnie. Będę miała ok. 600zł,więc dlatego też jednocześnie uczę się angielskiego,żeby wyjechać do pracy do Anglii. Rozmawiałam z psychologiem,który stwierdził,że najpierw ja muszę pozbierać się psychicznie żebym mogła pomóc dzieciom. Bardzo za nimi tęsknię. Wakacje spędzę z nimi,ale co z tego skoro były i jego ojciec (dawny wojskowy) robią wszystko,aby dzieci myślały o mnie źle. We własnym mieszkaniu spałam na podłodze,sąsiadka dawała mi kanapki,bo w domu była przemoc fizyczna,psychiczna,werbalna,a w końcu ekonomiczna. Ośmieszanie przy dzieciach i znajomych jego..itd,itp. Nie wytrzymałam.

7

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują
bezduszna napisał/a:

(...) zmarnowałam najlepsze lata swojego życia, swoją młodość oddaną dzieciom, ich potrzebom, ich wychowaniu. Wydawało mi się, że uczę ich dobra, uczciwości, prawdomówności i.t.p. Teraz wyrzuciły mnie poza krąg, bo ważne jest dla nich to, że tatuś daje szmal.

Model rodziny, którego się nauczyły.
Rządzi ten, kto ma siłę. Uwielbienie dla tej siły, nawet jeśli ta siła jest wyrażana przemocą.
Wydaje mi się, że życie z tyranem kręciło się wokół niego - żona i dzieci miały roibić wszystko, żeby tyran był zadowolony i nie stosował przemocy. A on i tak ją stosował.
Piszesz o poświęceniu dla dzieci - to podstępny sposób na uzależnianie kogoś od siebie. Dzieci buntują się przed obarczaniem ich poczuciem winy, że nie poświęcają się dla Ciebie. Może nie sa tak silne jak Ty?

Przepraszam, jeśli ranią Cię moje słowa, odpowiadam raczej na pytanie o inne wyjaśnienie, dlaczego Twoje dzieci z ojcem utrzymują kontakty, a nie z Tobą. Mój ojciec był alkoholikiem, robił awantury i bił, a mama się poświęcała dla mnie. Jako dorosła z rodzicami nie utrzymywałam bliskich kontaktów i żadnemu z nich nie potrafiłam pomóc. Ojciec zmarł, a obecnie z mamą nadal mam trudny kontakt.

Wyszłaś z niszczącej sytuacji i nie dało się uratować tego, co było dobre, chociaż odeszło to, co było złe. Mimo wszystko jest to nowa sytuacja, warto dostrzec obietnice na przyszłość.

8

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Kobiety trwają w patologicznych związkach dla "dobra dzieci", tak twierdzą. A tak naprawdę to dlatego, że się boją. Że sobie nie poradzą, że będzie tylko gorzej. Więc trwają, mimo, że on pije i bije. Trwają i ciągle się łudzą, ze on się zmieni. Dzieci patrzą i tracą szacunek dla matki. Matka miała im zapewnić poczucie bezpieczeństwa, miała być opoką, a tymczasem okazało się, że nie umie być oparciem nawet dla siebie samej. W dzieciach jest żal i złość do matki, za to że pozwoliła, by tak wygladało ich dzieciństwo. Za co szanować swoją matkę? Za to, ze zgodziła się być podnóżkiem tyrana? Za to, że godziła się na przemoc? Za to, ze postawiła swoje dzieci w sytuacji, gdy musiały patrzeć na jej poniżenie? I to wszystko wytłumaczone TROSKĄ o nie? Dzieci dobrze wiedzą, że nie o to tu chodzi. Dlatego zamiast współczucia dla cierpiącej matki, jest w nich złość, irytacja i niejednokrotnie pogarda dla niej.
Znam to z doświadczenia. Moja matka była taką stłamszoną i cierpiącą ofiarą, która szukała we mnie, dziewczynce, wsparcia i współczucia. A to ona, dorosła kobieta powinna dać to swoim dzieciom, nie my, dzieciaki, jej. Kiedyś, po strasznej awanturze z ojcem, ubrała się i wyszła z domu nocą. Na odchodne powiedziała, że idzie się zabić. Zostawiła nas z pijanym, rozjuszonym ojcem. Te kilka godzin, gdy jej nie było zmieniło moje życie. W jednej sekundzie zrozumiałam, że jestem SAMA na tym świecie i NIGDY WIECEJ nie pokocham nikogo. Żeby juz nigdy tak nie bolało.
Gdy wróciła, miałam juz lód w sercu. Byłam wtedy 10-letnia dziewczynką. Przez następne 10 lat przygladałam się jej jak obcemu człowiekowi. To co mówiła nie miało znaczenia, nie ufałam jej.
Szybko odeszłam z domu, a ponieważ byłam młoda, głupia i spragniona miłości, skomplikowałam sobie życie. Nawet w swoich najtrudniejszych chwilach nie  zwróciłam się do matki. Matki, która mnie dawno temu porzuciła.
To wszystko historia, działo się bardzo dawno temu i wszystko skończyło się dobrze.
Ja w końcu ułozyłam sobie życie, a odbudowywanie relacji z matką trochę trwało. Kilka lat byłam w terapii, zeby zrozumieć i pogodzić się z przeszłością. TERAZ wiem i rozumiem co się z NIĄ działo 50 lat temu. Wiem co to znaczy współuzależnienie. Ale wtedy nie wiedziałam i nie musiałam wiedzieć. Wtedy byłam dzieckiem....
Rozmawiałam o tym z matką wiele razy i nie były to łatwe rozmowy. Ona ciągle skupiona na sobie, na swoim cierpieniu, na tym jak ojciec nią poniewierał. Dlaczego więc w tym tkwiłaś, mamo??? Dla waszego dobra, odpowiadała, dla DOBRA DZIECI! Jakie to dobro? Nieprzespane noce, awantury, wyganianie z domu, bicie? Ciagły niedostatek, wstyd przed ludźmi? Przemykanie się ulicami ze spuszczoną głową? Ukrywanie siniaków na WF? Potem moje bolesne uczenie się dorosłości? Alkoholizm mojego brata? Jego powikłane związki z kobietami? A moja matka trwała w przekonaniu, że była matką heroiczną, dobrą i wspaniałą, bo nie pozbawiła dzieci OJCA. Lepiej by było, gdyby nas go pozbawiła po pierwszym laniu, które dostała. Mielibyśmy szanse na normalne dorastanie. A tak, to mieszkaliśmy w jednym domu z kimś nieobliczalnym, niebezpiecznym, zagrażajacym naszemu zdrowiu i życiu. I nie mieliśmy z bratem wyboru. ONA miała WYBÓR.
Moja matka to zrozumiała, dotarło do niej co zrobiła swoim dzieciom i sobie samej. Dzięki temu juz od wielu lat jesteśmy ze sobą blisko.
Dlatego, bezduszna, zastanów się, jaki jest TWÓJ udział w tym, że Twoje dzieci są takie, a nie inne. Użalanie się nad sobą nic nie pomoże. Może pomóc rozliczenie się ze swojego życia i swoich wyborów i szczera romowa z dziećmi, chyba już dorosłymi. I porzucenie przekonania o swojej wspaniałości.
Mało napisałaś o swoim życiu, ale jest tam zdanie, że "...tatuś był tyranem...". Dla tego zdania pisze w Twoim wątku.

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Całkowicie sie z toba zgadzam marena7.Ja też byłam wychowywana w rodzinie patologicznej,w której było pijaństwo,agresja,wyzwiska,wieczne kłótnie,wreszcie nienawiść.Ja mając około12-13 lat spytałam matki,dlaczego nie odejdziemy od ojca,bo ja już tego dłużej nie zniosę,odpowiedziała mi ze złoscią,ze nic nie rozumiem,że to nie jest takie proste...potem zaczęłam równiez do niej mieć zal o te wszystkie awantury i o to,że życie naszej rodziny tak wyglada.Ja tez szybko sie z domu wyprowadziłam,póżniejsze moje zycie również było nieudane,a każda wizyta u rodziców była dla mnie traumą,bo do śmierci mamy nic się nie zmieniło,mimo,że byli juz dziadkami,wnuków też nie oszczędzali.Duzo by opowiadac...Wychowywanie się w takiej atmosferze nie ma nic wspólnego z prawdziwym dobrem dziecka,niektóre kobiety mają na mysli tylko dobro materialne,a to nie o to tak naprawde chodzi.Nam nigdy nie brakowało chleba w domu,zylismy wygodnie i bogato,jak na tamte czasy,ale co z tego...ja i brat mamy skrzywioną psychikę,ja jakoś z tego wyszłam,ale on jest narkomanem...i mimo,że oboje rodzice już nie żyją,to teraz my prowadzimy wojnę...

10

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi . Analizowałam je gruntownie i na pewno mogę zanegować stwierdzenia , że :
1.    moje życie było poświęceniem się dla dzieci . Miałam dzieci i trzeba było je karmić, uczyć itd. Itp. Zwykła kolej rzeczy.
2.    byłam wspaniałą matką . To dzieci chciały mnie taką widzieć i o to miały pretensje  gdy nie byłam . A ja chciałam mieć prawo do błędów .
W większości wypowiedzi przewija się fakt , że kobieta matka ma być  pozbawiona wad, ma być idealna , że mężczyzna może wychodzić poza normy , a kobieta matka cudotwórczyni ma absolutnie wszystko naprawić.
Na pewno moje dzieci też rozczarowałam , ponieważ nie byłam w stanie naprawić wszystkiego.
Na pewno nie byłam w stanie zlikwidować zaproszeń do domu przez ich tatusia  dziwek z burdelu. Walczyłam z tym faktem ponad dwa lata. Syn też wyrzucał tatusia dziwki z domu, po nocnej konsultacji ze starszą siostrą, gdy go przebudził hałas . Miał wtedy 17 lat .
I wciąż zadaję sobie pytanie , czy mogłam popełnić coś znacznie gorszego , że nie utrzymują ze mną kontaktu , a  z tatusiem się kumplują .

11 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-07-18 21:03:50)

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Witaj. smile

bezduszna napisał/a:

Znalazłam się w takiej sytuacji , tkwię w niej od już długiego czasu . Prawda , jaka ciśnie mi się na usta ,to fakt ,ze poniosłam klęskę życiową ,że zmarnowałam najlepsze lata swojego życia , swoją młodość oddaną dzieciom , ich potrzebom , ich wychowaniu. Wydawało mi się ,że uczę ich dobra , uczciwości , prawdomówności i.t.p. . Teraz wyrzuciły mnie poza krąg , bo ważne jest dla nich to ,że tatuś daje szmal.
Tak mówią ludzie ,którym przybliżam temat. Nie mogę w to uwierzyć , lecz tak to trwa . Tatuś był tyranem nie tylko dla mnie. Może ktoś zna inną przyczynę niż wszech rządzący pieniądz.
(...)pozbierałam się po strasznych ekscesach na szczęście już byłego ( rozwód z jego winy) , ale po ekscesach dzieci nie potrafię . Bardzo cierpię , a byłam przecież starającą się matką . No i często wymagającą ! Może tu jest pies pogrzebany.
(...)I wciąż zadaję sobie pytanie , czy mogłam popełnić coś znacznie gorszego , że nie utrzymują ze mną kontaktu , a  z tatusiem się kumplują .

Rozumiem, że dzieci są już dorosłe, zatem mają swoje życie, może już są w związkach.
Światem rządzą pieniądze, one dają władzę.
Ty dzieciom mówiłaś/mówisz  DO ROZUMU, a tatuś "do kieszeni".
Tak więc, Twoje dzieci przedkładają korzyści materialne nad wyższe wartości.

Poza tym chcą się odgrodzić od tego, co przeszły w dzieciństwie, a Ty niejako jesteś dla nich wspomnieniem/przypomnieniem.
Ojciec zaciera skutecznie ślady, więc widzą go w świetle tego, jaki teraz jest dla nich. Ty powodujesz u nich wyrzuty sumienia, że są tacy sprzedajni, więc wolą , abyś zniknęła z ich życia.

Tak zdarza się niestety, chociaż nie powinno.
Dlatego czujesz się pokrzywdzona przez los, bo jako matka oceniasz siebie pozytywnie.
Dzieci Twoje wyrosły z pieluch, już nie potrzebują matczynej opieki, pouczeń, ale szmal tatusia na pewno ułatwia im życie.
To nie w Tobie tkwi przyczyna, tylko w dzieciach, że wolą być przy osobie, z którą mogą, jak piszesz się "kumplować", co powoduje, że zapominają o przykrych zdarzeniach z dzieciństwa. Bo teraz między nimi atmosfera jest luźna, każdy ma swoje życie i z pewnością wolą się odgrodzić od zaszłości.

Bardzo Ci współczuję, bo to znaczy, że poniosłaś fiasko.
Miejmy jednak nadzieję, że to etap przejściowy - nie piszesz jak długo ta sytuacja już trwa.
Czy próbowałaś z dziećmi porozmawiać, jak bardzo czujesz się pokrzywdzona przez nich?

Pozdrawiam Cię serdecznie. smile

12

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Witaj Zyworodko
Tak dzieci sa dorosle .Corka zaraz po mojej decyzji wyrzucenia tatusia z mojego zycia zrobila mi karczemna awanture , ze wszystko zmyslilam , a on i tak stanie na cztery lapy i wszelkie dowody moge sobie wsadzic . Dodatkowo odsunela ode mnie wnuczke. Jej maz oraz jego rodzina nie zajela stanowisko. Przez rok ona i tatus urabiali brata i syna , ktory mieszkal wowczas ze mna , a objawialo to sie jego klamstwami , wynoszeniem z domu rzeczy , ktore potrzebne byly im na wyjazdy , bez mojej wiedzy i potem klamstwa prosto w oczy. Bardzo to
wszystko bolalo. W konsekwencji pod byle pretekstem wyprowadzil sie do tatusia .
Coreczka postepuje tak od dwoch lat , a synus rok.
Byly w miedzyczasie sytuacje , w ktorych oboje mnie solidnie upokorzyli , a we mnie duzo zalu pomieszanego z wsciekloscia , wiec nie bylo sensu , abym podejmowala jakakolwiek rozmowe. Poza tym czesto bywaja 2 domy dalej  i z ich strony zero reakcji. Wiedza o chorobie , mojej operacji nie przydala im sie.
Ja natomiast nie wiem juz jakbym miala z nimi rozmzwiac. A na pewno rozplakala bym sie.

13

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Dobrze,że dzieci masz już dorosłe. smile

14

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Witaj wuzetko. Odejściem z chorego domu zdecydowałaś się na bardzo heroiczny czyn.Rozumiem ,że nie mia łaś , gdzie się udać razem z dziećmi i dlatego zostały z tatusiem.
Nie masz dodatkowo jeszcze pracy, więc sytuacji bardzo skrajna. Ale dla Twoich dzieci niekorzystna.
Pomyślałam sobie , że wyjściem dla Ciebie i dzieci byłoby już zwrócenie się do osób zajmujących się domami dla samotnych matek . Tam moglibyście otrzymać doraźną pomoc.
Nie wiem ,czy ta rada jest właściwa , bo piszesz ,że wakacje spędzisz z dziećmi , więc pewnych zależności personalnych tu nie rozumiem. Musiałaś uciekać od męża , ale pozwoli on  dzieciom na wakacje z mamą .
W każdym razie spróbowałam.
Odnośnie mojej sytuacji proszę Cię o wyjaśnienie dlaczego "Dobrze,że dzieci mam już dorosłe"

pozdrawiam

15

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują
bezduszna napisał/a:

Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi . Analizowałam je gruntownie i na pewno mogę zanegować stwierdzenia , że :
1.    moje życie było poświęceniem się dla dzieci . Miałam dzieci i trzeba było je karmić, uczyć itd. Itp. Zwykła kolej rzeczy.
2.    byłam wspaniałą matką . To dzieci chciały mnie taką widzieć i o to miały pretensje  gdy nie byłam . A ja chciałam mieć prawo do błędów .
W większości wypowiedzi przewija się fakt , że kobieta matka ma być  pozbawiona wad, ma być idealna , że mężczyzna może wychodzić poza normy , a kobieta matka cudotwórczyni ma absolutnie wszystko naprawić.
Na pewno moje dzieci też rozczarowałam , ponieważ nie byłam w stanie naprawić wszystkiego.
Na pewno nie byłam w stanie zlikwidować zaproszeń do domu przez ich tatusia  dziwek z burdelu. Walczyłam z tym faktem ponad dwa lata. Syn też wyrzucał tatusia dziwki z domu, po nocnej konsultacji ze starszą siostrą, gdy go przebudził hałas . Miał wtedy 17 lat .
I wciąż zadaję sobie pytanie , czy mogłam popełnić coś znacznie gorszego , że nie utrzymują ze mną kontaktu , a  z tatusiem się kumplują .

Mężczyznę wychodzącego poza normy się zostawia, zanim zdąży zdemoralizować swoje dzieci. To jest jedyna rzecz, którą troskliwa matka powinna zrobić. Jak się nie da czegoś naprawić, to się to wyrzuca na śmietnik. I to szybko, z troski o dzieci.
To dość znany fakt, że osoby zależne (a takie są małoletnie dzieci) często stają po stronie ciemiężyciela, a nie po stronie ofiary. Tak każe instynkt samozachowawczy. To on, a nie bezradna matka, daje im jakie takie poczucie bezpieczeństwa, choć robi rzeczy złe, okrutne i niemoralne. Dziecko nie ma wyboru, w przeciwieństwie do dorosłej matki, która może zostawić oprawcę i zapewnić dzieciom spokój.
Zachowanie Twoich dzieci, manipulacje Twojego ex męża i Twoja uraza do dzieci to zawiły problem psychologiczny. Myślę sobie, ze dobrze by było, gdybyś zasięgnęła porady psychologa. Sądzę, że obwinianem dzieci i pretensjami do nich nic nie osiągniesz. To tylko pogłębia problem i wzmacnia ich postawę. Trzeba inną drogą, dobry psycholog pomoże.

16

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

(....Dlatego, bezduszna, zastanów się, jaki jest TWÓJ udział w tym, że Twoje dzieci są takie, a nie inne. Użalanie się nad sobą nic nie pomoże. Może pomóc rozliczenie się ze swojego życia i swoich wyborów i szczera romowa z dziećmi, chyba już dorosłymi. I porzucenie przekonania o swojej wspaniałości....)

(...Mężczyznę wychodzącego poza normy się zostawia, zanim zdąży zdemoralizować swoje dzieci. To jest jedyna rzecz, którą troskliwa matka powinna zrobić. Jak się nie da czegoś naprawić, to się to wyrzuca na śmietnik. I to szybko, z troski o dzieci.
To dość znany fakt, że osoby zależne (a takie są małoletnie dzieci) często stają po stronie ciemiężyciela, a nie po stronie ofiary. Tak każe instynkt samozachowawczy. To on, a nie bezradna matka, daje im jakie takie poczucie bezpieczeństwa, choć robi rzeczy złe, okrutne i niemoralne. Dziecko nie ma wyboru, w przeciwieństwie do dorosłej matki, która może zostawić oprawcę i zapewnić dzieciom spokój.
Zachowanie Twoich dzieci, manipulacje Twojego ex męża i Twoja uraza do dzieci to zawiły problem psychologiczny. Myślę sobie, ze dobrze by było, gdybyś zasięgnęła porady psychologa. Sądzę, że obwinianem dzieci i pretensjami do nich nic nie osiągniesz. To tylko pogłębia problem i wzmacnia ich postawę. Trzeba inną drogą, dobry psycholog pomoże....]

Witaj marena7
wiesz mojego udziału w tym ,że dzieci są takie, nie potrafię określić . Wydaje mi się ,że zdecydowały złe geny tatusia . Dzieci mają jego sposób myślenia , jego pasywność w rozwiązywaniu problemów, jego lenistwo i zamiatanie spraw pod dywan. Uczyłam je np. systematyczności ,  porządku , sprzątania , a córka na swoim jest totalną bałaganiarą ( no cóż jak tatuś). Mnie określała jako perfekcjonistkę.

Twoje stanowisko ,że troskliwa kobieta matka wie i umie wszystko . To skąd tylu złodziei i morderców na świecie . Bo co ? Aż tyle nietroskliwych matek na świecie ?
Zgadza się , powinnam była zaraz po urodzeniu córki odejść , bo okazało się ,że najlepszym zajęciem domowym tatusia jest leżenie na kanapie i wrzaski o posługi .   
   Mój dom był inny niż Twoje dzieciństwo. Tatuś był tyranem psychicznym ,nie fizycznym i dla mnie i dla dzieci. Uczyłam je od początku jak sobie z tym radzić .
Problemy z panienkami zaczęły się nagle w 2008 roku , przynajmniej ja się o tym dowiedziałam nagle , a w 2010 wyrzuciłam facia z mojego życia.
Rozpoczynając ten wątek miałam nadzieję ,że ktoś mądrzejszy ode mnie , znajdzie powód  , nie związany z chęcią łatwych pieniędzy , dla którego moje dzieci są dla mnie tak okrutne.
Bardzo właściwie ujęła sprawę żyworódka i bardzo jej za to dziękuję. Ja po prostu poniosłam fiasko wychowawcze.
Wiem także ,że całe lata ( ale nie poświęcenia ) mojego żmudnego wysiłku matki poszły w gwizdek.
I to boli.
Wiedz ,że nie tylko matki bywają głupie i bezmyślne i wygodne

pozdrawiam

17 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-07-20 15:29:41)

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Witam.   smile
Bezduszna, pozwoliłam sobie wkleić Twoją wypowiedź z wątku o seksoholiźmie:

Bezduszna napisał/a:

zostawiłam dewianta , kłamcę , oszusta, despotę ,tyrana ,  gołą , brudną i pijaną  ś.....ę paradującą z fajfusem na wierzchu , próbującą po pijaku opróżniać się na mnie .Czułam i czuję nadal do niego obrzydzenie  i pogardę . Wiem ,że ma zrobaczywiały mózg , że jego rzekoma siła , to brak siły i że ma jeden kierunek w życiu. Tarzać się w burdelach , lub jak to robił we własnym domu , uprawiać orgie z dziwkami pod własnym dachem.
Męcząc się  z robactwem i wulgaryzmem jego osobowości stałam się współuzależniona . Czułam jak sama zaczynam się staczać , jak moje myśli stają się brudne i obrzydliwe . I zdobyłam się na ten krok.Wyrzuciłam go z mojego życia.
Rozpoczęłam trzeci rok mojego nowego etapu w życiu. Jestem rozwiedziona, a sąd nie miał  argumentów , aby nie dać rozwodu z orzeczeniem jego winy. Ponadto facio nie miał odwagi mówić o swoim nocnym życiu erotycznym z dziwkami , po prostu stchórzył.
Aha , aby podkreślić moją determinację i odrzucenie d...a wróciłam do rodowego nazwiska.
Dodam jeszcze ,że ten palant nie miał żadnych oporów , aby nocą , gdy ja i nasz wówczas 17 letni syn spaliśmy , dzwonił do alfonsa i zapraszał dziwki do domu rodzinnego. Syn ,o jednej takiej sytuacji wiem od córki, po konsultacji telefonicznej ze starszą siostrą wyrzucał tatusia dziwkę z domu . A tatusiowi to nie przeszkadzało. Sprowadzał dalej. Był tak leniwy ,że  nie ruszył d..y z domu , aby dojechać do burdelu. Stąd jego nadwaga i cukrzyca.A może już gorsze choróbska .
Konsekwencją jego postępowania było , już po jego wyrzuceniu, odwiedzanie mnie ,  celem wyłudzenia pieniędzy , przez burdelowego alfonsa . Niestety smród gnoja ciągnął się za mną . A może gnój płacił , aby łajno burdelowe mnie nękało.
Dodam jeszcze ,że gnój zajmuje tzw. wysokie stanowisko i że pracuję z nim w jednej firmie ( i mimo to nie mógł mnie ruszyć , choć do dzisiaj kąsa). Ludzie w firmie orientują się w sytuacji , lecz takie działania mają przyzwolenie społeczne , szczególnie społeczności męskiej.
Pomimo wszystko uwolniłam swą psychikę od robactwa . Trwało to prawie dwa lata. Ale było warto .
Teraz mam umysł jasny , jestem spokojna  i opanowana , myślę w miarę pozytywnie.
Wszystkim zakręconym przez dewiantów seksualnych życzę odwagi i wytrwałości w dążeniu , bo wewnętrzny spokój jest wartością najwyższą.

Myślę, że nie będziesz mi miała tego za złe, a z pewnością przybliży obraz tego, przez co przeszłaś w w ostatnim okresie swojego małżeństwa. Mąż od zawsze był "kanapowcem", wymagał obsługi, ale dopiero, gdy po latach do tych jego zachowań doszedł seksoholizm, zdecydowałaś się na podjęcie radykalnych kroków, aby uwolnić się od niego.

Syn był świadkiem ekscesów ojca (17 lat), a córka była powiadamiana przez brata, bo mieszkała już osobno, też już dorosła i na swoim( tak zrozumiałam). Wtedy jeszcze kontaktowali się, jak postąpić z ojcem i były ze strony syna interwencje (wyrzucał dziwki za drzwi).

Jesteś bardzo silną i dzielną osobą!
Otrzymałaś rozwód z orzeczeniem o jego winie. Pracujesz, więc jesteś niezależna finansowo zarówno od byłego męża jak i od dzieci.
Ale rozumiem, że dobija Cię stanowisko dzieci, bo jak piszesz znalazłaś się poza "ich kręgiem". Dokonali wyboru, świadomego, bo to dorośli już ludzie, ale jednak idą za "cukierkiem". To bardzo boli.
Jakby nie było tego dosyć, to córka dodatkowo izoluje Cię od wnuczki. Twoja choroba, też dzieci nie obeszła!
Wiesz, dla mnie to kompletna z ich strony ZNIECZULICA.

Trzymaj się. Życie toczy się kołem...

Pozdrawiam.   smile

18

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

To nie moje stanowisko, ze troskliwa kobieta matka wie i umie wszystko. Moje stanowisko, to takie, ze troskliwa matka ucieka wraz z dziećmi z toksycznego związku. To bardzo istotna różnica.

Bezduszna, nie wszystko da się zrzucić na geny.

I moja droga, jestem PO TWOJEJ STRONIE! Dobrze zrobiłaś, że wreszcie rozwiodłaś się z dewiantem. Ale chyba nie chcesz, żeby to co teraz się dzieje i nie dzieje pozostało na zawsze. Czy naprawdę tak źle myślisz o swoich dziecach?
Naprawdę dobrze Ci życzę i dlatego radzę, idź na terapię, pozwól sobie pomóc!

19

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Mareno
Bardzo potrzebuje spojrzenia postronnych osob na sytuacje moja i  istot , ktore staralam sie wychowac na dobrych ludzi . NIe oceniam ich  , nie mysle o nich zle . Po prostu jestem przerazona ich zachowaniem .Spodziewalabym sie w zyciu predzej diabla niz takich postepkow wobec czlowieka  . Co do terapii , to jestem w tej kwestii weteranka . Kazda terapia  to walkowanie od nowa wszystkiego , co juz bylo . NIe chce juz tego . Wystarczy , ze na forum pisze o przeszlosci i to jest tez rodzaj terapii . Nawiasem mowiac  , gdy dodaje do tego pasztetu historie naglej smierci mojej mlodszej corki ,to wiekszosc terapeutow wymieka ,
Jestem po prodtu 100 procentowym pechowcem
Pozdrawiam

20

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują
bezduszna napisał/a:

Witaj wuzetko. Odejściem z chorego domu zdecydowałaś się na bardzo heroiczny czyn.Rozumiem ,że nie mia łaś , gdzie się udać razem z dziećmi i dlatego zostały z tatusiem.
Nie masz dodatkowo jeszcze pracy, więc sytuacji bardzo skrajna. Ale dla Twoich dzieci niekorzystna.
Pomyślałam sobie , że wyjściem dla Ciebie i dzieci byłoby już zwrócenie się do osób zajmujących się domami dla samotnych matek . Tam moglibyście otrzymać doraźną pomoc.
Nie wiem ,czy ta rada jest właściwa , bo piszesz ,że wakacje spędzisz z dziećmi , więc pewnych zależności personalnych tu nie rozumiem. Musiałaś uciekać od męża , ale pozwoli on  dzieciom na wakacje z mamą .
W każdym razie spróbowałam.
Odnośnie mojej sytuacji proszę Cię o wyjaśnienie dlaczego "Dobrze,że dzieci mam już dorosłe"

pozdrawiam

Witaj,chodziło mi o to,że jeśli Twoje dzieci są dorosłe,to więcej rozumieją,znają sytuację. Ja w sądzie przez własną głupotę i strach zdecydowałam się,żeby dzieci zostały tam,gdzie mają szkołę i swoich znajomych. Ojciec moich dzieci (jesteśmy po rozwodzie) jest skrajnym materialistą. Sprzedałby dzieci. Są dla niego kartą przetargową. Ja zwyczajnie boję się nawet smsów od niego. zaraz się denerwuję. Wiem,że muszę coś zrobić,aby być z dziećmi,tylko policja nie widzi problemu w tym,że on pije,że krzyczy. Mnie mówią,że się przyzwyczaiły do takiego traktowania. Nie wierzę im,bo wiem,że się boją jak ja.

21

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Współczuje Ci bezduszna. Dostałaś od losu zbyt wielki ciężar.

Piszesz że jesteś weteranką terapii.
Gdybym ja była Twoja terapeutką, skupiłabym się zadaniowo na odzyskaniu kontaktu z dziećmi, a nie na leczeniu wszystkich ran na raz. Bo jak ogarnąć na raz traumę po śmierci córki, traumę po małżeństwie z dewiantem i wszystkie traumy z czasów jego trwania, traumę związaną z dziećmi, całe to poczucie krzywdy (i pewnie winy też), żal, smutek, ale też złość i urazę. Jak się to wszystko na raz rozgrzebie, to naprawdę można wymięknąć. Twoja przeszłość jest żywa, ale jest też Twoja teraźniejszość i przyszłość. Ja bym się skupiła na teraźniejszości i przyszłości, na relacji Ty - Twoje dzieci, bo nic z tym nie robienie, albo pozwolenie by kierowała tą relacją tylko uraza, to zgoda na to, by przepaść się tylko pogłębiała. Na leczenie wewnętrznych ran z przeszłości przyszłaby pora potem.
Prawda jest taka, że jesteś głęboko zranionym człowiekiem. Ale......Twoje dzieci też. One żyły tam, gdzie i Ty żyłaś. Przeżywany ból i cierpienie pozbawia ludzi empatii.
Nie wierzę, że Twoje dzieci Ciebie nie potrzebują. Ty też ich potrzebujesz. Macie we trójkę długą, drogę do przejścia, by się spotkać. Ktoś musi zrobić pierwszy krok......


I, kochana, zmień ten nick "bezduszna" na bardziej pozytywny. Słowa też mają swoją moc. A Ty przecież nie jesteś bezduszna.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

22

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Drogie Kobiety...Zupełnie nie wiem jak mam się zachować,gdy spotkam się z dziećmi,jak zacząć rozmowę (wiedząc,że mają codzienne "pranie mózgu",są przekupowane (laptop od dziadziusia),zastraszane przez ich ojca (jeśli będziecie gadały z matką,to oddam was do domu dziecka),itd,itp. Zaczynam się bać,że na mój widok uciekną. a mnie serce pęka,gapię się na zdjęcia,wspominam jak byłam z nimi. i ryczę. mam natłok myśli...nie wiem jak będzie. Boję się czy nie jest za późno i żeby nie trafiły jak ja. Z deszczu pod rynnę. Bo jeśli znajdą sobie mężów na podobieństwo ojca,to zginą. Ten człowiek zniszczy każdego.

23

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Wuzetko
też już się zgubiłam i coraz mniej wiem . I po raz setny trawię wszystkie wypowiedzi .
Chyba teraz muszę pomilczeć .
Mareno
nicku nie można zmienić . Nie widzę takiej opcji. A ponadto jest on mnie na przekór.
pozdrawiam

24

Odp: dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Marena, Twoje posty pomogły mi zrozumieć mój nieco skompilkowany stosunek do moich rodziców. Jestes super mądrą kobietą. Mamy duże problemy z moim mężem. Widzę teraz jakie dzieciństwo zaczynam fundować moim dzieciom. Jak przypomnę sobie bezradność w oczach mojej ośmioletniej córeczki, kiedy pytałam jej co ja mam zrobić, że nie mam już sił, szlag mnie trafia na moją głupotę. Zrozumiałam, że nie mogę płakać przy dzieciach, mam być dla nich opoką, zapewnić im bezpieczeństwo, komfort psychiczny.
Dzięki. Od dzisiaj coś zmieniam, póki nie będzie za późno.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » dzieci odwracają się od rodzica "ofiary tyrana" , a "tyrana" akceptują

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024