Byłam wczoraj na impreziez facetem, który bardzo mi się podoba. Zaprosił mnie, było to nasze 2 takie umówione spotkanie. Mimo oporów jednak się zdecydowałam. Ale czuję, że było źle, jednak nie wiem właściwie dlaczego
Na pierwszym spotkaniu sam na sam rozmawiało nam się fantastycznie. Ani chwili niezręcznej ciszy, wciąż mnóstwo tematów do rozmów. Natomiast wczoraj coś było nie w porządku. Impreza generalnie nie była udana, było bardzo mało osób. Na początku mialam wrażenie, że go to peszy ponieważ kilkakrotnie powiedział, innymi słowy oczywiście, że myślał, że będzie lepiej. Ale starałam się uśmiechać mimo wszystko, powiedziała nawet, że nie jest tak źle. Ogólnie starałam się być zadowolona, choc było naprawdę kiepsko jak na imprezę. Po jakimś czasie przyszła nasza wspólna koleżanka więc usiadłam do niej do stolika, chociażby po to żeby w tym czasie może pobyć sam ze swoimi znajomymi, żeby nie musiał się mną wciąż "opiekować". Po niedługim czasie przysiadł się do nas. Właściwie resztę wieczoru był właśnie jakiś 'dziwny'. Poważny jak na niego. Kilkukrotnie pytałam czy coś jest nie w porządku, żeby się rozchmurzył itd. Ale on zaprzeczał choć ewidentnie dało się wyczuć, że coś jest nie tak. Kiedy mnie odprowadzał byłam już tak wewnętrznie zrozpaczona, że chciałam chociażby wypić z nim piwo, było bardzo ciepło więc gdziekolwiek. Ale on nie chciał. Naprawdę czuję się źle ponieważ nie wiem co mogło być źle. Owszem, to nie był tak do końca mój klimat imprezy i na początku czułam się mocno speszona ale starałam się już potem rozmawiać, właśnie iśc do tej naszej wspólnej koleżanki żeby nie czuł się, że jestem 'uczepiona' do niego. Mimo wszystko czułam, że coś jest nie tak. Kiedy mnie odprowadził pierwsze co sobie pomyślałam to to, że na 100% więcej się nie odezwie
A zależało mi na nim, bo jest naprawdę super facetem.
Nie wiem co mam sobie myśleć, pomóżcie proszę ![]()