Jestem świadoma tego, że jestem materialistką, nie wiem skąd się to u mnie wzięło, może dlatego że kiedyś nie miałam prawie nic... Mniejsza w to od pewnego czasu zwracam coraz więcej uwagi na pieniądze, co moim zdaniem jest głupie, w głowie siedzi mi taka myśl, że szkoda pieniędzy na kogoś, a sama wymagam. Nie powiedziałam nigdy tego na głos. Jak mogę sobie z tym poradzić? Każda rada mile widziana.
Jestem świadoma tego, że jestem materialistką, nie wiem skąd się to u mnie wzięło, może dlatego że kiedyś nie miałam prawie nic... Mniejsza w to od pewnego czasu zwracam coraz więcej uwagi na pieniądze, co moim zdaniem jest głupie, w głowie siedzi mi taka myśl, że szkoda pieniędzy na kogoś, a sama wymagam. Nie powiedziałam nigdy tego na głos. Jak mogę sobie z tym poradzić? Każda rada mile widziana.
uuu to masz powazny problem. ja mam ostatnio problem z kasa ale to raczej inna sytuacja. kiedys nie dbalam o pieniadze, mialam ich zawsze wystarczajaco, moglam z nimi robic co chcialam, nie oszczedzalam, wydawalam i dostawalam ile chcialam. rozpuszczona bylam do granic mozliwosci.
ostatnio nie pracuje juz jak kiedys intensywnie po 20h dziennie to i projektow mam mniej i kasy z nich. jednak mam meza, ktory swietnie zarabia i mnie utrzymuje jak siedze w domu (ciaza). i tutaj tez niczego mi nie brakuje, mam dostep do jego konta i wydaje ile chce, on jeszcze nigdy nie skomentowal tego w negatywny sposob. i tu sie zaczyna moj problem. bo nie wydaje. dostaje jakiegos glupiego myslenia, ze szkoda mi na wszystko kasy. owszem jedzenie to zdrowe i dobrej jakosci na to nie oszczedzam, dla niego na prezenty bo jest wart ale jak mam sobie kupic cos dla siebie nowe buty, ciuchy cokolwiek dostaje wscieku, probuje przerobic to co mam, nie chce nawet sila byc wyciagana na zakupy, dla mnie to zbedne wydatki, niepotrzebne. moj maz sie wscieka, bo nie rozumiem skad ja sie taki scrooge zrobilam, no ciagle niczego mi nie potrzeba. czasem mam taki odruch ze nawet karty do bankomatu nie biore ze soba. wole jezdzic autobusem niz taksowka bo wydaje mi sie ze jak bedzie taniej to dobrze. oszalec mozna.
z drugiej jednak strony chyba nie jestem taka materialistka bo nie zbieram, nie wymagam od innych.....ale dalej jakos zle sie czuje z tym. glupio nie?
______________________________________
Wieczne Miasto BG
Mnie zawsze szkoda wydawać kasy. ALe nie jestem materialistką. Poprostu "sknyra" ze mnie.
Materialistka nie brzmi to dobrze... Niestety nastały takie czasy, i słyszałam to już niejednokrotnie że w dzisiejszych czasach liczy sie dupa i pieniądze i niestety to chyba prawda. Za pieniądze ludzie potrafią zrobić niemal wszystko.
Pieniądze są istotną częścia zycia bo tak naprawdę bez nich nie mozna żyć, nie mniej jednak one nie mogą przysłonić innych ważniejszych rzeczy. Nie wyobrazam sobie bycia z kims ze względów i korzyści materialnych. Owszem czasem to idzie w parze kochamy kogoś naprawdę a ten ktos na dodatek jest majętny. Ale ile jest ludzi interesownych którym pieniądze przysłaniają wszystko....
To co piszesz swiadczy tylko o tym że dla Ciebie liczy sie tylko kasa i nic wiecej. Nic nie wydawać i jeszcze korzystać - to straszne.
Ja również nigdy nie miałam wystarczająco duzo pieniędzy ale nigdy nie pomyślałam w taki sposób. Mogłam korzystać bo miałam niejedną propozycję i wiem ze materialnie byłabym zabezpieczona ale cóz mi z tych pieniędzy skoro nie pałam uczuciem do własciciela??
I mimo tego że ciągle brak mi pieniędzy niesamowitą radość sprawiało mi jak mogłam kupić coś swojemu partnerowi i nic nie zastąpi widoku cieszącej sie osoby która została obdarowana.
nie dla każdego w dzisiejszych czasach liczą się tylko pieniądze, mogę podać wiele przykładów nieszczęścia ludzi zamożnych, owszem pieniądze są pewnym wentylem bezpieczeństwa ale żyć po to tylko żeby mieć ich dużo?! zmęczyłoby mnie to za bardzo, paradoksalnie odkąd przestałam przejmować się pieniędzmi nie mam z nimi problemu:) polecam zwrócenie uwagi na inne wartości
Jestem świadoma tego, że jestem materialistką,
a może cię tak wychowano? czy mama nie powtarzała ci od małego, ze nie warto trwonić pieniędzy, że trzeba oszczędzać, może nauczono cię większego respektu do ludzi, którzy są dobrze sytuowani? warto się nad tym zastanowić ![]()
Skąd się wziął Twój materializm? Wszystko jedno.
Teraz jesteś osobą dorosłą, samodzielną. Możesz, ale nie musisz, zmienić swój sposób myślenia, swoją hierarchię wartości.
To kwestia popracowania nad sobą... i określeniem priorytetów.
Jeśli sama nie dajesz rady, a ewidentnie ten temat siedzi Ci na sercu, idź do psychologa.
Materialistka nie brzmi to dobrze... Niestety nastały takie czasy, i słyszałam to już niejednokrotnie że w dzisiejszych czasach liczy sie dupa i pieniądze i niestety to chyba prawda. Za pieniądze ludzie potrafią zrobić niemal wszystko.
Pieniądze są istotną częścia zycia bo tak naprawdę bez nich nie mozna żyć, nie mniej jednak one nie mogą przysłonić innych ważniejszych rzeczy. Nie wyobrazam sobie bycia z kims ze względów i korzyści materialnych. Owszem czasem to idzie w parze kochamy kogoś naprawdę a ten ktos na dodatek jest majętny. Ale ile jest ludzi interesownych którym pieniądze przysłaniają wszystko....
To co piszesz swiadczy tylko o tym że dla Ciebie liczy sie tylko kasa i nic wiecej. Nic nie wydawać i jeszcze korzystać - to straszne.
Ja również nigdy nie miałam wystarczająco duzo pieniędzy ale nigdy nie pomyślałam w taki sposób. Mogłam korzystać bo miałam niejedną propozycję i wiem ze materialnie byłabym zabezpieczona ale cóz mi z tych pieniędzy skoro nie pałam uczuciem do własciciela??
I mimo tego że ciągle brak mi pieniędzy niesamowitą radość sprawiało mi jak mogłam kupić coś swojemu partnerowi i nic nie zastąpi widoku cieszącej sie osoby która została obdarowana.
Myślę że w mojej wypowiedzi prosiłam bardziej o pomoc niż o osąd. Dziękuję
Osąd? o czym Ty piszesz? najwyraźniej nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Wyraziłam swoja opinię bo przecież o to tu chodzi.
Akurat w tej kwestii od nikogo nie możesz oczekiwać pomocy bo niby co mogłabym Ci napisać? że to co robisz jest niestosowne i że tak nie mozna? własnie w poprzednim poście to napisałam i tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Sama decydujesz o własnym życiu i o wartosciach jakimi sie w nim kierujesz więc nie obrażaj sie za kilka słów prawdy tylko lecz postaraj sie wyciągnąc jakieś wnioski.
Czy ja wiem czy to niestosowne? dlaczego miałoby takie być? Przecież Autorka nie musi mieć takiego nastawienia do życia jak 3/4 społeczeństwa- zresztą...o materialiźmie można by tu dużo dyskutować.
Ale widocznie jej to przeszkadza, to warto po prostu dla samego siebie coś z tym zacząć robić:)
A ocenianie tej sprawy ze strony moralnej jest trochę niestosowne.
Osąd? o czym Ty piszesz? najwyraźniej nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Wyraziłam swoja opinię bo przecież o to tu chodzi.
Akurat w tej kwestii od nikogo nie możesz oczekiwać pomocy bo niby co mogłabym Ci napisać? że to co robisz jest niestosowne i że tak nie mozna? własnie w poprzednim poście to napisałam i tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Sama decydujesz o własnym życiu i o wartosciach jakimi sie w nim kierujesz więc nie obrażaj sie za kilka słów prawdy tylko lecz postaraj sie wyciągnąc jakieś wnioski.
Nie obraziłam się, nie mam nawet zamiaru. Ale proszę czytać dokładniej samemu, jeśli się takową radę daje
Nie napisałam nigdzie że kocham mojego partnera za majątek, a jeśli nie o mnie chodziło to nie widzę potrzeby poruszania owego tematu. Ja piszę z czym mam problem, czego jestem świadoma, chociaż nie chciałabym, a Ty wyrażasz swoją opinię, która na dodatek nie wiem, ma mnie obrazić czy jakoś pomóc mi. Myślę że nie powinno się potępiać ludzi szukających pomocy, takie jest moje zdanie.
Jestem świadoma tego, że jestem materialistką, nie wiem skąd się to u mnie wzięło, może dlatego że kiedyś nie miałam prawie nic... Mniejsza w to od pewnego czasu zwracam coraz więcej uwagi na pieniądze, co moim zdaniem jest głupie, w głowie siedzi mi taka myśl, że szkoda pieniędzy na kogoś, a sama wymagam. Nie powiedziałam nigdy tego na głos. Jak mogę sobie z tym poradzić? Każda rada mile widziana.
Jesteś moją byłą żoną? ![]()
A tak poważnie to pieniądze są dla Ciebie narzędziem czy celem?
Catwoman, to co piszesz, coś w tym jest, może po prostu został nawyk z dzieciństwa, kiedyś nie było nic, dziś jest troche więcej, ale oduczyć się ciężko.
Ojciecpiotr pieniądze są dla mnie raczej celem, bardzo szkoda mi wydawać na cokolwiek. Męczący problem i dosyć głupi moim zdaniem, ale jednak problem.
Ojciecpiotr pieniądze są dla mnie raczej celem, bardzo szkoda mi wydawać na cokolwiek. Męczący problem i dosyć głupi moim zdaniem, ale jednak problem.
Wydaje mi się, że jesteś typem kontrolującym: lubisz mieć kontrolę i szukasz poczucia bezpieczeństwa w niewłaściwym źródle..... bo czy nie jest tak, ze pieniądze Ci coś...rekompensują? dają poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji?....
ps. na co wydajesz pieniądze najchętniej?
Najchętniej... prawdę mówiąc szkoda mi bardzo na cokolwiek, dosłownie. Zawsze mam wrażenie że może ich za jakiś czas nie być i trzeba oszczędzać, gdybym oszczędzała na sobie może by mi to aż tak nie przeszkadzało, ale wszystko zaczyna mnie irytować, nawet żarówka zapalona dłużej o te głupie kilka minut, przez co często się kłócę, szczególnie z moim lubym. Chociaż nie powiem, kiedy sama osobiście coś dostanę to cieszę się jak dziecko, chociaż bywa że i prezent się nie podoba, a w głowie siedzi mi potworna myśl "ciekawe ile to kosztowało..."
To ja bym tu radziła wizytę u psychologa. Możesz cierpieć na pewnego rodzaju natręctwo.