Problem z rodzicami i z samą sobą. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem z rodzicami i z samą sobą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Problem z rodzicami i z samą sobą.

Witam. Jestem tutaj nowa i chcę Was prosić o pomoc. To wszystko wyjdzie pewnie bardzo chaotycznie, bo mam mętlik w głowie. Otóż: Pod koniec tego roku skończę 18 lat, mam wspaniałego chłopaka, który rocznikowo jest w moim wieku, jest już pełnoletni. Jesteśmy razem 21 miesięcy, niedługo (mam nadzieję) będziemy świętować naszą drugą rocznicę. Mój chłopak jest osobą odpowiedzialną, dojrzałą. Jest to może spowodowane tym, iż ma ojca alkoholika, dlatego też wcześnie musiał dorosnąć. Jest mi bardzo bliski i zależy mi na nim. Problemem jest to, że moi rodzice nie do końca akceptują nasz związek. Szczególnie tata. Uważa, że stać mnie na kogoś 'lepszego', że mój chłopak na pewno będzie taki sam, jak jego ojciec, że będzie pił, bił mnie i nie będę miała z nim lekkiego życia. Kiedyś sama się tego bałam, ale teraz już coraz mniej. Mój chłopak jest dla mnie dobry, nie upija się, stara się. Wiem, że jest mu ciężko, kiedy ludzie oceniają go przez pryzmat uczynków jego taty. Mój ojciec często mi dogryza, wyśmiewa mojego chłopaka. Tyle dobrego, ze ostatnio zaczął odpowiadać mu 'dzień dobry'... Często chodzi na mnie obrażony, nie odzywa się do mnie, jeśli wyjdę z chłopakiem na spacer. Pomału mnie to wykańcza. Bo jak można tak żyć? Kocham moją rodzinę, ale kocham też mojego chłopaka. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Rozmowa z tatą nie wchodzi w grę, bo to nic nie da. Myślałam nawet, żeby napisać do niego list, ale nie wiem, czy to dobry pomysł.

Mimo tego, że niedługo będę pełnoletnia, nie wolno mi zbyt wiele. Kiedy gdziekolwiek chcę wyjść, są wielkie pretensje ze strony taty. On chce, żebym siedziała tylko w domu. A zwłaszcza chodzi mu o to, żebym nie wychodziła z moim chłopakiem. Kiedyś, 2, 3 lata temu, było mi wolno więcej. Mogłam chodzić na dyskoteki organizowane przez znajomych w budynku w naszej małej miejscowości, wracałam późno i nie było z tym problemu. Ale wtedy nie byłam jeszcze z moim chłopakiem.

Kiedy już gdzieś wyjdę z reguły nie bawię się dobrze, bo martwię się, jak to będzie, kiedy wrócę do domu. Wystarczy jedno spojrzenie ze strony taty, cisza kiedy o coś pytam, a ja już mam ogromne wyrzuty sumienia. Zawsze wszystko biorę do siebie. Co mogę z tym zrobić?



Innym moim problemem jest to, że chcę się zmienić. Jestem nieśmiała, małomówna, nadwrażliwa, często płaczę z powodu krytyki (szczególnie rodziców). Kiedyś byłam wesoła, otwarta, zwariowana, umiałam się bawić, miałam wielu znajomych. Taką właśnie poznał mnie mój obecny chłopak. Spodobałam mu się taka. a teraz jestem nudna i niespontaniczna. Boję się, że kiedyś będzie miał mnie dość takiej. Ale nie tylko z tego powodu chcę się zmienić. Nie mam przyjaciół (oprócz mojego chłopaka, bo on jest również dla mnie przyjacielem). Kiedyś miałam dwie przyjaciółki, przynajmniej tak mi się wydawało. Jedna z nich (S.) , kiedy znalazła sobie chłopaka (ok.3 lata temu) odsunęła się ode mnie. Nie miała dla mnie czasu, kiedy jej najbardziej potrzebowałam. Ciągle był tylko on i on. Z drugą dziewczyną (M.) również odsunęłyśmy się od siebie. Poszłyśmy do innych szkół, ona zmieniła nr, nie miałyśmy żadnego kontaktu. I nie dbałyśmy w ogóle o tę relację. Teraz obie są dla mnie dalszymi koleżankami. Z drugą z nich przez pewien czas miałyśmy jakiś kontakt telefoniczny, ale potem się urwał. Spytałam ją, dlaczego. Zaczęła mi zarzucać, że nie widzę świata poza moim chłopakiem, że tylko on się dla mnie liczy. Chodziło jej o to, że raz nie spotkałam się z nią, tamtą drugą byłą przyjaciółką i jeszcze jedną dziewczyną, na noc u jednej z nich . Wtedy akurat nie mogłam, cóż... mój tata... A ona nie znając sytuacji miała do mnie ogromne pretensje. Zresztą nawet nie wiedziała, że M. tam będzie. Wiedziałam tylko o tamtych dwóch dziewczynach - S. i innej koleżance. A z nimi akurat nie dogadywałam się najlepiej. (Chodzę z nimi do jednej klasy, nie w głowie im nauka, ja jestem im potrzebna tylko do spisywania zadań). Innym razem również się z nimi nie spotkałam, bardzo chciałam i myślę, że udałoby mi się to jakoś załatwić z tatą, ale akurat tego dnia miałam dość poważne problemy zdrowotne, Chyba nie uwierzyły, bo kiedy opowiadałam i m to jeszcze raz w szkole, wymieniły się znaczącymi uśmieszkami. Z M. mój kontakt całkowicie się urwał. Ona uważa, że przyjaźń czy nawet koleżeństwo to nie tylko pisanie smsów. Ma rację, ale nawet nie wie, jak mi jest ciężko utrzymywać z kimś kontakt. Ostatnio pisałam do niej, już nie odpisała. Jak mam nie być wpatrzona w mojego chłopaka, skoro właściwie tylko z nim bez problemu mogę o wszystkim porozmawiać? (czasem mam jeszcze pewne opory, jakbym się bała, co on sobie o mnie pomyśli:( ) Kiedyś byłam inna, bez problemu mogłam z kimś porozmawiać. Teraz mam wrażenie, że jestem jakby wyjęta ze społeczeństwa, szczególnie w szkole, że każdemu jestem obojętna, że jestem takim odludkiem. Nie wiem, jak to zmienić, jak otworzyć się na ludzi. Może i chciałabym odnowić kontakt z tamtymi dziewczynami, ale one teraz trzymają się we trzy, są jakieś inne niż wtedy, kiedy były mi bliższe. Boję się, co będzie, kiedy pójdę na studia. Czy będę umiała się z kimkolwiek porozumieć? sad

Bardzo lubię śpiewać. Jeszcze w gimnazjum robiłam to bez oporów, czułam się z tym świetnie. A teraz w liceum jest inaczej. Straciłam wiarę w siebie, uważam, że do niczego się nie nadaję.

Chciałabym się zmienić. Tęsknię za tym, kim kiedyś byłam. Tylko nie wiem, czy jest do tego jeszcze jakiś powrót.
Chłopak też kiedyś powiedział mi, że tęskni za dawną mną. Teraz już nie poruszamy tego tematu..

Czasem doszukuję się u siebie objawów jakiejś depresji. Jak to zmienić, żeby nie upaść całkowicie na dno? Proszę o pomoc sad


P.S. Przepraszam, ze napisałam tak dużo i tak chaotycznie. Mam nadzieję, że ktoś dotrwał.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem z rodzicami i z samą sobą.

czy rozmowa z mamą wchodzi w gre?
Powiedz jej że kochasz chłopaka i się nic nie zmieni, a zabranianie Twojego taty nic tu nie da oprócz buntu..
Albo porozmawiaj z tatą, spróbuj, powiedz jak go kochasz i że chcesz aby byl dla Ciebie oparciem a nie wrogiem...
Okaż mu miłość, bo on okazuje to w sposób nieumiejętny...

Co do koleżanek, myślę że nie opłaca się z nimi nawiązać ponownego kontaktu, bo zawsze będziesz "z boku", a one będą wiedziały co o Tobie powiedzieć, to nie sa prawdziwe koleżanki!

Pójdziesz na studia, to podejrzewam że zmienisz otoczenie, wiecej ludzi i na pewno znajdziesz kogoś godnego uwagi

3

Odp: Problem z rodzicami i z samą sobą.

beronike_811 miałam (i w sumie nadal trochę mam) podobną sytuację do Twojej! Tylko że u mnie mama zachowuje się tak jak Twój tata. Będąc w Twoim wieku też chciałam wyjść wieczorem czy to z koleżanką czy z chłopakiem to moja mama miała wieczne pretensje i nie zgadzała się, bo jej zdaniem wieczorami to się włóczyła tylko nieodpowiedzialna i rozpuszczona młodzież, którą nie interesują się rodzice. Nie chiałam wtedy mamie podkakiwać, chociaż miałam swoje lata i strasznie mnie denerwowało że moi znajomi mogą gdzieś iść a ja muszę siedzieć w domu. W końcu postanowiłam to przerwać. Chciałam iść do koleżanki na noc, umówiłam się z nią wcześniej, spakowałam rzeczy i godzinę przed wyjściem powiedziałam że będę nocować dzisiaj u Agi. Oczywiście mama już zaczęła wytaczać swoje argumenty, że będę miała jeszcze czas na takie nocowania, że przecież to problem dla tej koleżanki i jej rodziców, że nie będzie miał mnie kto zawieźć itd, itd. Ja jednak zawzięłam się i powiedziałam że idę, na co ona że jak pójdę to będą tego konsekwencje. Stwierdziłam- trudno, raz się żyje, przecież nie zamknie mnie w domu na cały miesiąc wink wróciłam następnego dnia i oczywiście mama się do mnie nie odzywała. Ja starałam się zagadywać, opowiedziałam co robiłyśmy, że dobrze się bawiłam i że w końcu nagadałyśmy się za wszystkie czasy. Cisza. Myślałam że przejdzie jej niedługo ale to trwało 3 dni. W końcu nie wytrzymałam i nakrzyczałam na nią czy może się odezwać bo takie jej zachowanie jest nie do wytrzymania i w ogóle czemu tak postępuje jak nie zrobiłam nic złego. Takich przykładów mam więcej: jak zrobię coś nie po jej myśli to też się nie odzywa albo odpowiada półsłówkami, jak wychodzę z moim chłopakiem i wracam późno to na następny dzień też się mało co odzywa, jak w domu jestem z siostrą i zaplanujemy coś na wieczór a ona chce żebyśmy posiedziały w domu to też ma pretensje. Albo nieraz zdenerwuje się na coś o czym ja nie mam pojęcia i też się nie odzywa. Kiedyś się tym przejmowałam, chciałam żeby w domu u nas było jak najlepiej, więc starałam się to wszystko wyjaśniać, brałam to bardzo do siebie. Teraz jednak się to zmieniło. Doszłam do wniosku że zachowanie mojej mamy jest bardzo dziecinne. Bo jak nie zrobię tak jak ona chce to przestanie się odzywać i jeszcze mam ją za to przepraszać. A jak już się nie odzywa a ja nie wiem o co chodzi to pytam i mi nie powie a ja mam się domyślić, chociaż istnieje tysiąc powodów dlaczego ona akurat jest zła. Także ja na Twoim miejscu zaczęłabym inaczej traktować zachowanie Twojego taty, nie przejmowałabym się tak bardzo tym. Wiem że chcesz żeby Twój tata zaakceptował Twojego chłopaka i Wasz związek, że jest Ci przykro że się z niego wyśmiewa, a chłopaka ignoruje. Widocznie on potrzebuje czasu. Jak zobaczy, że wasz związek jest "na poważnie" to będzie musiał się prędzej czy później z tym pogodzić. Wiadome że boi się że Twój chłopak będzie taki jak jego tata, ale nie można oceniać dzieci przez pryzmat rodziców. Wydaje mi się że jeśli Twój chłopak przeżył w dzieciństwie taką traumę to na pewno nie będzie chciał zafundować tego samego soim dzieciom i Tobie!

Co do Twojego drugiego problemu to myślę że przez tą sytuację jaką masz w domu tak się zmieniłaś. Jeśli z tatą byłoby wszystko w porządku, to Twój charakter i zachowanie również nie uległoby zmianie. Co do przyjaciół to nie martw się- jak pójdziesz na studia na pewno zawrzesz nowe znajomości smile albo jeśli jest Ci z tym na prawdę źle to może spróbuj gdzieś iść i poznać kogoś nowego albo ewentualnie odśwież stare znajomości smile głowa do góry!

4

Odp: Problem z rodzicami i z samą sobą.

Dzięki za odpowiedzi, dziewczyny smile Ostatnio trochę staram się stawiać tacie i wychodzę z domu. Pogniewa się, pogniewa i przestaje. Zachowuje się czasem jak małe dziecko. Nie wiem, jak z nim rozmawiać. Denerwuje mnie to strasznie, bo nie jestem już dzieckiem. Potrzebuję też kontaktu z innymi ludźmi. Cherry_dance chyba masz rację, że to przez sytuację w domu taka jestem. Nie umiem rozmawiać z ludźmi. Liczę, że się to zmieni. Pomału muszę przyzwyczajać tatę do tego, że chcę wychodzić. Jest ciężko. Znacie może jakieś książki, poradniki psychologiczne, które pomogłyby mi się trochę zmienić? Chciałabym być trochę weselsza, bardziej spontaniczna, chciałabym się tak wszystkim nie przejmować. Nie wiem, może zmieniłam się dlatego, że jestem już starsza...

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem z rodzicami i z samą sobą.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024