Witam, piszę jakby do kobiecej części tego grona ale po prostu tak mi łatwiej, tyczy się to oczywiście też mężczyzn ![]()
Przypomnij sobie uczucie które ogarnia Cię gdy ktoś prawi Ci komplement, że jesteś ładna, mądra, zdolna, miła, pomysłowa, cokolwiek, nawet gdy ktoś mówi ?ale masz świetne buty! Gdzie kupiłaś??. Czujesz to ciepełko, to ukłucie chwilowego szczęścia, że ktoś Cię docenił, dostrzegł, ma o Tobie dobre zdanie. Fajne uczucie i nikt mi nie powie, że tego nie lubi.
A teraz przypomnij sobie uczucie które Ci towarzyszy gdy ktoś mówi: jesteś brzydka, kiepsko wyglądasz, nie masz racji, to była głupia decyzja, jesteś leniwa, niemądra, taka siaka i owaka, nie starasz się, ciągle narzekasz, zawiodłaś mnie, jesteś nudna, kiepsko wypełniasz obowiązki w pracy, źle wychowujesz dziecko, cokolwiek. Czujesz tą gulę w gardle, ten nieznośny ucisk gdzieś w środku, ten żal, poczucie niesprawiedliwości, smutek albo złość ?wcale nie!?. I uśmiechasz się zaciskając zęby albo wchodzisz w dyskusję, starasz się obronić. Okropne uczucie, nikt tego chyba nie lubi?
Są ludzie, którzy twierdzą, że nie obchodzi ich zdanie innych? ale czy to tyczy się także komplementów? Zapewne nie, potrafią zignorować czyjeś przytyki, złe zdanie na ich temat, ale wobec dobrych słów każdemu gdzieś w środku robi się miło.
A to tylko słowa. TYLKO.
Czy nie byłoby dla nas dobrze wyzbyć się tego, tych huśtawek emocji wobec słów innych ludzi? Być obojętnym wobec komplementów a co za tym idzie wobec przykrych słów. Bo przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, ani dobrzy ani źli, ani piękni ani brzydcy. My to po prostu my, a określenia typu ?miła, zdolna, wrażliwa, zła, złośliwa, leniwa? to tylko słowa, które pasują do danej chwili ale nie określają nas, jakieś głupie metki.
Jak myślicie, czy jest to możliwe? Szczerze, jaki wpływ na wasze samopoczucie (choćby chwilowe) mają na was słowa innych ludzi?