Witam,
często słyszę, ze jestem poważna, ze wiele rzeczy "rozkminiam", sie przejmuję, zamartwiam itd, itp. Po części to na pewno prawda - moze mnie trochę tak wychowano w perspektywie "nie bedzie pracy", "ucz się bo cos tam" zamiast "ciesz się życiem itd)
w gruncie rzeczy nie uważam, abym ta moja refleksyjna rysa była czymś złym,ale obawiam sie,ze nieśmiałosć, kompleksy, powaga zwyczajnie odstraszają ode mnie facetów,którzy nie zdążą mnie poznać tak do końca (moi znajomi nie postrzegają mnie jako chodzącej Buki; z drugiej strony mój jedyny facet mnie rzucił, bo byłam zbyt poważna - on zresztą też taki był. Moze sie nie dobraliśmy, może ja przyciagam takich powaznych, smutnych facetów..?)
Podsumowujac: chciałam się zapytać czy macie jakieś porady jak byc bardziej pozytywną, przynajmniej wyglądać na taką? Wiem,że uśmiech - ale nie umiem iść ulicą z bananem na twarzy tak ot sobie. Chyba bywam na co dizęń zbyt ironiczna, złośliwa... ale tego też nie przeskoczę.
A moze jakieś sposoby na obudzenie w sobie jakiejś jaśniejszej perspektywy, która będzie promieniować? (jak pisza te wszystkie poradniki, nie mówiac przy okazji jak to światło wykrzesać)