Gdy pierwszy raz w życiu usłyszałam od chłopaka - "kocham Cię" były to najpiękniejsze słowa, w które uwierzyłam od razu bo przecież miłość jest jedna na całe życie - ale to był tok myślenia głupiej 16-latki.
Kolejny związek, znów wzniosłe słowa i tak to jakoś leciało.. z tych "wielkich" miłości nic kompletnie nie wychodziło.. słowa bez pokrycia.. wyglądało na to, że z mojej strony było podobnie.
Te słowa straciły dla mnie wartość szczególnie gdy, mój partner już po miesiącu związku mówił jak bardzo mnie kocha ( a nie mamy już po 16 lat).
Więc postanowiłam, że następnym razem powiem, że kocham gdy będę tego na 100% pewna.
Jestem ciekawa ile razy usłyszałyście "kocham Cie", ile razy same to mówiłyście i ile w tych słowach prawdy.. czy słowa mają jeszcze jakiekolwiek znaczenia?
Bo dla mnie liczą się już tylko czyny.