Witam wszystkich!
Postaram się w skrócie opowiedzieć moją historię.Jestem mężatką z kilkuletnim stażem.W małżeństwie bywało różnie,mamy 3 dzieci i aktualnie spodziewam sie kolejnego.Kolejna ciąża nie wpłynęła na mnie dobrze,powinnam sie cieszyć i czekać na narodziny z radością.Jednak tak nie jest,nie umiem się cieszyc,ciągle jestem poirytowana i zła.Mój mąż też lekceważy moj stan,nasze relacje stanowczo sie ochłodziły.Dodam iż mieszkamy za granicą,planowałam w lipcu wrocic z dziecmi do Polski na stałe,mój mąż nawet nie chciał o tym słyszec.Myśle a wręcz jestem przekonana że świadomie zaplanował kolejne dziecko,aby mnie zatrzymac.Czuje sie zmanipulowana a wręcz wykorzystana.Powoli dostrzegłam iż do tej pory robiłam wszystko by jemu dogodzic,by realizował swoje plany i ambicje.A teraz czuje ze juz nie daje rady,powoli wariuje.Nigdy nie byłam szczęśliwa w tym kraju,już mam dość samotności.Wiem że mąż nie wróci ze mną do kraju a to oznacza samotną mamę z 4 malutkich dzieci.Boję się ze nie dam rady a tak pragne znów być szczęśliwa.Co do męża nie widze juz naszej przyszłości,oddalamy się coraz bardziej,mąż żyje tylko pracą,owszem jest dobrym tatą,choć ja uważam iż raczej rozpieszcza dzieci niz je wychowuje ale stara się.Gorzej z naszym małżeństwem,nie rozmawiamy o niczym innym tylko o wydatkach,nie spędzamy wspolnie czasu,w zasadzie to nic nie robimy razem.Wiele razy prosiłam męża o uwage,czułośc,jednak on to bagatelizuje.Nie wiem co robic,czuje sie okropna matka...czuje ze nie dam rady psychicznie wychowywac kolejne dziecko...
2 2012-06-19 09:57:40 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-06-19 09:59:00)
Myśle a wręcz jestem przekonana że świadomie zaplanował kolejne dziecko,aby mnie zatrzymac.
Bardzo mnie to zastanowiło. Jak On to zaplanował? Jak On to zrobił???
Całą frustracje przelewasz na męża.
Zmęczona jesteś po prostu.
Masz jakieś "inne" życie prócz dzieci? Coś co robisz dla siebie?
Podobnie jak poprzedniczka zastanawiam się jak to mąż zaplanował Ci kolejne dziecko? Zrobił dziury w prezerwatywach?
Wiesz, ja trochę wiem jak polskie kobiety dojeżdżające do mężów pracujących zagranicą nie potrafią się do życia w nowym kraju dostosować. Jak nie uczą się języka, nie spotykają z nikim poza znajomymi z Polski, jak trzymają dzieci w domu zamiast posyłać do przedszkola. Izolują się, być może ze strachu, a być może z wygody. Prędzej czy później jest u nich taka sytuacja jak u Was.
Przykro mi, że nie umiesz się odnaleźć, ale nikt za Ciebie tego nie zrobi. Zapisz starsze dzieci do przedszkola, zacznij uczyć się języka, wyjdź do ludzi. I przede wszystkim porozmawiaj o tym z mężem.
co ja tu czytam, zaplanowal ciaze? zmusil cie jakos? o antykoncepcji nie slyszalas slonko? jesli mieszkasz zagranica to tym bardziej ta antykoncepcja jest latwiejsza. no ale juz po ptokach w sumie.
skoro mowisz, ze tej czulosci nie ma to jak to dziecko sie wzielo a i pozostale 3.
bardzo ci wspolczuje bo czuje ze jestes mocno zdolowana.
przede wszystkim musisz sie wziac w garsc i zaczac cos robic dla siebie. wieczorna yoga, moze jakies zajecia poranne jak dzieci sa w szkole. przestan kisic sie w domu, zacznij czesciej wychodzic i troche ci sie polepszy samopoczucie.
napisz wiecej gdzie mieszkasz i co robisz to moze cos wymyslimy razem.....
________________________________
Wieczne Miasto BG
Postaram się odpowiedzieć na wasze pytania.Pytacie jak zaplanował?Byłam w trakcie zmiany antykoncepcji,maz wiedział kiedy powinien byc ostrozny,oczywiscie była prezerwatywa,stąd moje żale nawet frustracja.Kiedy zrobiłam test ciążowy nie był zaskoczony.Ponadto kilka tygodni wczesniej otwarcie mowił do znajomych,iż musi"zrobic mi kolejne dziecko"bo chce mu uciec do Polski.Ponadto przypomina mi się sytuacja,w której mąż zaraz po stosunku wspomniał o tabletce 72h po.Pytałam po co skoro uważamy...To wyglądało tak jakby dotarło do niego co się stało.Ja nadal jestem w szoku.
Następna sprawa dojazd do męża-ja nie miałam wyjścia,mamy dziecko opoznione neurologicznie w rozwoju i potrzebowaliśmy pieniędzy na dalszą rehabilitacje.Nie mamy tu za wielu znajomych,praktycznie nikt nas nie odwiedza,mieszkamy na wiosce i tu nie ma gdzie wyjsc.Izolacja której poniekąd doswiadczam wynika raczej z sytuacji w jakiej jestem,chore dziecko,ciąża.Moj język jest na poziomie komunikatywnym wiec to nie jest główny moj problem.
Co do czułości męża -wcześniej było innaczej,tzn.jak byłam w poprzedniej ciąży to mąż zachowywał się podobnie,po ciąży wszystko już było dobrze.Wydaje mi się ze jestem mało atrakcyjna dla niego w tym stanie.
Czy mam inne życie procz dzieci??
W tym kraju nie.
I ciężko byłoby to zmienic.Mąż wyjezdza do pracy o 15,wraca o 23.Do południa jest zajęty-codziennie!Po pracy ma swoj sposob relaksu.-play station.
W jakim kraju mieszkacie?
Postaram się odpowiedzieć na wasze pytania.Pytacie jak zaplanował?Byłam w trakcie zmiany antykoncepcji,maz wiedział kiedy powinien byc ostrozny,oczywiscie była prezerwatywa,stąd moje żale nawet frustracja.Kiedy zrobiłam test ciążowy nie był zaskoczony.Ponadto kilka tygodni wczesniej otwarcie mowił do znajomych,iż musi"zrobic mi kolejne dziecko"bo chce mu uciec do Polski.Ponadto przypomina mi się sytuacja,w której mąż zaraz po stosunku wspomniał o tabletce 72h po.Pytałam po co skoro uważamy...To wyglądało tak jakby dotarło do niego co się stało.Ja nadal jestem w szoku.
Następna sprawa dojazd do męża-ja nie miałam wyjścia,mamy dziecko opoznione neurologicznie w rozwoju i potrzebowaliśmy pieniędzy na dalszą rehabilitacje.Nie mamy tu za wielu znajomych,praktycznie nikt nas nie odwiedza,mieszkamy na wiosce i tu nie ma gdzie wyjsc.Izolacja której poniekąd doswiadczam wynika raczej z sytuacji w jakiej jestem,chore dziecko,ciąża.Moj język jest na poziomie komunikatywnym wiec to nie jest główny moj problem.
Co do czułości męża -wcześniej było innaczej,tzn.jak byłam w poprzedniej ciąży to mąż zachowywał się podobnie,po ciąży wszystko już było dobrze.Wydaje mi się ze jestem mało atrakcyjna dla niego w tym stanie.
Czy mam inne życie procz dzieci??
W tym kraju nie.
I ciężko byłoby to zmienic.Mąż wyjezdza do pracy o 15,wraca o 23.Do południa jest zajęty-codziennie!Po pracy ma swoj sposob relaksu.-play station.
Mozecie mnie krytykować,oceniać tylko to nie zmienia faktu że spodziewam sie kolejnego dziecka.A nie jestem na to gotowa-nie mam po prostu sił.Wiem co to znaczy wychowywac dzieci,po prostu czuje ogromny żal...Dziecko to nie zabawka,owszem to ogromna radośc ale i ogromne poświęcenie.Nie umiem sobie z tym poradzic...
8 2012-06-19 13:49:46 Ostatnio edytowany przez sierpniowa (2012-06-19 13:50:41)
Wysoko jesteś w ciąży? Różnica wieku między dziećmi chyba malutka?
mieszkamy w irl,to bedzie 4 dziecko.Mam juz 2 corki i syna.Syn jest starszy.Dziewczynki maja 5 i 2 lata.Jestem po cc wiec teraz musze szczegolnie uwazac.To już wysoka ciąża-22 tydzien.
No to trochę za późno z pisaniem, że nie jesteś gotowa na kolejne dziecko i nie masz siły. Co rzecz jasna nie zmienia faktu, że tak jest. Teraz jakoś musisz uporzadkować wszystkie te sprawy, zdrowe dzieci posłać do przedszkola, zająć się chorym i sobą w oczekiwaniu na kolejne dziecko. I męża trochę "naprostować", niech pomoże Ci w obowiązkach, odciąży jakoś, do 15-ej to kupa czasu przecież. Ostatecznie, jeśli nie czujecie sie na siłach żeby kolejne dziecko wychowywać zastanówcie sie nad oddaniem go do adopcji, są ludzie, których moglibyście w ten sposób uszczęśliwić.
Starsze dzieci chodzą do szkoły.Myślałam nad oddaniem dziecka do adopcji,ale mąż nie chce o tym słyszec.Pyta czy umiałabym z tym życ???A ja mu mowię ze tak bo przeciez nikogo nie zabiłam.Chciałabym zrobic cos dobrego dla tego dziecka,bo przeciez dziecko potrzebuje miłości,to nie tylko zmiana pieluchy i podanie mleka.Ono zasługuje na lepsza matkę.Mąż niewiele pomaga w domu,zawsze tak było,podzielił nasze życie na dwa światy-moj domowy i jego-kariera,praca i kasa.Wiele razy pytałam go czy gdzies pojedziemy,to on zawsze zmęczony,jak ja chce gdzies wyjsc to zawsze sama-tzn.nie sama bo z dziecmi.Jedynie gdzie wychodzimy razem to na zakupy.Nawet głupie wypicie kawy z kolezanka to ciągłe spoglądanie na dzieci.Nie mam chwili wytchnienia,nie mam nawet czasu by zastanowic sie spokojnie co dalej.Czuje sie przytłamszona i osaczona.Nie chodzi mi tu o jakies swoje ambicje bo wiem ze sa dzieci i one mnie potrzebują tylko marze o chwili oddechu.Przemawia przeze mnie złośc bo uwazam ze jeste m na tyle rozsądna by nie byc w takiej sytuacji a tu ta ciąża.Nie potrafie tego zaakceptowac,zmienic juz sie nic nie da,czasu nie cofne.Jestem zła na siebie ze nie umiem sie odnalezc.
Mialam czes w moim malzenstwie kiedy moj maz zachowywal sie tak jak piszesz w ostatnim poscie, nawet byl gorszy, bo jak juz pojechalam raz na miesiac do kolezanki, z malymi dziecmi to jeszcze mnie zwymyslal ze sie szlajam... mam to wszystko za soba.
Bardzo kocham moje dzieci i poswiecilam im wszystko, teraz dostalam podziekowanie, moje malzenstwo sie rozpadlo, a dzieci mnie wspieraja, kochaja i daja mi szczescie.
Moj ex ma zal ze jest sam i dzieci sa za mna.
Jestes w ciezkiej sytuacji ale radze Ci zacisnij zeby i badz silna, dobra matka, los Ci wynagrodzi.
Skup sie na sobie i dzieciach, tak jakby on byl tylko pomocnikiem.
Pokieruj waszym losem...TY jestes MATKA i zachowaj sie jak prawdziwa Matka, wychowaj dzieci, polska nie zajac nie ucieknie.
Gdybym miała wybierać, Marietko, między postawą Twoją a Twojego męża - wybrałabym stanowisko męża.
Pracuje na rodzinę - piszesz, że dużo...
Skrytykował Cię, gdy mówiłaś o oddaniu dziecka - i miał rację!!
Winisz go za wszystko - za ciążę, za twoja bezczynność, za samotność, że nie chce wrócić....
Macie 4 dzieci - jak tu zarobi na taką gromadkę??
Z zasiłku z opieki społecznej będziecie żyli??
Przestań Myślec o sobie - popatrz na dzieci, a masz ich czwórkę. Od tego nie ma odwołania - one są i Waszym obowiązkiem jest zapewnić im dostatnie życie. Widzę, że teraz to robicie.
W Polsce będzie ich tyle samo - tez zapomnij o kawie z koleżankami.
Masz jakiś pomysł, co będziecie robili w kraju?
Czym sie zajmiesz?
Gdzie będzie pracował Twój mąż? Gdzie będziecie mieszkać?
Koma 5
To nie jest tak,że nie mamy gdzie wracac.W Polsce mamy mieszkanie,ja aktualnie jestem na urlopie wychowawczym,mamy swoja firme-poki co zawiesilismy działalnosc ale zawsze mozna wrocic do tego.Mamy tez oszczędności,które pozwoliłyby na zorganizowanie życia na nowo w Polsce.Nie jestem aż tak nieodpowiedzialna,że rzuciłabym tu wszystko gdybym w Polsce nie miała jakichs perspektyw.
Ponadto nie uważam żeby jedynym obowiązkiem faceta było chodzenie do pracy,a potem tylko przyjemności.Ja tez pracowałam jeszcze kilka miesięcy temu,więc powinnam po prostu wrocic do domu i nic nie robic,a dzieci niech sie same soba zajmą.To jest stereotypowe myślenie,facet zarabia to może wszystko.
Poza tym oddanie dziecka w sytuacji,kiedy czuje ze nie sprostam opiece nad kolejnym dzieckiem jest odpowiedzialniejsze niż zatrzymanie go i obwinianie sie nawzajem.
Jeżeli nazywasz moje zachowanie bezczynnym to chyba nie wiesz o czym mowisz.Juz posiadanie chorego dziecka to ogromne wyzwanie.
Uwazam,że moje obawy iz nie dam rady nie są wyssane z palca,nie są moim wymysłem czy fanaberią.Wynikają z moich doświadczen.
No to pogoń męża do pomocy.
Czy On wie co czujesz? Wie, że Ci ciężko?
jeśli oddasz to dziecko,całe życie będziesz się obwiniała że to zrobiłaś,a po za tym to dziecko jest gorsze od pozostałej trójki?właściwie skąd aż trójka dzieci wzięła się w twoim życiu?chyba zaplanowana nie była
3 moich dzieci była planowana,ostatnie urodziło sie chore i to mnie chyba przerosło.Inaczej człowiek opiekuje sie dziećmi zdrowymi a innaczej chorym.Stąd moje przerażenie,kolejne dziecko spowoduje ze zaniedbam to chore a tego nie chce.Dla wszystkich moich dzieci chce jak najlepiej,tylko ze ja juz po prostu nie daje rady.To nie jest lenistwo czy próżnośc,tylko brak sił.Poza tym co jeśli i następne będzie chore?jak ja wtedy dam rade?Nie rozdwoje sie a wszystkie dzieci mnie potrzebują.Mąż wie o tym wszystkim ale uważa ze to hormony ciążowe i stąd te emocje.Nie widzi innego problemu.Ciąży tez nie znosze dobrze,to dopiero połowa a wiemy że urodzi sie wcześniej.Dziecko jest bardzo nisko ułożone,blizny po poprzednich cięciach nie wytrzymują.Prosiłam męża jak jest w domu zeby pomagał mi przy ciężkich pracach,żeby jak najmniej mnie obciążac jednak do niego nie dociera co moze spowodowac wczesniejszy porod.Ja nie podjęłąm jeszcze decyzji czy oddam dziecko,po prostu chciałam zrzucic z siebie te wszystkie emocje,które mną targają.
Może i jesli zdecyduję się na oddanie dziecka będę tego załować ale nikogo nie zabiłam,dałam mu takie samo prawo do życia jak pozostałej 3.Chce dla niego jak najlepiej,po prostu nie wiem czy sprostam temu.Chce wychowac moje dzieci a nie wychodowac,chce dac im wszystko co moge.
Kochana, rób w domu to co najpilniejsze.
Nie musisz robić WSZYSTKIEGO.
Może obudzi się Szanowny Małżonek i grzmotnie się w łepetynkę.
Masz prawo się położyć z książka, zrelaksować się.
Badź bardziej stanowcza...
Kochana widzę w Tobie bardzo przestraszoną osobę. Nie popieram poprzednich wpisów. Nie dziwię się Twoim lękom, to zupełnie normalne, że boisz się tej sytuacji... Czwórka dzieci to nie przelewki. Wiesz co o tym sądzę? Poradzisz sobie znakomicie
A Twoje myśli nie są czymś złym, nagannym
To normalne: czasem się boimy, czasem brak nam sił. Mąż ma wybór: może "uciec w pracę", my matki zostajemy w większości z odpowiedziałnością same. Mówie o takiej "psychicznej odpowiedzialności" za dzieci. Nie chcę tu bagatelizować roli ojca, absolutnie nie!
Co Ci mogę poradzić? Niewiele niestety
Proponuję Ci dać czasowi czas. Niektóre sprawy rozwiązują się same. Może uda się przekonać męża do powrotu do Polski? Czy masz w Polsce jakiś bliskich, rodzinę? Na Twoim miejscu przyjrzałabym się też uczuciom męża? Może On też się boi? Może te granie po pracy, to Jego sposób na oderwanie się od smutnej rzeczywistości? Być może czuje się też przytłoczony chorobą dziecka i ciągłymi pretensjami żony?
Znaleźliście się w impasie, może zainicjuj szczerą, pełną ciepła rozmowę o Waszej sytuacji. Wysłuchaj męża ze zrozumieniem, może On później chętniej wysłucha Ciebie?
Pozdrawiam cieplutko!
Witam wszystkich!
Postaram się w skrócie opowiedzieć moją historię.Jestem mężatką z kilkuletnim stażem.W małżeństwie bywało różnie,mamy 3 dzieci i aktualnie spodziewam sie kolejnego.Kolejna ciąża nie wpłynęła na mnie dobrze,powinnam sie cieszyć i czekać na narodziny z radością.Jednak tak nie jest,nie umiem się cieszyc,ciągle jestem poirytowana i zła.Mój mąż też lekceważy moj stan,nasze relacje stanowczo sie ochłodziły.Dodam iż mieszkamy za granicą,planowałam w lipcu wrocic z dziecmi do Polski na stałe,mój mąż nawet nie chciał o tym słyszec.Myśle a wręcz jestem przekonana że świadomie zaplanował kolejne dziecko,aby mnie zatrzymac.Czuje sie zmanipulowana a wręcz wykorzystana.Powoli dostrzegłam iż do tej pory robiłam wszystko by jemu dogodzic,by realizował swoje plany i ambicje.A teraz czuje ze juz nie daje rady,powoli wariuje.Nigdy nie byłam szczęśliwa w tym kraju,już mam dość samotności.Wiem że mąż nie wróci ze mną do kraju a to oznacza samotną mamę z 4 malutkich dzieci.Boję się ze nie dam rady a tak pragne znów być szczęśliwa.Co do męża nie widze juz naszej przyszłości,oddalamy się coraz bardziej,mąż żyje tylko pracą,owszem jest dobrym tatą,choć ja uważam iż raczej rozpieszcza dzieci niz je wychowuje ale stara się.Gorzej z naszym małżeństwem,nie rozmawiamy o niczym innym tylko o wydatkach,nie spędzamy wspolnie czasu,w zasadzie to nic nie robimy razem.Wiele razy prosiłam męża o uwage,czułośc,jednak on to bagatelizuje.Nie wiem co robic,czuje sie okropna matka...czuje ze nie dam rady psychicznie wychowywac kolejne dziecko...
Widze w tym poście tylko żal. A może to hormony? Nawet nie napisałaś, że rozmawiałaś z mężem o tym i jakie jest dokładnie jego stanowisko. Stwierdzasz, że on nie chce, nie pozwoli, nie wróci. Ochłoń, uspokuj się. Porozmawiaj z mężem.
Czytając Twojego posta nasuwa mi się jedna myśl...nie wiem, może nie mam racji, ale nie wyobrażam sobie zajść w ciążę, kiedy wiem, że nie dam rady ani fizycznie ani psychicznie tego dziecka wychować. W dzisiejszych czasach, kiedy antykoncepcja jest wszędzie tak naprawdę dostępna raczej nie powinny się zdarzać ciąże z zaskoczenia....kurcze masz troje dzieci, jedno chore już teraz jest Ci jak piszesz bardzo ciężko i zachodzisz w czwartą ciążę?...Przepraszam, ale nie mogę tego pojąć....i właśnie z tego faktu(że wiesz jak będzie Ci ciężko) bierze się Twoja złość...Teraz to już i tak za późno na takie rozmyślania bo Twoja ciąża jest faktem...musisz wziąć się w garść, nie masz innego wyjścia, powiedz sobie sama do siebie, że dasz radę, że robisz to dla dzieci...bo one nie są niczemu winne, na pewno chciałyby mieć mamę zadowoloną, a nie wściekłą, bo mama jest w ciąży i jest z tego powodu zła...
22 2012-08-03 15:57:05 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-08-03 15:59:15)
On Tobą manipuluje - trzyma przy sobie i za granicą grając ciążą. Nic dziwnego, że jesteś zmęczona - jesteś zaszachowana, czujesz, że nie masz wyjścia.
Skoro nie dasz rady sama w Polsce z 4 dzieci, przyjmijmy że zostajesz tam.
Zastanów się co zrobić, żebyś nie była tak zapracowana, przeciążona. Ja sugeruję zagonić dzieci do pomocy. Zagonić to może nie jest dobre słowo. Chodzi o to, żebyś zorganizowała życie inaczej - tak by oszczędzać siły i wypoczywać. Miłość matki nie musi być i nawet nie powinna być ślepa albo małpia.
Starsze dzieci powinny zająć się samoobsługą w całości i pomagać Ci w domu i przy młodszych. Mąż powinien... Ale skoro nie umiesz wyegzekwować, nie wiem jak Ci pomóc. Może zabierz go do lekarza albo napisz do niego list - że jeśli urodzisz przedwcześnie, to będziecie mieli dwoje dzieci z problemami, a już z jednym jest trudno. I żeby się włączył do prac domowych oraz nie rozpuszczał dzieci - nie masz możliwości (i całe szczęście) niańczyć dużych, gdy sama potrzebujesz opieki i oparcia.
Wierzę, że w Polsce mogłoby Ci być łatwiej, bo nie czułabyś się tak bardzo samotna. Ale mogłoby też być trudniej - znajomi są fajni od święta, a i tak musiałabyś sobie radzić z wszystkim sama.
Przykre, że oddaliliście się od siebie; przykre że on chce żebyś przy nim była ale nie myśli jak Cię uszczęśliwić, tylko zabiera czas i traci dzień za dniem. Żyje się żeby kochać i być kochanym. Czy możesz mu to wprost powiedzieć?
Mam wrażenie, że wpadasz w depresję. W ciąży nie będziesz miała jak się leczyć, więc zapobiegaj - wychodź na słońce, jedz czekoladę (pilnuj tryptofanu w diecie, nie może Ci go brakować; musi być w naturalnych białkach, bo suplementy mogą zaszkodzić). I koniecznie odpoczywaj, rób coś dla siebie, nie wiem co lubisz, ale cokolwiek to jest, rób to (chyba że lubisz alkohol - tego jednego nie wolno, co z pewnością wiesz).
Za chwilę poczujesz się lepiej, dzięki progesteronowi.
I proszę, bardzo proszę, nie myśl o całej ciąży, o dziecku, jak sobie poradzisz. Radź sobie DZISIAJ. Tylko dzisiaj. wymagaj od innych, kochaj ich i kochaj siebie. Nie rób niczego, co Ci sprawia przykrość albo męczy - z czystym sumieniem zwal to na innych. Masz prawo. Teraz wyjątkowo masz prawo.