Rozumiem jak Ci jest źle.. ale świat się nie kończy na studiach, możesz pomyśleć " taa łatwo powiedzieć" ale naprawdę, opowiem Ci jak to było ze mną.
Poszłam na studia, pierwszy semestr, akademik, totalnie niezorganizowana i nie przystosowana do życia na własną rękę. Nie wiedziałam co to studia, nagle okazało się, że liceum to była sielanka.. więc z góry założyłam, że będzie bardzo ciężko.. ulge miałam gdy wracalam na weekend do domu ale gdy przychodziła niedziela od rana ryczałam jak głupia, uczyłam się całymi dniami ale niestety wyniki były marne, ile bym się nie uczyła zawsze czekał mnie drugi termin.. załamałam się bo dotarło do mnie, że totalnie nie nadaję się na studia.. po prostu to było jak tzw. "samospełniająca się przepowiednia" - założyłam, że tak będzie i tak było mimo moich starań. Po prostu moje negatywne nastawienie i stres nie pozwalały mi przełamać tej złej passy. Ledwo przeszłam pierwszą sesje.. gdy zdałam ostatnie egzaminy (oczywiście w drugich terminach) to czułam, że to był po prostu cud.
Ale pewnego dnia nastąpił przełom. Gdy uczyłam się 3 noce na zaliczenie z jednego beznadziejnego przedmiotu, byłam pierwszy raz zadowolona, że coś wiem.. że czegoś się nauczyłam, poszłam na zaliczenie i znowu 2! Wtedy powiedziałam dosyć! Mam to gdzieś.. skoro moje starania nic nie pomagają, wrzucam na luz.. postanowiłam, że nic się nie będe uczyć na poprawkę bo to nie ma sensu. Jak nie zdam to nie, skoro mam wylecieć z tych studiów to może lepiej na pierwszym roku i ku mojemu zaskoczeniu dostałam 5! Pierwsza moja 5 w historii studiowania
Moja karta się odwróciła, nie robilam sobie presji, opracowałam system studiowania, gdzie się dało kombinowałam po najmniejszej linii oporu, żeby nazbierać sił umysłowych na cięższe egzaminy ale już do każdego podchodziłam z lekką rezerwą. Stresu nie da się uniknąć ale można zmienić nastawienie. Tylko musisz sie wyrwac z tego błędnego koła.
Studia zakończyłam z bardzo dobrym wynikiem, mam dyplom magistra i teraz wiem, że stres i złe nastawienie tylko pogarsza sprawę.
Trzymam kciuki! Powodzenia! 