Mieszkam w domu z ojcem.Ojciec jest emerytem,ma 57lat.Jest to egoista,nieobliczalny czlowiek.Z moją nie żyjącą juz matka tworzyli nieudane małzenstwo.Krzyki,wrzaski,wyzwiska.Jest bardzo zlosliwym czlowiekiem.Wyrzucal mnie z domu,upokarzal przy wszystkich,bil,wyzywal itp.Nie znosze tego czlowieka ale nie moge sie wyprowadzic gdyz na wynajem mnie nie stac.Ojciec ma mieszkanie i nowo wybudowany dom,ktorego nikomu nie przekaze bo to jego.Problem w tym,ze mieszkanie,w ktorym on i ja mieszkamy jest zaniedbane.Pełno kurzu,brudne szkanki(myje w zimnej wodzie bo szkoda cieplej i szkoda plynu).Toaleta brudna-jak mylam,ciagle mial pretensje,ze za duzo uzywam srodkow(choc trzeba bylo to porzadnie domyc)i czuchnie mu na caly dom i zebym nei myla bo ja nie umiem.On to ponoc zrobi lepiej.Odkurzacza nie ma bo stary sie zepsul a na nowego nei ma kasy.Drzwi sie nie domykaja,klamki odpadają ale kasy tez na to brak.A naprawiac nie umie.Okna jak umyje czy lustra to pomaziane.U nas w domu od dziecinstwa zawsze byly wojny kto ma spratac.Ojciec uwazal i tak zostal wychowany,ze kobieta jest od wszystkiego.Ja buntowalam sie bo dlaczego moi 2 bracia nie sprzataja a ja mam zapiepszac.Oni dostawali na wszystko,ja z wielką łaską.Sama musialam zarobic na studia i prawo jazdy.Jak uwielbiam gotowac,prasowac,piec itp.tak nei anwidzę sprzatac i kurz mi nie przeszkadza.No moze jak nikt mnie nie zmusza to poscieram(w dziecinstwie do tego mnie siła i wrzaskami zmuszano).Z ojcem nie rozmawiam-nie da sie,to trudny czlowiek a ja uparta.Sęk w tym jak sie zachowac jak rodzina wpada w nienacka?A tu cukiernica brudna od kawy(ojciec nie umyje,juz nie do widzi),szklanki zasnięte.Wstyd mi przed sama sobą ale ojciec mnei nie raz wyrzucal z mieszkania,mowil mi,to nie jest twoje,nic tu twojego nei ma wiec mu nie pomagam i nie sprzatam.Ale ten bałagan,te kurza,brudne drzwi,klamki(zaznacze,ze pracuje po 11godzin dziennie plus kazda sobota,ojciec siedzi w domu).Doradzcie mi cos?
Ile zarabiasz miesięcznie, że nie możesz wynająć własnego lokum?
mam 7zł/h,nie zarabiam zbyt wiele zeby wynajac,opłacic i jeszcze sie utrzymac
mam 7zł/h,nie zarabiam zbyt wiele zeby wynajac,opłacic i jeszcze sie utrzymac
Ale kolezanka pytala chyba ogolnie ile zarabiasz a nie ile na godzine, bo to jest pojecie wzgledne. zalezy ile godzin praujesz ![]()
bardzopracowita napisał/a:mam 7zł/h,nie zarabiam zbyt wiele zeby wynajac,opłacic i jeszcze sie utrzymac
Ale kolezanka pytala chyba ogolnie ile zarabiasz a nie ile na godzine, bo to jest pojecie wzgledne. zalezy ile godzin praujesz
11h / dzień + soboty. Chyba łatwo policzyć.
Nie wiem co oznacza "+ soboty", założyłam, że 8h. Wyszło mi 1764 zł, nie wiem ile się podatku płaci w Polsce, ale zakładam, że ok. 20%, więc to by wychodziło 1411zł na czysto. Nawet jeśli płacisz więcej podatku, to aż tak wielkiej różnicy to nie robi. Pytanie jeszcze w jakim mieście mieszkasz. Ja znam realia poznańskie i nawet sprawdziłam ceny kawalerek, za 800zł miesięcznie można znaleźć, w niektórych wypadkach wliczone są już opłaty. Za 611zł można bardzo spokojnie wyżyć, wliczając w to komórkę, sieciówkę i jedzenie. Jak jesteś oszczędna to dasz nawet radę co nieco odłożyć. Wystarczy kupować w Biedronce. I tak naprawdę skoro teraz dzielisz mieszkanie z ojcem to możesz jeszcze więcej odłożyć, bo przecież masz do zapłacenia jedynie rachunki i za jedzenie. No chyba, że ojciec Ci wynajmuje, to inna sprawa...
7 2012-06-11 00:20:54 Ostatnio edytowany przez dru_ (2012-06-11 00:23:36)
Kaisa, rozumiem, że nie żyjesz w Polsce i utrzymać wynajęte mieszkanie w jedną osobę to nierealne. nawet, jeśli wynajem kawalerki to koszt 800 zł, to żaden wynajmujący nie będzie za Ciebie płacił rachunków, ewentualne to czynsz może być wliczony.. Za wynajem POKOJU w mieszkaniu 5-cio osobowym we Wrocławiu płaciłam za wszystko 700zł, a teraz, w mniejszym mieście koszt wynajęcia kawalerki to minimum 1000 zł plus szlag, który trafia, że te pieniądze możnaby przeznaczyć np. na ratę kredytu.
Zyję w tym kraju i wynajęcie mieszkania to naprawdę droga impreza przy naszych zarobkach!
Nie, nie żyję obecnie w Polsce, ale, jak wspomniałam, znam poznańskie realia, bo w Poznaniu studiowałam i wynajmowałam mieszkanie. Byłyśmy we 3 na 2 pokoje, płaciłyśmy każda po 500zł. A standard mieszkania był niezły, lokalizacja super, bo zaraz przy pętli tramwajowej, 15 minut do uniwerku. Więc wiem ile kosztuje życie w Polsce. Specjalnie weszłam na gumtree i widziałam oferty kawalerki za 800zł z wliczonym czynszem. Co do rachunków: pamiętam, że my musiałyśmy za gaz i wodę płacić, ale to była jakaś stówa-dwie, przy czym my we 3 zużywałyśmy przecież 3 razy więcej gazu i wody niż jedna osoba. Więc powtarzam: za takie pieniądze można wyżyć, jeśli się oszczędza. Sama często kupowałam w Biedronce, bo akurat miałam ją rzut beretem od mieszkania, a zresztą jedzenie mają całkiem dobre (i wino za 5zł^^). A mimo to starczało mi na piwo na mieście od czasu do czasu, kebaba, czy jakiś mały ciuch. A do dyspozycji miałam 1000zł miesięcznie. I teraz pytanie: lepiej mieszkać z ojcem i narzekać, czy wynająć osobne małe mieszkanko? Trudno, nie każdy może żyć rozrzutnie, ale ponoć nie pieniądze są w życiu najważniejsze. No i zawsze można się rozglądać za lepszą pracą, a nuż się coś trafi ![]()
No dobrze ale jest jeszcze problem np tych garnków brudnych bo nie ma płynu. Czy ty sama nie mozęsz nic kupic do domu. przeciez tez w nim żyjesz i mieszkasz. Ja tez nie nawidze sprzatac i normalnie mam na to alergie, ale jak ty mam swoje powody. Tylko że pomimo tego nie żyje w brudzie. Wynajmuję mieszkanko pomimo tego że straciłam pracę. Wystarczy naprawde intensywnie poszukac, popytac znajomych i oczywiscie szukac pracy bo bez tego to raczej nie ruszysz z miejsca i zarośniesz tym brudem skoro nie sprzatasz. porozmawiaj z rodziną o tym, bo piszesz że jakas tam wpada w odwiedziny i nie mow ze sie wstydzisz, bo przeciez jak przychodza to widza co tam sie dzieje i dopiero wtedy sobie mysla ze mieszka w tym mieszkaniu dorosla kobieta a brudno jest