Miałam przyjaciółkę. Ale dziś nie wiem czy to była przyjaźń. Zawsze zjawiała się lub dzwoniła wtedy,gdy miałam jakiś krótki nawet okres szczęśliwych lub spokojnych dni. A po spotkaniu z nią wszystko się psuło. Atmosfera robiła się gęsta. Gdy chodziłyśmy razem do knajpki potańczyć,wszyscy prawie faceci zwracali uwagę tylko na nią. Nie była ładna,była chuda jak anorektyczka,miała okulary i długie rude włosy. Świetnie tańczyła. A faceci jak zaczarowani... Kontakt nam się urwał gdy poznała bogatego,starszego od siebie o 20 lat mężczyznę. Szybko go omotała,wyszła za niego. Nie dopuszczała do niego nikogo prócz swojej rodziny. Jej męża poznałam na zdjęciu,po jego śmierci. Zaprosiła mnie wtedy do swego domu na obiad,który w sumie ja przygotowałam. Potem zaczęła wymieniać co ma,za ile itd... Nie zazdrościłam jej,tylko dziwiłam się,że tak się bardzo zmieniła. Cóż,może zawsze była taka,tylko nie widziałam tego. A może Wy napiszecie o Waszych podobnych historiach? Pozdrawiam ![]()
Piszesz o przyjaźni a dałaś ciekawy temat wątku. Dlaczego?
bo ta dziewczyna byla chyba takim wampirem energetycznym potrafila przyiagnac do siebie innych ludiz zapanowac nad nimi zeby byli na jej rozkazy. sa takie osoby sama znam takie osoby.... a dlugo byli malzenstwem? zmienila sie przez ten czas?
też znam ale....siła wampira maleje gdy NIE MA do czynienia z typem ofiary ![]()
sa wampiry znalam....pozbylam sie....
Macie rację,była wampirem,który żerował na czyimś nieszczęściu. Kiedy prosiłam ją o pomoc,najczęściej słyszałam odpowiedź,że sama sobie na coś zasłużyłam,a ona nie potrafi mi pomóc. Kiedyś byłam w szpitalu na badaniach i zadzwoniła po długiej przerwie z pytaniem " Co słychać?". Odpowiedziałam,że nie mogę rozmawiać i się rozłączyłam. Napisała mi smsa,że czuła,że jestem w szpitalu. Byłam jej potrzebna jako ofiara. Kiedyś przedstawiłam ją znajomemu,a on następnego dnia zadzwonił do mnie z prośbą,abym z nią więcej nie przychodziła,bo jest jakaś dziwna.
pozbylam,sie wylogowujac sie z tad...radze...powodzenia