Korzystając z kilku dni wolnego zasiadłam wreszcie do wytęsknionego Internetu. Przeglądając zaniedbane od dawna wątki między innymi poszukałam nowości dotyczących pozycji kobiet w kościele oraz innych religiach, także pogańskich. Dramat i kiszka, nic się nie zmieniło. Chrześcijaństwo, Judaizm i Islam nadal dzięki kobietom istniejąc nie przyznają im głosu. U Pogan albo patriarchalne Rodzimowierstwo, albo mężczyznożerne Vicca tudzież ruch dianiczny. W miarę rozsądne Asatru również organizuje się wokół męskich Bogów. Czarownice mężczyznami gardzą. Szamani są kompletnie niezrozumiali, a druidzi popadają w ekologiczną paranoję.
Matko i Córko, gdzie tu się podziać i nie zwariować? Czy można jeszcze być po prostu Kobietą?
Gdy w pracy zaczynam dzień, stoję na nagiej ziemi. Dookoła widzę morze traw, drzewa kołysane wiatrem, chmury płynące po niebie. Na skórze raz żar słońca, a kiedy indziej chłodne strumyki deszczu. Potem mięśnie zaczynają grać pod skórą, na dłoniach rosną odciski, a z ust wyrywa się śmiech i docinki wymieniane z ekipą.
I taki prosty stan - ja jestem kobietą, a to jest ziemia, na którą patrzę, to jest mężczyzna, którego kocham, to jest życie, które przeżyję, to będą dzieci, które urodzę, a to śmierć, która mnie zabierze. Nikt mi nie narzuci, w co mam wierzyć, jakimi ramami się ograniczyć, co poświęcić i czego mi nie wolno. Mam swój kodeks, swój honor i zasady, według których zdecydowałam się żyć.
Żadna religia nie jest w stanie objąć sobą Kobiety - chyba że ją połamie, ugniecie, wyrwie skrzydełka i dostosuje do swoich wymiarów.
Prawdę prawisz. Ale jest coś takiego jak: zawiść i potrzeba kontroli. I to niestety zamyka nawet i kobietę w ograniczającym kodeksie:) Natomiast prawo jest po to by je łamać, a prawo oparte na stereotypach łamać wrecz należy !
Korzystając z kilku dni wolnego zasiadłam wreszcie do wytęsknionego Internetu. Przeglądając zaniedbane od dawna wątki między innymi poszukałam nowości dotyczących pozycji kobiet w kościele oraz innych religiach, także pogańskich. Dramat i kiszka, nic się nie zmieniło. Chrześcijaństwo, Judaizm i Islam nadal dzięki kobietom istniejąc nie przyznają im głosu. U Pogan albo patriarchalne Rodzimowierstwo, albo mężczyznożerne Vicca tudzież ruch dianiczny. W miarę rozsądne Asatru również organizuje się wokół męskich Bogów. Czarownice mężczyznami gardzą. Szamani są kompletnie niezrozumiali, a druidzi popadają w ekologiczną paranoję.
Matko i Córko, gdzie tu się podziać i nie zwariować? Czy można jeszcze być po prostu Kobietą?
Gdy w pracy zaczynam dzień, stoję na nagiej ziemi. Dookoła widzę morze traw, drzewa kołysane wiatrem, chmury płynące po niebie. Na skórze raz żar słońca, a kiedy indziej chłodne strumyki deszczu. Potem mięśnie zaczynają grać pod skórą, na dłoniach rosną odciski, a z ust wyrywa się śmiech i docinki wymieniane z ekipą.
I taki prosty stan - ja jestem kobietą, a to jest ziemia, na którą patrzę, to jest mężczyzna, którego kocham, to jest życie, które przeżyję, to będą dzieci, które urodzę, a to śmierć, która mnie zabierze. Nikt mi nie narzuci, w co mam wierzyć, jakimi ramami się ograniczyć, co poświęcić i czego mi nie wolno. Mam swój kodeks, swój honor i zasady, według których zdecydowałam się żyć.
Żadna religia nie jest w stanie objąć sobą Kobiety - chyba że ją połamie, ugniecie, wyrwie skrzydełka i dostosuje do swoich wymiarów.
Polac ci kolejke, moja droga. Slusznie zauwazylas, dobrze gadasz i madrze rozumujesz. Wiecej osob takich jak ty nam potrzeba ![]()
Pluć na religię, co innego wiara, duchowość, a co innego instytucja...
Pluć na religię, co innego wiara, duchowość, a co innego instytucja...
no pluć!
tfu, na psa urok...
tfu, na psa urok...
..właściwie pokusiłabym się o stwierdzenie, że CZŁOWIEK jest poza religiami. Powinien być. Ale wtedy religie nie miałyby racji bytu a nawet jeśli, nie miałyby takiej siły jak teraz.
Wydaje mi się, że człowiek z natury poszukuje duchowości, a właściwie chce gdzieś przynależeć, do jakiejś społeczności... A te najcześciej skupiają się wokół jakichś usankcjonowanych religii.
Wydaje mi się, że człowiek z natury poszukuje duchowości, a właściwie chce gdzieś przynależeć, do jakiejś społeczności... A te najcześciej skupiają się wokół jakichś usankcjonowanych religii.
niestety .... najczęściej czeka go rozczarowanie. Jeszcze dobrze gdy jest na tyle ukształtowany że potrafi mysleć samodzielnie, przefiltrować rózne informacje, nie poddawać się niesłusznej presji... najczęściej jednak to wszystko nie działa i człowiek wychodzi duchowo poraniony i zły na Boga.
Często tak bywa, jak piszesz. Niewielu ludzi wybija się ponad swoją społeczność z niezależnymi sądami i dojrzałym spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość. Czesto bóg ma oblicze i cechy, jak ludzie którzy go czczą.
no a co z tą kobietą "ponad religiami"?
....
missnowegojorku napisał/a:Wydaje mi się, że człowiek z natury poszukuje duchowości, a właściwie chce gdzieś przynależeć, do jakiejś społeczności... A te najcześciej skupiają się wokół jakichś usankcjonowanych religii.
niestety .... najczęściej czeka go rozczarowanie. Jeszcze dobrze gdy jest na tyle ukształtowany że potrafi mysleć samodzielnie, przefiltrować rózne informacje, nie poddawać się niesłusznej presji... najczęściej jednak to wszystko nie działa i człowiek wychodzi duchowo poraniony i zły na Boga.
Podobno kobieta to nie człowiek... ![]()
ahmm no tak:) O.K. niech bedzie szokująco i przełomowo, stawiam tezę: Kobieta JEST CZŁOWIEKIEM, homo sapiens, human being. Iiiiiiiiiiii?:)
ahmm no tak:) O.K. niech bedzie szokująco i przełomowo, stawiam tezę: Kobieta JEST CZŁOWIEKIEM, homo sapiens, human being. Iiiiiiiiiiii?:)
Pojachalas tym stwierdzeniem po bandzie moja droga ![]()
Jak to? Co to? O so chozi? Tak mężczyźni co po niektórzy mówią, sama słyszałam jak boni dydy... Że kobieta to nie człowiek... A Wy inaczej mniemacie?
Z wypowiedzi autorki można się domyśleć, że wszystkiemu winni mężczyźni. Mi nie pozostaje nic innego jak przeprosić. Dodam tylko, że jeszcze nie spotkałem doskonałej kobiety chociaż moja żona jest super.
Mam nadzieję, że kobieta wyzwolona i ponad wszystkim nie jest pełna pychy i nie gardzi myślącymi inaczej.
Z wypowiedzi autorki można się domyśleć, że wszystkiemu winni mężczyźni. Mi nie pozostaje nic innego jak przeprosić. Dodam tylko, że jeszcze nie spotkałem doskonałej kobiety chociaż moja żona jest super.
Mam nadzieję, że kobieta wyzwolona i ponad wszystkim nie jest pełna pychy i nie gardzi myślącymi inaczej.
a to już zależy chyba nie tylko od samej "wyzwoloności" ale od charakteru danej kobiety:)
Jeśli chodzi o mnie to mężczyzn nie obwiniam, jedynie napisałm co od wielu z nich słyszałam... Ale może to nie o mnie chodzi, koledze...
A ja chyba zazdroszczę dewotkom i innym twardogłowym mają napisane jak żyć kiedy sikać z wiatrem czy pod wiatr .Np. tacy świadkowie jechowy za niejedzenie kaszanki będą żyć wiecznie, a dewotki za 1000zł wysłane ojcu rydzykowi pójdą do nieba z butami. Czy to nie fajnie mieć taką wiarę i taką nadzieję? A ja k.... myślę 25 godzin na dobę przełącznik na wyłącz mózg dawno dawno mi się przepalił. Jedynie 2 piwa jakoś mi myślenie wyłączają ale głupotę mi niestety włączają.I jak żyje 46 lat to nie wiem jak u licha być kobietą. Może i kobieta jest ponad religiami ale stworzyła własną religie-harować jak wół w nadziei że ktoś to dostrzeże i pokocha za to .Stawiałabym na psa dla niego można leżeć i pachnieć albo leżeć i śmierdzieć i będzie kochał
"tacy świadkowie jechowy za niejedzenie kaszanki będą żyć wiecznie, a dewotki za 1000zł wysłane ojcu rydzykowi pójdą do nieba z butami." tylko szkoda że tylko oni tak twierdzą ![]()
I jeszcze jedno -czy kobieta to człowiek? Mam poważne wątpliwości.To raczej bezmózgie urządzenie wieloczynnościowe tak jak koń w kieracie przestaje być rumakiem tak kobieta przestaje myśleć-jedyne słowa to myć szorować pracować dawać załatwiać pomagać...umrzeć...
I jeszcze jedno -czy kobieta to człowiek? Mam poważne wątpliwości.To raczej bezmózgie urządzenie wieloczynnościowe tak jak koń w kieracie przestaje być rumakiem tak kobieta przestaje myśleć-jedyne słowa to myć szorować pracować dawać załatwiać pomagać...umrzeć...
Może też powiedzieć "dość" w przeciwieństwie do konia w kieracie.
Można powiedzieć dość, a mężczyzna doopą się odwróci i pójdzie do tej co dość mu nie powie. Oczywiście nic na siłę, ale samotność czasem bardzo boli, mimo skrajnej emancypacji ![]()
Kizia wymaganie asertywnosci to juz przesada
Nawet jest obecnie jeden z nowszych tematow na forum jawnie ukazujacy ze asertywnosc nalezy do baaardzo dawno zaginionych artefaktow ![]()
Wybory to Trudna sprawa. Ale wybór należy do Ciebie... To nic, że póżniej trzeba ponieść konsekwecje ![]()
Kizia wymaganie asertywnosci to juz przesada
![]()
Nawet jest obecnie jeden z nowszych tematow na forum jawnie ukazujacy ze asertywnosc nalezy do baaardzo dawno zaginionych artefaktow
Można powiedzieć "dość" sobie samej, to nie ma nic wspólnego z asertywnością. Innej opcji nie ma. Trzeba sobie uzmysłowić, że albo samemu spróbuje się coś zmienić albo sytuacja będzie niezmienna, ewentualnie ulegnie pogorszeniu. Nie nadjedzie królewicz na białym rumaku z pomocą.
O co właściwie w tym wątku chodzi, czy ktoś mi wyjaśni?:)
O co właściwie w tym wątku chodzi, czy ktoś mi wyjaśni?:)
Jak to o co?
O to co ukryte i niesprecyzowane ... ![]()
ale co jest jeszcze ukryte?
czy czujecie się w religii dyskryminowane?
A ja słyszałam że " kobieta to też człowiek" Od zarania dziejów , tak ukształtowano kobietę aby za wiele nie miała czasu na myślenie a ręce miała wciąż zajęte robotą. Nic się przez wieki nie zmieniło, niech nie gadają bzdur o emancypacji bo po oczach bije że w każdej dziedzinie życia mamy przechlapane. W każdej religii , kobietę stawiano w pozycji najniżej, nawet niewolnik stał wyżej i tak też zostało, zauważcie chociażby jaki stosunek wśród wiernych panuje w odnoszeniu się do zakonnic a jaki w odnoszeniu się do zakonników i księży. Kobiety , niestety godzą się z takim traktowaniem i sprawiają wrażenie jakby myślenie , ich bolało. Może doczekamy się jeszcze że w KK pojawi się ksero o. Rydzyka, kościół to biznss, zawsze był nim i zawsze będzie a wiarę wykorzystuje się dla wszechpotężnej Sw. Kasy.
Ooooooooo, Drogie Panie, w Polsce nie jest kobietom tak źle, poczytajcie o sytuacji kobiet w krajach arabskich a lbo w Chinach. O u nas to normalnie babki mają full wypas. A kobieta winna mieć religię w głębokim ... /pip/ poszanowaniu. Religia to narzędzie do zniewolenia kobiety przez mężczyznę.
missnowegojorku masz rację, w krajach muzłumańskich kobiety przeżywają osobiste tragedie.
A na co mogłaby, w związku z Kościołem, narzekać Polka?
33 2012-06-09 23:33:38 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-09 23:34:40)
Np. na to, że kościół zabrania stosowania środków antykoncepcyjnych... Jak pamiętam z matury z religii, to nawet stosunek przerywany jest grzechem...
Np. na to, że kościół zabrania stosowania środków antykoncepcyjnych...
A czy ktoś jawnie powiedział VETO? Ja odeszłam z KK, to nie moja bajka, nie zgadzałam się na to. I po prostu...proponuję to samo innym.
Oczywiście, że można odejść od KK... Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie... Lecz znam wiele kobiet, które uginają się pod brzemieniem, jakim jest krytyka rodziny, najbliższego otoczenia, brak akceptacji w miejscu zamieszkania itp. Nie każda kobieta potrafi przeciewstawić się... Niestety ![]()
Tak, ale to już jest ich własna wina, brak poczucia własnej tożsamości, odrębności, indywidualizmu. Oczywiście, jest to tępione od młodych lat, jednak każdy człowiek dochodzi do takiego momentu gdy może dokonać jakiegoś wyboru- bo wybór jest zawsze i wbrew wszystkiemu zadecydować o swoim życiu. Ja to zrobiłam w wieku 15 lat, porzuciłam KK.
To o czym piszesz missnowegojorku, to wszystko prawda, ale daje smutny obraz kobiet w naszym kraju, zniewolonych mentalnie- na to wygląda.
Antykoncepcja w KK: burzyć się i walczyć o zmiany czy..odejść? Oto jest pytanie...
A na co mogłaby, w związku z Kościołem, narzekać Polka?
Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie ![]()
http://www.netkobiety.pl/t5897.html
Tak, ale to już jest ich własna wina, brak poczucia własnej tożsamości, odrębności, indywidualizmu. Oczywiście, jest to tępione od młodych lat, jednak każdy człowiek dochodzi do takiego momentu gdy może dokonać jakiegoś wyboru- bo wybór jest zawsze i wbrew wszystkiemu zadecydować o swoim życiu. Ja to zrobiłam w wieku 15 lat, porzuciłam KK.
To o czym piszesz missnowegojorku, to wszystko prawda, ale daje smutny obraz kobiet w naszym kraju, zniewolonych mentalnie- na to wygląda.
Antykoncepcja w KK: burzyć się i walczyć o zmiany czy..odejść? Oto jest pytanie...
Sądzę, że są w naszym kraju kobiety, które dzielnie walczą i nadstawiają głowy (oczywiście w przenośni) za te liczniejsze i mniej odważne, mam na myśli choćby polskie feministki, tak krytykowane i wyśmiewane nie tylko przez mężczyzn, ale i przedstawicielki własnej płci. Wydaje mi się, że warto walczyć...przy pomocy intelektu, prób poszerzenia świadomości kobiet i mediacji z przedstawicielami religii.
Catwoman napisał/a:A na co mogłaby, w związku z Kościołem, narzekać Polka?
Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie
http://www.netkobiety.pl/t5897.html
Muszę przeczytać ten wątek, temat podobny, ale tak archiwalny, że ciężko byłoby się samej "dokopać", gdyby nie Twoja podpowiedź.
Catwoman napisał/a:A na co mogłaby, w związku z Kościołem, narzekać Polka?
Tu jest odpowiedź na Twoje pytanie
http://www.netkobiety.pl/t5897.html
Dzięki Emilia to cenny wątek, na pewno go sobie dokładnie przeczytam w dłuższej, wolnej chwili:)
Sądzę, że są w naszym kraju kobiety, które dzielnie walczą i nadstawiają głowy (oczywiście w przenośni) za te liczniejsze i mniej odważne, mam na myśli choćby polskie feministki, tak krytykowane i wyśmiewane nie tylko przez mężczyzn, ale i przedstawicielki własnej płci. Wydaje mi się, że warto walczyć...przy pomocy intelektu, prób poszerzenia świadomości kobiet i mediacji z przedstawicielami religii.
Zgadzam się z Tobą. Nie gardzę feministkami, sama nią jestem, podobała mi się tegoroczna Manifa -chociaż tak jak się spodziewałam, niewiele wniosła, właściwie nic. Nasz naród mentalnie jest 200 lat wstecz i nadal kierowany przez KK i powtórze to raz jeszcze: tam, gdzie KK wiedzie prym, nie ma postępu (a nawet wzrostu PKB;) )
Być moze się powtórzę, ale naprawdę cieszę się, iż urodziłam się w kraju, w którym mogę wybierać.... Mogę sobie być bezwyznaniowa, ponad religiami albo należeć do takiej religii jaka mi odpowiada ![]()
Kościół wchodzi w każdą dziedzinę życia, są w polityce, w gospodarce Kraju, życiem intymnym i rodzinnym wiernych manipulują jak mogą, zakaz in vitro, zakaz stosowania środków antykoncepcyjnych, nauczanie żeby żyć w biedzie i w pokorze a na drugim świecie będzie nagroda, ale jakoś sami nie są ani biedni ani pokorni. Czyżby nie chcieli nagrody w niebie? a może ich wiara nie jest tak silna jak powinna. Kobiety w Islamie są szczęśliwe i nie nam je uszczęśliwiać, lepiej spójrzmy jak żyją kobiety w naszym kraju, w naszej kulturze, w kulturze Krajów Arabskich czy w Chinach , kobiety według naszych kryteriów mają gorzej od nas , ale nikogo nie mozemy na siłę uszczęśliwiać.
Kobiety w islamie nie są szczęśliwe. One się nie zgadzają na to, ale przywykły, cześć z nich uważa że nie ma wyboru, BOJĄ SIĘ męzczyzn.
45 2012-06-10 20:44:19 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-10 20:45:28)
Od kilku miesiecy probuje znalesc droge do siebie ,bardzo zainteresowalam sie szamanstwem ,matka ziemia i kultami poganskimi .Ekstatyczne pozycje ciala itp
Nigdy dokonca nie wierzylam w Boga ,hhmm ........
.Bogow jest wielu kazdy narod w roznych czesciach swiata ma swojego i swoja legende.
Bardziej interesuje mnie fakt co czlowiek moze zrobic z wlasna podswiadomoscia.
Ze świadomością może zrobić właściwie wszystko
To też zależy...co chcesz osiągnąć? Czego tak naprawdę szukasz?
WLasnie wszystko.
Moj problem polega na tym ,ze jest we mnie cos czego nie potrafie zlokalizowac ,a przestalo to byc smieszne ,raczej utrudnia zycie
Czy jest to wyzszy stopien ,czy poprostu duza inteligencja emocjonalna ,niewiem ..............
Niewiem czego szukam
WLasnie wszystko.
Moj problem polega na tym ,ze jest we mnie cos czego nie potrafie zlokalizowac ,a przestalo to byc smieszne ,raczej utrudnia zycie
Czy jest to wyzszy stopien ,czy poprostu duza inteligencja emocjonalna ,niewiem ..............
Niewiem czego szukam
spokoju wewnętrznego? równowagi?
Kto ogladal ten film "Zagadka Powdera"?
Tam jest odp na pytanie kim bysmy byli gdyby ewolucja poszla dalej...
pati31 napisał/a:WLasnie wszystko.
Moj problem polega na tym ,ze jest we mnie cos czego nie potrafie zlokalizowac ,a przestalo to byc smieszne ,raczej utrudnia zycie
Czy jest to wyzszy stopien ,czy poprostu duza inteligencja emocjonalna ,niewiem ..............
Niewiem czego szukamspokoju wewnętrznego? równowagi?
Rownowagi.....
To da się uzyskać, uzyskując spokój:) Myślę, że tak naprawdę potrzebujesz jasnego życia duchowego, samookreślenia. Jakie masz nastawienie w ogóle do boga?
Jako dziecko wierzylam w Boga,dzisiaj nie ,uwazam ze religie zostaly utworzone przez naszych przodkow zeby zachowac harmonie wewnetrzny umiar i z czasem okreslac prawa czlowieka .Religie ewoluowaly jak ludzie jak rozwoj.
Dla mnie Jezus byl terapeuta wszechczasow ,moze nawet korzystal z wlasnych sil ktore potrafil odnalesc.
Najwazniejsza jest dla mnie Ziemia jako planeta ona zyje ,jak my.
Jednak z drugiej strony wierze w wymiary ,interesuje mnie fizyka kwantowa.
Wzrastanie duchowe.
Nie wydaje mi sie zeby ludzie ,majacy dary ,mieli dary jako dary ,bardziej ze oni potrafia korzystac ze swoich mozliwosci.
Dzisiejszy swiat mnie przeraza ,wpadlam w gonitwe i zatrzyamalam sie czegos mi brakuje wlasnie tego wzrastania.
"Jako dziecko wierzylam w Boga,dzisiaj nie ,uwazam ze religie zostaly utworzone przez naszych przodkow " -ale Bóg....ma średnio dużo wspólnego z religią;) A ma szansę dowiedzieć się o tym ten, kto szuka Boga w swoim życiu, a nie swojego miejsca w świecie religii.
Racja
Jesli Bog to milosc,to tak warto jej szukac w sobie,tylko jak?
Jesli wkolo ,wyscig szczurow.
Swiadomosc posiadania Boga w sercu - ciekawa propozycja......
55 2012-06-13 12:48:02 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-06-13 12:48:17)
pati31 nie musisz uczestniczyć w tym wyścigu
To może być zupełnie poza Tobą.
Co się tyczy Boga: nigdy nie był z WIĘKSZOŚCIĄ, zauważ, ale właśnie wybierał "swoich" indywidualnie, wśród mniejszości, niedoskonałych.
pati31, życie z Bogiem jest TOTALNIE inną bajką niż Bóg "kościelny"
Ten indywidualny Bóg daje wolność- bez względu na stan posiadania, wiek i płeć, oferuje miłość oczekując miłości szczerości, akcetpuje w 100% ludzkie słabości, jest ponadczasowy, ponad religiami, jest współczesny i jest na codzień w każdej drobnej rzeczy, jest przyjacielem ![]()
Nie postrzegam Boga w moim zyciu jako istoty ograniczającej mnie, czy nakazującej jakiś określonych zachowań. On mi nic nie nakazuje, nie nagradza mnie ani nie karze. Istota ta jest tak ponad czasowa i ponad wymiarowa, że proba jej zrozumienia jest bezcelowa. Pojecie grzechu nie jest według mnie jakimś nakazem czy grożeniem, jest za to świadomoscią że jako istota zywa i omylna w swym rozumieniu jestem narazona na popełnianie grzechów. Dlaczego?? bo Bóg dał mi wole dał mi pełną swobodę wyboru. Tak Go postrzegam i wcale nie przeszkadza mi postrzeganie Go takim poprzez pryzmat KK czy jakiejkolwiek innej wiary czy religii.
Jak wiec postrzegam Boga?? jako istote, która uczestniczy w moim zyciu w pełnym wymiarze, która podaje mi określone wskazówki czy stawia na drodze mojego zycia określonych ludzi. Czy z nich skorzystam czy zignoruje jest moim wyborem.
O jedyną rzecz zatem modle się do Boga czy Istoty jakkolwiek ją sie pojmuje, abym umiała odczytać wskazówki i działać zgodnie z samym sobą ![]()
Czy KK wyklucza mnie jako kobiete ze swojego grona?? Umniejsza moje znaczenie?? Nie odczułam tego nigdy i w żadnym wymiarze.
Pozdrawiam
Jak wiec postrzegam Boga?? jako istote, która uczestniczy w moim zyciu w pełnym wymiarze, która podaje mi określone wskazówki czy stawia na drodze mojego zycia określonych ludzi. Czy z nich skorzystam czy zignoruje jest moim wyborem.
O jedyną rzecz zatem modle się do Boga czy Istoty jakkolwiek ją sie pojmuje, abym umiała odczytać wskazówki i działać zgodnie z samym sobą
ja również to tak czuję ![]()
58 2012-06-14 16:42:08 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-14 16:44:49)
A ja w ogóle nie odczuwam żadnego boga w moim życiu.... Mam potrzebę duchowści, ale nie bogą...Najbliżej chyba jest mi do buddyzmu...
A ja w ogóle nie odczuwam żadnego boga w moim życiu.... Mam potrzebę duchowści, ale nie bogą...Najbliżej chyba jest mi do buddyzmu...
buddyzm to nie religia, tak że mysle że wypełniłaby wieel Twoich pustek:)
60 2012-06-14 17:28:29 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-14 17:34:07)
missnowegojorku napisał/a:A ja w ogóle nie odczuwam żadnego boga w moim życiu.... Mam potrzebę duchowści, ale nie bogą...Najbliżej chyba jest mi do buddyzmu...
buddyzm to nie religia, tak że mysle że wypełniłaby wieel Twoich pustek:)
Wiem, że to nie religia, to system filozoficzny, ale potocznie uznawana jest właśnie za jedną z trzech najważniejszych religii świata...Daltego właśnie wspomniałam o nim, mówiąc, że nie odczuwam potrzeby obcowania z bogiem, a ważna jest dla mnie duchowość...
Na Wschodzie jednak buddyzm, mimo, że opiera się na podstawach filozoficznych stał się ? z powodu istnienia naturalnego instynktu i potrzeby posiadania Istoty ponad sobą (lub jak wolą chrześcijanie ? z powodu naturalnego dążenia każdego człowieka do Boga) ? religią w pełnym tego słowa znaczeniu. Religią, która buduje świątynie, stupy i wielkie posągi, religią, której nawet w ascetycznym soto zen towarzyszą nieodzowne rytuały, religią, która obfituje w mity i legendy, religią, która stworzyła instytucje, utrzymywane przez swych wyznawców.
Szukalam slow ,ktorych niemoglam znalesc ,rowniez uwazam ze najblizej mi do buddyzmu jednak..............
Szukalam slow ,ktorych niemoglam znalesc ,rowniez uwazam ze najblizej mi do buddyzmu jednak..............
Nie wiem czy bóg istnieje, czy nie. Nie ma to przecież większego znaczenia. Odnaleźć siebie, odnaleźć siłę, która pozwoli przetrwać.
"...jaźń przebudzona mimo świata bóg poszukujący zbawienia... "
Człowiek i bóg podążają wspólną drogą szukając prawdy, która mogłaby ich wyzwolić. Nie w imię teorii, ale doświadczenia wolności, wolności od więzów wszelakich religijnych dogmatów. Bogom obojętne zdaje się być to, czy człowiek oddaje im cześć, czy nie. To jest pierwszy krok do oświecenia.
Catwoman napisał/a:missnowegojorku napisał/a:A ja w ogóle nie odczuwam żadnego boga w moim życiu.... Mam potrzebę duchowści, ale nie bogą...Najbliżej chyba jest mi do buddyzmu...
buddyzm to nie religia, tak że mysle że wypełniłaby wieel Twoich pustek:)
Wiem, że to nie religia, to system filozoficzny, ale potocznie uznawana jest właśnie za jedną z trzech najważniejszych religii świata...Daltego właśnie wspomniałam o nim, mówiąc, że nie odczuwam potrzeby obcowania z bogiem, a ważna jest dla mnie duchowość...
Na Wschodzie jednak buddyzm, mimo, że opiera się na podstawach filozoficznych stał się ? z powodu istnienia naturalnego instynktu i potrzeby posiadania Istoty ponad sobą (lub jak wolą chrześcijanie ? z powodu naturalnego dążenia każdego człowieka do Boga) ? religią w pełnym tego słowa znaczeniu. Religią, która buduje świątynie, stupy i wielkie posągi, religią, której nawet w ascetycznym soto zen towarzyszą nieodzowne rytuały, religią, która obfituje w mity i legendy, religią, która stworzyła instytucje, utrzymywane przez swych wyznawców.
Filozofia w swojej historii utrzymuje związki z religią, a wielu filozofów było ludźmi głęboko wierzącymi, choć czasem znajdującymi się poza nurtem oficjalnej religii. Początków filozofii należy jednak szukać w opozycji do myślenia religijnego, w podawaniu w wątpliwość uznawanych wierzeń.
64 2012-06-15 08:57:00 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-06-15 08:57:42)
Człowiek i bóg podążają wspólną drogą szukając prawdy, która mogłaby ich wyzwolić.
Bóg nie poszukuje prawdy, On JEST samą Prawdą. Bóg nie podąża tą samą drogą co człowiek, to człowiek podąża (lub nie) drogą do Niego. Ta droga według mnie dla każdego człowieka może być inna. Jeden znajdzie ją w Kościele Katolickim, jeśli się nie zamknie w dogmatach i rytuałach, tylko otworzy na istotę Chrześcijaństwa, inny tę drogę znajdzie w innym wyznaniu, a jeszcze ktoś inny nie czując przynależności do żadnego wyznania, ale starając się iść za Jezusem w pojedynkę. Mam bowiem przekonanie, że tylko ci, którzy podążają za Jezusem są na najlepszej drodze do Boga. Czy ci, którzy odrzucają Jezusa będą zbawieni, znajdą Prawdę, dostąpią pełnej i doskonałej miłości z Bogiem? Być może tak, bo niezbadane są Wyroki Boskie. Bóg kocha każdego człowieka i jest sprawiedliwy według swoich własnych kryteriów, więc być może i oni dostąpią zbawienia, ale ja mam pewność, że kochając Jezusa i przyjmując z wdzięcznością Jego poświęcenie dla mnie, jestem na właściwej drodze i nie muszę się martwić, czy aby na pewno.
ja zgadzam się z Kizia75 bo też tak to czuję, w taki sposób tego doświadczyłam i doświadczam.