Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Jesteśmy w tym samym wieku - 25 lat - jesteśmy razem od 5 lat a miszkamy razem od 4
mamy podobne zainteresowania (jednak się różnimy), mamy rzeczy które lubimy robić razem, seks jest super, potrafimy być dla siebie czuli.
kiedyś było idealnie... rozmawialiśmy o marzeniach, dyskutowaliśmy o poglądach o tym jak pojmujemy różne rzeczy.

...ale
zmieniło się. Wiele już wtedy kiedy zamieszkaliśmy razem, ale uznaliśmy że trzeba się dotrzeć - przecież nigdy nie bywaliśmy ze sobą tyle czasu. Bywało różnie, lepiej i gorzej. Moim zdaniem ogólnie na plus jego na minus sad
kiedy się kłócimy jest koniec świata - ja chcę rozmawiać a on nie rozmawia wcale o uczuciach, nie uważa też by był to problem który trzeba rozwiązać.
Czasami wyprowadza mnie z równowagi swoim brakiem zorganizowania i brakiem motywacji do czegokolwiek. sama miałam ciężkie okresy w życiu kiedy nie miałam nawet siły podnieść się z łóżka - staram się więc być tolerancyjna i pomagać mu.
Nie ma już żadnych znajomych - sama go namawiam aby zaczął się z kimś spotykać i coś robić poza domem.

ja miałam ojca alkoholika - po roku terapii dla DDA, która otworzyła mi oczy na moje uczucia. On uważa że terapia zmieniła mnie na gorsze.
fakt otwarcie zaczęłam mówić co mi się nie podoba i jakie mam potrzeby a on nie chce ich spełniać i nie chce się rozwijać razem ze mną. Otwarcie mówi że tak mu wygodniej.

najbardziej rani mnie kiedy śmieje się z mojego zdania a na moje słowo, że to mnie rani reaguje np tekstem "no nie przesadzaj, przecież sama wiesz że to co powiedziałaś jest głupie". Mam wrażenie że nie rozumie mnie już wcale. co gorsza nie chce rozumieć. nie pyta dlaczego tak uważam, od razu neguje i się śmieje.
kiedy ja się nie zgadzam z jego zdaniem i podam argumenty mówi że traktuję go jak debila.

Kiedy proponuję rozwiązania problemów nie chce z nich korzystać. Na pytanie o powód mówi że mu się nie chce (?!) ale uparcie twierdzi że to jemu zależy na mnie a to ja się czepiam i szukam problemów.

fakt - jestem nerwowa i łatwo mnie wyprowadzić z równowagi - wtedy wybucham i krzyczę, ale zawsze staram nie ranić tylko przekazywać podczas nerwów jak się czuję i co mnie boli nie obrażając nikogo. mimo to czasem jestem okropna, krytykuję i wytykam mu że nie mogę na niego liczyć, że nie wspiera mnie i nie pomaga mi.

mam ostatnio bardzo stresowy czas (ważne egzaminy, założenie własnej firmy, rezygnacja z etatu)
on niby chce wspierać ale przy najmniejszej mojej zlości się blokuje - jak bym nie miała prawa okazywać zdenerwowania i złości

w jego rodzinie były ciagle wrzaski i kłótnie całymi dniami, dzieci wykorzystywano jako monety przetargowe i nastawiano przeciwko sobie nawzajem. były tylko podejrzenia, brak zaufania, kontrola i manipulacja. ma niskie poczucie własnej wartości.
nie okazuje uczuć, zbiera je i tłumi aż wybuchnie - a wybuch jego to np walenie ręką w ścianę i wyjście z domu na pół nocy bez telefonu, wiedząc że się o niego martwię, nie dając mi możliwości skontaktowania się z nim i sprawdzenia czy wszystko ok.

nienawidzi swojej pracy ale nic nie robi by ją zmienić. staram się być dla niego wsparciem i dawać motywację, ale on nic nie robi już ze swoim życiem. Kiedyś był zupełnie innym człowiekiem.

kiedy widzi że płaczę i jest mi przykro zachowuje się jakby chciał abym czuła się jeszcze gorzej. potem przeprasza i mówi że to było w nerwach. Uważa, że wszystko co złe to moja wina.

darzę go silnym uczuciem - ale sama nie wiem już czy to miłość, czy przywiązanie - w każdym razie kiedy mnie rani rani mnie naprawdę głeboko. Chciałam mu pomóc! nie rozumiem dlaczego mnie rani i ie chce ze mną rozmawiać...

nie wiem co mam robić sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Powiedz mu, że masz powoli dość takiego życia. Chcesz wszystko między Wami naprawić, ale że do tego potrzeba chęci i zaangażowania z obu stron. Powiedz, że go kochasz i zależy Ci na nim, ale Wasz związek staje się Tobie ciężki. Możesz zrobić tak jak ja. Powiedziałam mężowi czego mam dosyć, co on musi zmienić i że w zamian ja zrobię i zmienię w sobie to i to. I mamy na to czas próbny. Ustal np. miesiąc, pół roku. Po tym czasie analiza. I zaznacz, że po tym okresie ma być tylko lepiej a nie zaraz powrót do starych norm. Pozdrawiam smile

3

Odp: Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Witaj!
Dzięki za odpowiedź. Powiedziałam mu tak i było przez jakiś czas lepiej. ale do czasu sad

Wczoraj było wszystko OK.

Dzisiaj prosiłam go o pomoc - miał pójść coś kupić. pytałam czy dokadnie zrozumiał - twierdził że tak okazało się że nie. zdenerwowałam się kiedy wręczył mi zupełnie co innego nić to o co go prosiłam a nie dzownił i nie pytał. Ale uznałam potem że zbyt ostro zareagowałam przeprosiłam i przytuliłam go. wiem że się starał zrobić dobrze ale ta rzecz była mi pilnie potrzebna i zostałam bez niej. i niby było ok po czym zadzwonił do niego kolega - a że było cicho w pokoju a jego telefon ma mocny głośnik słyszałam jak mówił mu za ile sprzedaje ganje (wie, że nienawidzę palenia i nie lubię kiedy on pali - chociaż mu nie zabraniam bo to jego życie i zdrowie)
zapytałam kto to był a po co dzwonił a on zaczął coś zmyślać myśląc że nie słyszałam.
potem się przyznał, że pytał kolegę o cenę i dlatego kolega zadzwonił i że niby chciał wiedzieć jakbym się kiedyś jednak zdecydowała, a nie chciał mi mówić żebym się nie wkurzała na niego. ale ciężko mi uwierzyć że aż tak się krył tylko dlatego że chciał znać cenę - zaczęłam podejrzewać że za moimi plecami popala regularnie. i cholera wie co jeszcze.

on ma i tak duże problemy z energią życiową, motywacją, pamięcią i nie da się z nim dogadać ( jakby nie miał dostępu do swoich uczuć) i jeszcze się ganją ogłupia. ;/

nic się nie odzywał przez kilka godzin - byłam wściekła - siedziałam i szyłam, ale obiecałam sobie że pierwsza się nie odezwę (bo zawsze się wkurzał, że naciskam na rozmowę zaraz po kłótni kiedy on nie ma ochoty rozmawiać - chociaż kiedy rozmawiać jak nie kiedy jest problem?)
po tych kilku godzinach podszedł i mnie przytulił jakby nic się nie stało, ale jak zapytałam czy nie ma nic mi do powiedzenia to uznał że nic.
czekał z tym podejściem do mnie kilka godzin do 23:30 aby mi powiedzieć że już późno i nie ma czasu rozmawiać bo jest zmęczony, odwrócił się dupą i poszedł spać a na moje zdenerwowanie i krzyk, że jak może mnie zostawiać z takim samopoczuciem i zostawiać taką sprawę niezałatwioną uznał że jest po prostu śpiący (czyli sen jest ważniejszy od mojego samopoczucia)

ostatecznie zamiast rozmowy z wyjaśnieniem o co chodziło, dlaczego tak się zachował, zapewnieniem, że nie mam się czego obawiać, jakiejkolwiek oznaki miłości czy czegokolwiek otrzymałam cios jak z buta w twarz. po raz kolejny.

powiedziałam mu że mam dość tego (on już pół śpiący tylko coś odmrukiwał ale ogólne przesłanie bylo że nie ma ochoty ze mną gadać i że nie zamierza się starać.

Jak można być takim człowiekiem? jeśli mu nie zależy na mnie czemu mi tego nie powie abym sobie odpuściła mając pewność, że nie mam po co się starać? mam tyle stresów ostatnio i jeszcze teraz będę miała na głowie przeprowadzkę bo on uznał że on się nigdzie nie ruszy z mojej ukochanej wynajmowanej kawalerki bo jemu tu jest wygodnie (to nic że mi też, i że jest to najlepsze mieszkanie jakie kiedykolwiek miałam i że włożyłam całe serce w jego urządzenie i dekoracje)

czy ja naprawdę jestem taka okropna że nie warto dla mnie się nawet nieco postarać? tylko dlatego że łatwo złoszczę? jestem skazana na wieczne bycie nieszczęśliwą? sad

mam teraz taki stresowy czas w życiu i zostanę zupełnie sama sad ze wszystkim na glowie sad i z brakiem czasu i chęci na zalezienie kogoś kto mnie pokocha sad mam dość wszystkiego sad

4

Odp: Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Moze przyslowiowy kubel zimnej wody by go otrzezwil?ja tak zrobilam ze swoim.Chociaz nie mieszkamy jeszcze razem to tez przestal sie starac.W koncu postawilam sprawe jasno.Odchodze i tym razem to nie zart.Powiedzialam mu ze to juz ostatecznie koniec.Na poczatku myslal ze powiedzialam to tylko w nerwach ale jak nie spotkalam sie z nim przez kilka dni i trzymalam sie swojego zdania chociaz bylo cholernie ciezko to zrozumial ze to nie zart.Prosil zebym dala mu szanse a ja twardo ze poki nie zacznie sie starac nie ma co liczyc na szanse.No i jestesmy juz razem ale poki co jest naprawde super i widac ze sie stara:)

5

Odp: Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Tez nie pozwoliłabym się tak traktować, zresztą żadna nie pozwoliłaby i nie chciałaby.
Młody chłopak a życiowego lenia ma jak przepracowany i zmęczony życiem 90latek.
Wcale nie musisz się z nim męczyć. Tak, bo zamiast czuć wsparcie i miłość od strony partnera to czujesz ciągle chaos i stres, którego w życiu, jak sama piszesz, nie brakuje. Skoro setki razy tłumaczysz człowiekowi żeby porozmawiać by rozwiązać problem/a to najważniejsze w związku i sama dobrze to wiesz/, a on się tyłkiem odwraca i robi podśmiechujki to po po prostu jeżeli się ocknie powinien otrzymać w ten tyłek "kopa"ale tak żeby przeleciał przez drzwi wyjściowe.
Co On sobie myśli?! Pan i władca? Świetne życie Z nim Ci się zapowiada...

A to, że bywasz nerwowa to tak jak wiele innych osób.
W sumie przy zmianach w twoim życiu i tak "wspaniałym" człowieku u boku to zdziwiłabym się gdybyś była oazą spokoju.
Piszesz, że jemu jest tak dobrze. A oczywiście, ze dobrze, wygodnie etc. Jeszcze lepiej byłoby mu gdybyś przestała dyskutować, prosić, wymagać, najlepiej to cichutko godzić się na takie NIJAKIE życie z facetem, który nie ma chęci do zmian, do poprawy.

Gdzie tu miłość i szacunek?


Pozdrawiam serdecznie:)

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Które z nas niszczy ten związek? czy to wogóle jest związek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024