Witam Was wszystkie Drogie Forumowiczki!
Założyłam konto aby podzielić się z Wami moim problemem , który nie pozwala mi żyć.
Mam 20 lat, pochodzę z Lublina, od listopada mieszkam w Opolu z facetem z którym żyję już ponad 2 lata. Udało mi się przeżyć jego misję w Afganistanie, a potem postanowił pieniądze przeznaczyć na mieszkanie właśnie w Opolu ( on również jest z Lublina, ale jednostka go trzyma, a na wschodzie niestety nie ma drugiego takiego blogu).
Otóż sedno problemu polega na tym, że nie mogę się w tym miejscu odnaleźć. Od dwóch lat tu przyjeżdżam, od ponad połowy roku mieszkam w naszym nowym mieszkaniu. NIESTETY z dnia na dzień coraz bardziej tęsknie za domem. Zawsze miałam tam mnóstwo przyjaciół, dobry kontakt z rodziną, miasto znam jak własną kieszeń. Tu nie mam nikogo. Przez to, że mieszkam z facetem ludzie nie odbierają mnie jako młodą, chcącą się nadal bawić osobę. Muszę się przyznać, że to już drugie podejście jeśli chodzi o bycie razem - w tamtym roku pierwszy raz się do niego wyprowadziłam, ale już po miesiącu z powrotem wróciłam do domu.
Kocham go, ale ta sytuacja bardzo mnie męczy. Nie chcę zostawić go tylko dlatego, że nie mogę znaleźć sobie miejsca. Może Wam się to wydać głupie, ale bardzo proszę Was o obiektywne odpowiedzi - zrozumcie, nie mam nikogo komu mogłabym o tym powiedzieć, nie licząc oczywiście przyjaciół z Lublina, którzy mają jedno antidotum - "pakuj się i wracaj do Nas, doskonale wiesz, że tu jest Twoje miejsce"
Z góry dziękuje i pozdrawiam,
Lubelanka