hej,nie wiem co mam juz robic . jestesmy z mezem juz z 4 lata po slubie a on nadalam zachowuje sie jak gowniarz.no rzeczywiscie za mlodzi bylismy na slub.ja mam 22 a on 23 lata. w niedziele wieczorem bardzo sie poklocilismy,mozna powiedzieciec ze o glupoty ,bo powiedzialam mu zeby posprzatal po sobie w lazience ze dwa razy mu to powedzialam i on sie wkurzyl.nie wiem co w niego wstapilo zaczal mnie wyzywac,ja tylko mu podziekowalam i wyszedl do mnie z lazienki i mnie tak jakby uderzyl.tak jakby poniewaz nie uderzyl mnie cala piescial tylko jak to sie mowi dal mi ''plaskacza".no ale ja bylam w szoku ze wogole podniosl na mnie reke.oczywiscie bardzo sie rozplakalam i uslyszala to jego mama zza sciany ( bo mieszkamy u niego obok jego rodzicow) przyszla i jej powiedzialam co sie stalo i zaczela sie z mezem klocic.potem jak ona wyszla,on powiedzial ze on jest teraz przeze mnie skreslony u jego rodzicow i ze mam ostatnia szanse zeby isc do nich to odkrecic bo jak nie to sie wyprowadzi.i powiedzial ze on by mnie przeprosil ze sam nie wie co w niego wstapilo.no i ja oczywiscie nigdzie nie poszlam tylko spac.rano w poniedzialek mial do pracy na 14 ale o 12 spakowal sie i wzial samochod i powiedzial ze sie wyprowadza ze moglam to odkrecic a teraz jest za pozno,jeszcze zabral mi telefon bo przeciez to on kupil.i tak nas zostawil,tzn mnie i nasza 2,5 letnia coreczke.tesciowa jest oczywiscie za mna,probowala do niego dzwonic ale nie odbieral.a ja niewiem co robic,wiem ze to on zrobil zle,ale chcialabym bardzo zeby wrocil,nawet nie mam pojecia gdzie mogl pojsc,wydaje mi sie ze po pracy sypia w samochodzie.niunia co chwile o niego pyta.a mnie sie kompletnie nic nie chce.ja go bardzo kocham i wiem ze on nas tez,ale on czasami jest taki nerwowy i taki uparty.i mam ochote mu napisac smsa z internetu ale nie mam pojecia co. bardzo prosze Was o rade. nie piszcie od razu ze mam go zostawic i odejsc bo to nie jest tak łatwo po 5 latach i po slubie z dzieckiem tak odejsc,bo duzo przeszlismy razem i dobrych i zlych chwil.
Jesteś pewna, że on kocha Ciebie? Robi Ci awanturę o błahostkę, podnosi na Ciebie rękę (!!!!!!!!!!) i jeszcze potem jak mu matka zwraca uwagę, że źle zrobił wkurza się na Ciebie, że jest skreślony u rodziców? a czyja to niby wina? przecież, że nie Twoja...... i jeszcze zamiast błagac Cię na kolanach o przebaczenie się wyprowadza...no sorry dla mnie to jednoznaczne.
Nie wiem co mam Ci poradzic, faktycznie odejśc w Twojej sytuacji nie jest łatwo, ale chyba nie chcesz żeby Twoja córka patrzyła jak ojciec traktuje matkę? a niestety tak już w życiu bywa że jak raz podniósł rękę podniesie i drugi.....
Według mnie, nie można odejść od kogoś, kto sam odszedł/wyprowadził się/porzucił.
Ten problem masz już za sobą. To Twój mąż odszedł od Ciebie. To on Ciebie zostawił.
Zastanawiasz się, co zrobić.
Odpowiem jednym słowem: nic.
To on się wkurzył po zwróceniu mu uwagi przez Ciebie. To on Ciebie uderzył (czy z plaskacza, czy z pięści, uderzenie jest uderzeniem, a nie: "tak jakby uderzeniem"). To on Cię szantażował (tak, tak, słowa "albo odkręcisz sprawę, albo odejdę" są szantażem).
Zastanów się, jak go powitasz, gdy on wróci po jakimś czasie.
Czy naprawdę chcesz go powitać z radością, utęsknieniem, rzucając mu się na szyję?
Czy może przez jakiś czas potrzymasz go na dystans, a stosunki miedzy wami będą co najmniej chłodne?
A może zmienisz zamki i nie pozwolisz na jego powrót?
Moim zdaniem nie można bagatelizować tego, że podniósł na Ciebie rękę. I zgadzam się, że jak raz to zrobił to zrobi drugi raz. I nie ma w tej kwestii tłumaczeń i wyjaśnień, bo to już nie jeden raz było udowadniane w innych związkach. Oczywiście odejść nie jest łatwo po 5 latach związku. Wiem coś o tym, ale uwierz, że Ty sama niczego nie naprawisz. A on już pokazał, że ma Cię za nic. Zastanów się, czy warto to ciągnąć i ryzykować, że Twoje życie całkiem się rozsypie. Odszedł, bo chciał, a nie dlatego, że się pokłóciliście. To wygląda jakby on szukał powodu. Skoro nie wiesz gdzie on jest, to się nie dowiaduj. Bo możesz się dowiedzieć czegoś niemiłego. Zacznij żyć dla siebie i córki, a faceta odstaw, bo może przyjść czas, że nie tylko Ciebie uderzy, ale i dziecko za byle co...
Dobry wieczor,
Podnosi reke i pozniej szantazuje? Mialas okreslona ilosc czasu, by zachowac sie tak jak twoj maz sobie zazyczyl?
Dziwne.... Tak cos tu jest nie tak, moze on ma jakis problem?
Tlumaczysz wlasciwie wszystko tym, ze byliscie za mlodzi, ze on jest nerwowy, ze wlasciwie to ty bierzesz odpowiedzialnosc za wasze wspolne zycie?
Coz, twoj maz wywolal sytuacje przypominajaca szantaz psychologiczny i lekko perwersyjny, bo to ty czujesz sie winna pomimo upokorzenia i agresji fizycznej jaka ci zadal....
Sprawa jest do wyjasnienia miedzy wami, ale nie wiem na ile mozesz z nim porozmawiac i w jakim on jest stanie umyslowym, czy moze po prostu, nie wybuchac, nie denerwowac sie a w zamian, sie zastanowic, czy jest zdolny do normalnej rozmowy, ktora musi miedzy wami zaistniec, ale bez szantazu z jego strony, bez wywolywania u ciebie strachu jakims znow nieprzmyslonym wyjazdem i ucieczka.
Tak daje ci do zrozumienia, ze ma dosc, ale przeciez istnieja rozmowy jakies inne mozliwosci niz szalone wybryki... sory, ale jest mi przykro, ze tak jestes traktowana przez niego...
Pamietaj, nikt, ale to nikt nie ma prawa stosowac przemocy fizycznej w stosunku do innego czlowieka.
Wiem nic nie jest proste jezeli jest malzenstwo i wiele kobiet znosi "wybryki" mezow, dlatego, ze boja sie po prostu... a przy tym mowia ogolnie, ze kochaja i ze zostaja dla dzieci.
Nie mowie, bys od niego odeszla, bo rozumiem 5 lat zwiazku, dziecko itd... ale zmien koniecznie podejscie, przestan siebie obwiniac, uspokoj sie, postaraj sie uspokoic... skoncentruj sie nad dzieckiem, rozmawiaj z tesciami, jezeli sa dla ciebie dobrzy to dobrze.
I od tego momentu zyciowego, gdy twoj maz wyladowal zlosc agresywna na tobie, musisz sie zmienic!!!!
Twoja pozycja jest na razie bezpieczna! On odszedl, to on wywolal takie spiecie, ktore prawdopodobnie kryje jakies zle samopoczucie od dawna, ale nie wiem, nie znam was ani waszego codziennego zycia.
Wiec, staraj sie jezeli mozesz, a jezeli nie, to sie zmus!, do przetrwania te pierwsze dni nie robia zadnego kroku....
On wroci, ale...... musicie sobie wyjasnic wasze sprawy, a ty nie boj sie go, piszesz ze go kochasz, dobrze, ale ja bardzie jczuje u ciebie obwinianie sie spowodowane strachem przed nim niz zdrowe uczucie...
Z powazaniem,
Leszczynek
6 2012-04-25 14:28:12 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-25 14:30:00)
To on musi się nad sobą zastanowić i nad swoim zachowaniem, jeśli on tego nie zrobi ty tylko błagając go o powrót utwierdzisz go w tym że dobrze robił, (albo przynajmniej - że aż wcale tak źle nie postąpił). Więc akcja będzie się powtarzać co jakiś czas. Poczekaj aż wróci. Bądź bez emocji, to on się źle zachował i to on powinien starać się to wszystko naprawić, musi zrozumieć swój błąd. Najlepiej nie odzywaj się pierwsza tylko czekaj na to co on ci powie. Oprócz szantażu to jeszcze ta ręka. A wyprowadził się z domu bo zachował się jak dziecko które tupie nogami bo mama nie spełniła jego zachcianek. No i oczywiście jak dojdzie do rozmowy to nie zapomnij wspomnieć o tym ?Plaskaczu? z jego strony? dzisiaj ?plaskacz? jutro coś więcej, więc trzeba o tym pogadać i to poważnie bo to że jest nerwowy to go wcale nie tłumaczy, niech panuje i pracuje nad sobą.
Stracil panowanie nad soba bo nie chcial sie dogadac, bo postawil na swoim a Ty na swoim. Chyba tak sie nie rozmawia w malzenstwie kiedy oboje sie kochacie. Nie mozna tlumaczyc takiego zachowania ze jest uparty i nerwowy.
My nie piszemy zebys odeszla od niego. My Ci dajemy rady, ze to moze byc poczatek przemocy w rodzinie. Nie mozna tak jakby uderzyc. Uderza sie albo nie. Musisz z nim porozmawiac i zazadac od niego wytlumaczenia sie z tego co zrobil.
Daj mu czas na ochloniecie, bo chyba sie troche sam pogubil. Jesli nie ma nikogo na boku to poprostu sam wroci.
_________________________________________
Wieczne Miasto BG
Zapadły mi w pamięc słowa pewnej starszej kobiety: ''Pamiętaj, są 3 zasady, które ciągle się powtarzają.
1. okłamał raz, okłamie drugi
2. zdradzil raz, zdradzi drugi
3. UDERZYŁ RAZ, UDERZY DRUGI''
Takim ludziom się nie ufa, Twój mąż ma słabą psychikę, byle błahostka jest w stanie wyprowadzić go z równowagi, to co by było, jakbyś zrobiła coś wbrew jego woli? Np. spotkała się z kolegą z pracy?