co z nim stalo? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: co z nim stalo?

Witajcie.

Znalazlam ten portal, bo od kilku dni szukam kogos komu moge opowiedziec moja historie...Prosze bardzo o po, bo juz sie tak zapetlilam,ze sama sobie nie wierze.
Ponad 5 lat z facetem, wielka milosc, dziecko, wyjechalam dla niego z kraju, zamieszkalismy rzaem za granica.Zostawilam cala przeszlosc za soba, wszystko.Nigdy sie nie skarzylam, ze musialam po polskiej wyzszej uczelni myc gary,sprzedawac tosty itp.Wpatrzona w niego jak w swiety obraz.Odcinal mnie powoli od swiata, czesto krytykowal, czasem robil jakies awantury bez powodu.Plakalam przez niego, ale zaciskalam zeby.Nikt nie jest idealny, kazdy ma swoje wady, ale Bog mi swiadkiem, ze staralam sie byc najlepsza jak potrafie...on zawsze cos znalazl.Od jakis 2 lat moje zycie to tylko dom, dziecko, praca na calym etacie, zakupy, sprzatanie, zero wytchnienia...i ciagle wg niego cos zle robilam.Ale do rzeczy. Przez ostatnie 9 miesiecy facet nie pracowal, stracil prace, nie bardzo robil cos,zeby znalezc nowa.Zostawil mnie ze wszystkim olbrzymimi oplatami za mieszkanie, z rachunkami, nie dbal o to. Ja sie denerwowalam, ze mi na jedzenie nie wystarcza, ze jak strace prace to sie znajdziemy na bruku, nie moglam spac w nocy, zaczelam miec problemy z oplacaniem rachunkow, zrobily sie dlugi.On nic sobie z tego nie robil, a ja do konca myslalam,ze pewnego dnia sie ogarnie, pomoze mi, nie zostawi w potrzebie.
Wiecie co sie stalo? Miesiac temu dogadal sie ze swoim kolega, ktory pracuje w nocnym klubie i bez mojej wiedzy poszedl sobie do pracy jako ochroniarz w dyskotece. Zmienil sie o 180 stopni, nagle jakby stal sie innym czlowiekiem...Po tym wszystkim co razem przezylismy, powiedzial mi,ze mam sie nie interesowac co on robi, o ktorej wraca do domu i oczywiscie ma mnie nie obchodzic ile on zarabia, pzestal do mnie dzwonic, mowic mi wogole cokolwiek o sobie.Zaczal w chamski sposob krytykowac moj wyglad, obraza mnie, robi co chce.Oczywiscie o jakiejkolwiek pomocy w oplatach mowy nie ma, korzysta ze wszystkiego, za nic nie placi. Wraca sobie po dyskotekach o 7, 8 rano albo pozniej.To jest horror, nic nie moge zrobic, mecze sie.Nie potrafie zrozumiec jakn mogl cos takiego zrobic. Nie jem, nie spie, zeby zasnac musze wziac tabletke.Boje sie, ze nas czyms pozaraza....Mysle,ze kolega, ktory jest tzw. dresiarzem, ktory zmienia laski jak rekawiczki i w kolo opowiada o silowni i solarium, zrobil tutaj swoje.Pseudo wladza ochroniarza z dyskoteki napedza jego nadwatlone ego.
Ja sie chyba wykoncze, bo nie potrafie odciac sie od tego psychicznie, ie sluchac jak mnie obraza, nie wyobrazac sobie co teraz robi czlowiek, ktorego kochalam i co sie z nim stalo.
Juz mi nie chodzi o te dlugi, splace je, zostawie mu wszystkie rzeczy.Najgorsze jest to,ze mam jeszcze umowe na mieszkanie na 3 miesiace i musze to jakos wytrzymac.
On widzi, ze ma wladze nade mna, ze nie mam swojego zycia, ze kompletnie sie zalamalam...i czuje sie panem.
Prosze, pomozcie, ja chce zyc, ja mam dla kogo zyc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co z nim stalo?

Masz dla kogo zyc - dla dziecka. O  tym facecie zapomnij, bo na wszystkie sposoby pokazuje Ci, ze  ma Cie gdzies. Moja rada: wytrzymaj te 3 miesiace, zabieraj dziecko i uciekaj.

3 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-04-24 13:51:16)

Odp: co z nim stalo?

Mam wrażenie że ja idę w tym samym kierunku co Ty...to jest jednym słowem ogromna miłość do faceta i tyle. Chcemy,poświęcamy się dla nich a oni tak sie odpłacają. Po przeczytaniu tego normalnie mnie sparaliżowało....ja jestem z facetem od ok 2 lat.Mam 22 lata a on 29! Nikt nie akceptuje naszego związku...moi rodzice...masakra jakaś...powoli sie przyzwyczajam no ale kogo oni oszukują. U mnie jest z tym różnica że ja sie aż tak nie poświęciłam żeby zmienić miejsce zamieszkania. Nie mamy dziecka,chociaż wiem że by bardzo chciał,ale poprosu sie boje...że to sie skończy jak u Ciebie...poświęce si domowi...dziecku a on któregoś dnia będzie sie zachowywał ja singiel...często się o to kłócimy i mu wyżucam co mi sie nie podoba a on ...nie zgadniecie co na to...że ma poprostu taki charakter...i weź tu zrozum faceta...uważam że jak by mnie kochał to by chociaż próbował sie zmienić no nie...a tu mam wrażenie że on już niczego nie chce zmieniać...pasuje mu tak jak jest...przyjeżdża do mnie,nawpieprza sie,podupcy i wstaje do przcy i ciągle to samo...rutyna nuda jak cholera...już nawet to drugie coraz żadziej he he Nie wiem co robić tak samo jak koleżanka wyżej. Ja jestem o tyle w lepszej sytuacji że nie mam nic na palcu i dziecka...za bardzo go kocham żeby to przerwać...prubowałam już 2 razy...ale oczywiście nie dawałam bez niego rady...żeby tak mnie ktoś kochał...mażenie.Niby mówi że mnie kocha a tu o...jeszcze wkórwia mnie to że zachowuje sie jak 18-latek...fifa piłka co niedziele o 14.00masakra a ja bym chciała z nim spędzać ten czas ale jemu nie przetłumaczy,nawet jak przezto si prawie rozstaliśmy...na szali postawił swoje pasje i mnie...wybrał to pierwsze i jak zwykle ja na kolejnym miejscu...
          Twoja sytuacja jest odzwierciedleniem mojej za 3 lata....nie wiem co ci poradzić bo jak napisze....zpieprzaj od niego to wiem że nie zawsze sie da jak sie bardzo kogoś kocha...może musimy zacząć bardziej o siebie dbać, zająć sie sobą i wtedy zaczną nas zauważać i nie rozglądać sie na co inne?, cholera wie,Ja chociaż wiem że mój mnie nie zdradza bo znam już jego chistorie miłosne na wylot...wcześniej przedemną miał pare dziewczyn w tym 4-ro letni związek...żuciała jakaś go...i sie wcale nie dziwie...chłopak nie wie co najważniejsze jest w życiu;-(.Jestem z nim ale mnie to irytuje miał pare lasek napewno a to mój pierwszy...ja już nie wiem, może to we mnie tkwi problem że nie potrafie tego zakceptować,coza życie...
         Nic ci nie poradze bo mam wrażenie że mówiła bym to sama do siebie a i tak nic z tego bym nie zrobiła,miłość-ślepa i tyle.Mam jedynie nadzieje że życie nie będzie tak okrutne i chłopak sie ogarnie i Twoj i Mój ;-Da jak nie to może zdobądziemy sie na odwagę i powiemy adie...czy jakoś tak he he pa Sory za tą chistorie ale zobacz i uwież że nie jesteś sama ;-).Trzymaj sie

4

Odp: co z nim stalo?

Dziekuje Wam za odpowiedzi, blagam, piszcie do mnie...to pomaga.Oczywiscie ja to wszystko rozumiem,ze musze odejsc, ze nie mam zaufania,ze jak sie kogos kocha, to nie mozna go traktowac jak smiecia.Odejde. Chce tylko napisac, ze ten facet jeszcze miesiac temu przysiegal,ze mnie kocha, plakal, zaklinal sie. Ja po prostu nie przypuszczalam,ze on jest do takiego czegos zdolny. To mnie powalilo,ze tak powiem, bo ja bylam uczciwa, bo myslalam,ze on widzi jak ciezko pracuje, ze mnie nie moglby skrzywdzic.Moja mama na mnie krzyczy, ze mam przestac plakac i zapomniec. Ok, ale wiecie co ja czuje, jak sobie wyobrazam jak on tam szarmancko odnosi sie do innych kobietek, a krzywdzi kogos, kto go kochal i mu pomagal, traktuje jak scierwo. Codzien prosze Boga, zebym znalazla sile, zeby juz nie plakac, po tym miesiacu mam wrazenie,ze sie zestarzalam o 10 lat....a on kwitnie!!! W domu chca wode odlaczac, a on kupil wczoraj sobie nowe buty i balsamy do ciala. Placze na ulicy, placze w autobusie, a on widzi zniszczonego czlowieka i nic sobie z tego nie robi.

5

Odp: co z nim stalo?

PannaKtoś smile poczytaj sobie tu na forum,Twój ancymon nie pierwszy nie ostatni.
My kobiety za bardzo się poświęcamy całą sobą dla facetów, odpłacają się właśnie takowym traktowaniem jakim opisałaś.
I powiem ci kochana jeszcze jedno,im więcej będzie Twoich łez im więcej będziesz pokazywać jak cierpisz jak Cię boli jego postępowanie ...tym mniej zyskasz,tacy jak On mają to w dupie centralnie.
Ma drań pożywkę z Twego cierpienia i traktuje Cię wybacz jak śmiecia.
Im szybciej to zakończysz tym ból krótszy,odejdź od niego jak najszybciej i chodź będzie ciężko na początku, to uwierz minie na 100%, a potem będziesz mogła pokazać środkowy palec w adekwatnym kierunku...czyli jego wink

6

Odp: co z nim stalo?

Ja przepraszam,ze tak pisze i pisze,ale to przynosi ulge.Zwykle chodze od okna do drzwi i pale papierosy...smierdze jak popielniczka.Przez te 5 lat, pomimo ciezkiej pracy nigdzie nie bylismy, nawet w klubie, nigdzie...ja mialam gotowac, prac i byc wzorowa kobieta....tylko to robilam.Mielismy to sobie kiedys odbic...on odbija, ale beze mnie.Patrzy na mnie i sie cieszy, ze zniszczyl czlowieka, jestem tu za granica tak samotna....nawet nie moglam miec kolezanek...nie mam z kim wyjsc...ale i tak on wie, ze ma wieznia w domu, bo jestem zbyt odpowiedzialna,zeby zostawic dziecko z kims i sobie fruwac.

7

Odp: co z nim stalo?

Obecnie pracujesz?
Nie wiem za jaką granicą jesteś...ale skoro Ty masz umowę na to mieszkanie to on zwyczajnie niech się wynosi !
Patrzy na Ciebie i widzi to ,że się wyniszczasz ...tego oczekiwał z tego ma satysfakcje tacy jak on to ludzie którzy żywią się energią silnej osoby tzw.wampiry energetyczne,dlatego staraj się coś zrobić dla siebie ze sobą.
Wiem ,że trudno za granicą o kontakty z ludźmi, ot tak z marszu. Ale jak w tym nadal będziesz tak tkwić to się wykończysz dziewczyno.

8

Odp: co z nim stalo?

bardzo Ci wspłoczuje przezyłam coś podobnego,byłam z nim 6 lat wyjechaliśmy za granice bylismy zareczeni,i na poczatku wpolnego mieszkania było ok potem sie zaczeło,wydawało mi sie ze sie mna znudził ,nie okazywał mi czułośći ,ciagle za wszystko krytykował,on jest typem człowieka który wie i zrobi wszystko najlepiej,z dnia na dzien czułam sie coraz gorzej krzyczał ciagle dodatkowo był egoistą,pracowaliśmy również razem,ale nigdzie nigdy mnie nie wzwioł w wolne bo szkoda mu było kasy,ja siedziałam czesto wieczorem sama w pokoju a on szedł do kolegów z pracy na góre i z nimi chlał,kochałam bardzo ale w środku bardzo cierpiałam nie czułam sie doceniona kochana szczesliwa ,w dodatku samotna obcy kraj i tylko pokój praca ,i ciagłe kłotnie z nim,w koncu stało sie wyrzuciłam go z pokoju,poszedł mieszkać na góre,nie powiem ze nie cierpiałąm cierpiałam bo straciła m kogos z kim planowałam przezyć reszte swojego zycia,wyłąm z bólu chciałąm z nim być ale to do niczego dobrego nie prowadziło,na poczatku cieszył sie z tego ze to sie zakonczyło ale po paru miesiacach zaczeło mu mnie brakować i za mna latał,co on nie wypisywął jak to on mnie  nie kocha itp itd głowno prawda gdyby kochał to by mi szacunek okazywał a nie bedąć ze mna w zwiazku doprowadzął do łez.Teraz juz nie jestesmy razem 9 miesiecy i juz tak nie boli przyswoiłam tą myśl,nadal go widuje codziennie ale juz mnie to mało rusza nie patrze w jego kierunku,pozatym poznałąm kogoś na razie to tylko rozmowy na necie bo on jest w polsce ale mam duze wsparcie i pomału zaczynam dostrzegać ze zaczynam znów byc szczęsliwa,i sobie nawet dziś tak pomyślałam ze moze musiałam taką ciezkoą droge w życiu przejść,by potem był juz tylko lepiej.Czuje ze zaczynam na nowo żyć odzyskiwać mój dawny uśmiech wiare w siebie,i moge szczeze przyznac ze ciesze sie ze nie jestem juz z nim niedługo wiem ze bede miałą nawet pretesje jak mogłam zmarnowac taki kawł życia,on żałuje chodzi zdołowany no cóz nie ma kim poniewierać:)a wiesz  po rozstaniu nie chciał do mnie od razu wrócić o nie chciał dopiero wtedy jak zauważył ze nie chodze smutna zapłakana,tylko wtedy jak widział ze sie wziełam w garść,sam mi nawet cos w tym stylu powiedział ,ale teraz niech spada,stracił kogoś cennego i niech to on żałuje ja juz przepłakałąm co maiąłm przepłakać.Wiem doskonale co czujesz ,wiem jak to jest kochac a być traktowanym z  góry ,bez szczacunku troski...boze pamietam to okropne uczucie wspólczuje Ci,ale myśle ze najlepiej bedzie jak odejdziesz od niego bedzie bolało ale przejdzie,życie Ci wszystkiego najlepszego a na takim bydlaku jednym czy drugim jeszcze sie los zemści.

9

Odp: co z nim stalo?

Bardzo Wam Kobiety dziekuje za wsparcie.
Nikandra!
Pracuje, mam nawet dobra prace, wiec na poczatku bedzie mi ciezko splacic te dlugi,ale generalnie jakos sobie poradze.Myslalam juz nawet o tym,zeby wrocic do Polski, bo ja nigdy nie chcialam tu przyjezdzac,ale nie mam tam ani mieszkania, ani pracy.Ewentualnie moglabym sie zatrzymac u mamy, ale ona ma maciupkie mieszkanko i sama ledwo wiaze koniec z koncem.
Daga!
Twoja historia pomogla mi uwierzyc,ze i dla mnie kiedys zaswieci slonce, bo Ty sobie poradzilas,choc potrzebowalas czasu.Teraz znowu sie usmiechasz.
Wiem,ze musze byc dzielna, choc rozdarcie duszy jest okropne. Rozum wie- nie ma szans.Serce boli- tak bardzo chcialoby sie przytulic do kochanej tak mocno osoby.
Wiem, ze nic z tego dobrego juz nie bedzie. Ten czlowiek czerpie przyjemnosc z ranienia mnie; wczesniej tyle wyplakalam, tak strasznie mnie wyzywal, ja pracowalam a on ogladal w internecie filmiki z golymi pannami na silowni, a pozniej sie do mnie przypieprzal,ze nie nosze koronkowej bielizny...heh.Rozumiecie; 6 dni w tygodniu praca, dziecko, zakupy, obiady i pies, ktorego przyprowadzil i ktorego karmilam i wyprowadzalam, bo go kocham i mi go zal. Pan 9 miesiecy w domu siedzial i nie bardzo mu sie chcialo cokolwiek robic...tylko krytykowal i sie awanturowal. W swieta Wielkanocne rozpuscil na mne rece, szarpal mnie, uderzyl pare razy, krzyczal,ze mam wypier....z domu.
No wiec nie wyobrazam sobie tego za rok, dwa itd.Teraz musze ochronic siebie, zeby byc silna dla dziecka.Zrobic cos ze swoim wygladem...strasznie mi waga spadla, wygladam jak szkieletor, az i wstyd.
A Nikandra pytala o umowe na mieszkanie. Zeby bylo smieszniej umowa jest tylko na moje nazwisko, ale nic mu nie zrobie, bo mi zapowiedzial, ze nawet jak go przymkna na pare godzin to wroci i mnie zabije, to wariat.

10

Odp: co z nim stalo?
Daga28 napisał/a:

dopiero wtedy jak zauważył ze nie chodze smutna zapłakana,tylko wtedy jak widział ze sie wziełam w garść,sam mi nawet cos w tym stylu powiedział ,ale teraz niech spada,stracił kogoś cennego i niech to on żałuje ................................................................................. jak odejdziesz od niego bedzie bolało ale przejdzie,życie Ci wszystkiego najlepszego a na takim bydlaku jednym czy drugim jeszcze sie los zemści.

Widzisz pannaKtoś smile Daga napisała ci podobnie jak ja smile
Będzie dobrze zobaczysz wyjdziesz z tego...trzymaj się na razie tych możliwości jakie masz za granicą,powolutku ,powolutku wygrzebiesz się z długów a potem będzie już tylko coraz lepiej wink
A padalca goń! Niech ci życia młodego nie zatruwa.
Uwierz mi jak się wygrzebiesz z tego....to bedziesz dumna z siebie a i dopiero wtedy zaczniesz żyć! Niezależna od nikogo na własnych zasadach smile

11

Odp: co z nim stalo?

weż sie kochana za siebie moja waga tez wtedy spadła ,po rozstaniu tym bardziej ale z miesiaca na miesiąc i juz wygladam dobrze:)wziełam sie za siebie i za jedzonko:)mówisz ze ogladał gołe baby ,to ja Ci cos lepszego powiem ja pracowałam do pozna wiec normalne ze tak do 11 lubiałam pospać i kiedyś otworzyłam oczy a on oglada w tym pokoju w którym spałąm na laptopie porno a pozniej szedł do łazienki wiadomo w jakim celu(i myśle ze to robił często),a co śmieszniej jak sie chciałam kochać po pracy to mówił ze on lubi z rana:)a jestem ładna zadbana i wkładałąm koronkową bielizne bo lubie wiec wiesz na takiego skurw...nie ma regóły,chory umysł i tyle...teraz sie ciesze z tego ze moze te swoje pornole ogladać do woli ale mnie juz nigdy nie dotknie:)

12

Odp: co z nim stalo?

Słuchaj, co Cię tam trzyma? Sama płacisz rachunki, a facet zachowuje się jak....nie powiem kto. Olej go. Wyrzuć z domu, skoro się nawet nie dokłada. Najlepiej wróć do PL. Tak będzie też lepiej dla dziecka, bo ono widzi, że sytuacja jest ciężka.... Po co się tak męczyć?

13

Odp: co z nim stalo?

Dziewczyny maja racje, jak to mowi fraszka: wszystko mija, nawet najdluzsza zmija smile
Skoro masz dobra prace, to nie wracaj. wytrzymaj  z wariatem pod jednym dachem, a potem jak sie przeprowadzisz, zaczniesz budowac swoje zycie od nowa. Znajomi tez sie znajda. Trzymaj sie.

14

Odp: co z nim stalo?

Wszystko mija, nawet najdluzsza zmija....hehehe.


Dziekuje Wam za wsparcie.
Zapomnialam Wam napisac, ze jest teraz u mnie mama, przyjechala na 2 tygodnie, jest z kim pogadac.
Ona stara sie mu schodzic z drogi, nie zaczepia, omija, zachowuje sie kulturalnie...On sie przy niej tez troche hamowal, ale chyba juz koniec tego, bo rano zaczal na mnie wrzeszczec w pokoju, ze to jest jego dom, uzywamy jego rzeczy, wszystko jest jego( nawet moja suszarka do wlosow;-), powiedzial, ze moja matka smierdzi i  przyprowadzam sobie gosci do JEGO domu, acha, ze zaslugujemy na to,zeby policja nas stad zabrala.To jest jakas paranoja.Przypominam, umowa najmu na moje nazwisko, koles od 9 miesiecy nie zaplacil ani grosza za czynsz, rachunki albo jedzenie...Przyszlam do pracy i boje sie, co dzisiaj bedzie. Nie rozumiem dlaczego mnie to spotkalo, dlaczego wdepnelam w taka patologie.

15

Odp: co z nim stalo?

rozwaliło mnie to co napisałaś co to za człowiek niedobry jak on mógł tak powiedziec na Twoją mame masakra,a no bo to jest tak ze z czasem wychodzi jakim kto jest człowiekiem czy dobrym czy złym ty akurat miałaś tego pecha ze trafiłas na tego złego,teraz musisz tylko przestac słuchac serca,a uwierzyć rozumowi i wykreślić go ze swojego życia.

16

Odp: co z nim stalo?

paninikt..co dalej? ... przeczytalam...i dochodze do wniosku ze wstydem, ze moje problemy sa banalne;( jednoczesnie zastanowilam sie wlasnie, a raczej powinnam tu napisac uswiadomilam sobie, ze oto wlasnie wybieram jakiegos mezczyzne by spedzic z nim zycie, a moze sie to okazac porazka....on moze sie okazac porazka jak w przypadku paninikt...i mecz sie pozniej z takim gnojem..za co w imie czego....

17

Odp: co z nim stalo?

PannaKtoś ....po jaką cholerę Ty go jeszcze trzymasz u siebie w domu??
Wywal to coś na zbity pysk!

18

Odp: co z nim stalo?

Co u Ciebie?

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024