Witajcie.
Znalazlam ten portal, bo od kilku dni szukam kogos komu moge opowiedziec moja historie...Prosze bardzo o po, bo juz sie tak zapetlilam,ze sama sobie nie wierze.
Ponad 5 lat z facetem, wielka milosc, dziecko, wyjechalam dla niego z kraju, zamieszkalismy rzaem za granica.Zostawilam cala przeszlosc za soba, wszystko.Nigdy sie nie skarzylam, ze musialam po polskiej wyzszej uczelni myc gary,sprzedawac tosty itp.Wpatrzona w niego jak w swiety obraz.Odcinal mnie powoli od swiata, czesto krytykowal, czasem robil jakies awantury bez powodu.Plakalam przez niego, ale zaciskalam zeby.Nikt nie jest idealny, kazdy ma swoje wady, ale Bog mi swiadkiem, ze staralam sie byc najlepsza jak potrafie...on zawsze cos znalazl.Od jakis 2 lat moje zycie to tylko dom, dziecko, praca na calym etacie, zakupy, sprzatanie, zero wytchnienia...i ciagle wg niego cos zle robilam.Ale do rzeczy. Przez ostatnie 9 miesiecy facet nie pracowal, stracil prace, nie bardzo robil cos,zeby znalezc nowa.Zostawil mnie ze wszystkim olbrzymimi oplatami za mieszkanie, z rachunkami, nie dbal o to. Ja sie denerwowalam, ze mi na jedzenie nie wystarcza, ze jak strace prace to sie znajdziemy na bruku, nie moglam spac w nocy, zaczelam miec problemy z oplacaniem rachunkow, zrobily sie dlugi.On nic sobie z tego nie robil, a ja do konca myslalam,ze pewnego dnia sie ogarnie, pomoze mi, nie zostawi w potrzebie.
Wiecie co sie stalo? Miesiac temu dogadal sie ze swoim kolega, ktory pracuje w nocnym klubie i bez mojej wiedzy poszedl sobie do pracy jako ochroniarz w dyskotece. Zmienil sie o 180 stopni, nagle jakby stal sie innym czlowiekiem...Po tym wszystkim co razem przezylismy, powiedzial mi,ze mam sie nie interesowac co on robi, o ktorej wraca do domu i oczywiscie ma mnie nie obchodzic ile on zarabia, pzestal do mnie dzwonic, mowic mi wogole cokolwiek o sobie.Zaczal w chamski sposob krytykowac moj wyglad, obraza mnie, robi co chce.Oczywiscie o jakiejkolwiek pomocy w oplatach mowy nie ma, korzysta ze wszystkiego, za nic nie placi. Wraca sobie po dyskotekach o 7, 8 rano albo pozniej.To jest horror, nic nie moge zrobic, mecze sie.Nie potrafie zrozumiec jakn mogl cos takiego zrobic. Nie jem, nie spie, zeby zasnac musze wziac tabletke.Boje sie, ze nas czyms pozaraza....Mysle,ze kolega, ktory jest tzw. dresiarzem, ktory zmienia laski jak rekawiczki i w kolo opowiada o silowni i solarium, zrobil tutaj swoje.Pseudo wladza ochroniarza z dyskoteki napedza jego nadwatlone ego.
Ja sie chyba wykoncze, bo nie potrafie odciac sie od tego psychicznie, ie sluchac jak mnie obraza, nie wyobrazac sobie co teraz robi czlowiek, ktorego kochalam i co sie z nim stalo.
Juz mi nie chodzi o te dlugi, splace je, zostawie mu wszystkie rzeczy.Najgorsze jest to,ze mam jeszcze umowe na mieszkanie na 3 miesiace i musze to jakos wytrzymac.
On widzi, ze ma wladze nade mna, ze nie mam swojego zycia, ze kompletnie sie zalamalam...i czuje sie panem.
Prosze, pomozcie, ja chce zyc, ja mam dla kogo zyc.