Witajcie,
mam 20 lat,przez rok kręciłam z Nim, sama to zaczęłam,najpierw pisaliśmy,potem on proponował spotkania,wszystko fajnie,pięknie. z każdym spojrzeniem czułam poprostu ogień między nami, była jakaś niewidzialna nic porozumienia, dochodziło też do intensywnych kontaktów cielesnych, jednak stawiałam granice, poprostu nie chciałam się z nim przespać.
z czasem zaczeliśmy się spotykać przypadkiem w soboty w pubie,ja bylam z przyjaciółką, on tam wpadał z kolegami,których ja bardzo dobrze znam,więc kończylo sie przy jednym stoliku,wymowne spojrzenia miedzy nami, siedział naprzeciwko mnie i pisał smsy, zebysmy wyszli. efektem tego były nocne spacery, namiętne pocałunki i nie tylko. pamietam jak przez mgłę,że cos wspominał o jakiś głębszych uczuciach,ale nic konkretnego.trwałam w takim zawieszeniu.
dwa razy były sytuacje,ze sama do niego napisałam bedac po kilku piwach, z dosyć jasnym przekazem, że mam ochotę się spotkać i powtorzyć różne przyjemności, jeden raz odpisał że jest chory,za drugim razem odezwal się następnego dnia ze byl akurat zajęty. poczułam się tak upokorzona,ze postanowilam to wszystko skonczyć. zdałam sobie sprawę ze podałam mu się na tacy i to był mój błąd,którego nie cofnę.
jest między nami cisza trzy tygodnie, nie pierwszy raz,bo on do mojego miasta przyjezdza tylko na weekendy i jakoś szybko czas mu ucieka.
mam chęć pokazania mu,że mam go gdzieś, szczerze to czekam az sie odezwie zeby poprostu nie odpisac, ale mam tez ochote mu nawrzucac, wyrzucic siebie cały żal jaki mam do niego,że potraktował mnie tak przedmiotowo. staram sie o tym nie myslec, ale chce mu pokazać za wszelka cene ze sobie radze,dostałam prace, ide na moje wymarzone studia, ale to wszystko we mnie siedzi, wczoraj tez dostałam wiadomosc ze kolezanka kolezanki chyba z nim kreci, ale nie sa to sprawdzone zródla,ale jednak mnie skreca na sama mysl, rodzi to we mnie jeszcze wieksza zlosc do niego, wiem,ze najlepiej jest olac, ale nie wiem jak sobie poradzić....doradźcie co mam w tej sytuacji zrobić, pozdrawiam