Jestem 5 lat po ślubie. Niestety ponad rok temu żona kogoś poznała. Po miesiącu spakowała się i wyprowadziła z domu. Ponad rok nie mieszkaliśmy razem. Wiem, że miała romans. Po pół roku od jej wyprowadzki niby doszliśmy do porozumienia, że spróbujemy dla dzieci itd. ale dalej mieszkaliśmy osobno i tak naprawdę gdy tylko wyjeżdżałem w delegację to od razu znowu spotykała się z kochankiem i nie potrafiła się z nim rozstać i tak wyszło, że spotykała się z nim z przerwami ponad rok. W końcu poszła po rozum po głowy i próbujemy wszystko naprawić, jednakże wiem też, że przez cały zeszły rok okłamywała mnie i moją rodzinę. Zrzuciła całą winę na mnie, ja walczyłem, a ona tak naprawdę po prostu miała kogoś na boku i cały czas mnie zdradzała, a na dodatek mówiła, że już mnie nie kocha. Z początku myślałem, że bardzo się zakochała i gdybyśmy nie mieli dzieci już by do mnie nie wróciła. Czasami jednak wydaję mi się, że miała po prostu ochotę przeżyć przygodę życia i za daleko w tym zabrnęła.
Czy takie małżeństwo waszym zdaniem ma jeszcze sens?