Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 95 ]

1

Temat: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Jestem 5 lat po ślubie. Niestety ponad rok temu żona kogoś poznała. Po miesiącu spakowała się i wyprowadziła z domu. Ponad rok nie mieszkaliśmy razem. Wiem, że miała romans. Po pół roku od jej wyprowadzki niby doszliśmy do porozumienia, że spróbujemy dla dzieci itd. ale dalej mieszkaliśmy osobno i tak naprawdę gdy tylko wyjeżdżałem w delegację to od razu znowu spotykała się z kochankiem i nie potrafiła się z nim rozstać i tak wyszło, że spotykała się z nim z przerwami ponad rok. W końcu poszła po rozum po głowy i próbujemy wszystko naprawić, jednakże wiem też, że przez cały zeszły rok okłamywała mnie i moją rodzinę. Zrzuciła całą winę na mnie, ja walczyłem, a ona tak naprawdę po prostu miała kogoś na boku i cały czas mnie zdradzała, a na dodatek mówiła, że już mnie nie kocha. Z początku myślałem, że bardzo się zakochała i gdybyśmy nie mieli dzieci już by do mnie nie wróciła. Czasami jednak wydaję mi się, że miała po prostu ochotę przeżyć przygodę życia i za daleko w tym zabrnęła.

Czy takie małżeństwo waszym zdaniem ma jeszcze sens?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Acha...przepraszam, że się nie przywitałem:-)

Witam wszystkie panie i proszę was serdecznie o poradę?

3

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Można wybaczyć skok w bok, ale nie całoroczny romans. Wróciła do Ciebie bo kochanek ją zostawił? Na co ty liczysz. Zaufasz jej? Jesteś pewny że za rok czy dwa nie pojawi się kolejny amant i ona znów się nie wyprowadzi? Wróciła do ciebie bo tak jest bezpieczniej.

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-20 14:17:48)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Wybaczyć można wszystko. Roczny romans i kolejne miesiące okłamywania również.
Nawet po takich sytuacjach można stworzyć na nowo związek. Na nowo, bo zbudować go trzeba od podstaw.

Pytania, na które dobrze byłoby, byś sobie odpowiedział są takie:
1. Czy pamiętając i romans swej żony, i jej kłamstwa (bo pamięci nie wytrzesz gumką myszką), chcesz budować z nią związek na nowo?
2. Czy pod byle pretekstem, w gniewie lub żartach, nie będziesz wracał do tematu jej zdrady?
3. Czy decydujecie się na szczerą rozmowę o was, o waszych oczekiwaniach względem siebie?
4. Czy myślisz o budowaniu związku ze względu na siebie, czy na dzieci?

5

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Nie to ona zostawiła kochanka. Nie wiem, czy się nim znudziła, czy chce spróbować ratować małżeństwo dla dzieci ale to ona go zostawiła. No tak tylko, że w czasie tego roku jak nie mieszkaliśmy razem notorycznie okłamywała mnie, moją matkę i wszystkich dookoła. Przez pierwsze pół roku praktycznie w ogóle nie chciała ze mną rozmawiać. Potem niby się pogodziliśmy ale co z tego skoro od tego "pogodzenia" kolejne pół roku jechała na dwa fronty. Np. jedziemy w góry z dziećmi spędzić "pojednawczy" weekend, a za chwile ja wyjeżdżam do pracy a ona znowu ląduje u niego w łóżku. Przychodzi kolejny weekend a ona podrzuca mi dzieci jak gdyby nigdy nic i mówi, że jedzie do Warszawy na weekend do znajomych co oczywiście jest kłamstwem bo od 10 lat mamy tych samych znajomych. Oczywiście, że jechała z nim, a ja się wykańczałem i udawałem, że niczego nie widzę:-(

6 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-04-20 14:30:28)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

hmm..ja też mam ochotę przeżyć przygodę życia..wyprawa do dżungli amazońskiej z wszystkimi możliwymi atrakcjami jak łowienie piranii, spanie na drzewie, polowanie na kajmany..to jest dla mnie przygoda życia...ale przystawianie rogów mężowi po 4 latach małżeństwa przez rok czasu i okłamywanie go to jest dla mnie zwykłe delikatnie mówiąc świństwo...poza tym ona twierdzi, że Cię już nie kocha..naprawdę zastanawiasz się nad sensem takiego małżeństwa?

7

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Przykre to co Cię spotkało.
Ale uwierz mi, że dla dobra dzieci nie warto.  Tu musi być obopólna chęć na odbudowę związku.
A z tego co czytam, to chyba raczej Tobie tylko na tym zależy. A to troche za mało.
Sam widzisz, że kręciła długo nawet podczas waszego "pojednywania". Czy to dobra  prognoza na przyszłość?
A dzieci były z Tobą czy żona wyprowadziła się z nimi?

8

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Problem w tym, że bardzo ją kocham. Gdyby tak nie było to nie przymykałbym na to wszytko oczu jak totalny jeleń przez ponad rok. Ona oczywiście do niczego się nie przyznaje i wszystkiemu zaprzecza. Chyba jest ze mną dla dzieci, z wygody i obawy przed przyszłością. Gdyby dzieci nie było nie wróciłaby do mnie. Najgorsze jest to, że z początku byłem przekonanym, iż to moja wina. Przed jej wyprowadzką to ja dominowałem. Myślałem, że ją mam, więc nie dbałem o nią. Wiele kłótni, a gdy wracałem z pracy często wychodziłem do kolegów. Nawet jej czasem kilka złych słów powiedziałem. Wiem to pewnie było przyczyną jej romansu. Szkoda tylko, że nie dała mi żadnej szansy. Od razu zrzuciła całą winę na mnie i się wyprowadziła. Mieszkała sobie niby sama a tak naprawdę kilka razy w tygodniu nocował u niej kochanek. Ja w tym czasie obwiniałem się za wszystko, przepraszałem, błagałem a tak naprawdę chodziło o to, że ona ma faceta na boku:-(

9 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-04-20 14:43:09)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Oj Maniu Maniu...smutne to co piszesz...sytuacja jak w większosci przypadkow w tym dziale niedopozazdroszczenia.

Maniu napisał/a:

Czy takie małżeństwo waszym zdaniem ma jeszcze sens?

...mysle, ze Ty od dawna znasz odpowiedziec na powyzsze pytanie...a pytasz Nas aby sie tylko utwierdzic...chodz moge sie oczywiscie mylic.

10

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Można kogoś kochać, nawet bardzo i zdecydować o osobnym życiu.

Chcesz reaktywacji związku.
Jesteś pewien, że ona też tego chce, też na to się decyduje?
Co zrobisz, gdy ona nawiąże kolejny romans? Znowu zamkniesz oczy, czy wystawisz jej walizki za próg?

11

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Dzieci cały czas były z nią i to mnie też w pewnym sensie przeraża bo gdy ona spędzała z nim płomienne noce nasze szkraby spały tuż za ścianą. A na drugi dzień gdy je odbierałem potrafiła mi patrzeć w oczy i je przekazać do opieki jakby nic się nie stało. Nie wiem albo mnie tak bardzo wtedy nie kochała, że nawet dzieci przed niczym jej nie powstrzymywały albo po prostu tak bardzo była wówczas zakochana w kochanku, że nie czuła żadnych wyrzutów sumienia wobec mnie???

12

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ja chcę ratować nasze małżeństwo. Udaję, że nic się nie stało i niby wierzę w jej bajki, że z nikim nie była. Ona też chyba chce. Gdyby nie było inaczej to by się rozwiodła i nie zostawiła kochanka. Choć 2 tygodnie temu gdy wyjechałem do pracy wyszła sobie na dyskotekę z koleżanką. Niby nic wielkiego, nie chciała siedzieć w domu żeby nie myśleć ale przyznam szczerze, że nie tego oczekiwałem. Myślałem, że skoro chcemy ratować małżeństwo to teraz będzie siedzieć tylko w domu z dziećmi i mieć wyrzuty sumienia z powodu tego co się stało:-(

13

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Maniu, bardzo dobrze, że widzisz swoje błędy, że zdajesz sobie sprawę, że oboje odpowiadacie za ochłodzenie Waszych relacji...ale przecież sam piszesz, że ona Ci nie dała szansy na zmianę tego, a teraz ciężko to byłoby naprawić, zwłaszcza że ona nie bardzo tego chce....myślisz, że4 stać Cię na zdrową relację z nią pomimo uczucia, jakim ją darzysz? ja jakoś nie wierzę, że w przyszłości nie skorzystałaby z podobnej okazji..teraz nie chciała walczyć, to nie będzie chciała nigdy i przy każdym mniejszym kryzysie w przyszłości się podda i poszuka ukojenia u innego..

14

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

Ja chcę ratować nasze małżeństwo. Udaję, że nic się nie stało i niby wierzę w jej bajki, że z nikim nie była. Ona też chyba chce. Gdyby nie było inaczej to by się rozwiodła i nie zostawiła kochanka. (...)

Budować związek od nowa, mając za podstawy udawanie i kłamstwa? Daleko na tym nie pojedziesz w wymarzonym przez siebie kierunku.

W decyzji odbudowania związku nie może być miejsca na żadne "chyba". Tu trzeba mieć granitową pewność. Z obu stron.

15

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Nie wiem już sam:-( Gdyby nie jej uroda i dzieci to pewnie bym ją kopnął w tyłek. Boli mnie też jak cholera to, że ponad pół roku ostro się z nim bawiła to potem nawet z moimi rodzicami miała poważną rozmowę a i tak to nic nie dało. Ja wyjechałem, minęło kilka tygodni i znowu podrzucała dzieci mojej mamie (mimo, że miesiąc wcześniej rozmawiała z nią w cztery oczy i powiedziała, że do mnie wraca) i jechała do niego spędzać upojne noce:-( Ja to dosłownie wypieram z mojej psychiki i gdy jestem koło niej to udaję, że nic się nie stało bo po prostu nie mam odwagi jej tego wprost wykrzyczeć. Zresztą ona i tak by się wszystkiego wyparła.

16 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-04-20 15:08:24)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

... Udaję, że nic się nie stało ...

...ale Ty nie mozesz udawac, iz nic sie nie stalo i ze nic sie nie dzieje...kumulujesz w sobie emocje, ktore powinienes na wszelkie sposoby z Nia omowic...to tzn. ulewania się, aby nastała jasnosc, dlaczego cos takiego jak zdrada zakłociła Was spokoj, i dlaczego do tego doszło...musicie o tym porozmawiac, a nie udawac... to nie teatr, a Wy nie jestescie aktorami...to wasze zycie.

Maniu napisał/a:

...i niby wierzę w jej bajki, że z nikim nie była.

...az dziw bierze...to niby jak wytlumaczyla to ponad rok "czegos"...

Maniu napisał/a:

Ja chcę ratować nasze małżeństwo. Ona też chyba chce...

..."chyba" to stanowczo za mało Maniu.

17

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

Nie wiem już sam:-( Gdyby nie jej uroda i dzieci to pewnie bym ją kopnął w tyłek. Boli mnie też jak cholera to, że ponad pół roku ostro się z nim bawiła to potem nawet z moimi rodzicami miała poważną rozmowę a i tak to nic nie dało. Ja wyjechałem, minęło kilka tygodni i znowu podrzucała dzieci mojej mamie (mimo, że miesiąc wcześniej rozmawiała z nią w cztery oczy i powiedziała, że do mnie wraca) i jechała do niego spędzać upojne noce:-( Ja to dosłownie wypieram z mojej psychiki i gdy jestem koło niej to udaję, że nic się nie stało bo po prostu nie mam odwagi jej tego wprost wykrzyczeć. Zresztą ona i tak by się wszystkiego wyparła.

Wykrzyczeć to jej powinienes to już dawno!
Bo jej sie chyba zdaje, że może po Tobie jeździć jak po łysej kobyle!
Musisz pokazać że nie pozwolisz się tak traktować! Przeciez ona traktuje wasz do jak hotel!

18

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

NIE BUDUJ ZWIĄZKU ZE WZGLĘDU NA DZIECI.

NIGDY.

One nie będą Ci wdzięczne, gdy dowiedzą się kiedyś, że zrobiłeś to dla nich, nie dla siebie. Tym bardziej nie będą wdzięczne, gdy zobaczą jakim swoim kosztem chcesz to zrobić.

Jeśli do tej pory nie zrobiłeś nic ze swoimi uczuciami związanymi z jej zachowaniem, jeśli przez cały czas upychasz je w różnych zakamarkach, to oczekuj wybuchu wulkanu. Tym wulkanem jesteś Ty. W jakimś momencie nie dasz rady zahamować cisnących się na usta (i nie tylko) uczuć i Wezuwiusz przy Tobie, to pestka.

19

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Tylko, że ja (jako to wszystko jeszcze się działo) kilka razy pytałem, czy ona się z kimś spotyka? Ona zawsze wszystkiego się wypierała i tworzyła taką legendę, że nie jesteśmy razem bo ja ją źle traktowałem i ona nie wie czy dać mi szansę bo nie wie czy ja się rzeczywiście zmieniłem itd. Ja się wtedy starałem jak cholera a ona niby już ze mną ale co chwila gdy tylko wyjechałem do pracy kontaktowała się z nim, że za nim tęskni itd. Co chwila tak do niego wracała bo on się w niej zakochał.
Napisałem, że ona "chyba" no ale gdyby nie chciała to przecież nie próbowalibyśmy teraz i by się ze mną rozwiodła i dalej utrzymywała relację z kochankiem. Wnioskuję zatem, że skoro z nim zerwała to chce naprawić nasze małżeństwo?

20

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ty nie masz wnioskować.

Ty masz wiedzieć.

21

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

Tylko, że ja (jako to wszystko jeszcze się działo) kilka razy pytałem, czy ona się z kimś spotyka? Ona zawsze wszystkiego się wypierała i tworzyła taką legendę, że nie jesteśmy razem bo ja ją źle traktowałem i ona nie wie czy dać mi szansę bo nie wie czy ja się rzeczywiście zmieniłem itd. Ja się wtedy starałem jak cholera a ona niby już ze mną ale co chwila gdy tylko wyjechałem do pracy kontaktowała się z nim, że za nim tęskni itd. Co chwila tak do niego wracała bo on się w niej zakochał.
Napisałem, że ona "chyba" no ale gdyby nie chciała to przecież nie próbowalibyśmy teraz i by się ze mną rozwiodła i dalej utrzymywała relację z kochankiem. Wnioskuję zatem, że skoro z nim zerwała to chce naprawić nasze małżeństwo?

Maniu a jaką tak naprawdę masz pewność, że ona ma lub miała kogoś?
Mówisz, że gdy wyjechałeś żona się z tamtym spotykała. Ale skąd wiesz? Ktoś ją z kimś widział, słyszał jak do niego dzwoni?

22

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

A tak swoją drogą to jestem przekonany, że gdy kochanek się w niej zakochał to tak naprawdę lawirowała między mną a nim i nie wiedziała co wybrać okłamując przy tym nas (mnie i tego kochanka) i całą resztę (moją rodzinę) dookoła.

23

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Och wiele by teraz tłumaczyć skąd to wiem. Wiem na 1000000%, że przez ponad rok miała romans.

24

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ona się do tego nie przyzna ale to jest na 100% procent. Już nie chcę tłumaczyć skąd to wiem ale uwierzcie mi proszę na słowo.

25

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Bardzo bardzo dziękuję wam netkobiety za rady. Muszę wyjść na chwilę ale wrócę na pewno. A jak myślicie, czy jeśli kobieta jest w stanie tak dalece odjeść emocjonalnie, że np. przez tak długi czas może mieć kogoś na boku, patrzeć mi w oczy, dać dzieci a po 15 minutach jechać do innego spędzić z nim noc to czy jest szansa na to aby miłość, która kiedyś nas łączyła znowu wróciła??? Czy jak kobieta raz zakocha się w innym do jest w stanie potem wskrzesić swoje dawne uczucia do męża????

26

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

No widzisz!
Zakładam, że wiesz co mówisz! Że jesteś pewny!
Jak tu coś odbudowywać, skoro ona ciągle kota ogonem wykręca?

Jesśli zależałoby jej na ratowaniu małżeństwa, to przyznałaby się, do romansu, bo jak tu inaczej odbudować cokolwiek?

27

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

ona wykręca kota ogonem, a on udaje, że nic się nie stało...czarno widzę Maniek Wasz związek...

28

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Na krzywdzie nie da się zbudować związku, ona zrobiła najgorsze świństwo, zdradziła, nic tego nie tłumaczy. Dla mnie zdrada =koniec. Decyzję musisz podjąć sam, bylebyś nigdy jej nie żałował, a to trudne jak jasna chol... Wiem tylko, że to boli.

29

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Przypadkiem przeczytałam post, jak ulał pasujący do tej sytuacji.
Pozwolę sobie zacytować... siebie:

Wielokropek napisał/a:

(...)Warunkiem niezbędnym do podjęcia prób reaktywowania związku jest właśnie powrót do tych zdrad. Do znalezienia ich przyczyn, do odszukania niespełnionych oczekiwań i niezaspokojonych potrzeb. Inaczej, wyleczycie być może objawy (zakończycie zdrady), ale nie dotkniecie rzeczy podstawowej - przyczyn choroby, która trawi wasz związek. Nie wyleczysz zapalenia płuc, podając lekarstwo obniżające temperaturę ciała.

A Ty upierasz się tylko przy obniżaniu temperatury i dziwisz się, że choroba nie ustępuje.

30

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

Bardzo bardzo dziękuję wam netkobiety za rady. Muszę wyjść na chwilę ale wrócę na pewno. A jak myślicie, czy jeśli kobieta jest w stanie tak dalece odjeść emocjonalnie, że np. przez tak długi czas może mieć kogoś na boku, patrzeć mi w oczy, dać dzieci a po 15 minutach jechać do innego spędzić z nim noc to czy jest szansa na to aby miłość, która kiedyś nas łączyła znowu wróciła??? Czy jak kobieta raz zakocha się w innym do jest w stanie potem wskrzesić swoje dawne uczucia do męża????

MAniek! chlopie zdrada kobieca (o ile jest to prawdziwa kobieta),nigdy nie jest z przyczyn jak zdrada meska czyli facet wciaz marzy o zmianie miedzy innymi po to sa stwprzone filmy porno,kobieta jesli wdaje sie w romans juz musi byc daleko emocjonalnie ponbiewaz kazdej ,matce i pozadnej kobiecie rzucenie sie w chwilowy wir namietnosci przychodzi trudno .Jesli posunela sie tak daleko musi byc juz bardzo daleko ,Dziwi mnie Twoja postawa ,poniewaz zazwyczaj w zwiazku zdradza ten ktory czuje sie pewniej ,to jakas forma wladzy nad wspolmanzonkiem ze zawsze jest i jest sie go poprostu pewnym.Odbudowa milosci po takiej zdradzie z walsnego doswiadczenia wiem ze jest bardzo trudna,nie da sie rowniez zapomniec tego wszystkiego ot tak ,i jej bedzie ciezko jak dojdzie do niej co zrobila.Ty moj drogi przechodzisz etapy po zdradzie partnera gdzies zawsze przychodzi chcec odzyskania tego co bylo,ale uwierz mi za kilka miesiecy bedziesz na ostatnim etapie i mozesz miec juz inne spojrzenie na te sprawe.Kazdy jest inny ja zbieralam sie dwa lata dzis jestem na ostatnim etapie i powiem Ci ze nie jest to wcale latwa droga , jesli masz sile to badz gotowy jesli nie jestes dosc silnym czlowiekiem daj sobie spokuj.
Pozdrawiam i zycze glebokich przemyslen

31

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Wielokropek napisał/a:

Wybaczyć można wszystko. Roczny romans i kolejne miesiące okłamywania również.
Nawet po takich sytuacjach można stworzyć na nowo związek. Na nowo, bo zbudować go trzeba od podstaw.

Pytania, na które dobrze byłoby, byś sobie odpowiedział są takie:
1. Czy pamiętając i romans swej żony, i jej kłamstwa (bo pamięci nie wytrzesz gumką myszką), chcesz budować z nią związek na nowo?
2. Czy pod byle pretekstem, w gniewie lub żartach, nie będziesz wracał do tematu jej zdrady?
3. Czy decydujecie się na szczerą rozmowę o was, o waszych oczekiwaniach względem siebie?
4. Czy myślisz o budowaniu związku ze względu na siebie, czy na dzieci?

Dodam jeszcze ze jesli wybaczysz to nie ma powrotu do tematu.Trzeba bedzie zapomniec o krzywdzie.A nie kazdy sobie z tym radzi i po paru latach to wychodzi.

32

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Dziękuję wam wszystkim za rady. Spytam jeszcze raz o to co poprzednio? W szczególności interesuje mnie co jako kobiety o tym sądzicie? Czy ona będzie mnie znowu w stanie tak pokochać by już nigdy mnie nie zdradzić? Czy wy jakbyście zdecydowały się na tak długi romans to byłbybyście w stanie wrócić do męża i znowu go pokochać?
Ja mam niestety zle doświadczenia w tej materii. Kiedyś miałem dziewczyne i też mnie zdradziła. Po roku do siebie wróciliśmy. Wybaczyłem wszystko. Myślałem, że jak zrobię taki gest i będę dla niej naprwdę dobry to ją zjedzą wyrzuty sumienia i już niegdy tego nie zrobi tylko doceni to co między nami. Niestety srogo się zawiodłem. Było tylko jeszcze gorzej. Znalazł się następny a ona w ogóle mnie nie szanowała az w koncu i tak sie wszystko rozpadlo.

33 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-04-20 20:20:09)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

Ja mam niestety zle doświadczenia w tej materii. Kiedyś miałem dziewczyne i też mnie zdradziła. Po roku do siebie wróciliśmy. Wybaczyłem wszystko. Myślałem, że jak zrobię taki gest i będę dla niej naprwdę dobry to ją zjedzą wyrzuty sumienia i już niegdy tego nie zrobi tylko doceni to co między nami. Niestety srogo się zawiodłem. Było tylko jeszcze gorzej. Znalazł się następny a ona w ogóle mnie nie szanowała az w koncu i tak sie wszystko rozpadlo.

no to masz odpowiedź na swoje pytanie: "Czy ona będzie mnie znowu w stanie tak pokochać by już nigdy mnie nie zdradzić? ..historia lubi się powtarzać ..

a Twoje kolejne pytanie Czy wy jakbyście zdecydowały się na tak długi romans to byłbybyście w stanie wrócić do męża i znowu go pokochać?...po pierwsze, nie potrafiłabym będąc mężatką przez rok romansować z innym, a potem wracać do męża i udawać, że nic się nie stało..ona potrafiła..to tylko o niej świadczy, jakim typem jest kobiety..po drugie, ona nie kocha Cię od dłuższego czasu, nie sądzę, żeby jej uczucia się do Ciebie zmieniły...jeśli jej pozwolisz wrócić, ona nie będzie postrzegać Cię jako wielkodusznego faceta..dla niej będziesz facetem bez jaj, który daje się rolować...nie po raz pierwszy zresztą..

34

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Masz nadzieję na budowanie związku od nowa? Wybij sobie to z głowy. Otwórz się na nowe znajomości, zbuduj życie od nowa. To w czym tkwisz to chory, okrutnie toksyczny związek i nie zasłaniaj się dziećmi. Już nigdy nie będziesz z nią szczęśliwy. Wybacz ale dla mnie to jakaś wywłoka a nie matka i żona. Normalny facet z odrobiną godności już dawno uwolniłby się od czegoś takiego. Będzie bolało ale dasz sobie szansę na udany związek. Ona i tak cię zostawi a wtedy oprócz straty będziesz czuł pogardę do samego siebie.

35

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Dobry wieczor,
Mysle, ze skoro jestes skolonny do wybaczenia to wspanialy z ciebie czlowiek
pelen czlowieczenstwa i mam wrazenie, ze kochasz twoja zone,
wiele rzeczy w naszym krotkim zyciu musimy wybaczac, jak na przyklad ponizenia wpracy,wybaczyc chorobie, ze nas zwalcza itd....
ALE? nie mowie ze masz zapomniec, czlowiek, jego etyka ksztaltuje sie tylko wtedy, gdy jest wystawiona na proby

z powazaniem
leszczynek i nie sluchaj nigdy kategorycznych rad ( nie ma bialego ani czarnego, zycie przejawiasie jako szare kolory

36

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Zgadzam sie z powyzszym,szanujaca sie kobieta nigdy nie uwikla sie w zadna gierke !!!! Jak z meszczyznami to raczej charakter jedni potrafia drudzy nie!

37

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Wielokropek napisał/a:

NIE BUDUJ ZWIĄZKU ZE WZGLĘDU NA DZIECI.

NIGDY.

One nie będą Ci wdzięczne, gdy dowiedzą się kiedyś, że zrobiłeś to dla nich, nie dla siebie. Tym bardziej nie będą wdzięczne, gdy zobaczą jakim swoim kosztem chcesz to zrobić.

Jeśli do tej pory nie zrobiłeś nic ze swoimi uczuciami związanymi z jej zachowaniem, jeśli przez cały czas upychasz je w różnych zakamarkach, to oczekuj wybuchu wulkanu. Tym wulkanem jesteś Ty. W jakimś momencie nie dasz rady zahamować cisnących się na usta (i nie tylko) uczuć i Wezuwiusz przy Tobie, to pestka.

Samo zycie .wlasnie to zawsze sie tak konczy,kiedy chcemy uciskac chowac co boli
!!
Sama wybuchlam ,peklam wiem jak to smakuje............

38 Ostatnio edytowany przez nalesniki125 (2012-04-21 10:37:51)

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Przemyślałam sprawę. Znam małżeństwo, które miało b. podobną sytuację. On jej wybaczył, urodziło im się drugie dziecko, zbudowali dom. Więc jeśli ona jest miłością twojego życia to może daj jej szansę.  Nie jęcz, nie błagaj, masz być silny i dobry, żeby wiedziała jaki ma skarb:) I wiedz, że jej ostateczny powrót to początek drogi przez mękę. Niełatwo zapomnieć, wybaczyć. Trzeba siły tytana by odgonić złe myśli, zaufać, wrócić do normalnego życia.

39

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Jako facet cos napisze..Nie zdradzilem nigdy,bylem lojalny zawsze,uczciwy.Owszem popelnialem bledy ale jak kazdy,moze nie zawsze staralem jak rozumie to dzis,ale staralem i jakos zawsze bylo tak ze zostalem odzucony..Bo tak naprawde te wszystkie bajki o czulym,kochajacym,wiernym,inteligentnym mezczyznie nie maja przekladu na zycie..Mysle ze my mezczyzni kochamy inaczej niz kobiety.Jak pokochamy to na zaboj,jestesmy opiekunami.Natomiast kobiety potyrzebuja caly czas nowosci..Rok,dwa,trzy do pieciu jest ok ale pozniej zaczynaja sie nudzic i szukac,choc moze byc im dobrze to i tak cos nie gra i najgorsze jest to zzucanie winy na mezczyzne,tak jak w Twoim przypadku..Powiem tak..to ze macie dzieci nie znaczy ze wszystko dla nich i ze musicie byc razem,dla dzieci..Nie wracaj do tej kobiety..nie zasluguje na to,na pewno jestes wpozadku gosciem skoro potrafisz wylac smutki i sie nie wstydzic tego,to pozytywne..Po tym co piszesz ta kobieta liczy sie tylko ze soba nie z Toba czy nawet z dziecmi,czy sadzisz ze wszystko sie naprawi i bedzie jak dawniej? nie!! bo ona tego juz nie potrzebuje.Skoro jezdziles w delegacje tak jak opisales,czula sie osamotniona tylko nie rozumie dla czego w takich chwilach laski nie pojda do kolezanki,z dziecmi do kina,do mamy,taty, z psem na spacer tylko do lozka innego faceta..to zenujace,ten brak szacunku do siebie nie mowiac o innych czyli najblizszych.To Twoje zycie,rob co czujesz i co chcesz ale pamietaj ze to juz nie jest ta sama kobieta ktora poslubiles.Powodzenia

40

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Gdyby jej już całkowicie nie zależało to by się rozwiodła i nie zostawiła kochanka.
"pamietaj ze to juz nie jest ta sama kobieta ktora poslubiles"
W tym zdaniu jest dużo prawdy. Kiedyś opiekowała się dziećmi. W stu procentach wiedziałem co robi, miałem nad nią kontrolę a teraz....jest tak pewna siebie, że nic nie mogę jej powiedzieć. Np. dwa tygodnie gdy byłem w pracy ona poszła sobie na dyskotekę z koleżanką:-( Kurde nie tak sobie wyobrażałem naprawianie naszego małżeństwa. Jak spytałem po co tam poszła to mi odp: "że nie chciała siedzieć w domu i myśleć o tym wszystkim". Kiedyś też miałem w pewnym sensie nad nią przewagę, słuchała mnie i zależało jej na mnie a teraz po tym romansie poznała swoją wartość i wie jak bardzo jest atrakcyjna. No i jeszcze coś...rok temu w lipcu gdy ja starałem się na maksa i błagałem o powrót a ona spotykała się z kochankiem zrobiła sobie operację plastyczną (lifting pupy). Kurde jak z nią rozmawiam to jestem tak miękki, że łykam jak pelikan wszystko co ona mi mówi i wierzę, że to ta sama dobra dziewczyna którą kiedyś poślubiłem. Z drugiej strony myślę sobie jednak jaka odpowiedzialna matka wyprowadza się z domu z dziećmi, mydli oczy mężowi, spotyka się z kochankiem i też go zwodzi a na dodatek wydaje 20.000 tyś zł na ujędrnienie pupy? Ja z nią latam małżeństwo w rozsypce a ona robi pupę żoby być super laską i przy okazji żeby jej kochanek miał uciechę? Teraz niby wszystko jest ok i chyba dociera do niej co złego zrobiła ale czy to nie oznacza, że w tamtym czasie baaaaaardzo daleko odeszła ode mnie emocjonalnie??:-( I czy da się teraz znowu wskrzesić naszą miłość, zaufanie, przywiązanie, oddanie, ciepło itd.????

41

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ze zdumieniem przeczytałam Twoje słowa:

Maniu napisał/a:

(...)W stu procentach wiedziałem co robi, miałem nad nią kontrolę a teraz....jest tak pewna siebie, że nic nie mogę jej powiedzieć. (...)

I dalej:

Maniu napisał/a:

(...)Kiedyś też miałem w pewnym sensie nad nią przewagę, słuchała mnie i zależało jej na mnie a teraz po tym romansie poznała swoją wartość i wie jak bardzo jest atrakcyjna. (...)

Rozumiem. Poślubiłeś szarą myszkę. Teraz szara myszka przekształciła się w pewną siebie kobietę. Jak z nią postępować, gdy nie jestem dla niej pępkiem świata, gdy ma swoje zdanie? To Twoje podstawowe pytanie i prawdziwy dylemat.

42

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Wysłałam Ci emaila, ale nie wiem czy doszedł.

43

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Gdyby jej już całkowicie nie zależało to by się rozwiodła i nie zostawiła kochanka.
"pamietaj ze to juz nie jest ta sama kobieta ktora poslubiles"
W tym zdaniu jest dużo prawdy. Kiedyś opiekowała się dziećmi. W stu procentach wiedziałem co robi, miałem nad nią kontrolę a teraz....jest tak pewna siebie, że nic nie mogę jej powiedzieć. Np. dwa tygodnie gdy byłem w pracy ona poszła sobie na dyskotekę z koleżanką:-( Kurde nie tak sobie wyobrażałem naprawianie naszego małżeństwa. Jak spytałem po co tam poszła to mi odp: "że nie chciała siedzieć w domu i myśleć o tym wszystkim". Kiedyś też miałem w pewnym sensie nad nią przewagę, słuchała mnie i zależało jej na mnie a teraz po tym romansie poznała swoją wartość i wie jak bardzo jest atrakcyjna. No i jeszcze coś...rok temu w lipcu gdy ja starałem się na maksa i błagałem o powrót a ona spotykała się z kochankiem zrobiła sobie operację plastyczną (lifting pupy). Kurde jak z nią rozmawiam to jestem tak miękki, że łykam jak pelikan wszystko co ona mi mówi i wierzę, że to ta sama dobra dziewczyna którą kiedyś poślubiłem. Z drugiej strony myślę sobie jednak jaka odpowiedzialna matka wyprowadza się z domu z dziećmi, mydli oczy mężowi, spotyka się z kochankiem i też go zwodzi a na dodatek wydaje 20.000 tyś zł na ujędrnienie pupy? Ja z nią latam małżeństwo w rozsypce a ona robi pupę żoby być super laską i przy okazji żeby jej kochanek miał uciechę?

Teraz niby wszystko jest ok i chyba dociera do niej co złego zrobiła ale czy to nie oznacza, że w tamtym czasie baaaaaardzo daleko odeszła ode mnie emocjonalnie??:-( Nie wiem może była tak zakochana, że straciła głowę i kompletnie nie wiedziała co robi???? Choć ona twierdzi, że a tamtym czasie z racji tego, że nie mieszkaliśmy razem = NIE BYLIŚMY razem. Ale przecież małżeństwo to nie konkubinat, że dziś zrywamy i nie jesteśmy razem, więc każdy ma prawo robić co chce a jutro do siebie wracamy i znowu obowiązuje nas przysięga małżeńska:-(

I czy da się teraz znowu wskrzesić naszą miłość, zaufanie, przywiązanie, oddanie, ciepło itd.????

44

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Sprawdziłem właśnie pocztę. Niestety nic nie dostałem.

45

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ona sobie zrobila lifting pupy dla kochanka? to juz jakis hard core..Mysle ze mozna probowac odbudowac relacje ale jesli dwie strony tego na prawde chca.Dwie,nie tylko jedna.Zreszta i tak sie nie dowiesz co jej w glowioe swista,nikt z nas sie nie dowie co swista tym baba w glowach.Jedno jest pewne nie wygramy z nimi,nigdy.

46

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Nie zrobiła tego dla kochanka tylko dla siebie, bo twierdziła że po ciąży ma obwisły tyłek. Gorzej tylko martwi mnie czas, w którym to uczyniła. Ja błagam o powrót, ona nie mieszka poza domem i ma kochanka, dzieci z nią, małżeństwo się sypie a ona robi sobie nową pupę. Jaka odpowiedzialna kobieta, matka i żona robi w takim momencie takie rzeczy? Ktoś odpowiedzialny powinien raczej w tym czasie rozważać raczej co z małżeństwem, co z romansem, dziećmi itd. i podejmować jakieś życiowe decyzję a nie grać na dwa fronty między mężem a kochankiem i robić sobie w tym czasie ujędrnianie pupy za 20.000 zł ?????:-(

47

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Maniu, piszesz, że miałeś nad żoną kontrolę, ze opiekowała się dziećmi, była w domu itd., a Ty nie zawsze byłeś dla niej miły, nie poświęcałeś jej dostatecznie dużo uwagi.
Nie bronię jej i staram się spojrzeć obiektywnie. Może ją unieszczęśliwiało takie życie, poczuła się zaniedbana, niedoceniana i postanowiła coś z tym zrobić. Pokazać sobie i światu, że nie jest zahukaną, głupią, nieatrakcyjną kurą domową, tylko że może być kobietą, którą jeszcze wiele dobrego w życiu czeka.

Chciałbyś, żeby było jak dawniej między Wami, ale uważam, że ona nie da się już więcej kontrolować. Będzie chciała być niezależna i żyć własnym życiem.

Nie powiem Ci czy warto dać jej szansę, bo nie wiem. Jedno, czego jestem pewna to to, że nawet jeśli się zdecydujecie odbudować związek, to będzie już całkiem inna relacja.

48

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

A-xamit

Hej. Tak masz rację. Nie musisz pisać "że jej nie bronisz". Tak było ja też byłem do kitu. Teraz się obudziłem ale przed jej wyprowadzką byłem dla niej momentami okropny. Myślałem, że mam ją na własność. Kompletnie o nią nie dbałem. Mało czułości, zero komplementów. Nawet czasami ją poniżyłem mówiąc nie miłe słowo na temat jej wyglądu. Nie celebrowałem naszych rocznic i urodzin itd. Tak, tak nie ma się co oszukiwać wiele w tym wszystkim mojej winy. Choć wiem, że ja bym gdyby się waliło najpierw porozmawiał i próbował naprawić coś między nami. Ona nie dała mi żadnej szansy. Zrzuciła cała winę na mnie i po niespełna dwóch miesiącach od momentu gdy go poznała zostawiła mnie. No a potem...przyznaję, że byłem też okropny w stosunku do niej ale wiem jedno...nie potrafiłbym ciągnąc tak długo romansu i to w taki sposób. Nie potrafiłbym przez tyle czasu patrzeć jej w oczy jakby nic się nie stało, zostawiać dzieci a wieczorem jechać do kochanki:-(

49

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

W moim prawie dziesięcioletnim małżeństwie byłam szczęśliwa. Szanowałam męża, byłam dla niego przyjaciółką, żoną, kumplem, matką dla dzieci i kochanką. Jednak przestał mnie doceniać....., okazało się że od prawie czterech lat miał drugą rodzinę, dziecko. Gdy to odkryłam nie umiałam się z tym pogodzić. Jesteś w stanie wybaczyć ale nigdy nie zapomnisz. Nie umiałam odnaleźć się w tym dziwnym związku, chociaż mówił że żałuje i kocha. Ale prawda była taka że poświęcił mnie, dzieci......naszą rodzinę dla niej. Kim bym była gdybym z nim została - byłabym wrakiem człowieka który boi się jutra, kolejnej zdrady, kłamstwa.
Jeżeli postanowisz pozostać z żoną wiec ze nie jest to takie proste. Ale życzę Ci powodzenia:)

50

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Kicia1978

I co zrobiłaś??? Jeśli mogę spytać oczywiście. Rozwiodłaś się??? A próbowałaś coś naprawić jak to było ????

51

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Na początku mieszkaliśmy razem, bo dzieci. Mówił że kocha, że zbłądził, że popełnił błąd. Ale ja nie umiałam z tym żyć, zasypiając widziałam go z nią, nie wierzyłam w jego obietnice że jestem wspaniała i że rodzina dla niego jest najważniejsza, że nigdy więcej. To było straszne, biłam się z myślami. Jednak stwierdziłam że nie będę już z nim szczęśliwa - nie po tym co nam zrobił. Rozwiodłam się, nadal czułam pustkę w sobie i wokół siebie, samotność, lęk przed przyszłością. Minęło parę miesięcy, rany się wyleczyły i żyję dalej. Sama ale szczęśliwa.

52

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Trzeba być naprawdę silnym człowiekiem aby dać drugiej osobie szansę, nie wypominając jej tego, nie wracając myślami do tych wydarzeń, żyć jakby nigdy się nic nie stało! Ja do nich nie należę!!!

53

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Jak przytulić się do takiego człowieka który ma we krwi kłamstwo. Jak sypiać z nim w jednym łóżku, kochać się!!!

54

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

No właśnie masz w stu procentach rację. Wiem, że gdyby ktoś mi puścił film, w którym na własne oczy mógłbym zobaczyć co z nim robiła, jak długo razy to trwało ile razy to miło miejsce, jak bardzo przy tym okłamywała mnie i moją rodzinę to na pewno nie dałbym rady z nią być. Dlatego udaję jelenia i autentycznie staram się wierzyć w to co ona mi mówi jak Tobie twój mąż. Wypieram to ze świadomości i naprawdę wierzę, że ona ponad rok miała tylko przyjaciela i żyła w celibacie. Inaczej chyba bym tego nie zniósł:-( Bo jak sama napisałaś jak przytulić się do kogoś kto zostawił mi dzieci a po 15 minutach leżał w objęciach kochanka i namiętnie się kochał przez całą noc oddając swoją duszę i ciało. Wiem, że wtedy totalnie mnie nie kochała, dlatego teraz głowie się i piszę na kobiecym forum by dowiedzieć się, czy jest szansa na to, że miłość wróci i ona będzie kochać mnie tak jak dawniej????? Czy będzie mi oddana, wierna i jak wygląda życie po takich przejściach. Teraz ja się staram zaślepiony jej urodą, z obawy przed samotnością i dla dzieci. A co jak mnie rok, emocję opadną i przyjdą znowu zwykłe kłótnie??? Co jak te wszystkie wspomnienia do mnie wrócą, gdy np. zostawiała mi dzieci na weekend a sama jechała do "znajomych" i będę od nowa się zastanawiał co, gdzie, kiedy, jak i z kim robiła?

55

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Nikt Ci nie da odpowiedzi na to czy jest szansa dla waszego wspólnego życia, czy się zmieni, doceni, czy będzie wierna, czy wróci miłość, szczęście. Pamiętaj że nigdy nie będzie tak samo. Może być lepiej czego Wam życzę, ale może być także gorzej. Wszystko zależy od Was. Czy ty dasz jej szansę, oraz czy ona zrozumie swój błąd i będzie się starała go naprawić.

56

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Problem leży w zaufaniu. Tu się nasuwa pytanie: czy będziemy mogli zaufać? Ja nie mogłam, a ty?

57

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Strach przed samotnością - będzie zawsze. Ja nadal go czuję. Pusta połówka łóżka, połówka szafy, samotne wieczory, brak bliskości. Stałam się inną osobą, bardziej ostrożną, mniej ufną. Czy szukam drugiej połówki - nie!!! Myślę że blizny na duszy pozostaną na dłużej.

58

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!
Maniu napisał/a:

(...)piszę na kobiecym forum by dowiedzieć się, czy jest szansa na to, że miłość wróci i ona będzie kochać mnie tak jak dawniej????? Czy będzie mi oddana, wierna i jak wygląda życie po takich przejściach. (...)

Myślę, że w dużej mierze zależeć to będzie od Ciebie. Od tego, czy wrócisz do swego starego sposobu bycia i jej traktowania:

Maniu napisał/a:

(...)W stu procentach wiedziałem co robi, miałem nad nią kontrolę a teraz....jest tak pewna siebie, że nic nie mogę jej powiedzieć. (...)

Maniu napisał/a:

(...)Myślałem, że mam ją na własność. Kompletnie o nią nie dbałem. Mało czułości, zero komplementów. Nawet czasami ją poniżyłem mówiąc nie miłe słowo na temat jej wyglądu. (...)

,
czy zmienisz to.

59

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Staram się z całych sił to zmienić. Zresztą od prawie roku staram się jak mogę. Choć wiem, że jestem jaki jestem i mój charakter zawsze będzie taki sam. Nie wiem co będzie kiedyś. Może te wszystkie wydarzenia kiedyś wyjdą na jaw i uderzą ze zdwojoną siłą. Boli mnie jednak to, że jak ja się tak starałem i wierzyłem, że to wszystko moja wina tak naprawdę przyczyną naszego rozstania był jej romans. No i najgorsze jest to, że pomimo tego, iż niby już doszliśmy do porozumienia ciągnęła to dalej przez kolejne pół roku. Tęskniła z nim i nie mogła się rozstać. Raz była ze mną a za chwile gdy wyjechała do niego i pewnie płakali nad swoim losem, że tak się kochają ale okrutna proza życia musi ich rozdzielić bo dzieci, rodzina itd., dlatego też wiem, że gdyby nie było dzieci za żadne skarby świata by do mnie nie wróciła i dziś pewnie bylibyśmy już po rozwodzie.

60

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Być może powodem jej romansu było Twoje postępowanie względem niej.

61

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Myślę, że tak było na pewno. A co jeśli mój charakter się nie zmieni i kiedyś będę do tego wracał??? Co jeśli ona już nie pokocha mnie tak jak kiedyś????

62

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Hej dziewczyny jesteście???????

63

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Jestem kiedy chcesz to pisz

64

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Po przeczytaniu Twojego postu, nasuwa mi się myśl, że Twoja żona musiała być chyba mocno zaangażowana w tamten związek, że nie spotykała się z tamtym facetem "tylko dla sportu", a jeśli rzeczywiście się w nim zakochała, to moim skromnym zdaniem, żebyś "stawał na rzęsach" i zmienił swoje zachowanie diametralnie to chyba to na nią nie podziała niestety...bo ona cały czas myślami będzie z tamtym facetem. Owszem wróciła do domu i może i chce wrócić do "starego życia", ale tylko fizycznie, sam piszesz, że wykorzystywała każdą okazję, aby tylko wrócić do niego, nawet jeśli zdecydowaliście się ratować wasze małżeństwo, bo ona cały czas żyje w tamtym świecie. Ona w głowie ma obraz Ciebie z przed romansu, sam pisałeś jaki byłeś, a teraz chcesz się zmienić, bo zobaczyłeś, że ona się zmieniła, z szarej myszki, podporządkowanej Tobie w pewną siebie kobietę, którą dostrzegł inny facet, a tak swoją drogą ciekawe czy zmieniłbyś się i zaczął inaczej ją traktować gdybyś nie poczuł zagrożenia?

65

Odp: Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Ej, ty chyba zasłużyłeś na to wszystko! Nie dawałeś żonie miłości, uwagi, czułości. Musiała szukać gdzie indziej, niewiele kobiet jest tak odważnych .

Posty [ 1 do 65 z 95 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ratowanie małżeństwa w obliczu zdrady żony...pomocy!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024