Witajcie
sporo się naczytałam różnych wątków na tym forum i sama postanowiłam poprosić Was o pomoc. Może jako bezstronni 'czytacze' pomożecie mi to wszystko zrozumieć? Może niepotrzebnie wariuję ![]()
postaram się w skrócie:
Poznałam cudownego, sporo (10 lat) starszego mężczyznę. Byliśmy razem pół roku, ale on szalał za mną długo przedtem; starał się o mnie, podczas gdy ja nie byłam gotowa po poprzednim związku.
I tak krok po kroku zdobywał mnie, mówił, ze kocha, był opiekuńczy, wspierał mnie w codziennym życiu, wychowaniu dzieci i bardzo szybko stał się nie tylko moim kochankiem, ale i najbliższym przyjacielem. Wielokrotnie mówił, że mnie podziwia, że tak sobie radzę, ze jestem taka dzielna, itd.
Też go bardzo podziwiam, to naprawdę mądry, oczytany, ciepły i kochany facet.
Zdarzyło się między nami kilka niewielkich (?) spięć gdy on 'pogniewał' się na kilka godzin za to, co ja zrobiłam, np. poprosiłam, żeby nie przekładał bez porozumienia ze mną mojej wizyty lekarskiej (bał się, ze nie zdążę).
Jestem osobą, która nie potrafi się kłócić, gniewać. Zawsze otwarcie pytałam go o co chodzi. Wiem, ze ma problem z rozmową na takie tematy. Choć przyznam, że zawsze to wracało i wyjaśnialiśmy sobie swoje punkty widzenia.
Spędziliśmy mnóstwo czasu razem, także z moimi dziećmi. Jego dorosła córka mieszka w UK, jest rozwiedziony, ma tu sporo przyjaciół, których nigdy mi nie przedstawił. Ja mu swoich tak.
Na początku marca zmienił się, zaczął chodzić na jakieś imprezy sam, twierdził, ze przecież nie musimy spędzać całego czasu razem.
Aż razu pewnego nie odzywał się do mnie cały dzien, a na drugi nie odbierał telefonu, pojechałam do niego, bo się zmartwiłam, rzekomo nie było go w domu, napisał SMS, ze nie ma ochoty rozmawiać i w ogóle "nic nam z tego nie wyjdzie, bo on nie chce być częścią mojego świata".. Byłam w szoku! Wyjechałam do koleżanki na weekend. Popłakałam sobie
Po powrocie, napisałam mu pożegnalnego maila. Ale wrócił po 2 dniach. Bez słowa wyjaśnienia. Byłam taka happy, ze nawet nie pytałam. Niestety po dokładnie tygodniu zrobił to samo. Tym razem przycisnęłam go o rozmowę.
Powiedział, ze nie wiem czy to to, że jestem idealna, ale on musi się zając swoją córką, jej pomóc, itd. Że się zastanowi, żeby dać mu czas, że czuje się osaczony..
To było prawie 3 tygodnie temu.. Przez ten czas bardzo ograniczyłam kontakty, choć uwierzcie cierpię jak diabli, bo zakochałam się niestety. W ciągu tych 3 tygodniu pomógł mi załatwić szpital dla mojej córki, przyjeżdżał, dowiadywał się, dzwonił. Do tematu nie wracaliśmy. Omówiliśmy się na rozmowę (oboje chcieliśmy, choć koniec końców ja ją sfinalizowałam). To było w zeszłym tygodniu: rozmawiając na początku z rezerwą, po 2 godzinach już trzymaliśmy się za ręce, itd. Po dwóch dniach pojechałam do niego z prezentem wielkanocnym. Z własnej inicjatywy. Może to był błąd. Cały czas mnie przytulał, całował po głowie, twarzy, ustach, itd. Było w nim tyle czułości, ale powiedział, ze to spotkanie nic nie zmienia w naszych relacjach.
W święta się nie widzieliśmy...pomimo, ze go zapraszałam. Rzekomo była rodzinka, nawet nie odpisał.
Wariuję, bo nie wiem po co te sprzeczne komunikaty.. Może one nic nie znaczą. Czuję podskórnie, ze mu na mnie zależy. Że tu chodzi o coś/kogoś innego. Dodam, ze twierdzi, ze jest sam, nikogo nie ma, z nikim nie sypia.
Jesteśmy oboje dojrzałymi ludźmi, a czuję się jak na huśtawce emocjonalnej w liceum
Teraz postanowiłam, ze muszę się zdystansować, może to coś zmieni. Nie odzywam się więc do niego wcale.
Tęsknie za nim przeokrutnie i już sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić
(
Odpuścić, czy czekać ?
Kochani!
napiszcie co myślicie! nie mam z kim o tym pogadać a zatruwa mi to spokój i odbiera radość życia ![]()
Spróbuj wziąć go na dystans. Daj mu trochę czasu, niech zastanowi się czego tak naprawdę chcę i zdecyduje się, albo w jedną albo w drugą stronę. A jeżeli nadal nie będzie potrafił się zdecydować, to odpuść sobie. Taka szarpanina emocjonalna jest gorsza niż samo rozstanie, zmienne humorki, nie wiadomo co będzie za 5 min, jakie będzie jego nastawienie.
Kurcze,kiepska sprawa bo naprawde trudno wyczuc o co chodzi.
Patrzylam juz na takie rzeczy ze ktos cos dawal a pozniej nagle zmiana frontu niby bez powodu.
Ciezko rozkminic a napisalas w miare sporo.
A moze brak mu ciepla z Twojej strony?
Dzięki Wam dziewczyny za odpowiedzi. Ważne dla mnie są takie opinie, bo może nie jestem obiektywna, czegoś nie widzę..
Podczas naszego zeszło-czwartkowego spotkania powiedział mi, ze nie dorasta mi nawet do piet, nie ma kasy, jest 'babiarzem'(!).. Szuka usprawiedliwienia? Cały czas mnie przytulal i całował. Prosiłam, żeby traktował mnie poważnie.
Nie rozumiem po co robi mi nadzieje?? A może źle to wszystko odczytuje? A może to tylko litość? ![]()
Na koniec rozplakalam sie, powiedziałam mu, ze go kocham i pojechałam do domu.
Od niedzieli sie nie odzywa ![]()
Witaj.Na Twoim miejscu nie łudziłabym się że mówi prawdę (np.że nikogo nie poznał)Facet gdy chce zerwać to się gubi,stąd te sprzeczne sygnały.Niestety nie umieją mówić o rozstaniu wprost.Może to prawda co powiedział że jest babiarzem,może czuje że sam nie wie czego chce i nie chce ci marnować zycia? Przykro mi ale powinnaś sobie odpuścić ,znajdziesz innego.Powodzenia!
Kurcze, nie rozumiem facetów, im tak szybko "przechodzi". Jednego dnia sielanka i wielka love a później ucieczka. Zastanawia mnie to co napisałaś, że on określa siebie babiarzem, dziwne to, tak jakby wiedział, że lubi rozrywki i z jedna kobietą mu nie wyjdzie? Piszesz, że określa siebie, że nie dorasta Ci do pięt, jakoś na początku znajomości mu to nie przeszkadzało, teraz nagle się zorientował? Nie rozumiem tego...Myślę, że chce się wycofać tylko sam nie wie, jak Ci to powiedzieć, faceci tak mają, nie powiedzą wprost tylko kombinują na wszelkie sposoby, dobrze, że jeszcze Ci nie powiedział, że to dla Twojego dobra, bo takie teksty powalają na łopatki, po jaką cholerę obiecują i w ogóle zaczynają relacje z kobietą, powinno się być odpowiedzialnym nie tylko za swoje uczucia, ale również za uczucia osoby z którą się jest. Ja na Twoim miejscu dałabym sobie czas, ja wiem, że tęsknisz okropnie, ale wytrzymasz jakoś. Piszesz, że byłaś u niego, że był czuły, całował Cię ale zaznaczył jednocześnie, że nic to nie zmieni w waszych relacjach? To co to ma być?Nigdy nie zrozumiem facetów..
Przypomina mi Typ dobrego wujaszka co lubi zdobywac i czuc sie potrzebny, opiekunczy itd.
Zdobyl cie...opiekowac sie nie mögl bo sama sobie dajesz rade i nie chcesz zeby podejmowal za ciebie decyzje wiec chlopak zle sie czuje.
To częściowo prawda. Chciał sie mną/nami opiekować. Np. pozmienial mi w domu wszystkie żarówki na oszczędne, chciał jeździć ze mną na zakupy do makro, żeby było taniej.. Trochę jakby chciał narzucać nam swoj tryb życia. Uważałam to za słodkie i przyjmowalam pomoc z uśmiechem..
Co do bycia babiarzem- faktycznie on podziwia i dużo mowi o pięknych kobietach. Aktorkach, modelkach. Zawsze tez mówił ze śmiechem "żebyś była tak mądra, jak jestes piękna" - to w kontekście oszczędności np.
Miał wiele związków, wiem o tym. Ale zarzeka sie, ze myśli tylko o mnie. Ze jest "zdobywany", ale z nikim nie jest.. Kłamie? Dodam, ze aktywnie działa na fb, czego akurat nie pochwalam. I ma ukryty profil.
Czuje sie fatalnie. Śpię tylko dzięki lekom, nie mam humoru, to mnie rozwala. Dzieci sie o mnie martwią:( nie mogę sobie z tym poradzić
Chciałabym, żeby sie ocknal, ale sama już nie wiem czy to możliwe
Spróbuj się zdystansowac. Może jesteś za bardzo zaślepiona jego miłością?
Opiekunka ma racje jestes zaslepiona, a mimo slepoty zauwazylas jego kombinacje, odczekaj...
cos tu smierdzi i niedlugo wylezie szydlo z wora.
Dzięki kochane.. Mam teraz tak, ze pomimo zaangażowania staram sie zachować rozsądek. Idiotka ze mnie, ze tak w to wpadlam, ale teraz już za późno żałować
Nie odzywam sie do niego w żaden sposób. Unikam miejsc gdzie ewentualnie mógłby bywać. I chce zobaczyć czy sam sie odezwie i ewentualnie co bedzie miał do powiedzenia
Cieżko mi, ta huśtawka trwa już prawie miesiąc.. Do tego mały cały czas pyta kiedy A. przyjdzie do nas. Mieli coś tam razem robić:(
A są tu jacyś Panowie? Napiszcie jak to widzicie proszę..
Wiesz mój mąż po tym jak nas zostawił zachowywał się bardzo podobnie. Raz chciał mnie przytulac potem mówił ze nie chce znac. Dałam sobie spokój po prostu. Teraz jest z inna kobieta. Nie wiem jak im się układa.wiem tylko ze żałuję ze tego kontaktu nie zerwałam wcześniej. Oszczędziłabym sobie i dziecku wielu przykrości
To rzeczywiście bardzo przykre. Taka zabawa czyimiś uczuciami: raz przytulę, pocałuję, zobaczę jaki to przyniesie efekt, a potem będę chłodny i opanowany. PRZYKRE. Szczególnie kiedy jest dziecko. Mój były był baaardzo zaangażowany w moje dzieci. Aż mnie to trochę dziwiło, bo przecież byliśmy razem stosunkowo krótko. Teraz nawet nie zadzwonił na święta. Zaprosiłam go na ciasto do nas po świętach, nawet nie odpowiedział na sms. Wiesz, ze powoli przestaję to interpretować i analizować.. I wątpię czy ON też tak się nade mną, czy dzieciakami zastanawia ![]()
Odkryłam dziś kolejne wielkie kłamstwo z jego strony. Nie żebym bardzo szukała, samo mi prostu wpadło mi w ręce. I po raz kolejny się przekonuje, że kłamstwo zawsze wylezie na jaw prędzej czy pozniej. Nie chcę go już znac.
Niestety, ale tak rzeczywiście jest, że faceci nie liczą się tak bardzo z uczuciami kobiet. Łatwo przychodzi im prawienie komplementów, ale też bez problemu potrafią zniknąć, nie odzywać się, tłumaczyć, że nie było zasięgu. Mnie spotkało coś podobnego, jeden wieczór byłam wyjątkowa, mądra i w ogóle, a przy następnej rozmowie już ze mną zerwał. Przez kilka dni byłam w szoku i myślałam tylko o tym, aż rozbolała mnie głowa, ale przeszłam przez to i teraz nie mam złudzeń, że wróci. Jestem niemal pewna, że za takim zachowaniem kryje się inna kobieta, która jest po prostu bardziej wyjątkowa, ładniejsza i mądrzejsza, szkoda czasu, żeby walczyć o takiego faceta, nic to nie da. Pozdrawiam i życzę Ci żebyś była silna i potrafiła zapomnieć, a wiem jakie to trudne, ale może znajdzie się ktoś bardziej odpowiedni w Twoim życiu i znowu się zakochasz.
W tej chwili chcę byc po prostu sama.. Nie myślę o tym co będzie w przyszłości i czy tam się coś pozytywnego dla mnie jeszcze kryje.
Mieliśmy kontakt sms w piątek, zaczepił mnie co tam słychac, ja na to, że ok. I zapytałam jeszcze jak jego mama się czuje, bo rzekomo byłam chora.. On na to, że już lepiej i że dopiero w weekend wyjezdza do domu.. Więc ja na to "super, ze z mama już lepiej". Już nic dalej nie napisał. Normalnie rozmowa jak u starych przyjaciół. Bardzo mnie to boli, ale cóż zrobić.
Jeśli facet posyła sms czy też zaczepia nas na gg lub skype to dla nas to tak wiele znaczy, dla nich raczej niewiele, ale z czasem z trudem przychodzi im odpisać na sms. Tak jak w Twoim wypadku nie odpisał a przecież mógł zakończyć słowami: "dziękuję za troskę", niestety nawet tyle nie można oczekiwać, miałam to samo, jak przestaliśmy być sobie bliscy a zostaliśmy tylko zwykłymi znajomymi. Sądzę, że twój facet może mieć koło 40-stki bo tak mi zachowaniem przypomina mojego.
Jeśli facet posyła sms czy też zaczepia nas na gg lub skype to dla nas to tak wiele znaczy, dla nich raczej niewiele, ale z czasem z trudem przychodzi im odpisać na sms. Tak jak w Twoim wypadku nie odpisał a przecież mógł zakończyć słowami: "dziękuję za troskę", niestety nawet tyle nie można oczekiwać, miałam to samo, jak przestaliśmy być sobie bliscy a zostaliśmy tylko zwykłymi znajomymi. Sądzę, że twój facet może mieć koło 40-stki bo tak mi zachowaniem przypomina mojego.
Jest trochę starszy.. ale wiesz ja myślę, ze on sam nie wie czego chce, zresztą powiedziałam mu to na naszym spotkaniu przed świetami. Doswiadczenie mi mówi, ze jednak kogos poznał, może jakas stara love się do niego odezwała i wszystko mu się pogmatwało.
Daje mi tak sprzeczne komunikaty, a juz to nasze spotkanie z czwartku przed swietami gdzie całowaliśmy się i przytulaliśmy (to był cholerny błąd..), mówił, ze wybierzemy się na basen i w ogóle, ze jakbym potrzebowała pomocy to on zawsze mi pomoze, mam tylko zadzwonic, ze mamę moją bedzie przywoził z dworca do mnie (a mieszkam pod warszawa). Powiedziałam mu wtedy 'ale przeciez od 3 tyg. nie jestesmy razem', wiec nie bede do ciebie dzwonic jak na 112. Na to on, ze nie wierzy i tak bede dzwonic. Rozumiesz coś z tego?
Usztywnił się dopiero na koniec kiedy zapytałam go wprost co to z nami bedzie. Widziałam, ze to dla niego niewygodny, bolesny temat. Powiedzial, ze nic z niego w tej chwili więcej nie wyciągnę (!), ze on mi ufa (!), ze niepotrzebnie go pytam czy sie z kims nie spotyka..
Jeszcze jak przyjechalam do domu od niego zapytał 'dojechalas zdrowo myszko?'
A potem przez 1,5 tyg wymienilismy moze z 3 sms. i w swieta sie nie widzielismy, choc go zapraszalam i nawet nie odp. Wiem, ze gdybym zadzwonila, napisala to by 100% odebral i normalnie ze mna gadal.
Mam juz tego DOSC. Manipuluje mna chyba, jestem taką idiotką ![]()
niestety jest ktos trzeci,standartowe zachowanie.
niestety jest ktos trzeci,standartowe zachowanie.
a ja coś czuję, ze w tej chwili to ja jestem tą trzecią ![]()
kto ich zrozumie..ehhh,smutne to wszystko
to prawda.. ale moje zycie musi iść dalej, bo inaczej zwariuje. A w tej sprawie, choć boli mnie bardzo, nie mam zamiaru sie spieszyc, zostawiam tak jak jest. Co prawda kusi mnie napisac mu jakiegos soczystego maila, a najlepiej list, ze powodzenia mu zycze, a w ps. że kocham, ale to bez znaczenia przeciez. Bo jaki to ma SENS?
Faceci jak się ich olewa to zaczynają się bardziej nami interesować, więc najlepsze wyjście z Twojej sytuacji to nie pisać do niego i nie szukać kontaktu, sama tak zrobiłam, mało tego dokładnie jak ty, wiem, że gdybym zadzwoniła to też by odebrał i normalnie ze mną porozmawiał, ale niestety dałabym mu satysfakcję, że to znowu ja zadzwoniłam i ja chciałam. Trudna sprawa, ale nie jest mi takie zachowanie obce, im bardziej się starasz tym mniej on to robi. Można też wypróbować taki sposób, że gdy on zadzwoni to powiedz, że nie masz czasu, albo odłóż spotkanie na inny termin, żeby poczuł, że nie jest bogiem a ty sobie świetnie radzisz, nawet jak tak nie jest; musimy być silne, bo tak naprawdę faceci nie lubią wieszające się na ich szyjach kobiety. Ja sama nie wiem co bym zrobiła gdyby się znowu do mnie odezwał tym bardziej, że też mi dawał sprzeczne komunikaty: jesteśmy dobrymi znajomymi, zawsze będę cię wspierał, ale jednocześnie odzywał się raz na 2 tygodnie tłumacząc, że przecież świat nie kręci się wokół mnie. Sama nie wiedziałam, czy to znaczy, że ma mnie już dość, czy jestem po prostu jedną z wielu znajomych i raczej powinnam ustawić się w kolejce i czekać cierpliwie na swoją kolej aż zechce mnie trochę powspierać? - Tak właśnie faceci potrafią upokarzać, a my się na to godzimy, sorry ale takie mam przykre doświadczenia, wiem, że ci nie pomagam.
Faceci jak się ich olewa to zaczynają się bardziej nami interesować, więc najlepsze wyjście z Twojej sytuacji to nie pisać do niego i nie szukać kontaktu, sama tak zrobiłam, mało tego dokładnie jak ty, wiem, że gdybym zadzwoniła to też by odebrał i normalnie ze mną porozmawiał, ale niestety dałabym mu satysfakcję, że to znowu ja zadzwoniłam i ja chciałam. Trudna sprawa, ale nie jest mi takie zachowanie obce, im bardziej się starasz tym mniej on to robi. Można też wypróbować taki sposób, że gdy on zadzwoni to powiedz, że nie masz czasu, albo odłóż spotkanie na inny termin, żeby poczuł, że nie jest bogiem a ty sobie świetnie radzisz, nawet jak tak nie jest; musimy być silne, bo tak naprawdę faceci nie lubią wieszające się na ich szyjach kobiety. Ja sama nie wiem co bym zrobiła gdyby się znowu do mnie odezwał tym bardziej, że też mi dawał sprzeczne komunikaty: jesteśmy dobrymi znajomymi, zawsze będę cię wspierał, ale jednocześnie odzywał się raz na 2 tygodnie tłumacząc, że przecież świat nie kręci się wokół mnie. Sama nie wiedziałam, czy to znaczy, że ma mnie już dość, czy jestem po prostu jedną z wielu znajomych i raczej powinnam ustawić się w kolejce i czekać cierpliwie na swoją kolej aż zechce mnie trochę powspierać? - Tak właśnie faceci potrafią upokarzać, a my się na to godzimy, sorry ale takie mam przykre doświadczenia, wiem, że ci nie pomagam.
Kaja, a długo już trwasz w tym zawieszeniu? Rozstaliście się jak należy?
Ja ze swoim eks rozmawialam dzisiaj i to ja zadzwoniłam niestety. Nie wytrzymalam po prostu. Od razu odebrał. Ucieszył się chyba nawet. Rozmawialiśmy sobie o dzieciach, o jego mamie. Ja na pewno nie wrócę juz do tematu naszego bycia razem. Nie potrafię na razie jeszcze zapomnieć o nim, był i jest dla mnie ważny. Czasami nawet wydaje mi się, że rozumiem jego rozterki.. Ale powiem szczerze, że nie czekam na niego już. Co będzie, to będzie. Nie będę się spieszyć. Nie zrywam kontaktu, ale tez nie będę drążyć tematu, bo to nigdzie prowadzi. Chcę myśleć o sobie i moim życiu ! Mam nadzieję, ze Tobie tez to się uda
Trzymam kciuki za Ciebie
Kaja36 ma rację niestety.Ja jużnawet nie wiem co mam napisać.Czuje smutek i żal, złość a mimo wszystko dalej Go kocham,nie dlugo minie 2 tyg,odkąd się nie odezwał,widaćtyle warte były Jego wszystkie piękne słowa.Najchętniej spałabym na okragło, wtedy jest najlepiej.Nawet nie placzę to mnie dziwi ,może dlatego ,że wtedy w trakcie związku wylałam tych łez całe morze?Nie rozumiem już nic ale jednego jestem pewna ,że nie zaufam już chyba żadnemu facetowi..nie chcę.Trzymajcie sięcieplutko.
Martyniko
W tym zawieszeniu jestem od 9 miesięcy, tyle czasu go nie widziałam, mimo że żyję swoim życiem, spotykam się z moimi znajomymi i zajmuję się dzieckiem to jednak On wciąż jest w mojej głowie. Rozumiem tych, którzy nie potrafią spać albo wariują, ja zachowuję się tak, że w ogóle po mnie nie poznać, że cierpię. Każda z nas inaczej to przeżywa. Z mojej strony uważam, że zrywanie ostateczne to też niczemu nie służy, bo może być tak, ze facet rzeczywiście potrzebuje czasu, żeby uporać się z jakimś problemami lub po prostu może w końcu przejrzeć na oczy i zrozumieć, że jednak chce być ze mną. Przynajmniej ja należę do tych osób, które nie robią sobie wielkich nadziei ale zawsze jakąś mam. W Twoim przypadku to całkiem prawdopodobne, że on wróci, ale zgadzam się, że wywieranie presji albo próba kolejnej rozmowy o tym to zły pomysł. Ja pierwsza nie odezwę się do mojego byłego i nie zaproponuję nic. Najgorsze, że przez te doświadczenie też straciłam zaufanie do facetów i nie ma szans żebym kogoś miała teraz poznawać. Prawda jest taka, że mimo, że go nie widuję wciąż się dla mnie liczy.
Ale trzymam się - pozdrawiam.
Martyniko
W tym zawieszeniu jestem od 9 miesięcy, tyle czasu go nie widziałam, mimo że żyję swoim życiem, spotykam się z moimi znajomymi i zajmuję się dzieckiem to jednak On wciąż jest w mojej głowie. Rozumiem tych, którzy nie potrafią spać albo wariują, ja zachowuję się tak, że w ogóle po mnie nie poznać, że cierpię. Każda z nas inaczej to przeżywa. Z mojej strony uważam, że zrywanie ostateczne to też niczemu nie służy, bo może być tak, ze facet rzeczywiście potrzebuje czasu, żeby uporać się z jakimś problemami lub po prostu może w końcu przejrzeć na oczy i zrozumieć, że jednak chce być ze mną. Przynajmniej ja należę do tych osób, które nie robią sobie wielkich nadziei ale zawsze jakąś mam. W Twoim przypadku to całkiem prawdopodobne, że on wróci, ale zgadzam się, że wywieranie presji albo próba kolejnej rozmowy o tym to zły pomysł. Ja pierwsza nie odezwę się do mojego byłego i nie zaproponuję nic. Najgorsze, że przez te doświadczenie też straciłam zaufanie do facetów i nie ma szans żebym kogoś miała teraz poznawać. Prawda jest taka, że mimo, że go nie widuję wciąż się dla mnie liczy.
Ale trzymam się - pozdrawiam.
Kaja, podziwiam Cię i rozumiem jednocześnie. Wydaje mi się, że Twoje uczucie do tego faceta jest (wciąż) silne, jeśli tyle czekasz. Musieliście przeżyć piękne chwile. Może one jeszcze wrócą.. Czy to ojciec Twojego dziecka?
Z drugiej strony, zastanawiam się czy nie powinnaś już robić powoli kroku naprzód. Starać się powoli zapominać.. 9 miesięcy to długi czas. Rozmawialiście przez ten czas?
I nie pisz, ze spotkał mądrzejszą i ładniejszą.. Po prostu facet nie zasługuje na Ciebie i kropka, może nie potrafił docenić co miał i być może stracił. Jeśli jeszcze jest dziecko, to już w ogóle szkoda gadac ![]()
moje małżenstwo rozpadło się po 12 latach, też byłam w szoku, cztery nastepne lata się z tego leczyłam. I powiem Ci, ze nie żałuje (wyłączam sytuację z dziećmi oczywiście), ze nie jestesmy razem. Mój były mąż po prostu się zmienił, nie jest i dawno temu nie był facetem za którego wychodziłam. Obserwuję co teraz wyprawia i już nawet nie jest już mi za niego wstyd.
Ból mija, skup się na dzieciątku i idz do przodu. Jak on zechce się nawrócić, to sam się do Ciebie odezwie.
(dodam jeszcze, że mój eks facet, za którym tu tak płakałam już wrócił
nie wiem co z tego wyniknie. Nie ufam mu na razie przynajmniej, ale cóż .. uczucie są silniejsze. Moze idiotka ze mnie).
Zyczę Ci spokoju przede wszystkim i pisz jak najwięcej :*
Martynika super, cieszę się , że jednak drgnęło i wrócił, wiadomo musisz być ostrożna i trudno żebyś mu bezgranicznie ufała, ale jednak miałam trochę racji, że może wam się udać. U mnie jest zupełnie inaczej, ja już kroczę swoją drogą, bo nie widzę szans abyśmy się zeszli, nie jest On ojcem mojego dziecka, po prostu pojawił się kiedyś w moim życiu i to na krótko a jednak poczułam coś tak silnego, że trudno to opisać. Jednak teraz już wiem, że z jego strony to nie było nic poważnego a ja niestety się zaangażowałam. Po prostu tak bywa, czasami spotyka nas naprawdę coś niesamowitego, czasami z niewinnego spotkania lub romansu powstaje uczucie na całe życie. Tobie wyszło i jest duża szansa, że będziecie razem na zawsze, ja mam tylko wspomnienia, czasami mi smutno, że tylko one mi zostały, ale trudno, pracuję więc dużo czasu i energii poświęcam na pracę, córkę i spotykanie się z przyjaciółmi, czuję, że mogę i tak mieć fajne życie. Znalazłam ten portal przypadkiem i spodobało mi się, będę czasami tu pisała, informuj mnie o Twoich sprawach, jestem ciekawa jak ci się będzie układało.
Martynika super, cieszę się , że jednak drgnęło i wrócił, wiadomo musisz być ostrożna i trudno żebyś mu bezgranicznie ufała, ale jednak miałam trochę racji, że może wam się udać. U mnie jest zupełnie inaczej, ja już kroczę swoją drogą, bo nie widzę szans abyśmy się zeszli, nie jest On ojcem mojego dziecka, po prostu pojawił się kiedyś w moim życiu i to na krótko a jednak poczułam coś tak silnego, że trudno to opisać. Jednak teraz już wiem, że z jego strony to nie było nic poważnego a ja niestety się zaangażowałam. Po prostu tak bywa, czasami spotyka nas naprawdę coś niesamowitego, czasami z niewinnego spotkania lub romansu powstaje uczucie na całe życie. Tobie wyszło i jest duża szansa, że będziecie razem na zawsze, ja mam tylko wspomnienia, czasami mi smutno, że tylko one mi zostały, ale trudno, pracuję więc dużo czasu i energii poświęcam na pracę, córkę i spotykanie się z przyjaciółmi, czuję, że mogę i tak mieć fajne życie. Znalazłam ten portal przypadkiem i spodobało mi się, będę czasami tu pisała, informuj mnie o Twoich sprawach, jestem ciekawa jak ci się będzie układało.
Dzięki Kaja
też się cieszę.. choć tak jak już pisałam myślę, że będzie już inaczej. Nie byliśmy razem długo, może z 6 miesięcy i to bardzo intensywnie. Potem prawie miesiąc przerwy. Cały czas kontakt, ale rezerwa z jego strony, a potem i z mojej. Teraz niby wygląda cudownie, nasze spotkanie to jak wielki come back, ale nie chciałabys wiedziec co się dzieje w mojej głowie.. Postanowiłam sobie, że nie nawiąże sama do naszych relacji sprzed. Niech on to zrobi kiedy będzie gotowy. I dodam, ze wiecznie na tą rozmowę tez nie będę czekać.
A poza tym, zajmuję się sobą, dzieciakami, firmą. Czytam dużo, staram się pozytywnie nastrajać. Myśleć tylko na PLUS. Mam zamiar sama sobie organizowac czas wolny, nie tak jak poprzednio. Wlasciwie nic sie nie zmienia, oprócz tego, ze jest ON. Kocham go, ale chce, zeby sobie na nas teraz zapracował. Wiem, ze go stac na to.
Kaja, jestem przekonana, ze gdzie calkiem niedaleko jest ktoś, kto jest Ciebie wart. Kto bedzie Cię traktował tak, jakbyś sama tego chciała. Pomyśl o tym pozytywnie
Trzymaj się cieplutko !
Kaja 36 napisał/a:Martynika super, cieszę się , że jednak drgnęło i wrócił, wiadomo musisz być ostrożna i trudno żebyś mu bezgranicznie ufała, ale jednak miałam trochę racji, że może wam się udać. U mnie jest zupełnie inaczej, ja już kroczę swoją drogą, bo nie widzę szans abyśmy się zeszli, nie jest On ojcem mojego dziecka, po prostu pojawił się kiedyś w moim życiu i to na krótko a jednak poczułam coś tak silnego, że trudno to opisać. Jednak teraz już wiem, że z jego strony to nie było nic poważnego a ja niestety się zaangażowałam. Po prostu tak bywa, czasami spotyka nas naprawdę coś niesamowitego, czasami z niewinnego spotkania lub romansu powstaje uczucie na całe życie. Tobie wyszło i jest duża szansa, że będziecie razem na zawsze, ja mam tylko wspomnienia, czasami mi smutno, że tylko one mi zostały, ale trudno, pracuję więc dużo czasu i energii poświęcam na pracę, córkę i spotykanie się z przyjaciółmi, czuję, że mogę i tak mieć fajne życie. Znalazłam ten portal przypadkiem i spodobało mi się, będę czasami tu pisała, informuj mnie o Twoich sprawach, jestem ciekawa jak ci się będzie układało.
Dzięki Kaja
też się cieszę.. choć tak jak już pisałam myślę, że będzie już inaczej. Nie byliśmy razem długo, może z 6 miesięcy i to bardzo intensywnie. Potem prawie miesiąc przerwy. Cały czas kontakt, ale rezerwa z jego strony, a potem i z mojej. Teraz niby wygląda cudownie, nasze spotkanie to jak wielki come back, ale nie chciałabys wiedziec co się dzieje w mojej głowie.. Postanowiłam sobie, że nie nawiąże sama do naszych relacji sprzed. Niech on to zrobi kiedy będzie gotowy. I dodam, ze wiecznie na tą rozmowę tez nie będę czekać.
A poza tym, zajmuję się sobą, dzieciakami, firmą. Czytam dużo, staram się pozytywnie nastrajać. Myśleć tylko na PLUS. Mam zamiar sama sobie organizowac czas wolny, nie tak jak poprzednio. Wlasciwie nic sie nie zmienia, oprócz tego, ze jest ON. Kocham go, ale chce, zeby sobie na nas teraz zapracował. Wiem, ze go stac na to.
Kaja, jestem przekonana, ze gdzie calkiem niedaleko jest ktoś, kto jest Ciebie wart. Kto bedzie Cię traktował tak, jakbyś sama tego chciała. Pomyśl o tym pozytywnieTrzymaj się cieplutko !
hej ! jak tam u Ciebie Kaja? jak samopoczucie? Jak córeczka?
u mnie chyba lepiej, choc staram się nie nakręcać. Nie nastawiać za bardzo.
Spędzamy sobie razem czas, raczej on to proponuje. Wczoraj cały dzień razem, dziś też; kino, zakupy, kawa.. Był nawet u nas w domu. Wszystko normalnie jak gdyby.
Ale cały czas mi się wydaje, że jest jakiś dystans, obserwowanie się. Nie wracamy do tematu naszego rozstania. Dziś powiedział, ze jesteśmy już razem od roku.. nie wspomniał nawet o miesięcznej przerwie, którą nam zafundował. Ani tym bardziej o jej przyczynach, czy też skutkach..
Może powinnam sama zainicjować taką rozmowę?
Jest między nami dużo czułości, chodzimy za rękę, przytulamy się, całujemy.. Sama nie wiem co mam myśleć...
Cześć Martynika!
U mnie mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Nic się nie dzieje, żyję spokojnie, na pozór wszystko ok. Moja historia jest skomplikowana i niezbyt rozumiana przez większość ludzi, dlatego nie opowiedziałam jej całościowo. Z tego co pisałaś 29. 04. 2012r. to jesteś szczęśliwa i chyba lepiej nie rozmawiać o męsko-damskich sprawach, jeśli jest dobrze. Raczej nie rozumiem facetów, ale wydaje mi się, że oni nie lubią analizować wszystkiego ani rozmawiać o uczuciach, poza tym niestety kręcą często, po prostu kłamią, to zresztą słowa mojego kochanka, który powiedział mi to wprost, że żadnemu facetowi nie można wierzyć. Postaram się opowiedzieć trochę więcej o sobie, nigdy tego nie robiłam na forum, ale może kogoś to zainteresuje a przede wszystkim może nawet pomogę swoimi doświadczeniami? Na razie zastanawiam się czy w obliczu zbliżających się wakacji nie powinnam się spotkać z kimś o kim nie mogę zapomnieć, może by mi ulżyło widząc, że jest zwyczajnym facetem i nic do niego nie czuję. Przez tę odległość to człowiek trochę głupieje i źle postrzega rzeczywistość, za niedługo minie rok jak go nie widziałam. Szczera rozmowa na zakończenie związku jest akurat wskazana, oczyszcza, można zacząć od nowa. Potrzebuję tego. A powiedz mi jak twoje dzieci, czy możesz powiedzieć że tworzycie rodzinę, że jest normalnie tak jak marzyłaś zawsze? Odezwę się niebawem, pa.
hej:) Kaja, mam nadzieję, ze wypoczywasz sobie spokojnie z dala od kłopotów i myśli o przeszłosci. Koniecznie napisz jak do tego wszystkiego w ogóle doszło. Myslę, ze nie tylko mi, ale też wielu dziewczynom tutaj może to pomóc.
Myślę, ze spotkaj się z nim o ile już masz w sobie wystarczająco sily na opanowanie emocji.
Czytam tak sobie czasami te wątki i jakie nasze historie są powtarzalne ![]()
Czy jestem szczęśliwa? Tak:) ale czy jestem szczęśliwa, ze wrócilismy do siebie?? to juz trudniejsze pytanie. Pomimo, że jestesmy w kontakcie, spotykamy się, okazujemy sobie mnóstwo czułości (bez seksu), nie wiem gdzie jestem jesli chodzi o ten związek.
Czasami wydaje mi się, ze jemu pasowałby taki własnie związek bez zobowiązan, na zasadzie przyjazni (?) Zresztą parę razy nazwał mnie swoją przyjaciółką, a wczesniej nie przypominam sobie, zeby tak mówił.
Nie chce czepiac sie słów, bo wiem dokładnie, ze można coś zle zinterpretowac i zle kogos ocenic, ale czuje, ze jego stosunek do mnie sie zmienił jakoś.
Obserwuję go bardzo. Nie dzwonię sama, nie narzucam się, raczej żyję własnym życiem.
Teraz np. jest długi weekend a on sobie pojechał do swojej rodzinki na południe Polski. ehhh, spędzam wiec te dni sama i z moimi znajomymi, choć koleżanki dziwią się 'jak to pojechał? na CALY weekend?' no wlasnie, nie wiem co myslec. Co prawda, rzekomo miał powód - jakiś wielki problem z siostrą i jej mężem, awantury i rozwody, ale pewnie doceniłabym to, gdyby się chociaż zapytał - nie masz nic przeciwko temu, że pojadę?
Co do jego stosunku do moich dzieci - jest ok. Bardzo się nimi interesuje, widzielismy sie wszyscy w zeszły weekend, było dobrze.
Nie wiem, może za dużo gdzieś w głębi serca od niego oczekuję.. Może po prostu na więcej go nie stać, pomimo niewątpliwie tego, że czuję, ze mu na mnie zależy...