Kiedyś moja mama pracowała z kobietą na którą wszyscy mówili Danuta. Kiedyś miała odebrać paczkę na poczcie. Była ona właśnie na Danutę zaadresowana. I był problem, bo babka miała w dowodzie Daniela. Paczki jej nie chcieli wydać i w końcu odesłali do nadawcy. Danuta/Daniela była dobrze po 40, tak dla tych, którzy uważają, że to fanaberie nastolatek.
Nie rozumiem, czemu ktoś nie miał by używać innego imienia niż ma w dowodzie, jeśli tak woli. Byle trzymać się konsekwentnie jednego imienia. Jak ktoś za każdym razem przedstawia się inaczej to rzeczywiście nie mam o takiej osobie najlepszej opinii. A jak wyjdzie, że masz inaczej na imię niż mówiłaś to po prostu powiedz, że prawdziwego nie używasz. Nie musisz się tłumaczyć ani dlaczego nie prawdziwe, ani dlaczego używasz tego a nie innego. To twoja prywatna sprawa.
Z rodziną może być gorzej. Może spróbuj podejść do tego jak do nielubianego przezwiska z dzieciństwa. Jedną z moich znajomych rodzice do tej pory nazywają "dziaba" mimo, ze jest już mężatką i ma dzieci. Na inną babcia mówi "pyzunia", a dziewczyna jest bardzo szczupła. A jak następnym razem kuzynki przedstawią cię według swojego uznania po prostu powiedz: Proszę, mów do mnie...
złudzenie napisał/a:Widzę że masz straszny problem by wyjawić nam swoje imię.
Chodź tu mogłabyś się po raz pierwszy odważyć! nikt Cie tu nie zna, nie wie kim Jesteś więc to najlepsze miejsce by w końcu to zrobić.
Tak dla ułatwienia powiem Ci, ze ja również strasznie wstydzę sie swego drugiego imienia...
A po co ma nam je wyjawiać? Żebyśmy mogły jej powiedzieć, że jest ładne i nie widzimy problemu, bo są przecież gorsze imiona? Myślę, że to już słyszała tysiąc razy i tysiąc pierwszego nie potrzebuje. Inni mogą nawet zazdrościć jej imienia, ale to nie zmieni tego, że ona się źle z nim czuje.