Witam wszystkich. Czuje się dziwnie pisząc na forum, do tego będąc w pracy, ale mam pewien problem i nie mam się komu wygadać. Zacznę od tego, że mam 28 lat, a moja żona 26 jesteśmy razem od trzech lat i od roku opiekujemy się córką. Ja pracuję, a żona troszczy się o dom. Pracuję od rana do wieczora, jedynie w niedzielę mogę odpocząć, więc mało czasu spędzam w domu. Jakieś dwa miesiące po ślubie dowiedziałem się o zdradzie. Oczywiście kłótnia, ale bądź co bądź wybaczyłem. Pamiętam, że raz sama wróciła do tego tematu, ja powiedziałem by do tego nie wracała i zakończyłem rozmowę. Teraz żałuję, może wszystko potoczyłoby się inaczej. Wszystko poszło w niepamięć, mijał dzień za dniem. Aż tu nagle znowu burza, w wakacje, pijana poszła z jakimś kolesiem. Nic nie zrobiłem, powiedziałem, że wybór należy do niej, lecz jak pójdzie to ma nie wracać. Następnego dnia przyszła zapłakana ? wybaczyłem. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie, że już mnie nie kocha, poznała jakiegoś Niemca i wyjechała z nim. Miałem tego dość, nie tak miało wyglądać moje życie. Wydzwaniałem do niej, ale nie odbierała. Pewnego dnia zadzwoniła sama, czy nie mógłbym po nią przyjechać. Pojechałem, pytałem się czemu ona to zrobiła, odpowiedziała, że czuła się samotna, że dla mnie najważniejsza była praca. Przeprosiłem ją, tak przeprosiłem i wybaczyłem. Znowu było dobrze urodziła nam się córeczka. Jednak to tyle szczęścia. Mój znajomy mówił, że widział ją wczoraj w towarzystwie jakiegoś faceta i nie był to przyjacielski wypad. Wróciłem do domu, od razu jej o tym powiedziałem, a ona wybuchła płaczem. Znowu zaczęła się kłótnia, zaczęła mi wytykać to, że nigdy mnie nie ma w domu, a ona czuje się samotna. Ciekaw byłem co się dzieje z naszą córką gdy ona romansuje z innymi, odpowiedziała, że zajmuje się nią teściowa. Obwiniała mnie o wszystko, że ona potrzebuje miłości i opieki. Później zamknęła się w pokoju i powiedziała, że będzie głucha tak jak ja zawsze byłem. Naprawdę nie wiem co mam robić. Myślałem, że takie coś już się nie powtórzy, że zmądrzała.
O związek warto zawalczyć,może ona rzeczywiście czuje się samotna. Poświęć jej więcej czasu,rozmawiaj zobaczysz czy jest w stosunku Ciebie ciepła, otwarta.I tak Cię podziwiam, że potrafiłeś wybaczyć i to nie raz, musisz ja bardzo kochać.Tylko pamiętaj nie możesz w nieskończoność wybaczać, ty powinieneś mieć do niej zaufanie, a ona powinna być odpowiedzialna. Jest żoną i matką.Walcz o związek.
O związek warto zawalczyć,może ona rzeczywiście czuje się samotna.
Laura czy Ty naprawdę wierzysz w to co mówisz?Przecież to jest już zwykłe.......
Drogi problemie teraz Ty zatroszcz się o córkę i zajmij domem a tej pani stanowczo podziękuj za współpracę."Podziwiam" takich ludzi jak Ty:):):)
Laura napisala, ze o zwiazek warto walczyc...... pewnie tak. Tylko tak sie zastanawiam, choc sama jestem kobieta, dlaczego gdy to facet zdradzi to wszyscy nagle hurrrra na niego, pogon go, rzuc dupka, nie jest ciebie wart itd, a gdy to kobieta zdradza to "o zwiazek warto walczyc? Zasady powinny byc takie same.... Tak sobie mysle, ze samotnosc i tesknota za bliskoscia ukochanej osoby nie powinny usprawiedliwiac "pojscia z gosciem po pijaku". Widac, ze Tobie na niej bardzo zalezy, a skoro tak jest to gdyby do Ciebie przyszla i powiedziala, ze jest jej zle, ze czuje to co czuje, ze jej Ciebie brak, to pewnie stanalbys na glowie zeby to zmienic. Tak sobie mysle, ze jej nie o to chodzi, ze to tylko wymowka, zeby sie usprawiedliwiac i wywolywac w Tobie poczucie winy. Taka juz jest i pewnie taka bedzie. A czy Ty chcesz sie tak szarpac przez cale zycie to juz Twoja decyzja. I najwazniejsze pytanie, ktore moim zdaniem powinienes sobie zadac.... czy ona Cie kocha? Moze jestes dla niej tylko takim wentylem bezpieczenstwa. A gdy wsrod tych nowych trafi sie ktos lepszy? Jestes pewien ze nie odejdzie? Warto czekac? Moze warto pocierpiec przez chwile, i dac sobie szanse na lepsze i szczesliwsze zycie z kims innym?
Wiem co mowie, to nie teoretyzowanie. Sama zostalam oszukana. Dowiedzialam sie o wszystkim 3 dni temu i tez jestem w rozsypce. Ale ostre ciecie i teraz juz bedzie tylko lepiej.
Tycze Tobie madrosci w podejmowaniu decyzji.
Trzymam kciuki:)
Rzuc ja kolego bo masz juz rogi tak wielkie ze niedlugo przez framuge nie przejdziesz, druga sprawa, czasami z nia nie sypiaj bo moze otrzymac cos w prezencie, po trzecie skad ty wziales ta k......
Laura napisala, ze o zwiazek warto walczyc...... pewnie tak. Tylko tak sie zastanawiam, choc sama jestem kobieta, dlaczego gdy to facet zdradzi to wszyscy nagle hurrrra na niego, pogon go, rzuc dupka, nie jest ciebie wart itd, a gdy to kobieta zdradza to "o zwiazek warto walczyc? Zasady powinny byc takie same....
To fakt ![]()
W Twoim przypadku ani bym się nie zastanawiała nad zakończeniem tej farsy.
To nie pierwszy raz gdy przyprawia ci rogi...więc szanse swe już wykorzystała.
Dziękuję bardzo za odpowiedzi
Jak wracam do domu z uśmiechem na twarzy pyta się jak było, a tego samego dnia obściskiwała się z innym. To jest dla mnie niepojęte. Czemu wyrzuca mi wszystko wtedy gdy przyłapię ją na zdradzie? Jeździliśmy na ferie, na wakacje myślałem, że to starczy. Tak, manipuluje mną. Kocham ją i nie chcę się z nią rozstawać. Źle czułbym się jako rozwodnik, wiem, że to nic takiego człowiek to człowiek nieważne czy po rozwodzie. Przed ślubem tego nie było, chyba że ja po prostu nic o tym nie wiedziałem. Teraz się do mnie nie odzywa.
8 2012-03-20 20:35:04 Ostatnio edytowany przez asmo (2012-03-20 20:38:22)
http://www.youtube.com/watch?v=25C8xGm-Pl4 - tłumaczy absolutnie wszystko... Nic dodać, nic ująć. Wybacz kolego, ale po prozeczytaniu Twoich wypowiedzi znajduję się w stanie niewysławialnym.
Zauważ że wybaczyłeś jej już ze 4 razy ? Jaką ma motywacje do zmiany skoro pewnie następnym razem i tak wybaczysz, może trochę pokrzyczysz, ale i tak będziesz na zawołanie. Zresztą zobacz teraz ona jest na Ciebie obrażona czyli co te wszystkie zdrady to wyłącznie Twoja wina i powinieneś się cieszyć i dziękować że jeszcze z Tobą jest ?
Piszesz że dla Ciebie jest niepojęte jak może Cie witać z uśmiechem po zdradzie, a dla mnie jest niepojęte jak możesz ciągle się jeszcze na to nabierać.
Wiem, że jest coś ze mną nie tak. Nie mogę sobie wyobrazić, życia bez niej. Czasem myślę, że wolałbym nie wiedzieć o tych zdradach i żyć w kłamstwie i niewiedzy. Mam w głowie ułożone idealne życie, jednak jestem zbyt naiwny.Zawsze udawałem, że jest wszystko ok oraz ignorowałem całą sytuację, nawet brat mi to wypominał, ale nie słuchałem go. A co do rozwodu, to co z córką? Nie mam żadnego pojęcia o rozwodach i te trzy lata, od tak porzucić? Czuje sie jak wrak człowieka, nawet nie potrafię walczyc o swoją godność.
11 2012-03-21 03:19:42 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-03-21 03:26:21)
Napiszę Ci coś, co może Ci uświadomi jak bardzo niszczysz sobie życie. Znałam małżeństwo (dzisiaj po 60-tce), gdzie kobieta, bardzo piękna zdradzała męża przez całe życie, tak na marginesie mają córkę. Pamiętam, że jako dziewczynka często widziałam jak z taksówki, nocą wychodzi w pięknej fryzurze z mężczyzną.....to byli jej kochankowie...i myślałam o niej, że pięknie wygląda....Wszyscy wiedzieli, że zdradza męża, to był mężczyzna po studiach, na wysokim stanowisku, a ona tylko zwykła sprzedawczyni. Całe życie jej wybaczał.....i nigdy nie zgadniesz jak skończył......:) Normalnie katastrofa......
Wprowadził się do ich mieszkania jej kochanek, postawiła mężowi po wielu latach warunek, że odejdzie od niego jeśli się nie zgodzi na Trójkąt i tak mieszkają w trójkę już prawie 20 lat
a córka jest dorosła ma swoje życie i nie chce znać rodziców....i to nie dzieje się w patologicznej rodzinie....tej kobiety mąż jest lekarzem....Myślę, że tak skończysz, bo jak czytam jak Ty się zachowujesz przypomniała mi się ta sytuacja "wypisz wymaluj" podobna do Twojej...facet tej kobiety był i jest wielką ciotą. Nie życzę Ci takiego końca ale naprawdę jesteś okropnie uległy...
Kobieta nie szanuje męża tolerującego tak jak ty jej zdrady.
Jesteś dla niej co najwyżej użytecznym głupcem. Wie, że wszystko co zrobi zostanie jej wybaczone, dlatego nie ma powodu, ażeby się ograniczać w kontaktach seksualnych z innymi mężczyznami. Cokolwiek by nie robiła, to nie spotka jej żadna kara, dolegliwość.
Zdradza - bo dajesz jej na to wyraźne przyzwolenie.
Tak na marginesie, jesteś pewny, że Ty jesteś biologicznym ojcem dziecka ?
Podziwiam autora tego tematu. Na pewno jesteś złotym człowiekiem o wielkim sercu. Jest mi niezmiernie przykro jak na Twoją dobroć i pracowitość odwdzięcza Ci się żona. A serce mi już pęka, że przecież macie dziecko, które pragnie mieć normalną rodzinę, bez zdrad i patologii. Myślę, że już tyle razy byłeś dla niej zbyt dobry że obecnie powinieneś wystąpić o rozwód z orzeczeniem o winie. Jesteś młodym facetem więc na pewno znajdziesz kogoś godnego Ciebie!
Byla bym szczesliwa gdyby möj mäz mial takie serce... niestety Problem trafiles na niewlasciwä kobiete... ty chcesz spoköj, rodzina, szczescie itd. a ona chce wiecej rozrywki, zabawy, moze bys musial zawröcic jej w glowie pokazujäc swojä innä strone ... stanowczy, meski, z poczuciem chumoru. Nie daj sobä pomiatac, miej swoje zdanie i nie zmieniaj go na jej zyczenie.
Pokarz klase i znajdz czas dla niej i dziecka. Mozesz spröbowac...
właściwie to co ci chcialam naopsiać, zostało juz powiedziane. a od razu gdy przeczytalam twój post pomyslałam o jednym: manipulacja (łzy, PRETEKSTY "nie dbasz o mnie"), ale i ....kompleksy?[z Twojej strony]. Może się myle, jednak odnoszę wrażenie, że twoja kobieta jest nisko wykształconą lalunią, która lubi ładnie wyglądać i przeglądać się w "oczach" innych facetów. Widocznie to lubi. a Ty nic nie zrobisz. Jedyne co, to możesz się z nią rozstac, niestety..-jesli ci to przeszkadza.
jednak jestem zbyt naiwny.
to tak jak ja
Kurde ja tez nie wyobrażam sobie życia bez mojej kobiety aczkolwiek postanowiłem się wziąść w garść i pokazać jej co straciła...
a to mi w tym pomaga, przynajmniej w dobry nastrój mnie wprowadza, a i jest w tym trochę prawdy:
http://www.youtube.com/watch?v=mmcGb_p7gIU![]()
Dziękuję wam. Czasem obcy ludzie są bliżsi dla mnie niż własna żona. Zakłamani, ta historia bardzo mnie tknęła, nie chcę tak skończyć. Czy jestem biologicznym ojcem? Nie zastanawiałem się nad tym, ale jak ją podnoszę i ściskam, czuję, że to moja córka, nie wyobrażam sobie inne opcji. Co do żony to do tej pory milczy, miałem wczoraj z nią porozmawiać, tak sobie postanowiłem, że będę stanowczy i przedstawię sprawę jasno. Ale to niebyło by w moim stylu, nie chcę się kreować na kogoś innego by tym ją ?złamać?, wolę być sobą i własnym sposobem rozwiązać ten problem. Postanowiłem, że wniosę pozew o rozwód z jej winy, nie zamierzam jej się z tego tłumaczyć i kłócić. Ona nie jest osobą dla, której żyję, mam córkę, więcej nie potrzebuję. Chcę przejąć opiekę nad córką, ale mam problem, bo trudno pogodzić pracę i opiekę nad dzieckiem. Teraz pozostało wytrwać cały proces rozwodowy, mam nadzieję, że nie będzie tak źle. JestemTylkoMezczyzna, dzięki za poprawienie humoru ![]()
zdradziła pare razy zrobi to jeszcze raz, manipuluje Toba a Ty tanczysz jak ona zagra, zostaw ja
daj jej wolność i powiedz jej żeby już nigdy nie wracała bo może tam znajdzie to czego szuka ty masz dość jej i wybryków i to wszystko potem zamknij drzwi za nią i wystaw jej walizki. Rozwodnik to nic złego tu nie ma twojej winy.
Jesteś nikim innym jak zapychaczem w ostatniej chwili. Jesli ma kogos lub coś ciekawszego od Ciebie to zlewa Cie i idze do tego własnie ciekawszego. Jelsi juz totoalnie nie ma co ze soba zrobić to wraca do siebie bo za dobry byłeś. Praca pracą ale powietrzem nie wyżyjesz. Masz 2 drogi albo rób tak jak ona albo kopniak w 4 litery i ukłądaj sobie zycie bez niej. A tak na marginesie zapytam o cos bardzo ostrego (jesli nie chcesz mowic poprostu zignoruj albo na mnie wyskocz)
Czy przy takim trybie zycia żony jesteś całkowicie pewien że to wasze wspólne dziecko?? Bo możesz wiedzieć jedynie o wierzchołku góry lodowej
Markoss już nie kop leżącego, przeczytaj sobie posty kolegi-założyciela wątku. Chyba już podjął decyzję..
Dziękuję za odpowiedzi i popieram ich treść, przy czym jestem właśnie w ich realizacji.
Przyznam, że miałem wątpliwości idąc do adwokata, ale teraz już jestem pewien, że zrobiłem dobrze. Oczywiście, jak się okazało, moja kochana żona była dzisiaj z tym samym typem co niedawno, choć wyraziła skruchę, tak to wszystko moja wina, w ogóle się o nią nie troszczyłem, okrutny jestem. Szkoda, że nie przejmuje się tym, że wszyscy w mieście nazywają ją "panią lekkich obyczajów". Wiem wszystko, jawnie spacerowała i przesiadywała w klubach (za moje pieniądze) z różnymi typami. Czyli nie było ich tylko 4, ba może przekroczyła dziesiątkę? Wracam do domu, ona dalej wielce obrażona, a przed chwilą szlajała się po kątach z innym. Zacząłem, że byłem u adwokata i powiedziałem, że ma się wyprowadzić z mojego domu. Ona odpowiedziała, że jestem chory, wyrzucam kase na adwokatów przez własne widzimisię, zaczęła mnie obrażać, wyzywać od drani, bo ona jest pokrzywdzoną kobietą z dzieckiem, a takich się nie wyrzuca. Powiedziałem, że córka zostaje u mnie, a dla niej nie ma tu miejsca. Co odpowiedziała? "Jeśli mnie wygonisz, bądź pewny, że cię zdradzę!" Całkowicie straciła mój szacunek, dorosła kobieta się tak nie zachowuje, zresztą wielki mi szantaż, robi to na co dzień. Spakowała walizki i wyszła. Przy czym wyjęła z mojej kieszeni portfel. Jak tu komuś zaufać?
Błagam, to musi być moja córka, ręce mi sie trzęsą na samą myśl o tym. Czy na badania DNA, moja "żona" musi wyrazić zgodę? Chcę mieć to wszystko za sobą.
Twoja żona nie musi wyrazić zgody. Możesz pobrać próbkę np. ślinę lub kosmyk włosów dziecka do przebadania.
Jeśli zamierzasz się rozwieść, zbieraj dowody!! np. zdjęcia jej zdrad [z innym facetem] to są ważne dowody w sądzie! możesz do tego celu kogoś wynająć.
Bylam nierozsädna zachecajäc cie do pröby walki o niä, bo okazalo sie ze nie jest nic warta.
Jestem pewna ze bez niej bedziesz szczesliwszy. Trzymam kciuki, bädz silny!
Doonna, Catwoman dziękuję za wsparcie. Dowody zebrane i to bardzo szybko, bezproblemowo. Jak wyszła z domu tak nie wróciła, dziecko dla niej nie istnieje, nic, zero odzewu. Wiem, że przesiaduje w hotelu w mieście oczywiście nie sama. Córką gdy jestem w pracy opiekuje się bratowa. Obecnie wszystko jest na dobrej drodze
A do tego radzę sobie bez żony i nawet jest mi bez niej lepiej.
Pamiętaj, że jest wielu mężczyzn, którzy są w podobnej sytuacji do Twojej - bojąc się utraty dziecka żyją z kobietami, które na każdym kroku ich zdradzają. Uważam, że postępujesz słusznie. Nie można całe życie udawać szczęśliwej rodziny. Twoja córka za kilka lat sama zobaczyłaby jak zachowuje się jej matka i ilu wujków przewinęło się przez mieszkanie.
Jeśli kobieta wmawia mężowi, że on jest winny jej zdrady to tak naprawdę niczego nie żałuje. Scenariusz będzie się powtarzał a jedynie partnerka będzie ostrożniejsza.
Nie potrafię jednak zrozumieć jak zdołałeś żyć z kobietą, która tyle razy Cię zdradziła. Nie przeszkadzało to w waszym pożyciu? Może byliście sobie obojętni i niczego nie inicjowaliście?
Szkoda że ja nie poznałam takiego męża jak Ty. Pozdrawiam
Jestes wyjätkowym mezczyznä ( w dzisiejszych czasach). Szanuj to a napewno spotkasz kobiete ktöra to doceni.
29 2012-03-28 11:55:25 Ostatnio edytowany przez andrzej61 (2012-03-28 11:56:39)
Przygotuj się na jej powrót. Pieniądze które ci ukradła kiedyś się skończą. Kochanek się nią znudzi. Ona jest dobra do seksu, nie do życia. Wtedy co jej pozostanie. Powrót do męża. Wróci do domu, odpocznie i można szukać następnego kochanka.
Ona się wyprowadziła możesz zmienić zamki w drzwiach. Załatw sobie wyłączną opiekę nad córko, matka ją porzuciła. To o czym piszę powinieneś już mieć załatwione, zanim żona zdecyduje, że chce wrócić.
Zapytam może trochę z innej "beczki" Problem naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia? byłeś cały czas opiekuńczy dla żony, troszczyłeś się o nią, mówiłeś jej że ją kochasz???, miałeś z nią regularnie seks? nie wprowadzałeś milczących dni lub może byłeś do niej wulgarny??? Zadaje Ci te pytania, bo trudno mi w to uwierzyć, że kobieta ot tak pewnego dnia budzi się, ma obok siebie cudownego, dobrego męża, który się z nią nie kłóci, kocha ją, szanuje i dba o rodzinę i mówi sobie: " a i idę się pobzykam kimś z nudów bo mam tak dobrze z mężem, że idę się popuszczam trochę...." po prostu nie wierzę, że kobieta ot tak podejmuje taką koszmarną decyzję. Ile się słyszy o żonach alkoholiczkach z tego co się orientuję to w wielu przypadkach ich sadyści mężowie wpakowali je w alkoholizm albo samie je rozpili ciągle organizując imprezy w domu....może coś jednak robiłeś złego żonie, że stała się zwykłą dziwką??
Zapytam może trochę z innej "beczki" Problem naprawdę nie masz sobie nic do zarzucenia? byłeś cały czas opiekuńczy dla żony, troszczyłeś się o nią, mówiłeś jej że ją kochasz???, miałeś z nią regularnie seks? nie wprowadzałeś milczących dni lub może byłeś do niej wulgarny??? Zadaje Ci te pytania, bo trudno mi w to uwierzyć, że kobieta ot tak pewnego dnia budzi się, ma obok siebie cudownego, dobrego męża, który się z nią nie kłóci, kocha ją, szanuje i dba o rodzinę i mówi sobie: " a i idę się pobzykam kimś z nudów bo mam tak dobrze z mężem, że idę się popuszczam trochę...." po prostu nie wierzę, że kobieta ot tak podejmuje taką koszmarną decyzję. Ile się słyszy o żonach alkoholiczkach z tego co się orientuję to w wielu przypadkach ich sadyści mężowie wpakowali je w alkoholizm albo samie je rozpili ciągle organizując imprezy w domu....może coś jednak robiłeś złego żonie, że stała się zwykłą dziwką??
akurat! kobiety wcale nie sa inne ani lepsze pod tym wzgledem od mezczyzn. Tylek mial jej miodem smarowac zeby jej dogodzic? Czy milczenie, zmeczenie, nie mowienie w kolo Macieju, ze sie kogos kocha i inne tego typu "wazne" niedociagniecia to powod by zmieniac kochankow jak rekawiczki?
Jest takie okreslenie jak nimfomania i tu mamy swietlany jej przyklad.
Mussaka nie wiem czy delikwentka jest nimfomanką czy też poprostu inną jednostką określoną w tym wątku odpowiednimi epitetami juz kilkukrotnie. Ale nie porafie sobie póki co wyobrazić takiego zachowania u zony i matki. Najważniejsze że autor watku juz podjął konkretne działania.
Problem - nie dziwię się że pojawiły się wątpliwości co do ojcowstwa, ale czy gdybyś wiedział że córka która jest teraz dla Ciebie najważniejsz nie ma w sobie Twojego materiału genetycznego, to czy przestałbyś ja kochać? Albo czy byś ją zostawił, obojetnie jaki los przez to miałby ja spotkać?
Zakłamani, znamy tylko wersję autora watku, zazwyczaj jak coś się w związku sypie, wina lezy chociaż częściowo po obu stronach. Myslę że nie ma takiego zachowania męża które sprawi żę kobieta stanie się "zwykłą dziwka" bez jej własnej woli, nie jest małym dzieckiem, tylko dorosłą kobieta która powinna znać konsekwencje swoich działań. Jak z róznych przyczyn nie mozna sie dogadać w związku to czy rozwiązaniem jest szukanie na mieście tego typu wątpliwych atrakcji? Nie jest też tak że facet ma dbać i zabiegać, a kobieta biernie siedzieć i czekać na dowody jego uwielbienia. Myslę że gdyby był to watek o zdradzajacym facecie, nikt by nie sugerował że to przez to że kobieta nie starała się wystarczająco.
Szkoda że ja nie znalazłam takiego mężczyzny jak Ty. Wiem co to znaczy sama zostałam zdradzona. Cierpiałam i to bardzo, ale trzeba się podnieść. Raz Cię zdradziła i nadal będzie! Powiem Ci że to nie ma sensu. Ja walczyłam i już przestałam bo nie było sensu, ponieważ nie zmienimy zachowania drugiego człowieka. Przemyśl to sobie bo masz dla kogo żyć. Albo daj jej takiego kopa w dupę że może zmieni się i zobaczy co traci. Walcząc tak nic nie zdziałasz tak jak ja.
Wiele rzeczy zrozumiałem dopiero wtedy, gdy zobaczyłem, że wychowując dwójkę dzieci (rok i 2.5 roku) nie ma się możliwości nawet na spokojne załatwienie czegoś takiego, jak potrzeba fizjologiczna. I jak w porę się tego nie zauważy - to może być źle. Ja na szczęście zauważyłem to w porę i w odpowiednim momencie zmodyfikowałem swój "grafik" tak, by dużo więcej pomagać żonie. To, że pracujesz dużo - chwała Ci za to, ale nie jest to wcale powód, by nie być współwinnym sytuacji, w której kobiecie mogło się "przelać". Oczywiście nie mówię tu o jej karygodnych zachowaniach, które mi się do końca w głowie nie mieszczą.
Dziękuję za wsparcie. Nie wiedziałem, że mam obowiązek współżyć z zoną regularnie, skoro się tego nie domagała. Nie jestem wulgarny wobec kobiety, z trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Może to właśnie się jej nie podobało, że nie byłem władczym mężczyzną tylko ciotą, przepraszam za określenie, ale inaczej tego nie ujmę. Tylko czemu cały czas ze mną była? Nowy grafik, tylko w czym miałbym pomagać żonie, raczej bym jej tylko zawodził w zdradach. Zresztą ile jest wata kobieta która zostawiła swoje dziecko? To już nie o mnie chodzi, ja się z tym pogodziłem. Nie chcę, by moja córka znała swoją matkę, chcę ją jak najbardziej od niej oddalić, ale nie wiem czy to dobry pomysł? Staram się wam przedstawić sprawię obiektywnie, wypisałem moją wadę jak i jej, w żadnym wypadku się nie wybielam. Po prostu ja nie mam życia prywatnego, wracam z pracy, siedzimy na kanapie, smiejemy się, rozmawiamy, a jak przyszło odkrycie jej skoków to wtedy były wszelkie wyrzuty, tak to nawet o tym nie wspomniała, nie czułem potrzeby zmiany, bo ona jej nie chciała. Byłem wykorzystywany, jeszcze sobie na to pozwalałem. Tego żałuję najbardziej. Jedyny plus tego to córcia, czuję że jest moja, a badania powinny to tylko potwierdzić. Nigdy jej nie zostawię.
Problem jestes mädrym mezczyznä i nie daj sie zdolowac ze to twoja wina.
Na tym forum slychac duzo o "zlych"facetach wiec, nie szukajmy wytlumaczenia dla zony latawicy tym ze mäz byl za dobry.
Ta wariatka jeszcze do ciebie przyleci z podlizujäcym pyszczkiem... nie daj sie na to nabrac, bo jak cie na nowo opeta to znöw przestaniesz byc dla niej interesujäcy.
Dziękuję za wsparcie. Nie wiedziałem, że mam obowiązek współżyć z zoną regularnie, skoro się tego nie domagała. Nie jestem wulgarny wobec kobiety, z trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Może to właśnie się jej nie podobało, że nie byłem władczym mężczyzną tylko ciotą, przepraszam za określenie, ale inaczej tego nie ujmę. Tylko czemu cały czas ze mną była? Nowy grafik, tylko w czym miałbym pomagać żonie, raczej bym jej tylko zawodził w zdradach. Zresztą ile jest wata kobieta która zostawiła swoje dziecko? To już nie o mnie chodzi, ja się z tym pogodziłem. Nie chcę, by moja córka znała swoją matkę, chcę ją jak najbardziej od niej oddalić, ale nie wiem czy to dobry pomysł? Staram się wam przedstawić sprawię obiektywnie, wypisałem moją wadę jak i jej, w żadnym wypadku się nie wybielam. Po prostu ja nie mam życia prywatnego, wracam z pracy, siedzimy na kanapie, smiejemy się, rozmawiamy, a jak przyszło odkrycie jej skoków to wtedy były wszelkie wyrzuty, tak to nawet o tym nie wspomniała, nie czułem potrzeby zmiany, bo ona jej nie chciała. Byłem wykorzystywany, jeszcze sobie na to pozwalałem. Tego żałuję najbardziej. Jedyny plus tego to córcia, czuję że jest moja, a badania powinny to tylko potwierdzić. Nigdy jej nie zostawię.
Po pierwsze -po co ci badania? nie rozumiem. Twoja córka, czy nie Twoja? kochasz czy niwe kochasz? oceniasz i oskarżasz dziecko?
i nie pozbawiaj dziecka matki. pamiętaj, że dla dziecka rodzice są i zawsze będa najważniejsi. Córka nie zrozumie, czemu nie ma kontaktu z matką. dzieci obwiniają siebie, uważają, że to ich wina.
Nie rań dziecka. to, że ty jesteś zraniony, nie oznacza, że musisz krzywdzić dziecko. Niech ci twój ból nie przysłania dobra dziecka.
naprawdę - to nie Twoja sprawa osądzać relacje twojej żony z waszym dzieckiem i budowania, zabraniania itp.. tych kontaktów. często kobiety, gdy dowiadują się o zdradzie reagują tak jak ty - odcinają dziecko i wykorzystują je jako argument w sprawie.
To błąd. dziecko nie jest niczyja własnością. dziecko nie jest karta przetargową. dziecko nie jest nagrodą ani karą.
Dziękuję jeszcze raz.
Po to by nie myśleć o tym, jak tego nie zrobię to cały czas będę powracać do tego tematu. Kocham, nie oceniam i nie oskarżam, nie wiem skąd taki wniosek. Tak, "przywłaszczenie" dziecka było by samolubnym czynem, zgadzam się z tobą, ale z drugiej strony nie chcę by córka wiedziała jaką mam matkę, że raz jest z tym raz z tamtym, że zostawiała ją u matki a sama wolała towarzystwo mężczyzn, że w tej chwili nawet o niej nie myśli.
Przewidzieliście to, właśnie napisała mi smsa, w którym przeprasza mnie za wszystko, do tego ten żałosny emot na końcu. Nie wysiliła się zbytnio dwa nic nieznaczące zdania. "Przepraszam za wszystko. Mogę wrócić i ci to wynagrodzić?" Nienawidzę tej kobiety i z dnia nadzień to uczucie wzrasta.
to nie jest moja corka
to nie jest moja corka
Ufam, że nie zweryfikowałeś swojego stosunku do córki... Nadal jest tym samym ukochanym dzieckiem...
Ona niczemu tu nie jest przecież winna.
Jesteś jej PRAWDZIWYM ojcem.
to nie jest moja corka
to jest twoja córka.
to jest twoje kochane dziecko.
zdradziła cię żona, a nie córeczka.
ona się nie zmieniła, nie kocha cię mniej niż kiedyś, ona cię nie oszukała, nie kłamała.
Zal mi tej malutkiej, na swiat sie nie prosila i napewno chciala by miec normalnä matke... bo ojca juz ma i tak trzymaj, dla niej nie ma znaczenia kto jä splodzil... urodzila sie w malzenstwie wiec jest tez twoja, dorosnie to ci wynagrodzi dobre serce.
Masz racje ze chcesz jä wychowac na pozädnä dziewczyne i uniknäc zlego przykladu matki.
Niewierze w to co czytam!!! Jaki trzeba miec problem ze soba aby dawać sie tak poniewierać?
Chłopie składaj papiery o rozwód z opieka nad dzieckiem. Zasuwasz calymi dniami, a żonka zamiast opiekowac się dzieckiem to szuka ch...do...d. Niech idzie do pracy skoro jej się nudzi, bo na romanse czas ma. Nie dawaj sobie tu wcisnąc kitu, że żona nieszczęsliwa, samotna itd dlatego zdradza. Jak bys ty zdradził tu z takich powodów to by nie było wybacz i zrozumienia. Przykro mi z powodu córki to niewyobrażale swiństwo ale dziecko nie jest temu winne a kocha cie jak ojca i ty ja pewnie tez jak własna. Walcz o małą. Zbieraj dowody, wystąp o rozwód z winy zony. myśle że będziesz chciał się dalej zajmowac córeczka jetses dla niej ojcem. Nie powinno byc problemu w sądzie z tym, a potem zacznij nowe zycie . Takie kobiety nigdy sie nie zmienia, a ty zmarnujesz swoje życie. Pozdrawiam cię i trzymaj sie.
Przed tobą trudna decyzja. Nieważne na co się zdecydujesz nikt nie ma prawa Cię potępiać. Na jej podjęcie masz pół roku. Tyle masz czasu na złożenie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Nie spiesz się. Zaczekaj aż emocje opadną.
Jeżeli się zdecydujesz zostać z córką postaraj się o wyłączne prawo do opieki. Musisz być też przygotowany na to, że żona będzie grała twoimi uczuciami do córki.
45 2012-04-05 12:29:30 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-04-05 12:33:46)
Problem w całej tej tragedii musisz pamiętać o tym, iż to właśnie Ty od pierwszych sekund życia tej niewinnej dziewczynki jesteś dla Niej najukochańszym tatusiem...i wiedz, że nie ten co spłodził, a ten kto wychowuje, dba, troszsczy się i martwi - jest ojcem.
Życze Ci dużooooo siły, wiary następnie wytrwałości i cierpliwosci...
Sytuacja nie do pozazdroszczenia... naprawdę współczuje, ale mimo wszystko i wbrew wszystkiemu musisz się 3mać, z czasem będzie Ci lżej...jak dziwnie by na dzień dzisiejszy to nie zabrzmiało, tak właśnie będzie.
Problem w całej tej tragedii musisz pamiętać o tym, iż to właśnie Ty od pierwszych sekund życia tej niewinnej dziewczynki jesteś dla Niej najukochańszym tatusiem...i wiedz, że nie ten co spłodził, a ten kto wychowuje, dba, troszsczy się i martwi - jest ojcem.
Jest to niezwykle szlachetne.
Ja znam jednak przypadek, gdy nastolatka uzyskawszy wiedzę o korzeniach, odszczekiwała ojcu takiemu jak PROBLEM, że nie jest jej prawdziwym ojcem, wyprowadziła się z domu i nękała takiego szlachetnego pozwami o alimenty śmiejąc mu się w twarz, a on rozżalony uznał, że akceptacja nie swojego dziecka była jego największym błędem życiowym.
onomatopeja,
wybacz, ale nie uwierzę, że bezpośrednią przyczyną zachowania tej nastolatki było to, że wychowywał ją ojciec nie biologiczny. Zostały być może poczynione błędy w jej wychowaniu, nie uświadomiono jej co jest ważne, a co ważne mniej, a na koniec pewnie dowiedziała się o tym fakcie za późno i w niesprzyjających okolicznościach. Wiek nastoletni nie jest najlepszym momentem do takiego uświadamiania, młody człowiek potrafi się buntować mając w domu wszystko "poukładane", a co dopiero słysząc nagle taką rewelację. Taki czas, poszukiwania sensu i tożsamości. Jeżeli ojciec tej nastolatki uznał swoje ojcostwo za błąd pod wpływem buntu nastolatki to raczej z nim jest coś nie tak.
Ja również uważam, że Problem jest ojcem swojej córki w sensie emocjonalnym, wychowawczym i formalnym. To nie jest już kwestia wyboru, to fakt.
48 2012-04-05 14:22:51 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2012-04-05 14:26:03)
...
Ja znam jednak przypadek, gdy nastolatka uzyskawszy wiedzę o korzeniach, odszczekiwała ojcu takiemu jak PROBLEM, że nie jest jej prawdziwym ojcem, wyprowadziła się z domu i nękała takiego szlachetnego pozwami o alimenty śmiejąc mu się w twarz, a on rozżalony uznał, że akceptacja nie swojego dziecka była jego największym błędem życiowym.
...owa sytuacja mogłaby sie przydażyć nawet gdyby "szlachetny" był ojcem biologicznym...i co?!...powiedziałby wtedy iż jego błędem życiowym jest córka, tudzież wyparłby się Jej...mozna by podchodzic do tego problemu z różnych stron...ale na to wydarzenie podejrzewam, że nie miał wpływu sam fakt uzyskania wiedzy na temat korzeni tejże nastolatki...ja odniosłam swoje przemyslenia do tego konkretnego przypadku...gdyż z tego co pisze autor wątku wiezi emocjonalne z córką są mocne i silne, a informacje którą powziął nie jest dla Niego zapewne przyjemna, łatwa...ba, śmiem twierdzić, że wiadomośc ta, to niczym grom z jasnego nieba...nie do pojęcia i dramatyczna...z dnia na dzień nie przestanie Jej kochać, mimo faktów które ujrzały światło dzienne...tak czy inaczej współczuje.
Nie mogę na nią patrzeć, jest beznadziejnie. Nie wiem co robic, czy to minie czy nie. Już nic nie mam. Ona nie ma nic mojego jest całkowicie obca.
Przepraszam za pytanie ale: jesteś pewny ,że dziecko jest Twoje?
51 2012-04-07 15:05:55 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 15:08:48)
jestem z mężem od kilkunastu lat. Miałam romans, z kt?rego mam dziecko, po kilkunastu latach powiedziałam mężowi, że nie jest to jego dziecko a owoc romansu, w międzyczasie okazało się, że máż nie może mieć dzieci ale nie to jest ważne. Pewnie gdyby zacz?ł się leczyć to i może by coś z tego było.
Najważniejsze jest to, że stosunki między mężem a moim dzieckiem nie zmieniły się wog?le, wcale a wcale. Nadal já kocha i jest jej ojcem, opiekuje się dzieckiem i nie odczuwa dyskomfortu, rozmawialiśmy o tym wielkokrotnie.
Nie ważne kto wstrzelił plemnika a ważne to, kto wychowa dziecko, ten jest ojcem.
jestem z mężem od kilkunastu lat. Miałam romans, z kt?rego mam dziecko, po kilkunastu latach powiedziałam mężowi, że nie jest to jego dziecko a owoc romansu, w międzyczasie okazało się, że máż nie może mieć dzieci ale nie to jest ważne. Pewnie gdyby zacz?ł się leczyć to i może by coś z tego było.
Najważniejsze jest to, że stosunki między mężem a moim dzieckiem nie zmieniły się wog?le, wcale a wcale. Nadal já kocha i jest jej ojcem, opiekuje się dzieckiem i nie odczuwa dyskomfortu, rozmawialiśmy o tym wielkokrotnie.
Nie ważne kto wstrzelił plemnika a ważne to, kto wychowa dziecko, ten jest ojcem.
Bardziej mi chodzi o to czy autor jest ojcem czy nie a nie stosunek i miłość do dziecka (?!?!)
Bardziej mi chodzi o to czy autor jest ojcem czy nie a nie stosunek i miłość do dziecka (?!?!)
Autor mając złe przeczucie zrobił testy dna...
I testy te wykluczyły ojcostwo...
54 2012-04-07 15:14:50 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 15:28:08)
napisałam to po to aby pokazać, że można kochać takie dziecko, ono nie jest niczemu winne. Rozumiem żal, nienawiść do żony ale nie rozumiem zmiany frontu do dziecka.
A zaprzeczenie ojcostwa po takim czasie może nic nie dać, s?d i prokurator( bo przez prokuraturę zgłasza się taki pozew po takim czasie) mog? nie zgodzić się na to bo nie ma w tym interesu społecznego a dziecko jest przywi?zane emocjonalnie do autora w?tku i byłoby to niezgodne z zasadami życia społecznego i norm? społeczn?. A według kodeksu rodzinnego jest 6 miesięcy od urodzenia dziecka na zaprzeczenie ojcostwa.
Powyższa informacja sprawdzona i obgadana z adwokatem i znajomym prokuratorem.
55 2012-04-07 15:30:29 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 15:31:00)
Przed tobą trudna decyzja. Nieważne na co się zdecydujesz nikt nie ma prawa Cię potępiać. Na jej podjęcie masz pół roku. Tyle masz czasu na złożenie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Nie spiesz się. Zaczekaj aż emocje opadną.
Jeżeli się zdecydujesz zostać z córką postaraj się o wyłączne prawo do opieki. Musisz być też przygotowany na to, że żona będzie grała twoimi uczuciami do córki.
p?ł roku od urodzenia dziecka, po tym czasie to na wniosek prokuratora o zaprzczenie ojcostwa, marne szanse, brak interesu społecznego.
Nie mogę na nią patrzeć, jest beznadziejnie. Nie wiem co robic, czy to minie czy nie. Już nic nie mam. Ona nie ma nic mojego jest całkowicie obca.
Szczerze współczuję spotkania "takiego kogoś"
Daj sobie czas i w tym czasie krok po kroczku rozwiązuj problemy.
Jest to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy jakie mogę sobie wyobrazić....
Motylewemgle, od razu to przyjął do siebie? Czy dopiero po jakimś czasie? Nie chcę się jej pozbyć, chcę patrzeć na nią jak na moją córkę.
Motylewemgle twój egoizm sięga księżyca. Puściłaś się. Twoja sprawa. Masz z tego dziecko to też nie jest karalne. Ale dlaczego nie powiedziałaś o tym mężowi od razu. Zaczekałaś aż on przywiąże się do dziecka. Aż zgodnie z prawem nie będzie mógł zaprzeczy ojcostwa i dopiero wtedy mu powiedziałaś. O tym że On nie będzie mógł zaprzeczy ojcostwa zapytałaś adwokata i znajomego prokuratora. To jest według mnie zwykłe skurwysyństwo (przepraszam forumowiczów za wulgaryzm, ale nie znalazłem innego określenia na to postępowanie). Powiesz że zrobiłaś to aby miec czyste sumienie. To mogłas zrobic jak dowiedziałaś soę o ciąży. Jeżeli wtedy nie powiedziałaś należało milczec do śmierci i miec nadzieję że się nie wyda. Teraz ty masz "czyste sumienie". Ale co czuje twój mąż to wie tylko on.
59 2012-04-07 16:45:20 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 16:51:52)
Motylewemgle twój egoizm sięga księżyca. Puściłaś się. Twoja sprawa. Masz z tego dziecko to też nie jest karalne. Ale dlaczego nie powiedziałaś o tym mężowi od razu. Zaczekałaś aż on przywiąże się do dziecka. Aż zgodnie z prawem nie będzie mógł zaprzeczy ojcostwa i dopiero wtedy mu powiedziałaś. O tym że On nie będzie mógł zaprzeczy ojcostwa zapytałaś adwokata i znajomego prokuratora. To jest według mnie zwykłe skurwysyństwo (przepraszam forumowiczów za wulgaryzm, ale nie znalazłem innego określenia na to postępowanie). Powiesz że zrobiłaś to aby miec czyste sumienie. To mogłas zrobic jak dowiedziałaś soę o ciąży. Jeżeli wtedy nie powiedziałaś należało milczec do śmierci i miec nadzieję że się nie wyda. Teraz ty masz "czyste sumienie". Ale co czuje twój mąż to wie tylko on.
Swoje opinie i wulgaryzmy możesz włożyć sobie tam, czym siadasz na muszlę sedesow?, sama teoria bez praktyki,
wiesz tylko tyle ile napisałam a twoje opinie zlewam ciepłym moczem, nie jesteś na moim czy mojego męża miejscu, szkoda ci mojego męża?
nie napisałam bo nie chciałam, że m?j m?ż puszczał się tysi?ce razy przez ponad 3 lata, nie napisałam, że poniżał mnie wielokrotnie, zostawił dla dziwki z burdelu, wpadł w ci?g alkoholowy na ponad 3 lata, kasacja życia wprost. W czasie, gdy nawi?załam romans między nami było bardzo źle. Tak, oboje siebie warci ale nauczeni doświadczeniem wiemy czym jest rodzina i to NASZE dziecko,
dlaczego nie powiedziałam? z wielu względ?w, nie dla kasy napewno, zawsze byłam samodzielna, ot?ż w tamtym czasie jego matka chorowała, wiedziałam, że on nie może mieć dzieci, jego siostra r?wnież nie ma, nasze dziecko jest jedynym dzieckiem w rodzinie od ponad 40 lat. Nie rozumiesz tej euforii na wieść o nowym członku rodziny po takim czasie. R?wnież z innych powod?w, kt?rych tu nie przytoczę. Odpokutowałam m?j romans przełykaj?c tysi?ce romans?w męża( nawi?zał je nie wiedzác ani podejrzewaj?c o tym, że dziecko nie jest jego więc to nie tłumaczy jego postępowania)
Ale powiem ci jedno: m?j m?ż podziękował mi za dziecko a stan prawny sprawdziłam po
rozmowie z mężem, wyjawieniu fakt?w, z ciekawości. Alimenty s? mi niepotrzebne, to ja
zarabiam na dom a on jest na moim utrzymaniu.
To że ktoś jest s..l nie upoważnia nas do tego samego. Jeżeli twój mąż jest taki jak piszesz należało odejśc od niego.
Jeszcze raz: według mnie powinnaś powiedzie mężowi że nie jest ojcem przed urodzeniem. Jaką on podejmnie decyzję to jego sprawa. On zobaczył dziecko, wzią je na ręce i było już pozamiatane. Potraktował je jak własne. Teraz trudno pozbyc się uczucia.
Nie powidziałaś wtedy to należało milcze do końca. Mówienie ojcu po kilku latach od urodzienie że nie jest biologiczny to skurwysyństwo. Na ale teraz ty masz czyste sumienie bo przecież powiedziałaś. Jesteś taka uczciwa.
61 2012-04-07 17:15:05 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 17:17:11)
To że ktoś jest s..l nie upoważnia nas do tego samego. Jeżeli twój mąż jest taki jak piszesz należało odejśc od niego.
Jeszcze raz: według mnie powinnaś powiedzie mężowi że nie jest ojcem przed urodzeniem. Jaką on podejmnie decyzję to jego sprawa. On zobaczył dziecko, wzią je na ręce i było już pozamiatane. Potraktował je jak własne. Teraz trudno pozbyc się uczucia.
Nie powidziałaś wtedy to należało milcze do końca. Mówienie ojcu po kilku latach od urodzienie że nie jest biologiczny to skurwysyństwo. Na ale teraz ty masz czyste sumienie bo przecież powiedziałaś. Jesteś taka uczciwa.
przepychanki będ? bez sensu,
ja wiem i jestem pewna że zrobiłam dobrze m?wi?c mężowi,
oboje jesteśmy zgodni i pewni, że nie powiemy dziecku.
Mogłam odejść owszem, on m?gł r?wnież odejść gdy mu powiedziałam, nie zabroniłabym mu spotykać się z dzieckiem.
Nie rozstaliśmy się jednak, a wiesz dlaczego?
Bo naprawdę się kochamy, wiemy co zrobiliśmy źle a ten żwawy blondasek zbliżył nas bardzo do siebie.
Nie rozumiesz tego i nie zrozumiesz tego rodzaju miłości i poświęcenia,
zbyt płytko patrzysz.
A pozatym jesteś facetem, wy możecie, my nie, wy możecie zasiewać na obcym polu, my nie możemy tego plonu do domu wnieść:-)
Niewszystko jest czarne lub białe, s? inne kolory.
Masz rację, nie zrozumiem jak można mówi kocham męża, kocham żonę i iśc z innym, inną do łóżka. Może to jakieś zboczenie? Chyba powinienem się leczyc?
63 2012-04-07 17:32:48 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-04-07 17:46:18)
Masz rację, nie zrozumiem jak można mówi kocham męża, kocham żonę i iśc z innym, inną do łóżka. Może to jakieś zboczenie? Chyba powinienem się leczyc?
a widzisz... można
w pewnych sytuacjach seks nie jest dowodem miłości...
ja codziennie słyszę od męża, że mnie kocha i widzę tego dowody...
ale nie zrobiłby na mnie wrażenia gdyby zabawił się z jakimś materacem...
bo na tym etapie wiem, że to tylko odreagowanie stresu jak piłka nożna lub siłownia, zabawka...
Swingowanie też nazwiesz kurestwem?
seks a u czucie to często dwie r?żne sprawy,
tu faktem jest, że m?j máż nie odszedł, kocha dziecko, jest mi za dziecko wdzięczny.
tak też można, nie wszytko ma tylko dwie strony.
kiedyś miałam w swoim słowniku słowa"nigdy" i "zawsze"
teraz nie ma tych pojęć w moim życiu bo wszytsko płynie i jest rzecz? względn?.
Motylewemgle, od razu to przyjął do siebie? Czy dopiero po jakimś czasie? Nie chcę się jej pozbyć, chcę patrzeć na nią jak na moją córkę.
nie miał nawet chwili zawachania,
on się bał, że ja odejdę pozbawiaj?c go codziennego kontaktu z dzieckiem.
Daj sobie czas, teraz patrzysz na dziecko przez pryzmat tego co żona wyprawia teraz nie co zrobiła czyni? cię ojcem, musisz oddzielić te dwie sprawy.
ja zrobiłam to raz i nigdy więcej. Ty patrzysz na dziecko i widzisz w tej malutkiej istotce co żona robi TERAZ.
musisz oddzielić jedno od drugiego. DZiecko to jedno a rozrywkowa żona to drugie.
Do świętych raczej się nie zaliczę. Róznych rzeczy próbowałem, także sexu w różnej postaci. Sex imprezy też były. Nigdy jednak nie zdradziłem swojej stałej partnerki. Swingowaniea u innych nie potępiam. Ja jednak nie mógłbym dzieli się z innym swoją ukochaną. A że dla niektórych to wada to ich problem nie mój.
A wracającdo tematu tego forum.
Problem targają tobą różne uczucia. Z jednej strony miłoś do córki. I to pytanie czy ja ja dalej po tym co wiem będę kochał? Na to nikt Ci nie odpowie. Te pytania są normalne. Daj sobie czas. Masz pól roku na podjęcie decyzji. To co się teraz dzieje, twoje zmienne uczucia to nie jest twoja wina. Za to co się dzieje odpowiada twoja żona.