czesc dziewczyny...moze Wy powiecie mi jak byscie zachowaly sie na moim miejscu...Otoz...jestem teraz 3 tydzien za granica...w PL mam przyjaciela...zakochalam sie w nim i on niby we mnie tez...zanim tu przyjechalam zachowywalismy sie tak jakbysmy byli razem...teraz jestem tu i szlag mnie trafia jak on mi pisze ze spotkal sie z kolezanka ta czy tamta...wczoraj wrocila jego kolezanka ze anglii...spotkal sie z nia ,opisal mi cale spotkanie...ze przytulili sie na przywitanie i pozegnanie on odczul ze bylo to z jej strony takie delikatne przytulenie...poszli na boisko, dal jej kurtke,nosil ja na baranach bo ona chciala...jak zdejmowal ja z nich to kilka razy zlapal ja za tylek (niby czysty przypadek) dzis od rana u niej juz byl zeby sama nie siedziala...a mna zero zainteresowania...zero...teraz tez do niej poszedl ( bo rzekomo ona napisala do niego) i mowil ze chce sie z nia czesto spotykac...zapewnia mnie ze to tylko koelzanka...ze ja nie mam sie o co czepiac bo on chce tylko mnie...aha...dziewczyna ta ma chlopaka...dla mnie dziwne jest jej zachowanie i jego tez...nie wiem co mam o tym myslec...nie spalam cala noc z nerwow...boli mnie cholernie to ze on nie widzi problemu w tym co robi...kolezanka napisala i on juz polecial do niej...prosze pomozcie co mam o tym myslec...chcialabym by bylo dobrze ale juz trace nadzieje ze bedzie...moze to normalne zachowanie?moze nie powinnam byc zazdrosna...?a moze jestem przewrazliwiona...?pomozcie...
Przede wszystkim ustalmy czy takowy przyjaciel to Twój chłopak?? Z tego co piszesz wynika, że nie. A więc nie jesteście w związku toteż on przecież ma prawo się spotykać z koleżanką oraz ma prawo się w niej zakochać. I wygląda na to, że właśnie do tego doszedł. Dla niego to nic złego jak weźmie koleżankę na barana, pożyczy kurtki jak jej zimno, odwiedzi.. Być może on wręcz chce robić wszystko dla niej jeśli jest w niej zakochany.. "i mowil ze chce sie z nia czesto spotykac..." To zdanie mówi samo za siebie. Wiesz, jeżeli on traktuje Cię jak przyjaciółkę to dla niego normalne jest, że Ci o tym wszystkim mówi, bo przecież przyjaciele mówią sobie o wszystkim. Napisałaś, że NIBY on się w Tobie zakochał.. Co znaczy "niby"? Powiedział Ci? Sama wnioskujesz?
Możliwe jest to, że chłopak jeszcze nie wie czego chce.. tzn nie jest pewny życia z Tobą w związku.. Albo po prostu brakuje mu Ciebie przez to, że wyjechałaś i zastępuje sobie Ciebie koleżanką. Możliwe też, że specjalnie tak mówi, bo ma do Ciebie poczucie winy, że Cię nie ma obok Ciebie i żebyś żałowała.. Ale.. Ja sobie mogę tylko gdybać.. Ty też. I nigdy się nie dowiesz co on ma na myśli dopóki z nim o tym nie porozmawiasz. Postaw sprawę jasno i zapytaj go o uczucia do Ciebie, czy przypadkiem trochę nie ugasło. Prawdopodobnie odpowie Ci, że nie, że wszystko jest w porządku, także będziesz musiała głębiej dociekać. Może powiedz mu, że Ciebie to boli, że on się tak spotyka z koleżanką, może coś do niego dotrze.. Tylko jak jest w niej zakochany to po prostu oszczędzi Ci szczegółów z ich spotkań żeby Cię bardziej nie ranić..
A jak tak bardzo drażni Cię koleżanka z angli, to skoro ona ma chłopaka to zdobądź jego numer i napisz mu żeby pilnował swojej dziewczyny jak mu jeszcze na niej zależy..
Mowil ze mnie kocha...mowilam mu ze mnie to boli ze tak postepuje a on zebym dala spokoj...wczoraj sie oto poklocilismy, napisal ze i tak bedzie sie z nia spotykal a jej chlopak to "cipa" wiec jak bedzie mial jakies wonty to mu da w ryj...
Ojej.. Jakbym była w Twojej sytuacji to obrałabym cel: obojętność. Uwierz, to strasznie boli mężczyzn : ) Zachowuj się jakbyś wcale nie była w nim zakochana, a on to Twój kolega.. Chce żebyś dała spokój to daj.. Bo wygląda na to, że i tak nic nie wskórasz skoro on mówi, "ze i tak bedzie sie z nia spotykal" Postawił kropkę nad "i" i nic więcej go nie obchodzi.
Rozmawiaj z nim normalnie, trochę bezuczuciowo. A jak będzie Ci pisał jakieś czułości to traktuj to nieco chłodno. Kiedyś możesz nawet zapytać co tam u koleżanki z angli? Tylko nie tak złośliwie : ) Albo sama po jakimś czasie zacznij mu opowiadać o nowym koledze, którego ostatnio poznałaś : D Chłopaki jak widzą konkurencje to zupełnie inaczej się zachowują..
Z własnego doświadczenia wiem, że obojętność boli i może dać nieźle chłopakowi w dupę.
5 2012-03-14 13:16:02 Ostatnio edytowany przez patka90 (2012-03-14 13:21:57)
On jest zazdrosny o mnie cholernie...tak bynajmniej wnioskuje jak pisze jemu o koledze...wtedy sie wkurza i pisze mi zebym szla do niego...moze obojetnosc cos da,ale on jest strasznie uparty wiec watpie...Ale czuje ze ja mu staje sie obojetna a on oszukuje siebie samego z uczuciami co do mnie, ma on powodzenie duze u dziewczyn...wiec juz nie wierze w to ze "bedzie czekal na mnie" jak mowil. Moze jednak nie warto sobie zaprzatac nim glowy ...
6 2012-03-14 13:57:10 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-03-14 14:17:20)
patka, a ile on ma lat? strasznie infantylny jest..te jego opowieści dość szczegółowe o spotkaniach z koleżanką świadczą o jego niedojrzałości emocjonalnej...i myślę, że on coś na swój sposób czuje do Ciebie, dlatego to robi...gdybyś była mu obojętna, nie opowiadałby Ci o tym..chce się poczuć macho, bo to zapewne dla niego definicja prawdziwego mężczyzny, a prawdziwy mężczyzna przecież nie tęskni, nie szlocha...czy to miłość? trudno powiedzieć...dla mnie miłość do przede wszystkim zaufanie, a tego i jemu i Tobie chyba brakuje..jeśli ten związek w ogóle przetrwa na odległość, to dopóki on nie dojrzeje, szczęśliwa nie będziesz...chyba że uwielbiasz emocjonalne huśtawki, bo wydaje mi się, że taki typ facet potrafi je często fundować.
co do okazywania mu obojętności...owszem, takie sposoby działają, ale na facetów, którzy są na tyle dojrzali, żeby umieć wyciągać odpowiednie wnioski z kobiecego zachowania..wątpię, żeby on to potrafił...wydaje mi się, że raczej obojętność w stosunku do niego będzie miała odwrotny skutek..będzie chciał Ci tym bardziej udowodnić, jakie to on ma powodzenie i może mieć każdą...
On ma 20 lat...niestety lub stety jestem starsza od niego...nie byl nigdy w powaznym zwiazku..nie wie jak mnie boli to co on robi, ale jego zachowanie dla niego jest normalne a ja sie czepiam o nic. On byl kiedys w tej dziewczynie zakochany,chcial do niej wyjechac do Anglii i mam wrazenie ze chyba nadal cos czuje do niej,bo mowi ze jest fajna i ja lubi...moze ja jestem jakas przewrazliwiona i rzeczywiscie sie czepiam o nic...ale przejechalam sie juz w zwiazku na tym ze kolezanka wazniejsza niz ja.
8 2012-03-14 14:51:09 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-03-14 15:08:41)
nie wie jak mnie boli to co on robi,
wie, bo mu mówiłaś, chyba, że nie potrafi słuchać...
przejechalam sie juz w zwiazku na tym ze kolezanka wazniejsza niz ja.
powinien to mieć na względzie..a nie ma...
żeby było jasne, w spotkaniach z koleżankami nie ma nic złego...każdy ma prawo..Ty też masz prawo do spotykania się z kolegami...Ty mu nie ufasz, nie ufasz w jego słowa, że Cię kocha, wątpisz, że zaczeka na Ciebie...oczywiście nie może być tak, że koleżankom poświęca się całą uwagę, a partnerce nie okazuje się zainteresowania...a napisałaś, że tak jest u Ciebie, tylko na ile te słowa mają się do rzeczywistości, a na ile sama nadajesz całej sytuacji czarnego koloru..jeśli rozmowy z nim Cię nie przekonują, że to tylko koleżanka, że ją tylko lubi, to cały ten pobyt za granicą Cię wykończy...albo zaczniesz mu ufać, albo powiesz mu, że na związek zdecydujesz się, jak dojrzeje do niego...a pytałaś go szczerze i spokojnie, co on czuje do tej dziewczyny? skąd wnioski, że dalej może być w niej zakochany?
No tak jest...wczoraj poszedl do niej rano by nie siedziala sama wrocil jakos po 15...popisal ze mna ze 2 godziny i poszedl do niej , bo ona chciala sie znowu spotkac...No ten pobyt tu mnie wykonczy , ale innego wyjscia nie mam...Mowi ze kocha...ze chce byc tylko ze mna...Ja tak nie potrafie jak on robic...i przez to jak napisal , ze i tak bedzie sie z nia spotykal , nie wiem co mam myslec. Chce mu ufac, ale chyba nie potrafie...Nie bede nic pisac do niego, moze on sam sie pierwszy odezwie. Jesli nie to wszystko bedzie jasne... Mowil tylko ze ja lubi, bo jest fajna i bedzie sie z nia spotykal...a ja mam inne odczucie, ze zaczyna do niej cos czuc.
To może ja się zapytam: mówił, że kocha, czy że jest zakochany? Bo to różnica. Ja z moim przyjacielem mówimy, że się kochamy (jak brat i siostra, żebyście mnie źle nie zrozumiały), i potrafimy chodzić za rękę, przytulać się i tym podobne, a oboje kogoś mamy i nasze drugie połówki wiedzą o tej relacji. Może jemu właśnie o coś takiego chodzi, a nie o to, że od razu parą macie być?
11 2012-04-03 20:18:41 Ostatnio edytowany przez iruda (2012-04-03 20:19:30)
I tu jest pomieszanie z poplątaniem: intymność powinno zostawić się tylko dla partnera. Powinno dać sie sobie prawo do intymności wyłącznie w związku.
Mój m. tez zawsze miał "koleżanki". Jest uzależniony od seksu i miłości i zawsze musiał miec jeszcze kogos, kto bedzie mu dostarczał romantycznych uniesień, do kogo bedzie wzdychał, tęsknił.
Tzn. ja nie mówię, żeby intymność na prawo i lewo rozdawać, ale chodzi o to, że przyjaciela można kochać jak brata, traktować jak brata itd. A partner to partner - dla niego w sumie wszystko jest zarezerwowane.
Intymnośc to również tajemnice, sekrety, wspólne fantazje...
No dobrze, ja to rozumiem, jestem tego świadoma, ale czy (zgodnie z Twoim tokiem myślenia) to ma oznaczać, że trzeba zerwać przyjaźń, bo się kogoś znalazło? Związek równie dobrze może przecież nie przetrwać, a przyjaźni już w tym wypadku odbudować się nie da.... Czyli, reasumując: podwójna strata.
Jezeli przyjaźń ma zbyt intymne cechy, to nie jest przyjaźń tylko bliski związek, a to jest destrukcyjne dla myslenia o relacjach.
Niektórym sie wszystko w zyciu miesza.
Ok, więc jak mam przyjaciółkę/ przyjaciela, która/ który mnie przytuli gdy mi źle albo powygłupia się ze mną itp. to coś jest nie w porządku? A jak to przyjaciółka to może jestem lesbijką? hmm... I uwierz, w moim życiu się wszystko nie miesza, bo mam na temat relacji zdrowe, normalne poglądy i potrafię rozróżnić przyjaźń i związek.
Ok
Mój m. tak twierdzil przez 22 lata naszego wspólnego zycia.
A od przytulania, gdy źle, jest partner, najbliższy. A nie szukanie boków u "przyjaciela"
Ok
Mój m. tak twierdzil przez 22 lata naszego wspólnego zycia.A od przytulania, gdy źle, jest partner, najbliższy. A nie szukanie boków u "przyjaciela"
Co twierdził? Bo trochę nie sprecyzowałaś.
A co do przytulania się- a jak partnera w pobliżu nie ma? Albo kiedy właśnie na temat związany z nim chcę się wyżalić (ok, rozmawia się z nim wtedy, ale czasami po prostu trzeba się wypłakać)?
iruda napisał/a:Ok
Mój m. tak twierdzil przez 22 lata naszego wspólnego zycia.A od przytulania, gdy źle, jest partner, najbliższy. A nie szukanie boków u "przyjaciela"
Co twierdził? Bo trochę nie sprecyzowałaś.
To, o przyjaciółkach ;-)
No przecież, to moja przyjaciółka, musiałem ją pocieszyć, musiałem pojechać, musiałem pomóc, musiałem jej to napisać, itp. itd
A co do przytulania się- a jak partnera w pobliżu nie ma?
Jak partnera w poblizu nie ma, to sie nie tulimy do innego partnera.
To chyba oczywiste ?
Albo kiedy właśnie na temat związany z nim chcę się wyżalić (ok, rozmawia się z nim wtedy, ale czasami po prostu trzeba się wypłakać)?
Tak, to wtedy koniecznie trzeba szukać bliskiej relacji z kimś innym, bo to zdecydowanie pomaga w zwiazku.
Nie chodzi o szukanie relacji z kimś innym, tylko o przyjaciela, którego zna się od piaskownicy. I nie chodzi też o mieszanie się w związek osoby 3. Zresztą, Ty chyba też wolałabyś w takiej sytuacji porozmawiać z kimś, kto przez całe życie cię pocieszał, wyciągał z dołków itp. niż ryczeć w poduszkę, prawda?
A tak w ogóle, nie róbmy off-topic'u ![]()
jesli wiecej czasu poswieca kolezance, w ktorej byl kiedys zakochany to chyba sprawa jest prosta ![]()