Swój problem postaram się opisać jak najzwięźlej, chociaż wyjdzie z tego i tak pewnie niezłe opowiadanie.
Poznałam pewnego mężczyznę w październiku zeszłego roku. Z założenia miała to być przelotna znajomość, kilka słów z nudów, od czasu do czasu napisanych na komunikatorze. Byłam cały czas w związku, który się sypał, ale nadal zależało mi na moim ex. Gdy zdecydowałam się zakończyć tamten związek w grudniu, kontakt z owym panem się odnowił. Początkowo pisałam z nim tylko po to, aby na chwilkę przestać myśleć, jak mi przykro z powodu rozstania. Z biegiem czasu zaczęłam się wkręcać w tę relację, zauważyłam jak bardzo ten pan różni się od mojego byłego, jak świetnie potrafimy się dogadać. Po miesiącu dość intensywnego kontaktu przez internet spotkaliśmy się. Pierwsze 2 spotkania zakończyły się tylko grzecznym buziakiem na pożegnanie. Na następnych dwóch trochę nas poniosło, doszło do tzw. pettingu. Nie ukrywam, że pewnie przez te "incydenty" zaangażowałam się w tę relację jeszcze bardziej. Nigdy dotąd nie było mi z nikim tak dobrze, mimo że skończyliśmy jedynie na pieszczotach. Teraz nie mogę już przestać o nim myśleć, potęguje to też fakt, że spotykamy się tak rzadko (mam też wrażenie że zawsze dzieje się to z mojej inicjatywy).
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie należę do osób, które potrafią stać z założonymi rękami i czekać, chociaż tak radzą mi moje wszystkie przyjaciółki. Od pierwszego spotkania minął już ponad miesiąc, widzieliśmy się zaledwie 4 razy i tak jak już wspomniałam, mam wrażenie że było to bardziej z mojej inicjatywy. Ja się bardzo zaangażowałam (tak, wiem że to głupie), natomiast nie widzę zaangażowania z jego strony. Wprawdzie napomknął mi kiedyś, że nie jestem dla niego pierwszą lepszą, że przegadaliśmy nie jeden dzień i nie jedną noc, i wytworzyły się między nami jak on to ujął "pewne emocje". Nie wiem, czy powinnam się sugerować takimi szczegółami, ale sposób w jaki mnie obejmował, gładził i całował- musiał coś znaczyć, mam wrażenie że to wszystko nie mogło być udawane, że mało kto jest aż tak dobrym aktorem.
Co prawda, kontakt internetowy się między nami nie urwał, dalej ze sobą piszemy z podobną intensywnością co kiedyś.
Jednak wydaję mi się, a przede wszystkim tego nauczyła mnie przeszłość, że gdyby mu na mnie zależało bardziej niż na koleżance którą traktuje się jako plan "b" na nudę, częściej inicjowałby spotkania.
Biorę pod uwagę też fakt, że ma dużo zajęć- chociaż.. mimo wszystko, gdyby chciał, czas który spędzamy na komunikatorze moglibyśmy zamienić na czas w realu.
Mam wrażenie że jestem jedną z tych naiwnych dziewczyn które wyobraziły sobie za dużo. Nigdy nie pomyślałabym, że będę szukała wsparcia na forum, ale też nigdy nie miałam jeszcze takiego mętliku w głowie. Dziękuję za poświęcony na czytanie tego postu czas, mam nadzieję że ktoś wytrwał do końca. ![]()
nie wiem jaka jest dokladnie sytuacja miedzy wami....ale wydaje mi sie ze on niestety chcial tylko sexu...to ze on mowil Ci ze nie jestes dla niego pierwsza lepsza nie oznacza ze powiedzial Ci prawde.Gdyby mu na Tobie zalezalo...to napewno czesciej byscie sie spotykali.
Cudow nie ma:) A facet jak chce to zrobi wszystko, zeby zdobyc kobiete.
ps. masz ode mnie wiadomosc na priv ![]()
pozdrawiam