Witam,wiele rary czytalam wasze forum i powiem szczeze ze bardzo mnie podnosilo na duchu.Proszę pomozcie.Jestem z zwiazku 6 lat różnie to bywała,trzy lata temu zacząl pisac z koleżanką na gg jak to mu ze mna zle ,ze ciagle sie klocimy,przyłapalam go i odeszlam .Przyjechl przeprosil i poprosil mnie o rekę,nawet podobno dojzal do roli tatusia .Dwa lata temu zaszlam w ciąze i poszlam na zwolnienie,w domu ciagle ja pracowalam on wogole nie mial na uwadze ze jestem w ciazy ,wychodzil do przcy i mial mnie w nosie .Po urodzeniu postanowilismy zalozyc wspolnie firme aby podratowac budzet domowy a synkiem zajela sie babcia,ja rano do pracy ,po pracy dom dzieci itp.On jak mial chwile nic nie robil siadal na komputer i gral w gre,jak mu zwracalam uwage to tylko slyszalam ze tylko klocic sie potrafie nic wiecej a on caly dzien pracuje bo sa rachunki do zaplacenia.Firme zalozylismy w czerwcu i niestety duzo bylo pracy ,w listopadzie zaczal chowac przedemna telefon ,(zawsze moglam czytac jego sms).teraz nie ,zaczelam go podejrzewac o sms z jakas dziewczyna .W TEDY TYLKO SLYSZALAM ZE COS SOBIE UBZDURALAM .Przez przypadek zauwazylam ze pisze z dziewczyna na febooku,zrobilam mu awanture ze mialam racje i ze skoro jestem taka suka i mu tak zle to niech sobie zmieni bo z nami koniec.Chcialam sie wyprowadzic i zabrac dziecko ,on mi je zabral i uciekl do swoich rodzicow,tamci mino ze bylo miedzy nami dobrze staneli w jego obronie i powiedzieli ze dziecka mi nie odadza a jego siostra powiedziala ze sobie cos ubzduralam i tylko rodzine rozwalam ,zaczeli mnie straszyc sadem.W tej chwili nie utrzymuje z nimi onktaktow a dziecko daje na pol godz w niedziele.Facet poprosil o szanse bo on nic zlego nie zrobil ,potrzebowal sie tylko komus wyzalic ,wiec wyjechalam aby ochlonoc i dalam mu sznse ,na moje pyanie czy z zadna dziewczyna nie sms.odpowiedzial ze nie.Miedzy czasie byly urodzinki synka i nie poprosilam rodziny mojego bylego na nie ,wiec kolejny konflikt.Po namysle powiedzialam mu ze skoro mu nie ufam to nie zbudujemy zwiazku i ze lepiej sie roztac w zgodzie ,on sie zgodzil.Skozystalam z okazji i go wypytalam czy mialm racje czy nie bo na przyszlosc chce wiedziec czy ufac swojemu instyktowi,on powiedzial ze tak sms z bylam kursantka(ma osrodek szkolenia kierowcow).a mnie cos trafilo ale sie opanowalam ,wiec dalej go wypytywalam czy nic po za tym,on ze nie byly dwa sms typu:co u ciebie slychac jak tam synek ,drugi z zyczeniami wigilijnymi Okazalo sie ze porar kolejny mnie obgadywl jak to ja zla bo sie z nim kloce itp.Wczoraj dal mi tel i podajac sie za niego napisalam czy nadal chce sie z nim umowic a ona odpisala ze jak najbardziej tak.wiec ja sie jej przestawilam i napisalam ze go w tym momecie wkopala doda ze on pzry tym byl.Aon mi odpisala ze mu wspolczuje takiej starej ,glupiej baby ktora daje dupy facetowi i naciaga go dziecko.to byl koniec ale oczywiscie on nie ma sobie nic do zazucenia bo przeciesz jej odmowil i to ja rozwalam rodzine i robie krzywde nie tylko jemu ale tez i synkowi.Jak bym chciala to bym mu wybaczyla i dala szanse bo nie zdradzil mnie.Prosze pomuscie
.Napiscie czy w takiej sytuacji wybaczylibyscie ?
Myślę, że to już nie ma sensu. chyba, że zmieni się o 100%, bo jak widać stosuje jakieś gierki, nie mówi prawdy itp.
No ale macie dziecko i ono jest ważną częścią związku, więc musisz wiele rzeczy przemyśleć. Więc może póki co się wyprowadź, tzn nie wracaj do niego, a jak coś się poprawi to zawsze możecie do siebie wrócić.
Dzieki na takie slowa czekalam,myslalam ze nie mam racji).wiem ze sie nie zmieni bo juz raz tak zrobil nie nauczyl sie na bledzie.On nadal uwaza ze nic nie zrobil jest niewiny,i to jest najgorsze w tym wszystkim.Bo dla niego to nic zlego ze swoja narzeczona obgadywal z innymi kobietami(.Uwaza ze sobie cos uroilam i sie sama nakrecam ,ale juz taka jestem .Masz racjie piszac ze skoro mamy dziecko to powinam mu dac szanse tylko po co ?.Zwiazku sa dobre i zle chile a niestety jest strasznym leniem jezeli chodzi o obowiazki domowe i rodzinne,a mimo ze staram sie machac reka bo jak coos powiem to on uwaza ze sie tylko czepiam i kloce to po co mi taki facet.zeby dac mu szanse musialabym mu wybaczyc i zaufac w 100% a nie jestem wstanie,zrobil raz i drugi to kto wie czy nie trzeci skoro przy takich trodnosciach obgaduje mnie z innymi panienkami.Boli mnie tez to ze wszystkim wmowil ze sobie cos ubzduralam skocil mnie ze swoimi rodzicami .ech ,,,,,
Jak zobaczyłam temat wątku to pomyślałam, że facet Cię faktycznie zdradził. I tak czytam i czytam czekając na ten kulminacyjny moment, a tu nic. Kobieto, o co Ci w ogóle chodzi? "Zdradził" Cię, bo się zwierzał koleżance? Nie ma prawa wyrażać swojego zdania, skrytykować Cię? Nie ma prawa mieć koleżanek? Skoro go tak kontrolujesz i robisz afery o rozmowy na facebooku to wcale się nie dziwię, że ma potem na co narzekać... I rodzinę rozbijasz przez taką głupotę? Chyba nie dojrzałaś do związku... Ile masz lat w ogóle? Bo piszesz jakbyś miała 15.
A niby gdzie miałabyś mieć rację?? Z tematu postu wynika, ze facet Cię zdradził. W poście nigdzie nie natknęłam się na TĄ SYTUACJĘ... Rozmawiał z koleżanką i się pożalił... No i co?? A rozmowy zabronione są w naszym kraju... Z drugiej strony, Ty mówisz o zaufaniu, a on co ma powiedzieć?? Rozmowy kontrolowane?! Sprawdzanie telefonów, rozmów na GG - co Ty w szpiega się bawisz... Sama zaufania do faceta nie masz, a od niego chcesz mieć...
Kurcze nie wiedziałam, że obgadywanie a tak naprawdę powiedzenie co na sercu leży to w dzisiejszych czasach zdradą się nazywa... WOW!!
Kobieto otrząśnij się! Ja się zgadzam w 100% z Twoim partnerem i podpisuje się obiema rękoma pod słowami, że sobie coś ubzdurałaś... Czy Ty nie masz koleżanek/kolegów, którym mówisz jak się czujesz, jak Twoje samopoczucie itd? Nawet swoim rodzicom możesz takie coś powiedzieć i znając życie w tym momencie zaprzeczysz gdy uznam, że to jedno i to samo...
Nie poszedł z kobietą do łóżka, nie spotyka się z nią po kryjomu, nie prowadzi podwójnego życia... To, ze inna ma na niego chrapkę to prosze bardzo, liczy się to że on do niej nie idzie!! A także to, że ma dużo cierpliwości względem Twojej osoby.
Porządnie zastanów się nad swoim postępowaniem, bo to raczej nie TY ale ON powinien się zastanowić czy dać Waszemu związkowi szanse... Jak głupi i pewnie zapatrzony przepraszał i kajał się za niewinność, aby wyszło na Twoje. Przejrzyj na oczy, ze on nic złego nie robi... Tylko mówi, żali się, no komuś musi się wygadać, bo zapewne gdyby Tobie to powiedział Ty zrobiłabyś mu mega awanturę, bo takiej wspaniałej kobiecie jak Ty nie wolno nic złego powiedzieć... ![]()
Witam,wiele zlego napisaliscie pod moim adresem ok moze na to zasluzylam i musze zastanowic sie nad soba .Ale moze powinam wam napisac wszystko abyscie mnie lepiej poznaly .Po pierwsze wszystko bylo ok dopuki nie zaszlam w ciaze i nie utylam ,wtedy zaczely sie schody,mialam ciaze zagrozona wiec cala ciaze siedzialam w domu .Mialam zalecenie wieczorne spacery i basen,oczywiscie otym mu powiedzialam.No coz slyszalam tylko ze jest zmeczony bo calymi dniami pracuje ,ok nie klocilam sie bo tak faktycznie bylo ,wiec wychodzilam wieczorami na balkon i odychalam swiezym powietrzem,o basenie mowy nie bylo ,dodam ze sama nie moglam wychodzic bo mdlalam.HMM ktoregos dnia zadzwonila do mnie kolezanka z uczelni zapytac sie o moje zdrowie i czemu moj facet sam chodzi na silownie a ja nie kozystam z basenu bo szkoda bylo by poniewaz sa zajecia dla osob ciezarnych,myslalam ze zle uslyszalam .Z moim facetem rozmawialismy na ten temat i sie zgodzilam zeby znalazl sobie silownie bo ma siedzacy tryb pracy ale tak po cichu nic mi nie powiedzial,zapytalam sie go on oczywiscie zapszeczyl jak ja do niego ze kolezanka do mnie dzwonila bo chodzis do niej na silownie .przyznal sie ze chodzi z kolega,pozniej ze i siostro .wiec jak ja mialam sie nie wkorzyc skoro jest taki zmieczony zeby ze mna nie wyjsc na spacer albo na basen isc a dla kolegow nie jest zmeczony i tu tez byla awantura przyznaje sie.po urodzeniu dziecka nic nie robil kompletnie nic bo ja oczywiscie nie pracowalam tylko on .ok .Ale poszlam do pracy i co sie okazalo ze ja zakszanialam w pracy dziecko odawalam do jego matki a on mial niby byc taki zajety praca a okazalo sie ze siedzial na grach i rozmawial z kolezankami.Piszecie ze kazdy moze miec ok nie ma problemu .Po skaczonej pracy zajmowalam sie dzieckiem i domem ,bo klienci byli dostepni tylko wieczorami ok,rozumialam to ,ale nie zgadzam sie z tym iz nie mogl w ciagu dnia wyjsc z synkiem na dwor czy tez zamiast grac na komputerze umyc naczynia.ja mam ciezka prace fizyczna ,on umyslowal tez jest to ciezka praca nie umiejszam sobie tego ale pamietajcie ze to on ustawial sobie godz pracy ja nie .Napisaliscie mi ze to nie zdrada ja sie tak w tedy poczulam a skad mam miec pewnosc ze nie mial kogos na boku ? sorry ja w domu siedzialm z dzieckiem.Jestem ciekawa jak wy byscie sie poczuli kiedy tyrasz od rana do nocy aby bylo wszysko ok ,mial ugotowane ,posprzatane ,dziecko dopilnowane ,ty padasz na pysk .ja probowalam z nim rozmawiac mowilam mu ze jestem przemeczona nawet on to przyznal gdyz widzila moje cienie pod oczami.Piszecie mi tu ze to nic zlego ze skarzyl sie jak mu to ze mna zle,mnie to zabolala i to bardzo bo jestem ciekawa jak wy byscie sie czuly jak tak sie staracjie a waszym jedynym bledem jest to ze krocicie sie o odrobine czasu dla siebie i co w nagrode dostajecie ,ze wasz facet obgaduje was z inna ,super .Dla was to nie zdrada dla mnie tak ! poz Nie zycze nikomu takiego partnera poz
.
sorry ja w domu siedzialm z dzieckiem.Jestem ciekawa jak wy byscie sie poczuli kiedy tyrasz od rana do nocy aby bylo wszysko ok ,mial ugotowane ,posprzatane ,dziecko dopilnowane ,ty padasz na pysk
nie Ty pierwsza i nie ostatnia na tym świecie, która zapiernicza na pełnych obrotach w domu, przy dzieciach (nie dziecku, ale dzieciach) i też pada na twarz... Również bywają zmęczone, ale czy robią z tego wielki problem?? Nie wydaje mi się... Każdy jest kowalem własnego losu i skoro tak masz, to tak najwyraźniej chciałaś mieć...
Piszecie mi tu ze to nic zlego ze skarzyl sie jak mu to ze mna zle,mnie to zabolala i to bardzo bo jestem ciekawa jak wy byscie sie czuly jak tak sie staracjie a waszym jedynym bledem jest to ze krocicie sie o odrobine czasu dla siebie i co w nagrode dostajecie ,ze wasz facet obgaduje was z inna ,super .Dla was to nie zdrada dla mnie tak !
Wiesz jeśli Twoim "jedynym" błędem jest to, iż kłócisz się o odrobinę czasu dla siebie, to wybacz ale źle postępujesz... Czy od razu musisz się kłócić? A nie możesz przed faktem dokonanym postawić faceta. Wraca z pracy a Ty mówisz "Wychodzę na basen/do koleżanek, wrócę za 2 godziny. Dziecko zjadło, a Ty obiad masz na kuchni" i wychodzisz... To nie jest trudne, trzeba czasem tylko użyć głowy... Piszesz, jakbyśmy się czuły, gdy się staramy [...], wiesz każda z nas się stara aby w związku było dobrze, ale moim zdaniem w tym momencie starasz się wybielić i obrócić kota ogonem i pokazać nam jaki to on jest zły, niedobry...
Powiedz, ile Ty masz lat kobieto, że nie umiesz postępować w życiu??
Ja nie przeczę, że może Cię zaboleć to, że facet żali się innej (każdą by to zapewne w jakiś sposób ruszyło) ale to na pewno nie zdrada (jesli nie wiesz czym ona jest, poczytaj na internecie).
mam 33 lat umie sobie radzic ,nie wybielam sie .mam corke 11 moj maz umarl byl dobrym ojcem i mezem ,wspolnie pracowalismy i dzielilismy obowiazki,nie klocilam sie o odrobine czasu dla siebie .ale rozmawialm a on nadal uwazal ze on nie ma czasu.co w tym zlego ze chcialam go mnie poza tym nie o siebie sie klocilam a on to aby spedzil godz lub dwie z synkiem czy to zle ,jesli tak uwazasz to twoje zdanie kazdy ma prawo go miec.Piszesz mi ze powinam go postawic przed faktem dokonanym uwiesz probowalam tylko ze to bylo tak ze ja w dzi on w dzi jak ja do niego zeby dal mi sie tylko umyc to jak zwykle nie da rady.Piszesz ez pawinam mu powiedziec cytuje ciebie.*obiad jest ,posprzatane,dziecko nakarmione a ja ide na basen,sorry ale moze mu dziekowac za to ze wogole jest i mu podac obiadzic do lozka ,sorry cie ale to juz leka przesada z twojej strony ,kazdy jest kolale swego ..... racja ale wiesz jak postanowilismy zalozyc rodzinne podzial obowiazkow mial byc ,masz racje to moja wina bo go tego nauczylam ale nie chcialam sie klocic i co teraz mam jak zaczelam o swoje walczyc to jestem tom zla ,ok moze i nie mam racji ale taka jestem wiedzial ze tego nie toleruje i obiecal mi ze tak juz nie postapi a jednak .....Coz przyznaje krytyke moze nie mam racji amoze mam .coz nie moge przebolec tego ze tak postapil i nie umiem zapomniec ,to boli moze ty bys umiala ja nie .poz
Właśnie, zauwazyłaś swój błąd - przyzwyczaiłaś go do tego, ze tak ma - podane, posprzątane. A teraz cierpisz...
Masz rację, zapomniałabym że mój facet gadał z koleżanką o mnie. Masz rację zapomniałabym o tym, że mu cięzko było i musiał się komuś wyżalić. Ale starałabym się porozmawiać o tym, naciskałabym na rozmowę, spokojnie prosiła, nie prowadząc do kłótni, które u Ciebie ciągle sie pojawiają. Może masz problemy z nerwami (pomyslałaś o tym?). Skoro z poprzednim mężem umiałaś rozmawiać, czemu z tym panem nie umiesz? Nie pisz, ze to nie Ty się kłócisz, bo nie uwierzę. Wina leży po obu stronach - zapamiętaj to sobie. Nie dajecie rady, to idź do specjalisty, na terapię rodzinną... Dorosła niby kobieta a nie umie o tym pomyśleć...
Ponadto źle odczytałaś moje słowa. Te, mówiące o tym "posprzątane, obiad gotowy" tyczyło się nie tego, ze masz mu do łózka go podać, ale tego byś w ten sposób postawiła go przed faktem dokonanym, wypowiedziałą te drune słowa i wyszła, normalnie wyszła trzaskając drzwiami i odpoczęła od domowego zacisza... Twój przykład postawienia go przed faktem dokonanym nie jest tym o czym ja mówie...
No i Twe słowa "sorry ale moze mu dziekowac za to ze wogole jest" źle Ci to odejdź!! Wyjście z sytuacji jest ![]()
Masz racje i ci przyznaje ,moze i mi nie uwiezysz ale ja najpier probowalam z nim rozmawiac ale jak slyszalam ale o co ci chodzi ,to mu mowilam co czuje i jak jest mi zle i zeby mi pomogl to on w tedy sie denerwowal podnosil glos wiec ja tez go podnosilam ,to ja machalam reka i zaciskalam reby .Masz racjie piszac mi ze powinam mu wybaczyc i zapytac sie co go boli i czemu az tak bardzo potrzebowal innej.Raz tak bylo przed pojawieniem sie dziecka odeszlam bo chcialam aby mi pomagal ,bysby byli partnerami ,coz obiecal mi ze tak juz nie postapi jak cos go bedzie bolalo to usiadziemy i porozmawiamy ,i co nic obiecanki cacanki.Piszesz ze jak mi tak zle to przeciesz moge odejsc masz racjie nic trudnego ale zauwaz ze juz raz szkole dziecku zmienilam ,nie jest latwe podjac taka decyzje jak jest rok szkolny .Powiem ci tak ja mu powiedialam ze skoro mu tak zle ze mna to po co sie meczyc roztanmy sie w zgodzie ale on nie chce .i co znowu ja niby rozbijam rodzine super .mozesz wiezyc lub nie ale ja caly czas rozmawiam ,wczoraj byla taka sytuacja ze bylam umowiona i chcialam wyjsc .wiedzial o ktorej godz ,to przyjechal po jak ja juz kolezanke odwolalam bo po co miala czekac na mnie na mrozie jak nie wiem kiedy sie zjawi.NIE wiem jakiej ty jestes sytuacji ze tak mnie oceniasz ,nie wiem czy wasz dzieci i czy pracujesz mozesz cos o sobie napisac?
Ja jestem DDD (dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej) i KKZB (kobieta kochająca za bardzo), wiele przeżyłam, wiele widziałam i wiele mnie życie nauczyło jak na moje 25 latek. Przeżyłam rozwód rodziców, dodatkowe rodzeństwo, nieciekawe towarzystwo, nieudany związek, ciąże, poronienie, miałam kontakt z używkami oraz ostatnio uciekłam z toksycznego związku, gdzie byłam uzależniona od nieodpowiedniego partnera. Studiuje, zaczynam ponownie żyć i staram się walczyć dla siebie patrząc głównie na moją osobę a nie skupiać się na innych (jak to miało miejsce w czasie mojego ostatniego związku).
Moje zdanie może nie być brane pod uwagę, bo niby młoda, nie wie co życie przynosi. A jednak uważam, ze jeśli podczas rozmowy z partnerem on podnosi głos Ty powinnaś pokazać jaka jesteś neutralna na to, nie dawać się poddać emocjom (pamiętaj gniew budzi gniew). Wydaje mi się, ze dobrym wyjściem będzie spotkanie z terapeutą... Nic nie zaszkodzi a na pewno pomoże...
Czesc ,jestem tu pierwszy raz,czytam tak sobie i widze jak jedziesz po tej dziewczynie.Ja ja nawet rozumiem widac ze kocha tego lenia i duzo znosi dla dobra swoich dzieci.Wiem jak to jest ,gdyz sama to przeszlam tez bylo mi ciezko bo mieszkalam w Szkoci bez rodziny zdana na mojego chlopaka.Tak jak smutnej jej meżczyzna obiecywal ze sie zmieni tak samo moj byly.Niestety u nich zawsze jest tak samo na poczatek karmia nas obietnicami ,prosza abysmy dali im szanse jak cos zbroja a pozniej kajaja sie.Nie wiem jak u ciebie ale ja sobie bardzo dokladnie przeczytalam ,wiem ze gniew rodzi gniew ,ale dziewczyno opanuj sie przeczytaj co smutna napisala( ze ona probowala z nim porozmawiac ale on udawal greka ,ze niewie o co jej chodzi) ,przepraszam cie ale mnie to by wpienilo.Ona dala mu szanse ,wybaczyla zapomniala o tej kolezance z gg i zyla dalej,probowali sobie ulozyc zycie i co i nic .On ponownie to uczynil.Chlopak mial z nia zle?,posprzatane,ugotowane i dzieci przypilnowane,zapierniczala aby na nic im nie brakowalo , a on co ,tylko swoje sprawy i komputer.Napisalas ze jest sama sobie wina ,ja ja rozumiem bo tez robilam wszystko sama bo nie bylo sensu sie czepiac ,tez slyszalam ze zawsze to samo .Jestem tego zdania ze brudy pierze sie w wlasnym gniezdzie.Nie rozumiem tylko skoro to nie byla kolezanka a byla kursanka ,to czemu mial jej nr telefonu,wyzalil sie laluni na fejsie to po co zalil sie drugiej?.Mnie bylo latwiej ,nie mialam dzieci wiec spakowalam sie i ucieklam teraz mam meza ,ktory nawet nie ma nr tel kolezanek z pracy ,mamy malego babla i on mi duzo pomaga,dodam ze on pracuje a ja siedze w domu ,noi co z tego .Wraca z pracy idzie myc gary albo synem sie zajmuje i tez jest zmeczony !Piszesz smutnej ze jak jej zle to powina odejsc ,jasne spojrz ze jest rok szkolny a ona juz raz przez niego zmieniala szkole dziecku.Nie wiem jak bym postapila w takiej sytuacji ale jak zle mu to powinien jej powiedziec a nie udawac ze nic sie nie stalo i ze jest niewiny bo jest zawiodl jej zaufanie,a to jest w zwiazku bardzo wazne.Piszesz ze( nie powina kontrolowac telefonu)przeciesz tego nie robila ich tel byly na legalu ,nie mial nic przecil ze bierze jego telefon,a on ze on.Raptem jak mu bylo zle i z lalka pisal ,dylek jej smarowal to juz nie moze.Nie dziwie jej sie ze zaczela go podejzewac ,kazda z nas by tak postapila.Oklamal ja raz ,prosto w oczy i ty piszesz jej ze powina zapomniec dac mu szanse hahah dobre.Niby ona sie wybiela .przeciesz pisze dziewczyna ze sie z nim klocila a kto pierwszy zaczol to juz nie istotne boli ja to sie kloci!A co on zrobil,naopowiadal tej paniece ze jest mu zle .prosze cie zapierdala dziewczyna a jemu zle,to kto tu sie wybiela!Smutna uwazam ze masz racjie ,wyprowadz sie ,uloz sobie zycie to ze macie ze soba dziecko to nie koniec swiata,itak ci nie pomagal dawalas sobie rade sama to tez dasz sobie rade na swoim.Aon moze sie czegos nauczy,bo dla mnie jest swinia ze dupe ci obrabial z innymi ,ja bym mu nie wybaczyla itak cie podziwiam ze dajesz rade .Glowa do gory ![]()