czyja wina? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: czyja wina?

witam  bylo nie bylo jestem facetem ale prosze o rade tutaj (bez wieszania psow na mnie) w kwietniu 2011 mialem rozprawe rozwodowa na ktorej sad nie dal mi rozwodu poniewaz zona powiedziala ze mnie "kocha",po  powrocie do domu doszlo do slownej przepychanki gdzie powiedziala mi po 2 godzinach od rozprawy tu cyt. "zebys wulgaryzm zdechl." nie dostalem rozwodu !!!!! w sierpniu 2011 po raz drugi wystapilem o rozwod tym razem z winy zony  (pozwalala sobie na bicie mnie)nie oddawalem  bo wiedzialem ze dla mnie moze sie to zle skonczyc w styczniu tego roku mialem rozprawe gdzie dowiedzialem sie od pani sedzi ze zona takze wniosla pozew w listopadzie 2011 z moja wina.Pod koniec sierpnia poznalem  kobiete z ktora sie widuje  ale nie pokazujemy sie publicznie zona jakos do tego doszla i probuje mi wcisnac w buty ze to dla niej zostawilem ja ,Z zona jestem w oddosobnieniu od wrzesnia 2010 znaczy nie sypiamy ze soba ,sam sobie gotuje ,piore ,sprzatam tylko mieszkamy nadal w jednym domu .Chcialbym sie dowiedziec czy  moze zostac udowodniona mi wina  ze to ja jestem winny rozpadu malzenstwa, zona przez cale 10 lat malzenstwa nie zwracala sie do mnie po imieniu tylko bezosobowo, nigdy nie przyszla i nie rozpoczynala podejscia do kochania sie namawialem ja na porady seksuologa ale twierdzila ze nie potzrebuje ,nie potzrebowala czulosci ,przytulania itp. a teraz chce postawic mnie jako winnego i jeszcze chce miec syna ktory emocjonalnie zwiazany jest ze mna pisze do pan jako osoba a nie mezczyzna ktory chce w waszych oczach byc niewinny ,czy moge  zostac osoadzony winnym tego rozpadu z gory dziekuje za odpowiedz  lukaszo jezeli trzeba bedzie podam maila  zeby dowiedziec sie czegos wiecej.
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czyja wina?

Nie jestem prawnikiem więc mogę się mylić, ale jeżeli żona wie o twoim romansie, który jak dobrze zrozumiałam był wcześniej i użyje tego argumentu a pewnie tak to możesz dostać rozwód ale z twojej winy no i opiekę nad dzieckiem też pewno sąd przyzna jej.

3

Odp: czyja wina?

to nazywa sie romans ale nikt mnie nie przylapal z ta kobieta w lozku wiec to tylko domniemania ,a po drugie  jak dlugo mozna zyc w samotnosci i jak dlugo mozna znosic wyzwiska nawet w obecnosci dziecka .Raz powiedziala synowi "idz powiedz tatowi zeby sobie skoczyl z balkonu" sad
kiedy wrocilem ze swiat od  mamy z zagranicy powiedziala " ten samolot sie mial wulgaryzm" ona jest sobie pewna wygranej i tego ze zgarnie dom ktory wybudowalem .Czy jest jakis sposob zeby sie wogole obronic przed tym?
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

4

Odp: czyja wina?

Ale przecież nic nie dzieje się bez przyczyny, neutral kiedyś przecież ją kochałeś skoro ożeniłeś się z nią, bo siłą chyba nie zaciągnęła Cię do ołtarza? wink
Kiedy aż tak oddaliliście się od siebie? sad Poszukaj w pamięci tamtego okresu może jest tam coś, co będziesz mógł wykorzystać przed sądem. hmm

5

Odp: czyja wina?

zawsze ja prosilem zeby  zwracala sie do mnie po imieniu ona twierdzila ze nie moze,nie potrafi  5 lat budowalem dom nie slyszalem nawet jak przy ludziach mowi do mnie "ty jestes wulgaryzm" otwarly mi sie oczy dopiero jak wprowadzilismy sie do domu gdzie mieszkamy ze  jestem dla niej dla spelnieniania jej zachcianek miala wszystko co chciala sam sobie odmawialem zeby jej bylo dobrze a teraz  mowi mi jak to dobrze tyle miec nic nie robiac wrrrr ja stracilem zdrowie na budowie a ona skwitowala mnie "na inwalide nie wygladasz"!!!
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

6

Odp: czyja wina?

Nie jest najlepiej,ale nie beznadziejnie smile.
Jeżeli chodzi o syna to musisz się pogodzić z tym,że żona otrzyma opiekę nad nim a ty tylko walcz o jak najwięcej dni,które sąd wyznaczy na spotkania z tobą.
A co się tyczy winy to faktycznie udowodnienie winy będzie trudne. Dobrze by było gdybyś przedstawił w sądzie świadków,którzy potwierdzą twoje słowa dotyczące wulgarnego traktowania Ciebie.
To czy jesteś całkowicie niewinny rozpadu waszego związku to wiesz tylko ty......przecież chyba jak się pobieraliście to musiało być między wami uczucie........tylko "coś" później to wszystko "pokręciło" i stworzyło "takie małe rodzinne piekiełko".
Ja mam troszeczkę podobny problem rozwodowy i chociaż nie mamy już dzieci małoletnich ,dla których utrzymanie tego małżeństwa miałoby sens to mój mąż robi wszystko,żeby mi pochrzanić resztę życia.
Ale się nie daję i walczę na każdej kolejnej sprawie i kiedy to się skończy....nie wiem,ale się nie poddaję.
Musisz też byc twardy i moja dobra rada.....nie okazuj przed żoną swoich emocji...nie dawaj się sprowokować...twoja radość będzie dla niej największą karą.

7

Odp: czyja wina?

a co do dziecka  w pozwie rozwodowym zaznaczylem ze chce aby syn przeszedl badania psychologiczne pod katem z kim jest bardziej zwiazany emocjonalnie tego chyba sad nie moze uchylic ?! bede walczyl ile sie da ale czasem placze a jestem doroslym facetem 35 lat mam bo widze ze jej chodzi tylko o pieniadze nawet dobro dziecka przedklada nad nie ...

8

Odp: czyja wina?

dobry duszku forum jak dlugo moze toczyc sie taka sprawa ????

9

Odp: czyja wina?
lukaszo napisał/a:

zawsze ja prosilem zeby  zwracala sie do mnie po imieniu ona twierdzila ze nie moze,nie potrafi  5 lat budowalem dom nie slyszalem nawet jak przy ludziach mowi do mnie "ty jestes wulgaryzm"

Jak mam to rozumieć? hmm Po jaką cholerę w takim razie byłeś z nią 10lat? yikes Dziecko, desperacja, czy co?
Szkoda mi Ciebie, sad bo widzę, że porządny chyba z Ciebie facet, ale sam się o to prosiłeś tkwiąc w tym chorym układzie, sad bo trudno to nazwać związkiem. mad

10

Odp: czyja wina?

no niestety ,chcialem odejsc ale zostalem ze wzgledu na dziecko bo chcialem by mialo ojca i mialem zawsze nadzieje ze sie zmieni ale tylko zmieniala sie na  kilka dni potem wracalo wszystko do normy ja wulgaryzm ile mozna bylo i zeby miala co chce a teraz nawet nie wiem czy  bede mogl sie starac o dom na ktorym stracilem tyle zdrowia ze szok a jestem gornikiem wiec srednia zycia oscyluje w granicach 56 lat a moja zona siedzi na kierowniczym stanowisku w biedronce zarabia wiecej niz ja i sie mi smieje w twarz sad
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza

11

Odp: czyja wina?

Przykro się czyta takie rzeczy, sad ale dasz radę. smile Górnicy to twardzi ludzie i nie łatwo się poddają, co już nie raz pokazali choćby w Warszawie. wink

12

Odp: czyja wina?

No niestety......pranie brudów przy takich rozwodach to niestety nie "pralka automatyczna"......to ciężka "tara" przy której "urobisz sobie ręce po łokcie a plamy nie chcą odpuścić' smile
Musisz uzbroić sie cierpliwość i duuużą odporność psychiczną.....u mnie to już trwa prawie dwa lata i nie wiem czy sie wreszcie zakończy przy kolejnej wyznaczonej już sprawie w marcu.
Jak chcesz trochę szczegółów pomocnych w sądzie to służę pomocą .....możesz pisać na maila,którego podałam na swoim profilu.:) i głowa do góry odbijesz się od tego wszystkiego i wreszcie odpoczniesz tylko musisz to sprawnie przeprowadzić.
Wpadłeś w toksyczny związek więc witaj "w klubie" ....:) ja też wytrzymywałam wiele ze względu na dzieci, ale ciągle się zastanawiam czy robiłam dobrze.

13

Odp: czyja wina?

dobry duszek forum         nie pokazuje mi w twoim profilu twojego emaila

14

Odp: czyja wina?

lukaszo1977@tlen.pl    to jest mój email

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024