Witam serdecznie,
Potrzebuję rady w kwestii zawodowo - uczuciowej. Nie mam z kim porozmawiać a nie wiem co zrobić. Pół roku temu do firmy w której pracuję przyszedł 28 letni chłopak. Bardzo szybko się z nim zaprzyjaźniłam, świetnie mi się z nim rozmawiało, po pracy często wychodziliśmy w większym gronie... Spodobał mi się od samego początku, zresztą nie tylko mnie, jest bardzo przystojny, ale wiadomo, to kolega z pracy więc tematu nie było.
Jednak zdałam sobie sprawę, że im dłużej z nim przebywam tym bardziej mi na nim zależy. To niby tylko kolega, ale ja się zakochałam po uszy. Widujemy się niemal codziennie (pracujemy w różnych działach, ale mój pokój sąsiaduje z jego więc siłą rzeczy wpadamy na siebie co 5 minut), dużo rozmawiamy (luźno, żartobliwie, czasami z podtekstem, niemal o wszystkim) i z tych rozmów wiele można wywnioskować. Po pierwsze jest bardzo inteligentny, oczytany, a po drugie ma niepoważny stosunek do "dorosłego życia" Twierdzi, że nie chce ślubu, dzieci, no może kiedyś, za 10 lat, może za 15 a może nigdy... Życie bez zmartwień, bez obowiązków, bez odpowiedzialności za innych, a często i samego siebie. Samochody, motocykle, góry, podróże, takie życie mu odpowiada.
Wiem, że to głupie, bo nie powinno mnie to obchodzić, ludzie mają różne pomysły na życie i to jego sprawa. Ale z drugiej strony naprawdę mi na nim zależy. Wiem, że on też mnie lubi, często wychodzimy coś zjeść razem, porozmawiać, pośmiać się.... Po prostu zakochałam się w nim jak nastolatka. Nawet na pracy nie mogę się skupić, bo ciągle o nim myślę. Sobota rano i znów o nim myślę ![]()
Znając jego poglądy, boję się nawet próbować. Nie próbować boję się jeszcze bardziej. Zapomnieć o nim nie mogę, bo razem pracujemy (i to kolejny problem, tym bardziej, że nie chcę się zwalniać, mam dobrą pracę a w dzisiejszych czasach ciężko o coś innego) Co w tej sytuacji powinnam zrobić? Nie dam rady dłużej wpatrywać się w niego maślanymi oczami, wzdychać i marzyć, ale boję się, że nic z tego nie wyjdzie. Nie mówię, że teraz ale za jakiś czas też chciałabym mieć rodzinę, dzieci, dom.... on "raczej nie... może kiedyś.... a może nigdy...."
Napiszcie, co o tym myślcie? Jest sens próbować? Znacie przypadki, że taki "typ" się zmienił, czy to raczej nierealne i mimo wszystko lepiej rozglądać się za nową pracą?
Pozdrawiam
Magda