Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia?

Witam serdecznie,

Potrzebuję rady w kwestii zawodowo - uczuciowej. Nie mam z kim porozmawiać a nie wiem co zrobić. Pół roku temu do firmy w której pracuję przyszedł 28 letni chłopak. Bardzo szybko się z nim zaprzyjaźniłam, świetnie mi się z nim rozmawiało, po pracy często wychodziliśmy w większym gronie... Spodobał mi się od samego początku, zresztą nie tylko mnie, jest bardzo przystojny, ale wiadomo, to kolega z pracy więc tematu nie było.
Jednak zdałam sobie sprawę, że im dłużej z nim przebywam tym bardziej mi na nim zależy. To niby tylko kolega, ale ja się zakochałam po uszy. Widujemy się niemal codziennie (pracujemy w różnych działach, ale mój pokój sąsiaduje z jego więc siłą rzeczy wpadamy na siebie co 5 minut), dużo rozmawiamy (luźno, żartobliwie, czasami z podtekstem, niemal o wszystkim) i z tych rozmów wiele można wywnioskować. Po pierwsze jest bardzo inteligentny, oczytany, a po drugie ma niepoważny stosunek do "dorosłego życia" Twierdzi, że nie chce ślubu, dzieci, no może kiedyś, za 10 lat, może za 15 a może nigdy... Życie bez zmartwień, bez obowiązków, bez odpowiedzialności za innych, a często i samego siebie. Samochody, motocykle, góry, podróże, takie życie mu odpowiada.

Wiem, że to głupie, bo nie powinno mnie to obchodzić, ludzie mają różne pomysły na życie i to jego sprawa. Ale z drugiej strony naprawdę mi na nim zależy. Wiem, że on też mnie lubi, często wychodzimy coś zjeść razem, porozmawiać, pośmiać się.... Po prostu zakochałam się w nim jak nastolatka. Nawet na pracy nie mogę się skupić, bo ciągle o nim myślę. Sobota rano i znów o nim myślę hmm
Znając jego poglądy, boję się nawet próbować. Nie próbować boję się jeszcze bardziej. Zapomnieć o nim nie mogę, bo razem pracujemy (i to kolejny problem, tym bardziej, że nie chcę się zwalniać, mam dobrą pracę a w dzisiejszych czasach ciężko o coś innego) Co w tej sytuacji powinnam zrobić? Nie dam rady dłużej wpatrywać się w niego maślanymi oczami, wzdychać i marzyć, ale boję się, że nic z tego nie wyjdzie. Nie mówię, że teraz ale za jakiś czas też chciałabym mieć rodzinę, dzieci, dom.... on "raczej nie... może kiedyś.... a może nigdy...."
Napiszcie, co o tym myślcie? Jest sens próbować? Znacie przypadki, że taki "typ" się zmienił, czy to raczej nierealne i mimo wszystko lepiej rozglądać się za nową pracą?

Pozdrawiam
Magda

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia?

Sadze, ze za bardzo sie od siebie roznicie, aby moglo cos z tego wyjsc. Ty oczekujesz bliskosci, uczuc, mezczyzny gotowego zalozyc rodzine i sie ustabilizowac. On natomiast jest typem wolnego ducha i nie ma sprecyzowanej wizji przyszlosci. Mowi sie teoretycznie, ze przeciwienstwa sie przyciagaja, ale to nie jest prawda - przeciwienstwa moga sie co najwyzej fascynowac, a to podobienstwa sie dopelniaja. On moglby zwiazac sie z kobieta podobna do niego, o silnym charakterze, ktora sprawilaby, ze pragnalby byc wobec niej odpowiedzialny. Jezeli roznicie sie od siebie juz na takim fundamentalnym poziomie znajomosci, to raczej male szanse, ze sie pozniej "dopelnicie". Tym bardziej, ze on nawet nie wysyla Ci zadnych sygnalow mowiacych o tym, ze jest Toba zainteresowany. Moim zdaniem nie warto w to brnac.

3

Odp: Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia?

to ,ze nie chce slubu czy dzieci nie oznacza,ze ma niedjojrzaly stosunek do zycia! ja tez nie chce dzeci czy slubu a zapewniam Cie ,ze bardzo dojrzale patrze na zycie...zreszta moze nie czuje sie jeszcze na silach wziac odpowiedzialnosc za innych ? kazdy ma prawo uklada swoje zycie pos wojemu...,tak aby byc szczesliwym.Kazdy posiada inna definicje szczescia dla jednych szczesciem sa dzieci ,dom,rodzinna a dla innych podroze ,praca itp...Nie chce niczego oceniac czy tez negowac ale moze z Twojej strony to nie milosc ale po prostu chcec posiadania czegos co nie jest w Twoim zasiegu?? Wiesz z jednej strony kto nie ryzykuje ten nie ma wink ja raczej u wazam ,ze powinas mu w delikatny sposob dac do zrozumienia ,ze chcialabys czegos wiecej ale z drugiej str jezlei on niczego takiego nie bd chcial to potem ''dziwnie'' bd w pracy tym bardziej ,ze wpadacie na sibie co 5 minut jak pisalas....musisz sama podjac decyzje ...Ja osobiscie bym zaryzykowala wole zalowac,ze cos zrobilam niz siedziec i za 10 lat pomyslec sobie,ze moglam Go miec ale nawet nie sprobowalam.... :)Wiesz Magda ja tez mam jeszcze jeden poglad a mianowicie taki,ze moze On tak mowi bo kiedys ktos go zranil na kim mu zalezalo i te wszystkei jego '''slowa'' sa jego taka skorupa:) a taka skorupe jest (chyba ) w stanie skruszyc wielkie,gorace uczucie:)kto wie mozeTobie bedzie dana ta okazja??:) trzymam kciuki i czekamy wszyscy na rozwoj zdarzen,ktory mam nadzieje bedziesz nam relacjonowac:)

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zagorzały kawaler - czy taki się zmienia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024