Albo to jest kolejna bezsensowna znajomość w moim życiu którą robie sobie tylko nadzieje albo może coś z tego być, tylko nie potrafię jej sprowadzić na dobry tor. Dlatego też proszę Was o opinię. Moje sprawy sercowe nie układają się od dawna, ciągle coś mi nie wychodzi. Ostatnio poznałam chłopaka tzn. znałam go już wcześniej bo to jest brat mojej przyjaciółki ale widywaliśmy się bardzo rzadko, góra 2 razy w roku. W grudniu przyjechali do mnie razem i od tamtego czasu złapaliśmy świetny kontakt, na tamtym spotkaniu dałam mu nr i od tamtej pory nie było dnia, żebyśmy nie rozmawiali czy pisali ze sobą. Widujemy się bardzo często na początku we trójkę z jego siostrą, teraz coraz częściej sami. Nasze spotkania zdarzają się 2,3 razy w tygodniu a soboty praktycznie wszystkie spędzamy razem. Nigdy w życiu nie spotkałam osoby tak podobnej do mnie, mamy takie same charaktery i podejście do różnych spraw. Wie, że zawsze mogę na niego liczyć. Gdy napiszę mu, że mam doła potrafi wszystko rzucić i przyjechać do mnie w środku nocy żeby pogadać ze mną.Albo gdy piszę, że mam problem i muszę sobie z nim poradzić wtedy on pisze "masz mnie" .Daje mi sporo powodów do tego, żebym myślała że może być coś z tej znajomości, chociażby przez takie codzienne pisanie do mnie czy dzwonienie, każde spotkanie wychodzi z jego inicjatywy. Ostatnio była taka sytuacja, że rozmawiałam z jego siostrą na temat mężczyzn i zeszło na temat, że teraz ciężko jest spotkać wolnego faceta a on na to: pospotykaj się ze mną:) nie wiem czy było to na poważnie czy na złość siostrze, bo jego siostra nie chce żeby coś więcej z tego było i cały czas nam dogryza. Ale to jest u niej normalne:) tak to wygląda z jednej strony a z drugiej strony opowiada mi o dziewczynach które mu się podobają, o swoich randkach itd, głównie na imprezach śmieje się, że my nigdy nie moglibyśmy być razem bo jesteśmy identyczni i byśmy się pozabijali. Nie wiem co mam o tym wszystkim sądzić...Jak się zachowywac? Bo teraz jak to moja współlokatorka określiła jesteśmy na etapie swoich doradców życiowych:)
Hm trudna sprawa , może on oczekuje od Ciebie tylko koleżeństwa skoro opowiada Ci o swoich randkach ?.
Poczekaj i nie rób sobie wielkich nadzieji.
Zastanawiające jest to wszystko. Znałam podobną sytuację i moja znajoma również męczyła się w podobnej sytuacji (tu się spotykają z kolesiem ale on nie do końca chce z nią być). Niewiele myśląc postanowiła wziąć sprawy w swoje ręcę. Uznała, ze chce wiedzieć na czym stoi i do czego owa znajomość prowadzi, przyznaję iż rozmowa nie była łatwa, ale teraz są ze sobą.
Nawiązuje do tego przykładu bo chce byś się zastanowiła jak naprawdę między Wami jest. Spotykacie się, ale czy te spotkania wyglądają jak spotkania 2 dobrych znajomych, czy jednak jak pary (całujecie się, przytulacie itd.)? Pytam, bo jeśli do niczego nie dochodzi, to on może traktować Cię jak kumpelę, z którą miło jest się spotkać, pogadać, a jak ma doła to pocieszyć...
Możesz coś więcej napisać??
Nasze spotkania na początku wyglądały tak, że tylko rozmawialiśmy, nie było żadnego kontaktu fizycznego między nami. Ostatni weekend spędziliśmy razem i już było trochę inaczej niż zawsze, prawdzie cały dzień przeleżeliśmy na łóżku przed tv to co chwila mi dokuczał albo rzucał poduszkami we mnie, albo na złość czochrał włosy, później przytulał, kładł głowę na moje kolana itd. ale nie całowaliśmy się nigdy.
matko jedyna po ile lat wy macie?
jesli istnieje między wami jakaś niewidzialna chęć,która ciągnie was ku sobie to dlaczego o tym wprost nie rozmawiac .bawicie sie ze sobą jak dzieciaki,ciągnąc za warkocze.
dojrzałośc emocjonalna u człowieka opiera się na realnym podejsciu do sprawy i umiejętności prostego jej załatwiania.tutaj zamiast otwarcie postawic sprawę,kłujecie sie w oczy zbuntowanymi emocjami.
jesli jest miło i jest coś "chemicznie przyjemnego" to nad czym tutaj gdybać.odłóż zatem na bok to personalne doradztwo i zajrzyj w oczy temu ,z którym ci po prostu dobrze.
pozdrawiam
Nasze spotkania na początku wyglądały tak, że tylko rozmawialiśmy, nie było żadnego kontaktu fizycznego między nami. Ostatni weekend spędziliśmy razem i już było trochę inaczej niż zawsze, prawdzie cały dzień przeleżeliśmy na łóżku przed tv to co chwila mi dokuczał albo rzucał poduszkami we mnie, albo na złość czochrał włosy, później przytulał, kładł głowę na moje kolana itd. ale nie całowaliśmy się nigdy.
Dokuczanie może być w formie rozładowania atmosfery ale równie dobrze mogą tak wygłupiać się znajomi. Koleżanka dobrze mówi, porozmawiajcie o tym a nie siedzisz przed kompem i czekasz aż ktoś powie Ci co to znaczy... Wiele można pod to podciągnąć, a tylko szczera rozmowa da Ci pewność co do tej znajomości...
Zgadzam sie z przedmowczynami. Bez rozmowy ani rusz, tym bardziej, ze zadna z nas nie zna tego faceta i nie jest w stanie powiedziec Ci, co on naprawde czuje.
Ja dostrzegam jednak tutaj pewien niepokojacy sygnal. On przy Waszych znajomych powiedzial, ze nie moglibyscie ze soba byc. Wydaje mi sie, ze jesli rzeczywiscie by mu zalezalo, to powinien raczej cieszyc sie, jesli ktos powie, ze moglibyscie byc para. Jezeli jednak obwieszcza Waszym znajomym, ze nic z tego nie bedzie, to mozesz raczej byc pewna, ze wlasnie tak mysli i byc moze widzi w Tobie jedynie kumpele na dobre i zle.
8 2012-01-25 00:29:33 Ostatnio edytowany przez louve14 (2012-01-25 00:33:02)
Chyba już nie wierze w bratnie dusze. Kiedyś myślałam że miałam takiego kogoś, myślałam że rozumiemy się bez słów, wiele razy po prostu zgadywał moje myśli, strasznie mu ufałam, za bardzo. Zranił mnie boleśnie, dawał mi jednoznaczne sygnały, prowokował sytuacje, myślałam że mu na mnie zależy. Jak przyszło co do czego to podwinął ogon i się ze wszystkiego wycofał. Czulam się wykorzystana i upokorzona. Mam nadzieje że w twoim przypadku będzie inaczej, życzę ci tego:) Ale uważaj i nie daj się omamić. Najlepiej postawić sprawę jasno, wtedy nie będzie żdnych niedomówień. Powodzenia:)
Witajcie, powracam do tematu bo nadal nie wiem co mam zrobić..no więc niby wszystko trochę posunęło się do przodu a jednak stoi w miejscu, któregoś dnia przyjechał do mnie spędzaliśmy miło czas i w pewnym momencie pocałował mnie, nigdy więcej nie poruszaliśmy tego tematu..ciągle powtarza, że mnie ubóstwia, zapytał czy chcę się z nim spotkać w walentynki przyjechał ale niestety miało to wszystko wyglądać inaczej, ja z koleżankami siedziałam w jednym pokoju a w drugi była moja współlokatorka z koleżankami on chwile posiedział z nami ale reszte wieczoru spędził z nimi więc ja na złość mu poszłam z moimi koleżankami do kolegi, który mieszka obok..jak wróciłam zaczął mi robić wyrzuty, że u niego byłam. Szłam pozniej do klubu z koleżankami a on szedł ze swoimi znajomymi, gdy szliśmy na pszystanek cały czas próbował mnie przytulać, łapał za rękę i powiedział coś w stylu"dobrze, że dzisiaj się razem nie bawimy bo to by się źle skończyło..nie wiem dlaczego ja cię tak ubóstwiam". Strasznie męczy mnie ta znajomość już, bo za każdym razem robię sobie nadzieje i chciałabym to zakonczyć tylko nie wiem czy napisać mu to wprost czy po prostu powoli ograniczac kontakt?
Sądze ze coś chce,żeby między Wami było ;] Poczekaj troche i nie daj żeby jego siostra się wtrąciła między Was :] Jeżeli przeszkadza Ci to ze pisze o swoim randkach itd , to moze warto go o tym poinformowac? Zycze powodzenia ;]