nie wiem co myśleć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie wiem co myśleć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: nie wiem co myśleć

Witam serdecznie NetKobiety..

Mój problem dotyczy związku, o ile można to tak nazwać. Jesteśmy prawie rok "ze sobą", widujemy się raz na 3-4-5 tygodni. Problem tkwi w tym,że dzieli nas duża odległość. Na początku było bardzo miło, jednak zawsze spotkania były przekładane lub termin niekoniecznie był wybrany przeze mnie, gdyż on pracuje, jednak ma swoją własną działalność i wiele razy zdarzało się,że znajdował czas na SWOJE sprawy towarzyskie czy rodzinne. Zaproponował wspólne mieszkanie, prosił do momentu kiedy się zgodziłam, bo po tym przestał się tym tak interesować. Mieszkania nie mógł znaleźć więc taka sytuacja "na odległość" przerosła mnie i zaczęłam się denerwować o wszystko, po prostu puściły mi nerwy.. Na każde nieporozumienie lub moje odmienne zdanie odpowiadał "mamy inne zdanie, nie pasujemy do siebie"- ale przecież nie ma dwóch osób o takich samych poglądach w każdej sprawie. Potem zaczęłam chorować, kiedy mówiłam,że go potrzebuję- odmawiał, mówiąc,że "praca" ( choć może w kazdej chwili sobie zrobić wolne). Ciężko wszystko w skrócie opisać. Często gdy jest nieporozumienie mówi "drzwi otwarte, nikt Cię nie trzyma";( Nigdy nie liczy się z moim zdaniem, nie bierze pod uwagę moich uczuć, ale chyba mnie kocha skoro znosił moje "fochy" i czapialstwo( spowodowane napiętą sytuacją). Jest on typem egocentyrka, lubi towarzystwo, duże imprezy, koncerty, ja z kolei jestem domatorką i pragnę mieć rodzinę. Na początku chciał tego samego ale teraz to tak nie wygląda. Jest dojrzałym mężczyzną (prawie 30 lat). Jednak nie reaguje kompletnie na moje łzy, na moje propozycje, mówi,że się nie dogadujemy ( bo mam odmienne zdanie niż on- to chyba normalne w niektórych sprawach) i sam nie wie co dalej, jednak pisze, dzwoni i pyta co robię, jednak mówi,że "na odległość" jest mu dobrze. Może nie dojrzał do poważnego związku? Kiedy robiłam mu prezenty, nigdy ich nie otworzył i nie cieszył się, było mi przykro w takich sytuacjach. Czasem odnosiłam wrażenie,że nudzi mu się ze mną, gdyż będąc sam na sam szukał nam jeszcze jakiegoś towarzystwa;/ Kiedy to ja stęskniona po tygodniach rozłąki chciałam móc się nim nacieszyć. Niektórzy mi mówią,że mną manipuluję i dałam mu poczucie,że nie musi się starać bo ja robię to dla niego i cokolwiek by zrobił ja z nim będę. Nie wiem czy warto to dalej ciągnąć, chociaż kocham go,ale wydaje mi się,że o wiele wiele mocniej niż ON mnie;(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie wiem co myśleć

No na pewno nie dojrzał do związku. W sytuacjach konfliktowych dojrzali ludzie nie mówią, że "drzwi otwarte", tylko rozmawiają i rozwiązują problemy w sposób konstruktywny. Jemu po prostu na tobie nie zależy, bo gdyby było inaczej, to zabiegałby o ciebie. Moim zdaniem ten związek nie ma przyszłości.

3

Odp: nie wiem co myśleć

o tak nie dojrzał do związku i daj sb z nim święty spokój.
manipuluje, a jaka ta odległośc Was dzieli ?

4

Odp: nie wiem co myśleć

Jest bardzo rozważnym i mądrym facetem. Ale wydaje mi się,że na początku go zafascynowałam tym,że pragnę stabilnego i dojrzałego życia, bez wielkich wypadów Bóg wie gdzie, bo jestem domatorem. Sam się z tego cieszył. A dzieli nas ok 400 km. Zastanawia mnie fakt,że dobrze mu tak jak jest, takie widywanie się co kilka tygodni;( mi to nie odpowiada, chciałabym zamieszkać, lecz on twierdzi,że nie bo się kłóciliśmy, jednak ja się staram, znoszę krytykę, zmieniam w sobie jakieś tam nawyki,które mu nie pasowały(może poniekąd słusznie) ale on nie robi NIC:(

5

Odp: nie wiem co myśleć

Dzieli was nie tylko duża odległość ale też stosunek do poważnego związku.
Ten facet albo faktycznie nie dojrzał do związku albo ma jakąś tajemnicę.
Owszem manipuluje Tobą w sposób wygodny dla siebie.To chyba z jego strony nie jest uczucie tylko chęć posiadania odskoczni od czasu do czasu.
Według mnie nie ma sensu ciągnięcia tej znajomości,bo w pewnym momencie nie wytrzyma Ci psychika.
Zakończ to Ty a będzie Ci się po pewnym czasie żyło lepiej.

6

Odp: nie wiem co myśleć

Wiem, ale ja KOCHAM;( i ciągle myślę o tym co było "dobre", jak było na początku, te wszystkie miłe rzeczy. Myślę ciągle o tym,że jak ja go trochę odtrącę to się zmieni,ale chyba szanse są niewielkie?;/ to okropne, bo ja wiele razy też się wściekałam, prosiłam by nie pisał z byłą partnerką, a on mnie przetrzymywał z TYM, mówiąc "moim zdaniem to nic takiego..", ale mnie raniło i sprawiało przykrość tym bardziej,że sam prosił bym nie kontaktowała się z ex;/ I wtedy wybucham, zamiast zrozumieć mnie kiedy grzecznie proszę, to ciągnie to by mnie wyprowadzić z równowagi, czy to normalne?;/

7

Odp: nie wiem co myśleć

ja uważam że się bawi Twoimi uczuciami:(
niestety ale taka jest prawda
raz chce zamieszkac raz nie
jezu jak dziecko !

8

Odp: nie wiem co myśleć

Tylko wiecie co: ja mam takie poczucie,jakbym ciągle go chciała tłumaczyć i pisząc tu do was o tym czuję jakbym się żaliła, bo on zapewne przedstawiłby wszystko inaczej i znalazłby na MNIE milion zarzutów;( wpędziłam się w wieczne poczucie winy, dlatego zaczęłam kilka msc temu starać się też za niego, pomijając fakt,że ciągle to JA mówię "kocham" "kochanie" "tęsknie", a on nie;( może ja go rzeczywiście do siebie zniechęciłam tym,że wybucham jak po spokojnej rozmowie nie dochodzi ze mną do porozumienia uważając,że JEGO racja jest słuszna;(? jestem załamana ;(

9

Odp: nie wiem co myśleć

kochana - nie daj sobie wmówić, że to twoja wina. ja też byłam o wszystko obwiniana. wiem jak to niszczy. starasz się go tłumaczyć, żeby nie zobaczyć jaki jest naprawdę. ja będąc jeszcze z moim mężem mówiłam, że mojej miłości nie starczy dla nas dwojga. i miałam rację. pojawił się kryzys i on szybciutko znalazł taką co przed nim nogi rozłożyła...
wiem, że to trudne ale powinnaś z nim szczerze na spokojnie porozmawiać. ja w takiej rozmowie usłyszałam to czego żadna kobieta nie powinna usłyszeć... a tym bardziej że jestem matka jego dzieci. bolało jak cholera i do tej pory boli. ale wiem przynajmniej jak on to widział. jak jest teraz to już nie ma dla mnie znaczenia... jeśli macie się rozstać to nic nie zmieni, że ty się będziesz dwoiła czy troiła, bo za niego żyć ze sobą nie będziesz...
ile jeszcze jesteś w stanie tak trwać? w takiej agonii nieszczęścia?

10

Odp: nie wiem co myśleć

Majka
ten facet po prostu na Ciebie nie zasługuje. Albo się kogoś kocha i się go akceptuje takim jakim jest albo nie i mówimy sobie dowidzenia. Nie możka kogoś wiecznie krytykować i zmieniać. Nie możesz wpędzać się w poczucie winy bo zatracisz swoje prawdziwe "ja" i nie da się starać za dwie osoby.
Jeśli jemu pasuje taki związek na odległośc to znaczy, że nie chce się z Tobą wiązać, wybacz, ale wydaje mi się, że jak ludzię się kochają to chcą ze sobą spędzać jak najwiecej czasu, każdą wolną chwilę i żadne towarzystwo nie jest im do tego potrzebne.
I co to za tekst "drzwi otwarte", on Cię nie kocha, a na dodatek jest tak pewny siebie, że go nie zostawisz, skoro wali takimi tanimi tekstami.

11

Odp: nie wiem co myśleć

Ale to on jest ciągle nieszczęśliwy. Ja kiedy staram się żyć normalnie to napotykam na drodze jego humorki i złe dni,albo "nie mam czasu", owszem był okres kiedy byłam niedobra ale to przez ten brak spotkań i zainteresowania mną. Kiedyś był inny, mówił "jak zamieszkamy to to i tamto..", a teraz ciagle widzi,że coś nas różni, nie stara sie, bo uważa,że ja powinnam to robić skoro ostatnie kłótnie były przeze mnie. Ale ile można? oznajmił mi ostatnio,że chciałby sie wybrać na jakiś koncert ale nie może bo jest ze mną, ale bardzo by chciał, a na pytanie: dlaczego mnie nie weźmiesz mówi: bo zapewne cos Ci tam nie będzie pasowało;/

12

Odp: nie wiem co myśleć

Nelly, rzeczywiście tak to wygląda. Tyle tylko,że ja ciągle sobie tłumaczę,że to konsekwencje mojego zachowania i to minie. Pogubiłam się bardzo, ale wiem,że macie rację;/

13

Odp: nie wiem co myśleć

Maja
daj sobie z nim na spokój. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale prościej to zniesiesz jak Ty to zirobisz niż on za jakiś czas. Zasługujesz na to, zresztą każda z nas zasługuje, żeby być szczęsliwą. W parze trzeba się uzupełniać i się wzajemnie szanować. Choć to też nie gwarantuję stałości związku, u mnie było to wszystko i jeszcze więcej, więcej i legło w gruzach z nienacka.
Ale Ty Skarbie szukaj szczęścia przy innym, bo ten Ci go nie zapewni.

14

Odp: nie wiem co myśleć

Jesteś kochana, dziękuję Ci ;* Spróbuję tak na to spojrzeć, choć sama pewnie wiesz,że to nie takie łatwe. Najgorsze jest to,że on dzwoni i pyta "co robisz, co będziesz robiła, co robiłaś?", zero rozmów o naszym związku, tak jakby go nie było, zero propozycji spotkania, NIC. A ja się bardzo boję samotności bo mam dziecko z poprzedniego związku kilkuletnie i pragnę dla dziecka stabilności i dwojga rodziców.

15

Odp: nie wiem co myśleć
dor57 napisał/a:

To chyba z jego strony nie jest uczucie tylko chęć posiadania odskoczni od czasu do czasu.
epiej.

A wiesz,że czasami sobie myślę tak samo? Tylko po chwili zadaje sobie pytanie: " po co by jeżdził w takim razie przez pół Polski do mnie skoro może mieć kogoś obok".. ehhh;/

16

Odp: nie wiem co myśleć

Maja, proste to nie było jak pierwszy raz myslałam o zerwaniu, po pierwszym stwierdziłam, że już wiem czego chcę od mężczyzn i szukałam tego, który by mi to dał. I wiesz co znalazłam, dał mi wszystko czego chciałam, dał mi siebie a ja jemu siebie, no ale skonczyło się tak jak pisałam powyżej. Szkoda, wielka szkoda, bo naprawdę było cudownie i już mi tego nikt nigdy nie da. Być może kiedyś dostrzeże swój błąd, ale co wtedy...
W związku trzeba być szczęsliwym a nie sie zmieniać i zamartwiać, przecież nie o w tym chodzi.

17

Odp: nie wiem co myśleć

Przykro mi;( Ja cały czas myślę,że na NIM kończy się mój świat,że "to najlepsze" co mnie w życiu mogło spotkać, bo wszyscy inni nie zaakceptuję mnie z dzieckiem;( To trudne tak nagle przestać o kimś myśleć i ciągle się zastanawiasz "dlaczego tak jest?". Najgorsze jest to,że ON uważa,że to tylko ode mnie wszystko zależy;(

18

Odp: nie wiem co myśleć

popieram dziewczyny
daj sobie z nim spokój i poszukaj kogoś nowego
ślubu ani dzieci ani wspólnego mieszkania nie macie

a facet najwidowczniej nie dorósł do poważnego związku a jego mądrość nie ma tu nic do rzeczy

19 Ostatnio edytowany przez Niezapominajka81 (2012-01-13 14:35:22)

Odp: nie wiem co myśleć

Dlaczego nikt Ciebie z dzieckiem nie zaakceptuje?:)
Prosze Cie:)

Poza tym...
Nie nadskakuj mu, nie pros go o zainteresowanie.
Nie jest tego wart.

To, ze ma prawie 30 lat nie swiadczy o jego dojrzalosci.
KOmpletnie nie swiadczy.
Nie szkoda Ci zycia na kogos kto Cie nie docenia?

Zobaczysz, ze znajdzie sie ten, ktory bezintresowanie Was pokocha.
Na pewno to poczujesz i Bogu podziekujesz za ta to, ze zycie potoczylo sie tak jak potoczylo.
Nikt nam nie powiedzial, ze zycie bedzie proste.
Czasami potrzeba kilku pagorkow zeby w koncu zobaczyc cel.
I smakuje cudownie wtedy:)

Usmiechnij sie:)
Wiosna idzie:) I nowa energia, nowe mozliwosci:)


Pozdrawiam

20

Odp: nie wiem co myśleć

Niezapominajka- dziękuję za tak ciepłe słowa;)
Jednak ja nie potrafię dać za wygraną;/ i powiedziałam mu wczoraj jaka jestem, czego chcę od życia i wygarnęłam,że na początku związku chciał tego samego a teraz jest inaczej. Chyba potrzebuję dostać kopa w tyłek żeby się poddać;/ To głupie-wiem... Mam wyrzuty bo jakiś czas temu ze względu na odległość i brak spotkań wariowałam i byłam dość nieznośna;/ Doszło do tego,że nawet jak mnie odwiedzał byłam oschła, bo nie chciałam tak bardzo przeżywać rozstania.. NIe wiem jak mu to wytłumaczyć,ze pragnę dojrzałego związku a nie wiecznej sielankowej zabawy! Mam dziecko i potrzebujemy stabilizacji a nie rozrywek..

21 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-13 17:21:25)

Odp: nie wiem co myśleć
majka3majka napisał/a:

Przykro mi;( Ja cały czas myślę,że na NIM kończy się mój świat,że "to najlepsze" co mnie w życiu mogło spotkać, bo wszyscy inni nie zaakceptuję mnie z dzieckiem;( To trudne tak nagle przestać o kimś myśleć i ciągle się zastanawiasz "dlaczego tak jest?". Najgorsze jest to,że ON uważa,że to tylko ode mnie wszystko zależy;(

Nie jest jedynym na świecie.
I tak jak on Cię zaakceptował z dzieckiem, tak ktoś inny też to zaakceptuje smile
Piszesz, że boisz się być sama...
Jak to sama?
Masz dziecko, więc sama nie jesteś.
Tak jak Ci dziewczyny piszą - Daj sobie z nim spokój!
Zobaczysz jak za jakiś czas będziesz wypoczęta psychicznie smile
Nie żebraj o jego uczucia, nie jest wart Ciebie.

22

Odp: nie wiem co myśleć

Zycie bywa zlosliwe...
Chociaz nieee. Ono jest ok tylko My, ludzie je komplikujemy.

Czasami samotnosc mozna odczuc bedac z kims, mieszkajac pod jednym dachem.

I nie wiem co gorsze?
1) Samotnosc bo jestes sama?
Czy
2) Samotnosc mimo tego, ze jest ta druga osoba?


Przy 1ej i 2ej pojawia sie nadzieja.

1) Nadzieja, ze spotka sie w koncu te wlasciwa osobe, ze bede szczesliwa, kochana. Ze bede prawdziwa Partnerka, ktora ktos doceni, przytuli, pocieszy, zapyta o samopoczucie.

2) Nadzieja, ze sie w koncu zmieni. Tylko kiedy? Czy on mnie kocha? Czy cos zlego zrobilam? Moze zrozumie, ze oddaje mu  cala siebie. Moze znowu bede szczesliwa? Moze przestanie bolec? Moze przestanie ranic?

Wiem, ze tak prosto jest tylko powiedziec.
Ale mysle, ze trzeba zawalczyc o siebie.

Pozdrawiam:)

23

Odp: nie wiem co myśleć

wiem, macie racje, tylko czemu ja mam ciągle ogromne poczucie winy? czuję jakbym musiała przez to przejść żeby coś może zrozumieć-że nie ma ludzi idealnych?;/

24

Odp: nie wiem co myśleć

właśnie do niego dzwoniłam, chyba coś pił bo był bardzo dziwny, kiedy go usłyszałam takiego popłakałam się i rozłączyłam, po czym dostałam wiadomość...z przeprosinami;(
Nie wydaje się wam,że mężczyzna będąc w takiej sytuacji w związku nie powinien wsiąść w samochód i po prostu przyjechać?! tym bardziej,że słyszy płacz kobiety?! Po raz kolejny uświadomiłam sobie "jak mu na mnie (nie) zależy ;/;/

25

Odp: nie wiem co myśleć

Kochana widzę, że bardzo zaangażowałaś się w ten związek. Ja też mam "za sobą" taką przepraszam za duże słowo toksyczną miłość i też na odległość. Byłam rok z chłopakiem, później zdałam maturę i wyprowadziłam się do innego miasta na studia. Wtedy zaczęły się okropne awantury o byle co, z czasem wydawało mi się, że już bez tych kłótni nie przeżyjemy nawet jednego dnia. Bardzo go kochałam ale postanowiłam zerwać ten związem, strasznie bolało, nie było łatwo, czasem gdy wracałam do domu na weekendy czy święta bałam wyjść się na miasto bo miałam wrażenie, że mnie śledzi. Bez kontaktu upłynął prawie rok, przez całkowity przypadek spotkaliśmy się po tym czasie, zaczęliśmy rozmawiać, tak od słowa do słowa, od spotkania do spotkania wyznał mi że nadal mnie kocha, że brakuje mu naszego związku, że wie, że to wszystko co złego się działo jest jego winą. Dodam, że to facet z krwi i kości, przyznanie się u niego do błedu to jak cud, zawsze powtarzał mi, że jestem jak dziecko, że nie dojrzałam i cała wina za wszelkie zło spadała na mnie a wtedy przyznał, że to on był niedojrzały, że wstyd mu za to wszytko. Starał się bardzo długo o ponowne moje zaufanie, ja bardzo bałam się kolejny raz wkroczyć do tego związku ale zaryzykowałam. Teraz jesteśmy od pół roku mega szczęśliwą parą, jest zupełnie inaczej, oboje się zmieniliśmy nasz związek jest nowy świeży pełen radości i pcha nas ku małżeństwu:)
Wiem, że dla Ciebie decyzja o rozstaniu może być trudna, ja sama zrywałam kilka razy, dawałam "ostatnią szansę" znów zrywałam i tak w kółko ale kiedyś zacisnęłam pięści i przez łzy pożegnałam się, teraz wiem, że rozstaliśmy się po to by dojrzeć, by zobaczyć jak bardzo nam na sobie zależy, by znów wrócić... Zbierz w sobie siłę i też wykonaj ten krok, może wtedy Twój mężczyzna opamięta się, zobaczy "co" stracił, może zawalczy. Ja wiem, że Ciebie będzie to bardzo bolało ale każdego dnia powtarzaj sobie, że robisz to dla swojego dobra, szczęścia. Jeśli on poczuje stratę, żrozumie, że Cie kocha to się zmieni, będzie walczył i to zobaczysz, jeśli nie... hmmm wtedy mam nadzieję, że zrozumiesz, że traciłaś czas, że to nie była ta prawdziwa miłość i że taka jeszcze do Ciebie przyjdzie i spotkasz faceta dla którego bedziesz liczyła się tylko TY! nie praca, koledzy, wolność lecz TY czego z całego serca Ci życzę:)

i na koniec złota myśl mojej mamy: pamiętaj, że łatwiej wrócić się z płytkiej wody, później będzie tylko ciężej!
powodzenia!

26

Odp: nie wiem co myśleć

Witam was kobietki po tygodniowej nieobecności, dużo się u mnie zmieniło, postanowiłam dać szanse naszemu związkowi, chociażby po to by móc na koniec spojrzeć w lustro i powiedzieć "starałam się i dałam z siebie wszystko".. Otóż.. Kilka spraw się zmieniło,ale nadal powraca do dni kiedy było źle;/ tak jakby nie chciał żyć dniem dzisiejszym, staram się jak mogę, wysyłam czułe smsy, mając nadzieje,że może przejmie ten nawyk ode mnie choć trochę.. Nie jest to taki związek jakbym chciała, nie czuję się w nim dobrze,ale się uparłam no;/ Powiedzcie mi: czy myślicie,że facet potrafi się zmienić i jak mu przekazać co musi zmienić by było lepiej? Rozmowa nic nie daje, nawet jak się popłakałam kilka dni temu;( Może bym tak nie walczyła gdyby kiedyś nie było tak cudownie, wysyłał takie czułe wiadomości, dzwonił, mówił takie miłe rzeczy,a teraz tego nie ma i nie czuję by starał się o to by było lepiej;/ pozdrawiam was i dziękuję za wsparcie ;***

27

Odp: nie wiem co myśleć
majka3majka napisał/a:

...postanowiłam dać szanse naszemu związkowi, chociażby po to by móc na koniec spojrzeć w lustro i powiedzieć "starałam się i dałam z siebie wszystko... Może bym tak nie walczyła gdyby kiedyś nie było tak cudownie, wysyłał takie czułe wiadomości, dzwonił, mówił takie miłe rzeczy...

Śledzę Twój wątek i podpisuję się pod każdym wpisem...
Wiem, że trudno Ci zakończyć ten związek, zbyt mocno jesteś zaangażowana. Myślę, że mimo wszystko dobrze, iż starasz się do końca walczyć... Tylko pamiętaj - im więcej dajesz z siebie - tym więcej będziesz cierpieć.
Sprawiasz wrażenie zdesperowanej, upatrującej jedynej szansy na szczęście w tamtym człowieku, tak jakby był jedynym mężczyzną na świecie. Może z czasem sama sobie uświadomisz to, co wszyscy tu pisali...? Oby był to krótki czas, bo im dłużej Twoja sytuacja będzie trwać, tym bardziej w tym się zatracisz.
Patrzę na Twoją opowieść z perspektywy mężczyzny - weź to pod uwagę, proszę.
To, że ten mężczyzna "był miły, zauroczony, słodził, miał plany..." na początku - to raczej normalne. Etap zauroczenia, "chemia"...
Z czasem, gdy zauważył jak się w to zaangażowałaś - odpuścił sobie. Po prostu stałaś się zdobyczą i tyle. To, że on ma 30 lat nie jest gwarancją dojrzałości - zgadzam się z tym stwierdzeniem. Uważam, że ten mężczyzna jest niedojrzały do związku, a Waszą znajomość traktuje jak wygodny układ. Wiem, masz kontrargument: "...po co by jeździł w takim razie przez pół Polski do mnie skoro może mieć kogoś obok?". Skoro prowadzi własną firmę - ma czas i być może pieniądze, więc to taka z jego strony fantazja, może kaprys... Tym bardziej, że dzięki temu ma wygodną "metę"... Jeśli ktoś ma nadmiar pieniędzy to zamiast kupić przyzwoite i dobre wino za, powiedzmy, 30 zł - kupi za 200. Na jedno wychodzi, bo stać go na to. Tak samo być może jest w jego przypadku.
Czy bierzesz pod uwagę też to, że może nie jesteś jedyną? Skoro lubi rozrywkowe życie...?
Piszesz, że rzadko przyjeżdża, że macie słaby kontakt ze sobą. Miałem w swoim życiu podobny epizod: była kobieta na drugim końcu Polski, też ok. 400 km. I mimo, że nie miałem warunków (brak pracy, problemy finansowe - brak na paliwo...) znajdowałem sposoby by być tam jak najczęściej - bo byłem zaangażowany i mi zależało smile
Wiem, że nasze opinie i rady są dla Ciebie przykre... Ale... To jedyne możliwe rady.
Otrząśnij się z tego zauroczenia, spójrz trzeźwo na swoją sytuację: kurczowo uchwyciłaś się lekkoducha, niedojrzałego mężczyzny, nieczułego, niewrażliwego na Twoje uczucia... Przedłużając ten stan wzmagasz tylko swoje cierpienie, tym samym dając satysfakcję tamtemu egoiście...
Starać się, zabiegać ma sens tam, gdzie są choć nikłe szanse na poprawę sytuacji w związku... W Twoim związku z tym mężczyzną, wybacz, takich szans nie dostrzegam.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie wiem co myśleć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024