Witam serdecznie NetKobiety..
Mój problem dotyczy związku, o ile można to tak nazwać. Jesteśmy prawie rok "ze sobą", widujemy się raz na 3-4-5 tygodni. Problem tkwi w tym,że dzieli nas duża odległość. Na początku było bardzo miło, jednak zawsze spotkania były przekładane lub termin niekoniecznie był wybrany przeze mnie, gdyż on pracuje, jednak ma swoją własną działalność i wiele razy zdarzało się,że znajdował czas na SWOJE sprawy towarzyskie czy rodzinne. Zaproponował wspólne mieszkanie, prosił do momentu kiedy się zgodziłam, bo po tym przestał się tym tak interesować. Mieszkania nie mógł znaleźć więc taka sytuacja "na odległość" przerosła mnie i zaczęłam się denerwować o wszystko, po prostu puściły mi nerwy.. Na każde nieporozumienie lub moje odmienne zdanie odpowiadał "mamy inne zdanie, nie pasujemy do siebie"- ale przecież nie ma dwóch osób o takich samych poglądach w każdej sprawie. Potem zaczęłam chorować, kiedy mówiłam,że go potrzebuję- odmawiał, mówiąc,że "praca" ( choć może w kazdej chwili sobie zrobić wolne). Ciężko wszystko w skrócie opisać. Często gdy jest nieporozumienie mówi "drzwi otwarte, nikt Cię nie trzyma";( Nigdy nie liczy się z moim zdaniem, nie bierze pod uwagę moich uczuć, ale chyba mnie kocha skoro znosił moje "fochy" i czapialstwo( spowodowane napiętą sytuacją). Jest on typem egocentyrka, lubi towarzystwo, duże imprezy, koncerty, ja z kolei jestem domatorką i pragnę mieć rodzinę. Na początku chciał tego samego ale teraz to tak nie wygląda. Jest dojrzałym mężczyzną (prawie 30 lat). Jednak nie reaguje kompletnie na moje łzy, na moje propozycje, mówi,że się nie dogadujemy ( bo mam odmienne zdanie niż on- to chyba normalne w niektórych sprawach) i sam nie wie co dalej, jednak pisze, dzwoni i pyta co robię, jednak mówi,że "na odległość" jest mu dobrze. Może nie dojrzał do poważnego związku? Kiedy robiłam mu prezenty, nigdy ich nie otworzył i nie cieszył się, było mi przykro w takich sytuacjach. Czasem odnosiłam wrażenie,że nudzi mu się ze mną, gdyż będąc sam na sam szukał nam jeszcze jakiegoś towarzystwa;/ Kiedy to ja stęskniona po tygodniach rozłąki chciałam móc się nim nacieszyć. Niektórzy mi mówią,że mną manipuluję i dałam mu poczucie,że nie musi się starać bo ja robię to dla niego i cokolwiek by zrobił ja z nim będę. Nie wiem czy warto to dalej ciągnąć, chociaż kocham go,ale wydaje mi się,że o wiele wiele mocniej niż ON mnie;(