Postanowienia, postanowienia... Każdego roku mnóstwo jest do zrobienia. Mnóstwo do poprawy, mnóstwo do zmienienia, lecz ja co roku tego samego mam lenia! Lista postanowień ciągnie się po ziemi - po prostu tonę w kartkach i karteczkach, które bardzo nie lubią leni! Stosy karteczek z postanowieniami świdrują mnie wciąż spojrzeniami, grożą palcami, krzyczą i się odgrażają, że za to lenistwo mnie pokarają! Aż w końcu ja w akcie rozpaczy - wszystkie karteczki wrzucam do kosza i mówię: dość z postanowieniami - przez nie ze stresu włosy z głowy rwę garściami! Nie śpię po nocach z wyrzutów sumienia, bo przecież tyle obietnic jest do spełnienia... Lecz z drugiej strony sama wiem doskonale, że by je spełnić postępować trzeba wytrwale, trzeba czasu mieć bez miary i na dodatek... chyba uprawiać jakieś czary! Bo pewnie tylko czarodziejka zna sposoby na postanowień spełnianie - toż to przecież niewykonalne zadanie! Lecz jakiś czas temu zgłębiłam sekret nie lada - jak już coś się postanawia, to dotrzymać też wypada! I sęk w tym tkwi wręcz śmieszny - po prostu (by nie zwariować do reszty!) zamiast wymyślać setki zadań i poleceń, stosować się do tysięcy zaleceń - głównie wymyślnych i bezsensownych, postanowienie jedno trzeba sobie postawić i za to jedyne 5 stów zastawić! ;D Trzymać się go skrupulatnie, wypełniać konsekwentnie i uparcie, pokonywać w sobie lenia - poza tym: toż to tylko JEDNO postanowienie do wypełnienia! Już nie będą ich miliony, znikną te karteczek tony. Postanowienie jedno - tym samym najważniejsze - wypełnione w stu procentach cieszyć będzie więcej!
Ja w swoim życiu sprawdziłam ten sposób i zapewniam szczerze - to jedyny sposób, w jaki wierzę! Nie działały na mnie żadne drakońskie prawa, żadne przymusy, zakazy, męki - bo to wysiłek jest za wielki! I lepsze od tysiąca postanowień spełnionych w połowie, jest jedno porządnie - niech każdy zaufa tej mowie!
Kiedyś byłam zbyt ambitna - stawiałam sobie tysiące celów - że zadbam o siebie, schudnę, wyjadę w podróż, wyładnieję i z nerwów nie osiwieję! I nic spełnić mi się nie udawało, aż do tamtym roku: Obiecałam sobie, że bać się nie będę na bungee skoku! To było moje marzenia i oto nadeszło jego spełnienie! Było jedyne, a najważniejsze i jego wspomnienie w mojej głowie zawsze będzie najpiękniejsze! Wygrałam ze swoimi obawami i już na zawsze zaprzyjaźniłam się z ekstremalnymi sportami!
Dowodzi to, że marzenia się spełniają i nawet największe cuda też się zdarzają! Trzeba tylko obrać dobrą taktykę, uwierzyć w swoje możliwości, pokonać wszystkie lęki i słabości - to zwycięstwo dające moc satysfakcji i radości! I nawet tak groźne dotąd noworoczne postanowienia, stają się czymś miłym i możliwym do zrobienia!