Siedz sama i postanowiłąm napisac na tym forum, musze po prostu wyrzucic to z siebie. Może ktoś zechce to pzreczytac i coś doradzic.Jestem mężatką od kliku lat, wyszłąm za mąż z miłości tak wtedy myślałąm , a dzisiaj już nie wiem sama.Na początku niby było wszystko ok albo ja tak myślałam, po slubiezamieszkaliśmy osobno,Ja z moimi rodzicami On ze swoimi.po jakimś czasie wynajął mieszkanie ale Ja nie mogłąm tam mieszkac.Jeździłam do niego raz w miesiacu na pare dni i wtedy właśnie odkryłam , że mnie zdradza.Zdradzał mnie z dziewczyną o 10 lat młodszą od niego. Nie robiłam scen , kłotni jednak On i tak mnie pobił. Tak dochodziło między nami do rękoczynów.Za co ? Właśnie wtedy dostałam propozycje wyjazdu z kraju i tak też zrobiłam. Po jakimś czasie zaczełam dostawac telefony od jakiś dziewczyn , że on mnie zdradza.Nie słuchałąm albo nie chciałam słuchac,ściagłąm go do mnie.Tak mineło pare lat , pracowalismy od rana do wieczora , on nigdy nie chciał nigdzie wychodzic, seks raz na trzy miesiace.Ale mimo wszystko jakos to sie pchało do przodu.Mineło kilka lat i wróciliśmy do kraju.On podjął prace ja szukałam, było mi cieżko w mieście , w którym nikogo nie znałam.Mineło trzy miesiace od powrotu do kraju jak dostałąm telefon o pracy za granicą , wróciłam z powrotem za granice. Mój mąż został w kraju,mineło pare miesiecy poznałąm kogoś. Jest żonaty i ma dziecko. Na początku fajnie nam się ze sobą rozmawiało, aż po pewnym czasie wylądowaliśmy w łóżku.Wiem powinnam odejśc od męża, ale on mnie szantażuje,zastrasza, nie umie odejśc. A teraz mam dylemat mąz nie chce mi dac rozwodu, a jedyna osoba na której mi zależy chyba wyjedzie na 4 miesiące. Znowu zostaje sama,nie umie byc sama. Nie chce stracic czegoś co jest dla mnie ważne , ale też chce życ. Walczyłam o to małżeństwo , naprawde , ale poniosłąm porażke. Dostałam coś szczególnego od życia i tez to strace. Ktos kiedyś mi powiedział , ze taka jak Ja nie zasługuje na szczęście , chyba miał racje. Jeżeli ktoś to przeczyta i zechce mi doradzic z góry dziekuję.
Naprawdę nie wiesz, co zrobić? Po pierwsze, nauczyć się być sama. A wiązać się tylko z kimś, kto będzie Cię kochał i szanował, a nie z czymkolwiek, co ma spodnie.
Z jednego gówna (mąż, który potrafi Cię pobić i zdradza Cię) brniesz w drugie gówno (żonaty i dzieciaty facet, z którym się przespałaś i uważasz to za ogromny prezent od losu).
Sama wiem, że bycie zagranicą - z daleka od domu powoduje w nas tęsknotę do czegoś, co mogłoby być...
ale - nie daj się tak traktować, jak uderzył Cię pierwszy raz powinnaś była uciekać, bo jak zrobił to raz, to zrobi i drugi, zwłaszcza jak nie poniósł konsekwencji
Ktos kiedyś mi powiedział , ze taka jak Ja nie zasługuje na szczęście , chyba miał racje.
Nie ten ktoś był głupcem, bo każda żywa istota zasługuje na szczęście tylko ten, kto to szczęście rozdaje często, zbyt często jest ignorantem.
Nie można natomiast swojego szczęścia budować na czyimś nieszczęściu i ta zasada powinna być priorytetem dla wszystkich.
Ja Ci nic nie doradzę, ale pomyśl o tym, co napisałem powyżej.
To, co uderzyło mnie w Twym poście to totalny brak wiary w siebie. W swoje mozliwości, w swoje umiejętności, w swoje zdolności.
To, co napisałaś świadczy, że nie zauważyłaś prostego faktu, że umiesz i stoisz na własnych nogach, a żadne męskie podpórki nie są Tobie do życia potrzebne. Przecież przez cale dotychczasowe małżeństwo jesteś sama i emocjonalnie, i fizycznie. Człowiek, którego nazywasz mężem, nigdy nim nie był (pomińmy formalności papierowe). Nie jesteś i nie musisz być bluszczem owijającym się wokół mężczyzny. Przetrzyj oczy, zobacz rzeczywistość. ![]()
Nie zasługujesz na szczęście. Dlaczego przyjmujesz za pewnik zdanie, które powiedziała wredna, podła i nieżyczliwa Ci osoba? Zobacz, jaka jesteś wartościową osobą. Wartościową, niepowtarzalną, mądrą, wrażliwą, dobrą, fantastyczną.
Dokonujesz niezbyt trafnych wyborów swych partnerów życiowych. Najpierw lokując uczucia w człowieku, który nigdy Cię nie kochał (jeśliby kochał, to nie zdradzał zaraz po ślubie), później wiążąc się z żonatym i dzieciatym. Ten drugi, jeśli byłby uczciwym w stosunku do Ciebie, rozszedłby się z żoną. I tak, zamiast wiązać się z ludźmi zasługującymi na Twą miłość, zgadzasz się na życie z ersatzami, namiastkami, atrapami.
Wysyłam Tobie największe wiadro odwagi potrzebnej do sprawiedliwego, uczciwego spojrzenia na siebie.
Najpierw lokując uczucia w człowieku, który nigdy Cię nie kochał (jeśliby kochał, to nie zdradzał zaraz po ślubie), później wiążąc się z żonatym i dzieciatym. Ten drugi, jeśli byłby uczciwym w stosunku do Ciebie, rozszedłby się z żoną.
W pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam.... żonaty póki jest żonaty - nie istnieje dla innych kobiet, romans i zdradę pomijam, bo nie są niczym dobrym...!
Facet do życia NIE JEST POTRZEBNY !
BabaOsiadła niewiem czy można nauczyc się życ samemu, Ja nie potrafie.Nie zrozumiałaś o co mi chodziło. Nie dostałam prezentu od losu w postaci żonatego faceta,poprostu z nim mimo wszystko jestem szczęśliwa.
staram sie masz racje powinnam była uciekac , ale nie zrobiłam tego,walczyłam o to małżeństwo wieżąc , że coś sie zmieni, ale byłam głupia i naiwna.
enco wiem , ze nie można budowac szczęścia na ludzkim nieszczęściu, ale każdy ma prawo do życia.
Wielokropek , Tobie poprostu dziękuję za to co napisałaś.
K r o mnie facet do życia jest potrzebny, a zdrada wiem , że nie jest niczym dobrym.
nie wiem czy można nauczyc się życ samemu, Ja nie potrafie.
Przecież zyłaś...Po slubie nie zamieszkałaś z mężęm, a teraz się dziwisz? Małżeństwo należy pielęgnowac - i dotyczy to obu stron. Pozwoliłaś młodemu żonkisiowi na życie z dala od Ciebie, to nie dziw się, ze sie to tak skończyło.
Nie dostałam prezentu od losu w postaci żonatego faceta,po prostu z nim mimo wszystko jestem szczęśliwa.
..unieszczęśliwiając jednocześnie jego rodzinę...Piszesz, że masz prawo do szczęścia - egoizm przez Ciebie przemawia. Masz/miałaś męża, trzeba było to szczęście z nim budować, a nie wyjeżdżać za granicę samemu.
Rozejrzyj sie wkoło i powiedz z ręka na sercu, ile Ty włozyłaś w to, aby byc szczęśliwą z innym czlowiekiem?
mnie facet do życia jest potrzebny,
Jakos nie był Ci potrzebny, gdy nie chciałaś zamieszkać z mężem po ślubie lub gdy sama wyjechałaś za granicę.
Teraz bierzesz męża innej kobiety i uważasz, że to, iż sama nie umiesz żyć, Cię tłumaczy w jakikolwiek sposób??
koma5 po pierwsze nie znasz mnie i nic o mnie nie wiesz,po drugie nie mieszkałam z mężem po ślubie tylko dla tego , że On tak zdecydował, po trzecie czytaj uważnie , Ja wyjechałam za granice sama , ale jego później ściagłam do siebie. Tak teraz jestem za granicą sama a On jest w Polsce.Nie wiesz ile poświeciłam dla ratowania małżeństwa i przez co musiałam przejśc, dlatego prosze oszczędź sobie sarkazmu.
Małżeństwo trzeba pielęgnować to fakt, ale jeśli już na początku przyłapała gnoja na zdradzie i jeszcze za to oberwała to wybacz!! Co ma pielęgnować, pasożyta co będzie ją bił??
koma5 po pierwsze nie znasz mnie i nic o mnie nie wiesz,
Wiem tyle, ile można sie zorientować z Twojego postu. Ja wiem, ze krytyka boli, ale nie przekonują mnie Twoje slowa dot. romansu z czyimś mężem tam, na emigracji...Myślę, że właśnie to Cie zdenerwowało. Wybacz, ale tutaj u mnie na zrozumienie nie możesz liczyć. Sorry.
Czyli facet do życia jest Ci niezbędny......??? Kurczę, masakra ![]()
Ale to Twój wybór.
życie napisał/a:koma5 po pierwsze nie znasz mnie i nic o mnie nie wiesz,
Wiem tyle, ile można sie zorientować z Twojego postu. Ja wiem, ze krytyka boli, ale nie przekonują mnie Twoje slowa dot. romansu z czyimś mężem tam, na emigracji...Myślę, że właśnie to Cie zdenerwowało. Wybacz, ale tutaj u mnie na zrozumienie nie możesz liczyć. Sorry.
Ale Ja nie szukam zrozumienia tylko porady , a to jest różnica.
enco wiem , ze nie można budowac szczęścia na ludzkim nieszczęściu, ale każdy ma prawo do życia.
I tu się zgadzamy.:D
?po slubiezamieszkaliśmy osobno,Ja z moimi rodzicami On ze swoimi.po jakimś czasie wynajął mieszkanie ale Ja nie mogłąm tam mieszkac.
Drogie kobietki K_r_o, koma5 mnie też uderzyło to, że zaraz po ślubie rozstali się... Tak nie powinien wyglądać żaden związek, bo po co legalizować coś, co jest fikcją, ale nie skomentowałem tego. Autorka w końcu i to wyjaśniła.
?nie mieszkałam z mężem po ślubie tylko dla tego , że On tak zdecydował?
Może autorka wyjaśni, dlaczego tak zdecydował, bo to, że:
?wyszłąm za mąż z miłości tak wtedy myślałąm , a dzisiaj już nie wiem sama.Na początku niby było wszystko ok albo ja tak myślałam?
To już wiemy.
Szkoda tylko drogie życie, że tylko myślałaś a nie byłaś tego pewna, bo może wtedy uniknęłabyś wielu rozczarowań w związku.:(
Ja Cię życie z góry nie potępiam, bo nie wiem jak wygląda małżeństwo tego poznanego za granicą faceta ani jaki to model. Zakładam, że jego związek to kpina i parodia tak jak Twój.
Obydwoje pragniecie prawdziwego uczucia, a że Wasze drogi zeszły się akurat teraz? cóż takie czasem jest życie.
Oczywiście małżeństwo do czegoś obliguje obie strony, ale małżeństwo to nie tylko formalność.
Panie K_r_o i koma5 zarzucają Ci, że rozbijasz czyjś związek, ale może Ty nic nie rozbiłaś, bo nie było, co rozbijać? Mam nadzieję ze nam to wyjaśnisz?
Małżeństwo trzeba pielęgnować to fakt, ale jeśli już na początku przyłapała gnoja na zdradzie i jeszcze za to oberwała to wybacz!! Co ma pielęgnować, pasożyta co będzie ją bił??
No właśnie i jeszcze to:
Zdradzał mnie z dziewczyną o 10 lat młodszą od niego. Nie robiłam scen , kłotni jednak On i tak mnie pobił.
Za co Ją pobił? Za to, że się z tym "pogodziła"? Ja na Jej miejscu walnąłbym go z plaskacza i kazał spadać, bo prawdziwy mężczyzna nigdy nie uderzy kobiety nawet przysłowiowym kwiatkiem.:mad:
Nie mieszkałaś z mężem po ślubie. Jeździłaś do niego raz na miesiąc na weekend. Potem wyjechałaś zagranicę, pewnie zanim sprowadziłaś męża minęło kilka miesięcy. Potem kilka lat mieszkaliście w Polsce i Ty znowu wyjechałaś. W między czasie papierkowy mąż zdradzał Cię, a Ty się z nim tłukłaś, dosłownie.
Już wiemy, że Tobie potrzebny jest chłop. Nie ważne jaki, ale żeby był. I teraz się zastanawiam, po co. Chodzi o seks? Nie trzeba mieć męża do seksu. Chodzi o ekonomiczny spokój? Przez wiele lat bardzo dobrze radziłaś sobie sama i to zagranicą. Chodzi o więź emocjonalną? Chyba nie skoro trwałaś przy zdradzającym i poniewierającym Tobą mężu.
Więc się pytam, O CO CHODZI?!
.
16 2012-01-02 01:56:06 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-02 02:11:55)
Teo wytłumacz mi czemu uważasz, że niepotrzebny jest Życie mąż???? np. do regularnego seksu?? przecież my kobiety też mamy potrzeby seksualne tak jak mężczyźni...więc gdzie i jak ma je zaspakajać??? chodzić do łóżka z kim popadnie, kto się podwinie pod rękę chętny na bzykanko???!!!! Pewnie kolejka by się ustawiła chętnych ale czy myślisz, że każda kobieta potrafi jak k...chodzić do łóżka z pierwszym lepszym???? bez uczuć?? bez jakiś więzi?? jak później kobieta się czuje po takim seksie??? kiedy po numerku On mówi 'pa" i na tym koniec?? albo ma mieć tylko kogoś na seks??? to przecież będzie czuć się jak wykorzystana szmata jak śmieć i zero. Wytłumacz to Teo!!! jak ma żyć Życie bez mężczyzny, męża, przyjaciela??? Ja też nie wyobrażam sobie nie mieć męża i chociaż miałam ich już dwóch!!!!!! Mąż jest potrzebny do Miłości, wielkiej przyjaźni, seksu i robienie wspólnie opłat, szacunku, wychowywania razem dzieci itd. a nawet gdy będzie się starą taki dobry mąż poda szklankę wody!!!! zaopiekuje się bo na starość dzieci często mają rodziców w d...ie.
A wiec , żeby było wszystko jasne zacznę od początku. Nie mieszkałam z meżem po ślubie tylko dla tego , że On wyjechał do swojego miasta , tam miał większe szanse na prace. Wynajął mieszkanie , ale właściciel nie godził się abym i Ja tam mieszkała. Jemu widocznie było na rękę takie rozwiązanie bo nie robił nic abyśmy byli razem. Tak jak pisałam wyjechałam za granice mineło 11 miesięcy zanim go ściągłam do siebie , a zrobiłam to tylko dlatego , że w wigilie powiedział mi , że albo go zabiore do siebie , albo On się zabierze sam na tamten świat. Wiem ,szantarz,powinnam buła wiac, ale byłam młodziutka i głupiutka myślała , że jak będziemy razem to się wszystko ułoży.Myliłam się . Na początku niby było ok , a może tylko Ja tak widziałam?Wiem , że małżeństwo trzeba pielęgnowac i Bóg mi światkiem , że robiłam i nadal głupia robie wszystko aby ratowac to małżeństwo.Ja nie rozbijam niczyjej rodziny , tam nie ma co rozbijac. Facet, którego poznałam tam jest inny , szanuje mnie i nie mami mi oczu czułymi słówkami aby potem mnie zeszmacic jak psa. Szczęście , które dał mi los to nie ten facet. To to iż jestem sobą , tą samą uśmiechniętą dziewczyną , która kiedyś wyszła za mąż z miłości jak myślała. Dla Was to wszystko jest śmieszne , ale dla mnie nie. Tylko Ja wiem jak się czuję z tym wszystkim. Pare dni temu była wigilia , Ja sama mój mąż nawet życzeń mi nie złożył , a mój przyjaciel tak. Jak później rozmawiałam z moim mężem dlaczego tak sie zachował powiedział mi , że mnie nie ma przy nim to po co ma składac mi życzenia. Oj i takie tam różne inne słowa. Był Nowy Rok i znowu to samo. Wiecie jak Ja sie czuję? Jak ktoś gorszy , ktoś kto nie zasługuje na nic dobrego w życiu. Wszyscy , którzy mnie znają mówią , że jestem silną osobą , ale to tylko maska ,którą życie mi nałożyło. Do czego jest mi potrzebny facet? Do normalnego funkcjonowania, a że ten który mi to dał jest żonaty , no cóż tak bywa. Wiem powiecie co za egoistka , tak macie racje w tym momencie jestem egoistką. Jestem bo popełniam wielki grzech , jestem szczęśliwa i żyje, jestem sobą i wiem , że jeszcze coś wartuje.
Teo , a teraz odpowiem na Twoje pytanie o co chodzi? Chodzi , o to , że mój mąż nie godzi sie na rozwód i mnie szantażuje . O to chodzi.
enco za co mnie pobił? A no za to , że znalazłam zdiecia , których nie powinnam była znaleźc. Za to , że zapytałąm kto jest na tych zdieciach. Nie pogodziłam się ze zdradą , nauczyłam się z tym życ. Wiem mój błąd, ale ani wtedy , ani teraz nie miałam i nie mam wsparcia w nikim , kto pomógłby mi podjąc ten krok. Nie byc samemu, miec kogoś po mojej stronie , a Ja nie mam nikogo takiego. Moja rodzina jest przeciwko temu , a Ja nie mam siły walczyc o to , aby chociaż troche chcieli zrozumiec mnie i pomóc.
Teo wytłumacz mi czemu uważasz, że niepotrzebny jest Życie mąż???? np. do regularnego seksu?? przecież my kobiety też mamy potrzeby seksualne tak jak mężczyźni...więc gdzie i jak ma je zaspakajać??? chodzić do łóżka z kim popadnie, kto się podwinie pod rękę chętny na bzykanko???!!!! Pewnie kolejka by się ustawiła chętnych ale czy myślisz, że każda kobieta potrafi jak k...chodzić do łóżka z pierwszym lepszym???? bez uczuć?? bez jakiś więzi?? jak później kobieta się czuje po takim seksie??? kiedy po numerku On mówi 'pa" i na tym koniec?? albo ma mieć tylko kogoś na seks??? to przecież będzie czuć się jak wykorzystana szmata jak śmieć i zero. Wytłumacz to Teo!!! jak ma żyć Życie bez mężczyzny, męża, przyjaciela??? Ja też nie wyobrażam sobie nie mieć męża i chociaż miałam ich już dwóch!!!!!! Mąż jest potrzebny do Miłości, wielkiej przyjaźni, seksu i robienie wspólnie opłat, szacunku, wychowywania razem dzieci itd. a nawet gdy będzie się starą taki dobry mąż poda szklankę wody!!!! zaopiekuje się bo na starość dzieci często mają rodziców w d...ie.
Nooo życie dostała od swojego tyyyyle miłości i tyyyyle stabilności i tyyyyle seksu, że rzeczywiście ma się czym przejmować... A Ty, moja droga, jak sobie życia bez faceta nie wyobrażasz to proponuję wizytę u specjalisty, bo to zdrowy objaw nie jest...
żcyie nie uwierzę, że nie ma takiej siły sądowniczej na tym świecie, która by nie mogła zmusić męża do rozwodu. Składasz papiery w sądzie i czekasz. Wszystkie dowody zdrad i pobicia też zbierasz i też składasz. W końcu rozwód dostaniesz. Szantażuje Cię? A czym? Że się zabije? W ogóle nie zwracaj na to uwagi. Że kogoś zabije? To już zgłasza się na policję. Ma jakąś wielką aferę, która sprawiłaby, że poszłabyś do więzienia? Wątpię. Także nie siedź, i nie biadol tylko weź się do roboty i poukładaj sobie to życie, puki masz czas.
Heh a powiedz mi, po co Ci rozwód skoro Twój kochanek też go nie ma? A w ogóle jak możesz iść do łóżka z żonatym facetem?:o to jest ok?
Ranisz męża,no ale ok-zdaża się że miłość wygasa, może i zasłużył na to ale ranisz też żone kochanka i jego dzieci...
Skoro wiesz jak było Ci źle jak mąż Cię zdradzał to czemu pozwalasz żeby Twój kochanek zdradzał z Tobą inną niewinną kobietę?
Heh a powiedz mi, po co Ci rozwód skoro Twój kochanek też go nie ma? A w ogóle jak możesz iść do łóżka z żonatym facetem?:o to jest ok?
Ranisz męża,no ale ok-zdaża się że miłość wygasa, może i zasłużył na to ale ranisz też żone kochanka i jego dzieci...
Skoro wiesz jak było Ci źle jak mąż Cię zdradzał to czemu pozwalasz żeby Twój kochanek zdradzał z Tobą inną niewinną kobietę?
Co to za pytanie? Dlaczego poawalam aby mój kochanek zdradzał ze mną inną kobiete? A kim Ja jestem żeby mu tego zabronic. Jesteśmy dorośli i on wie co robi. Ja ranie mojego męża? A On co , świety? Dziewczyno przeczytaj najpierw mój post potem pisz.Po co mi rozwód? A no po to żeby życ jak normalny człowiek. Nigdzie nie napisałam , że po rozwodzie chce ułożyc sobie życie z moim kochankiem. To , że on nie ma rozwodu to jego sprawa nie moja.
21 2012-01-03 02:49:34 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-03 02:52:34)
Teo nie wiem czemu to na forum obrażasz inne kobiety!!! między innymi mnie! sugerując mi żebym poszła do specjalisty skoro nie potrafię żyć bez mężczyzny...To forum jest do wyrażania swoich opinii i poglądów a nie do obrażania innych i wysyłania do specjalistów...Przecież tu piszą właśnie same takie kobiety, które nie potrafią żyć bez mężczyzny!!! gdyby miały w du..ie mężczyzn nie przejmowały by się że facet odszedł, zdradził je, że przestał je kochać!!! i że sobie poszedł do innej du..y. Tu większość kobiet kocha za bardzo!!! więc może wszystkie te kobiety Teo wyślij do specjalisty??? a nie tylko mi to sugerujesz!!! Tu wszystkie kobiety są pokaleczone przez mężczyzn i wszystkie cierpią, że straciły mężczyznę. Uważasz, że wszystkie są chore że tak rozpaczają i tak bardzo chcą mężczyzny???? bo gdyby miały w du..e facetów to tego Forum by wcale nie było....te kobiety co tu piszę też nie potrafią żyć bez mężczyzny dlatego tak rozpaczają!!! gdyby uważały że mężczyzna nie jest im potrzebny, nawet jednej łzy by nie uroniły za żadnym facetem!!! Tu większość kobiet kocha za bardzo!! i przez to jest prawdziwy problem!!
Teo nie wiem czemu to na forum obrażasz inne kobiety!!! między innymi mnie! sugerując mi żebym poszła do specjalisty skoro nie potrafię żyć bez mężczyzny...To forum jest do wyrażania swoich opinii i poglądów a nie do obrażania innych i wysyłania do specjalistów...Przecież tu piszą właśnie same takie kobiety, które nie potrafią żyć bez mężczyzny!!! gdyby miały w du..ie mężczyzn nie przejmowały by się że facet odszedł, zdradził je, że przestał je kochać!!! i że sobie poszedł do innej du..y. Tu większość kobiet kocha za bardzo!!! więc może wszystkie te kobiety Teo wyślij do specjalisty??? a nie tylko mi to sugerujesz!!! Tu wszystkie kobiety są pokaleczone przez mężczyzn i wszystkie cierpią, że straciły mężczyznę. Uważasz, że wszystkie są chore że tak rozpaczają i tak bardzo chcą mężczyzny???? bo gdyby miały w du..e facetów to tego Forum by wcale nie było....te kobiety co tu piszę też nie potrafią żyć bez mężczyzny dlatego tak rozpaczają!!! gdyby uważały że mężczyzna nie jest im potrzebny, nawet jednej łzy by nie uroniły za żadnym facetem!!! Tu większość kobiet kocha za bardzo!! i przez to jest prawdziwy problem!!
Nooo i one wszystkie do lekarza też powinny się udać. Zluzuj, maleńka, bo się nakręciłaś niepotrzebnie. Wszystko jest w życiu potrzebne, ale z umiarem i w odpowiedniej równowadze. Wszystkie nałogi i uzależnienia powinno się leczyć, ponieważ mniej lub bardziej wpływają na nasze zdrowie, a sam fakt, że dorosły, pełnosprawny człowiek deklaruje, że nie może żyć bez drugiej osoby (wyjątkiem jest miłość do dziecka) i jak nie ma, w tym wypadku chłopa, to Rów Mariański, czarna rozpacz. Przeczytaj na spokojnie co mi napisałaś. Wykrzyczałaś mi, że bez chłopa nie pociągniesz, no nie ma bata! Będzie pił, bił, ale był. Czy tego nie trzeba leczyć? Trzeba. I nie uogólniaj, że WSZYSTKIE kobiety na tym forum kochają za bardzo i wszystkie są tak uzależnione od facetów jak ty, bo to nieprawda. Ja osobiście sobie nie życzę, by porównywać mnie do grupy uzależnionej skoro z nałogiem nie mam styczności.
Nigdy Teo nie napisałam że byłabym z mężczyzną który by pił, bił czy zdradzał, gdyby tak robił od razu miałby wystawione walizki przed dom, nie patyczkowałabym się z takim mężczyzną....nie zależy mi na byciu z facetem za wszelką cenę i zresztą nigdy w życiu nie ciągnęła bym związku z takim facetem o takim patologicznym zachowaniu. Pisałam, że jak mężczyzna jest dobry dla kobiety i ją szanuje to wtedy życie dla kobiety staje się jeszcze piękniejsze niż gdy wiodła je w pojedynkę, dlatego nadal uważam że warto jest żyć z mężczyzną ale tylko takim który jest dla nas dobry i który będzie nas cenił i kochał jeśli tak nie robi lepiej żyć samej niż być poniżaną przez mężczyznę który nas nie szanuje.
Nigdy Teo nie napisałam że byłabym z mężczyzną który by pił, bił czy zdradzał, gdyby tak robił od razu miałby wystawione walizki przed dom, nie patyczkowałabym się z takim mężczyzną....nie zależy mi na byciu z facetem za wszelką cenę i zresztą nigdy w życiu nie ciągnęła bym związku z takim facetem o takim patologicznym zachowaniu. Pisałam, że jak mężczyzna jest dobry dla kobiety i ją szanuje to wtedy życie dla kobiety staje się jeszcze piękniejsze niż gdy wiodła je w pojedynkę, dlatego nadal uważam że warto jest żyć z mężczyzną ale tylko takim który jest dla nas dobry i który będzie nas cenił i kochał jeśli tak nie robi lepiej żyć samej niż być poniżaną przez mężczyznę który nas nie szanuje.
Teraz piszesz z sensem i logicznie tylko skąd wziął się poprzedni wywód o "kochających za bardzo" i o tym, że nie wyobrażasz sobie życia bez mężczyzny? Może nie ciągnijmy już tego tematu, polecam jedynie zastanowić się dokładnie nad swoimi stanami i priorytetami ![]()
To znaczy wyobrażam sobie życie bez mężczyzny który by mnie źle traktował, z takim nie chciałabym żyć i wolałabym być sama przez całe życie, niż być tak poniewierana....natomiast gdyby mężczyzna był dla mnie dobry życie moje stałoby się myślę lepsze, bo miałabym człowieka, który byłby moim przyjacielem....a pisałam, że niektóry kobiety które tu piszą kochają za bardzo, bo nawet mimo że mężczyzna z którymi żyły: bił, zdradzał, bardzo źle traktował, nie szanował ich tęsknią za swoim oprawcą i rozpaczają że go straciły....Ja osobiście uważam, że skoro mężczyzna tak postępuje z kobietą, to jest zerem i powinno się takiego mężczyznę skreślić raz na zawsze i zapomnieć o kimś takim a nie rozpaczać po jego odejściu, przecież nie można godzić się na takie traktowanie przez mężczyznę.
Witaj, życie...
Tak to w życiu bywa, że nie dostajemy tego, co chcemy. Gdy spotkałam swojego męża, wydawało mi się, że to będzie taki spokojny rozdział w moim życiu po dość burzliwym okresie. Bo i ten chłopina wyglądał spokojnie - milczący, chociaż dysponujący zdolnością ciętej riposty, też trochę przez los doświadczony. Pomału razem zamieszkaliśmy, z przyjaciół zostaliśmy kochankami. Potem - nagle - rodzicami. Potem małżeństwem. Kupiliśmy większe mieszkanie, wywalczyłam sobie pracę, w której się realizuję, pojawiło się drugie dziecko. Ale mąż zaczął pić. Bez rękoczynów, na smutno, ale w ciągach. Mogłam wystawić mu walizki, a jakże. Ale ja chciałam jego trzeźwej obecności i wspólnego, trzeźwego życia.
Od ponad dwóch lat mąż nie pije, jest po terapii, poukładał się na nowo. I jakoś razem przez to - przepraszam - życie idziemy.
Piszę to po to, żeby pokazać, że w związku potrzeba chęci dwóch osób. By były ze sobą, czasem muszą z czegoś zrezygnować, ustąpić, a także zaznaczać swoje granice i wysuwać propozycje zmian. Budować. Remontować. Poprawiać i modernizować.
Tyle.
Witaj, życie...
Tak to w życiu bywa, że nie dostajemy tego, co chcemy. Gdy spotkałam swojego męża, wydawało mi się, że to będzie taki spokojny rozdział w moim życiu po dość burzliwym okresie. Bo i ten chłopina wyglądał spokojnie - milczący, chociaż dysponujący zdolnością ciętej riposty, też trochę przez los doświadczony. Pomału razem zamieszkaliśmy, z przyjaciół zostaliśmy kochankami. Potem - nagle - rodzicami. Potem małżeństwem. Kupiliśmy większe mieszkanie, wywalczyłam sobie pracę, w której się realizuję, pojawiło się drugie dziecko. Ale mąż zaczął pić. Bez rękoczynów, na smutno, ale w ciągach. Mogłam wystawić mu walizki, a jakże. Ale ja chciałam jego trzeźwej obecności i wspólnego, trzeźwego życia.
Od ponad dwóch lat mąż nie pije, jest po terapii, poukładał się na nowo. I jakoś razem przez to - przepraszam - życie idziemy.
Piszę to po to, żeby pokazać, że w związku potrzeba chęci dwóch osób. By były ze sobą, czasem muszą z czegoś zrezygnować, ustąpić, a także zaznaczać swoje granice i wysuwać propozycje zmian. Budować. Remontować. Poprawiać i modernizować.
Tyle.
Karolina , ciesze się , że Ci się udało, życze Ci powodzenia. Sama napisałas , że aby byc razem trzeba chęci dwóch osób, u mnie niestety jest tylko jedna osoba , która walczyła o to aby byc razem ,JA.Jestem już tym zmęczona i nie daje rady.