Mówi że nikt jej nie kocha, i jak znajdzie okazję zabije się bo nie ma po co żyć. Dzisiaj jest sylwester jesteśmy z najlepszymi jej przyjaciółkami w zakopanym, dziewczyny super się bawiły do momentu wybuchu mojej córki, dostała złosci rozrzuciła grę i płacze już kilka godzin że jest głupia i nie potrzebnie żyje. Opanowałam tą sytuację ale boję się że moja córka kiedyś to zrobi
po nowym roku pójdę z nią do poradni. Jeśli jakaś mama ma podobny problem z córką która jest nastolatką i dostała okres, to proszę podzielić się ze mną doświadczeniami. Dziękuję.
Musi Pani byc dla niej oparciem we wszystkim. Musi Pani jej powtarzac ze ma po co zyc. I koniecznie musi Pani udac sie z corka do poradni pedagogicznej.
myślę że chce ona zwrócić na siebie uwage a dobrze wie że śmierć jest czymś najgorszym dla was proszę napisz mi czy gdy tak mówi to próbuje coś od was wskórać czy odgraża się bez powodu
albo chce zwrócić uwagę jak rozpieszczona gówniara, albo coś się dzieje o czy nie macie pojęcia, tak czy siak poradnia nie zaszkodzi
Neta, koniecznie musisz skontaktować sie z wychowawczynią córki i poprosić, aby ją poobserwowała w grupie, może zresztą już coś wie...
Dziewczynki w tym wieku są malo odporne na pierwsze niepowodzenia, a jednocześnie zupelnie nie widzą jakiejkolwiek swojej winy w czymkolwiek.
Może ktos jej dokucza w klasie - a to bardzo częste w tym wieku. Sprawdź to!
Dzieci potrafią być bardzo agresywne słownie.
Ja sama tak sie zachowywałam ale to było przez depresje ,córka moze mieć jakiś problem i niewie jak o nim powiedzieć. mi pomogło wygadanie sie u psychologa i tabletki na uspokojenie. Musisz wspierać córke mówić jej że ją kochasz przytulić raz po raz itp Mi mama własnie w taki sposób pomogła.Nie lekceważ tego ja w taki sposób próbowałam wzróbić uwage na siebie by ktoś mi pomógł. Trzymam kciuki ![]()
czytając twoje opisanie zachowania córki mam wrażenie że opisujesz moją osobe 17 lat temu nie chce cię straszyć moja mama zignorowała to mówiąc ze to taki okres dla nastolatki nie chcę cię straszyć ale ja usiłowałam się zabić mając 13 lat musisz być dla córki i matką i koleżanką wiem będzie to trudne ale jest realne i koniecznie zgłoś się z nią do psychologa nim będzie za póżno nie chcę cię straszyć lecz mogą to być początki depresji powodzenia
8 2012-01-07 19:51:54 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2012-01-07 19:52:53)
Może zakochała się bez wzajemności,o czym nie wiesz.Moja załamywała się,kiedy chłopiec nie odpisywał jej na sms,albo na gadu i wtedy nagle,w jednej sekundzie wpadała w depresję.Pomogły rozmowy we dwie,w zamkniętym pokoju,dodawałam jej otuchy,byłam wyrozumiała i mówiłam,że ją rozumiem,bo też tak miałam...
Spróbujcie usiąść i razem po rozmawiać i koniecznie udać się do poradni psychologicznej jak już ktoś wspomniał. Może coś się w jej życiu wydarzyło nie zostawiaj tak tego.
Witaj Neta
Tak jak napisała aneta11 - nie wolno lekceważyć objawów jakie opisałaś. Myślę, że jesteś na dobrej drodze skoro chcesz zwrócić się do psychologa. Bądź dobrym słuchaczem. A jeśli usłyszysz coś co Ci się nie spodoba to nie wybuchaj gniewem i nie krytykuj córki, i nie śmiej się jeśli powody okażą się błahe - tylko spokojnie tłumacz. Coś musi być przyczyną takiego jej stanu. Daj jej odczuć, że traktujesz ją poważnie. To dobry pomysł, żebyś wypytała wychowawczynię o atmosferę w klasie. Możesz też udać się do psychologa szkolnego. Napisz na jakim jesteś etapie. pozdrawiam
nalezy porozmawiac z nia moze czuje sie zaniedbywana. trzeba byc dla niej oparciem teraz. byc moze mowi to z banalnego powodu i zaraz jej przejdzie jednakze nie nalezy tego ignorowac.
12 2012-01-08 21:04:05 Ostatnio edytowany przez Furia (2012-01-08 21:05:45)
11 letnia dziewczynka nie zdaję sobie jeszcze sprawy w słowa które wypowiada. Mówiła to impulsywnie w skutek żalu. Piszesz że bawiła się z koleżankami a może właśnie któraś z tych koleżanek jej powiedziała coś co mogło by ją zranić? że jest głupia, że Ty ją nie kochasz itd.. a niestety dzieciaki biora sobie wszystko do serca. Porozmawiaj z córką na spokojnie, dopytaj czy któraś z koleżanek ją nie uraziła. Jeśli to nie poskutkuje warto wybrać się do Poradni.
nie do konca tak jest ze dziecko nic nie rozumie. wrecz przeciwnie wie wiecej i czuje. moze to byc powazna sprawa nie wolno tego ignorowac bo moze byc za pozno. trzeba ja uswiadomic co mowila i co to znaczy. rozmowa z psychologiem bylaby wskazana. DZIECIAKI TEZ MAJA UCZUCIA!!
chodzi mi że nie zdaję sobie sprawy czym jest śmierć. nie wie jakie są konsekwencje tego.
Cóż, pozostaje mi tylko potwierdzić słowa dziewczyn. Psycholog i wiele wiele czasu spędzonego z Twoją Małą będa najlepszym lekarstwem. Idźcie razem na zakupy, na lody, do kina czy na basen. Dużo rozmawiajcie, opowiadaj Jej o swojej młodosci co sie dzialo, jak sie czułaś. Buziaki
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i posty. Nie byłam dostępna z powodu braku internetu. Byłam u psychologa z córką, psycholog pogratulowała nam więzi, i nie dostrzega większego powodu do zmartwień. Niemniej jednak umówiłam kolejne spotkanie na połowę lutego bo wiem że moja córka może wynieść z tych spotkań coś dobrego dla siebie. Rozmawiałam z wychowawczynią córki, córka wybrała samodzielną ławkę w szkole, ale to dokładnie mój styl życia, zawsze sama w pojedynkę i w zaparte do sukcesu, mała bierze przykład ze mnie, ja nie znosiłam par i to wcale nie było powodem do zmartwień, do dzisiaj tak jest, firmę prowadzę sama, mieszkanie kupuję sama, pracuję na to wszystko sama, przynajmniej do tej pory tak jest, ale chciałabym to zmienić bo z upływającym czasem kobiecie jest coraz trudniej do sukcesu. Problem mojej córki jak i mój jest złożony, wychowuję córę sama od dnia jej narodzin , córka nie zna ojca choć wie że ten płaci alimenty, (ojciec nie uznał nigdy jej jako dziecka, dla niego to zobowiązanie finansowe). Nasza sytuacja życiowa zmieniła się gdy rok temu dostałam nową pracę za granicą, najtrudniejszy był okres wakacyjny, potem początek roku szkolnego, w polsce jestem na 2 lub 3 tygodnie co około 2 miesiące, zdarzają się dłuższe pobyty w których zazwyczaj obie nadrabiamy czas, wycieczki, wczasy, muzea, restauracje, zakupy i zdarza się nawet mc donald którego nie uznajemy za stosowną restaurację
ale w pośpiechu zdarza nam się tam coś zjeść. Z córką rozmawiam więcej niż z jakąkolwiek inną osobą w moim otoczeniu. Po rozmowach z psychologiem, wychowawczynią i samą moją ukochaną córeczką wiem ze każdy problem wziął się z mojej nieobecności. Moja córka miała mnie zawsze na własność i na każde zawołanie, robiłam dla niej wszystko. Znam zdrowe zasady wychowania, miłość zrozumienie i wymagania. Wszystkie trzy dobrze wypełniałam. To mój brak spowodował takie emocje. Ale napiszę jak jest na chwilę obecną, moja córka po wizycie u psychologa, w jeden wieczór napisała książkę, to zdolna dziewczyna
, jest artystą, maluje i pisze a jak wiemy dusza artysty to najbardziej wrażliwa dusza pod niebem, po długich rozmowach i byciu bardzo blisko z córeczką, codziennie dostaję smsa że mnie kocha, tęskni i się stara w szkole. Wiem ze to chwilowa poprawa sytuacji, ale niebawem znów jadę do domku i będę nadrabiać, czas w którym mnie nie było. Taka sytuacja może potrwać jeszcze jakiś czas, nie mogę zrezygnować z pracy, choć większość mi tak doradza, jednak obserwując osoby doradzające które w życiu nic nie osiągnęły, słucham ich porad i dążę do celu nadal, bo obie z córką marzymy o domu, który mamy już na wyciągnięcie ręki. Więc rozłąka jeszcze chwilkę potrwa, jednak kwintesencją będzie wspólne miejsce, którego nam do tej pory brakowało.
Możliwe też jest że moja córka przeżywa nową osobę w naszym życiu, jest typową zazdrosną kobietą nie lubiącą się z nikim i niczym dzielić
Od długiego czasu jestem związana z mężczyzną i planujemy ślub, córka uczestniczy we wszystkich naszych tematach, wyjazdy, dom, życie, podział obowiązków, i bardzo jej się to podoba bo nigdy nie miała ojca i dostała od życia niesamowity prezent, bo to co mam moja córka teraz, inne dziewczynki mogą tylko o tym marzyć. Córce bardzo zależy na tym związku, i bardzo się stara, ale może być zagubiona, bo jest to całkowita zmiana naszego życia, musi uczyć się dzielić mamą którą miała i zawsze będzie mieć dla siebie. Pod moją nieobecność mój przyszły mąż zabiera ją na zakupy, do kina, odbiera ze szkoły, kupuje prezenty i rozpieszcza jak księżniczkę. Również kocha i wymaga, tak jak ja. Oboje bardzo podobnie wychowujemy dzieci i ona dostrzegła w nim podobieństwo do mnie. Sytuacja z Zakopanego mogła być też spowodowana tym że księżniczka kilka dni później dostała miesiączkę, ja tak mam że przed jestem emocjonalnie osłabiona i czasem wszystko traci sens. Tak jak jedna osoba na forum wspomniała że któraś z koleżanek mogła jej coś złego powiedzieć, jest to bardzo prawdopodobne, bo jej koleżanki przeżywają rozstanie swoich rodziców i sama słyszałam jak, może nie celowo ale źle wypowiedziały się na temat mojego przyszłego męża. Uwagi małych dzieci potrafią ranić. Sama tak mam, jestem szczęśliwą osobą i widzę zazdrość innych osób, niestety są osoby które mają nie spokojny sen bo ktoś w ich otoczeniu jest szczęśliwy....
neta
Cieszę się, że sobie powyjaśniałyście to i owo, i że zabrałaś córkę do psychologa. Widać, że się starasz być dobrą mamą, ale też nie chcesz rezygnować z innych celów.
Żadne prezenty ani inne dobra materialne nie zastąpią rodzica w domu. Można mieszkać w pałacu i nie być szczęśliwym. To czego teraz najbardziej potrzeba w życiu córki to Twojej osoby na miejscu. Dom poczeka, ale Twoja córka już nigdy nie będzie miała 11tu lat. To co możesz jej dać najcenniejszego to samą siebie, swój czas i uwagę - bycie matką na co dzień, zwłaszcza, że brakuje jej ojca. Przemyśl to sobie. Pozdrawiam
neta
Cieszę się, że sobie powyjaśniałyście to i owo, i że zabrałaś córkę do psychologa. Widać, że się starasz być dobrą mamą, ale też nie chcesz rezygnować z innych celów.
Żadne prezenty ani inne dobra materialne nie zastąpią rodzica w domu. Można mieszkać w pałacu i nie być szczęśliwym. To czego teraz najbardziej potrzeba w życiu córki to Twojej osoby na miejscu. Dom poczeka, ale Twoja córka już nigdy nie będzie miała 11tu lat. To co możesz jej dać najcenniejszego to samą siebie, swój czas i uwagę - bycie matką na co dzień, zwłaszcza, że brakuje jej ojca. Przemyśl to sobie. Pozdrawiam
Myślę o tym każdego dnia, jednak na chwilę obecną jest wszystko dobrze, to nie czasy gdzie nie było internetu i telefonów. Mimo odległości daję córce miłość i ciepło. W sytuacji bardzo awaryjnej za kilka godzin jestem w domu, mimo pędu za sukcecem moja córka jest obecna w każdej minucie mojego życia. Ona to zrozumie i doceni jak będzie na studiach i zobaczy jak jej koleżanki potykają się o życie bo ich rodzice założyli sobie łatwiejsze cele. Nigdy nie tracę wiary, moja córka jest dla mnie najważniejsza, napisałam tu dlatego że nie miałam innego wsparcia będąc na urlopie w Zakopanym, teraz mam pod telefonem panią psycholog, bo szkoła nie bardzo się angażuje. Pamiętam jak podpisałam kontrakt, najpierw pobiegłam do szkoły, do dyrektora, wychowawczyni i pedagog szkolnego, pytałam jak zachowują się dzieci bez rodziców, czy mieli takie przypadki, prosiłam o obserwację córki, dmuchałam na zimne, od początku wyjazdu starałam się dwukrotnie bardziej, teraz mamy już w polsce e-dziennik, na stronie internetowej śledzę naukę córki, konkursy i osiągnięcia. Staram się dawać jej dużo ciepła i miłości, skype, codziennie telefon, smsy, pracując w polsce też byłam na noc i tak potwornie zmęczona pracą że po piątym razie wołania córki usłyszałam ze mnie woła, to też był koszmar. Nie ma złotego środka, dla mnie podstawa to nie zapomnieć o potrzebach córki, zrozumieniu jej i kochaniu, ale też zapewnieniu jej łatwiejszego startu. W poście raczej chodziło mi podzielenie się obserwacjami w zachowaniu dorastających nastolatek, moja córka od 3 miesięcy ma okres, nie mogę opierać się na swoich wspomnieniach i doświadczeniach bo było to 20lat temu a świat zmienia się diametralnie, chętnie podejmę dyskusję z młodą nastolatką na forum, która podzieli się swoim postrzeżeniem obecnego świata. Mamy proszę pisać o dojrzewających nastolatkach
. Moja córeczka przed wczoraj dzwoniła i płakała że zaplamiła sobie w nocy pościel i narzutę na łóżko, uspokoiłam ją mówiąc ze to drobiazg i że mi do tej pory takie rzeczy się przytrafiają i nie ma powodu do płaczu.
czy córka nie jest przez nikogo wykorzystywana seksualnie ? to ważne.
21 2012-02-07 11:55:44 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-02-07 11:58:08)
szanowna Pani - napisze to krotko, bo komentowac bzdur o pieknym wymarzonym domu juz mi sie nie chce.
Jeszcze chwila a bedzie dom a nie bedzie rodziny.
Odpowidz sobie droga autorko - co jest dla Ciebie priorytetem? Dom z kominkiem i ogrodkiem pod palma czy szczesliwe, ufne i pewne, ze jest kochane, dziecko?
Dziewczynka, ktora dostaje okresu chce o tym porozmawiac z mama, nie z jej partnerem (dla niej to w koncu obcy jeszcze czlowiek) ani nie z kolezankami. A mama gdzie? Na Facebooku, w komorce, na skypie - tylko nie obok niej. I ten skype, sms czy mail ma ja przytulic i poglaskac?
Sama wyjezdzam sluzbowo, ale na 2-3 dni gora i dwa razy w miesiacu najwyzej. Tez mam corke w podobnym wieku i nawet tak krotka rozlaka jest odczuwalna przez nas obie. Dlatego ja juz teraz planuje zmiane pracy na bardziej stacjonarna. Nie chce stracic dziecka kosztem tego, o czym wiele dziewczynek moze jedynie pomarzyc (slowa autorki). Dziecinstwa jej nie kupie za zadne dewizy.
I zaden psycholog nie jest do tego potrzebny.
Mussuka, podpisuję się dwoma rękoma. miałam podobnie. "Masz wszystko o czym inne dzieci mogą pomarzyć....."- to zdanie, które słyszałam najczęściej. I tym zabijano wszystkie inne problemy, inaczej: tworzono ścianę by nie wsłuchać się w moje dziecięce dramaty (wykorzystywanie seksualne na przykład).
23 2012-02-07 12:08:14 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-02-07 12:10:19)
tworzono ścianę by nie wsłuchać się w moje dziecięce dramaty (wykorzystywanie seksualne na przykład).
Bo widzisz, kazdy czlowiek, ten maly tez, ma swoje wlasne dramaty, mniejsze czy wieksze ale dla niego bardzo wazne. I kto, jesli nie rodzice, badz rodzic powinien byc obok by ich wysluchac? Kto to ma byc? Kolezanka, babcia, nowy partner, misio pluszowy, mama na ekranie, nowy ipod? Nie - to rola i zadanie rodzicow albo jednego jesli jeden jest.
A rodzice czesto nawet nie wiedza (nie tylko, ze udaja gluchych ale naprawde sa ignorantami) o tym, co wlasnie trapi ich pocieche. Pociecha stara sie rodzicowi oszczedzic "problemow" w tych rzadkich chwilach kontaktow i sama walczy z wlasnymi dramatami..niestety czasem te walke przegrywa.
Kurcze..jaki to wazny argument - pieniadze.
Masz rację Mussuka. Nie oceniam tu "neta", ale jedno zdanie niefajnie jakoś na mnie podziałało: "Ona to zrozumie i doceni jak będzie na studiach i zobaczy jak jej koleżanki potykają się o życie bo ich rodzice założyli sobie łatwiejsze cele." Czyli studia córki są przesądzone? a jeśli nagle odnajdzie swój cel zawodowy w życiu i postanowi zostać fryzjerką? A to, że rodzice wybierają sobie łatwiejsze cele..... często zalezy od sytuacji, w której się znaleźli. często muszą wybierać coś innego, niż robienie Wielkiej Kariery.
A ja pozwolilam sobie na ocene tej pani tak samo jak ona ocenia i "biedne" kolezanki jej corki oraz ich rodzicow, ktorzy..o matko jedyna..wybrali latwiejszy cel. To znaczy jaki? Bycie rodzina pomimo trudow finansowych a nie fruwanie po koncernach zagranicznch? To faktycznie "latwe" zycie.
Tylko te biedne kolezanki moga isc i mamie wyplakac sie w fartuch czy zostac poglaskane po glowie, one beda doceniac codzienny trud ich matek, ktore tez sie poswiecily dla nich - corka autorki ma nie dosc, ze studia zaplanowane to juz wpisana wdziecznosc dla matki, za to, ze jej te studia oplaci. A poki co niech dzieciak wystepuje sobie w szkole, maluje, rysuje, placze, smieje sie, zakochuje, odkochuje - mama bedzie to wirtualnie sledzic.
Ach..szkoda tu slow.
Niedawno do mojej teściowej przyszła kolezanka, cała roztrzęsiona, chciała z nią porozmawiać. Powiedziała, że jej 27-letnia córka wyrzuciła jej, że nie miała dla niej czasu. Sytuacja w 100% analogiczna do tej powyżej, dlatego o tym pisze, przypomniało mi sie o tym. Mój mąż zna jej córkę, mówi, ze "MIAŁA WSZYSTKO", ba! nie tylko rzeczy materialne! miała kontakt z matką, która ją zaprowadziła do ginekologa, w czasie gdy jej koleżanki musiały się kryć z tym, ze w ogóle miały chłopaków... opłacano jej oczywiście wszystkie hobby; jazda konno, malowanie, szachy, nauka na pianinie- wszystko, co na danym etapie dorastająca dziewczyna sobie wymyśliła, ze chce robić. Rodzice PIĘLI WYŻEJ niż np.moja teściowa czy inni "przeciętni" rodzice, fakt, w domu bywali rzadko,a le jak byli, chodzili z nią do kina, na lody, oczywiście miała zapewnione środki na studia, jakie sobie mogła wymarzyć. w dniu zaręczyn, gdy matka podsumowała swą rolę i powiedziała: "Miałaś wszystko..." (oczekując na oczywiste przytaknięcie i wdzięczność) córka smutno powiedziała: "Tak, ale nie miałam matki...". Czy to jest niewdzięczność córki?
"Tak, ale nie miałam matki...". Czy to jest niewdzięczność córki?
Nie, to jest szczerosc doroslego dziecka.
Na szczescie nie ma jeszcze sklepow z cmokami, glaskami, tuleniem, usmiechami, cieplem i zapachem drugiej osoby - to moze dac tylko zywa istota, nie zadne wirtualne lacza i przysylane koniki na biegunach. Gdyby takie sklepy byly..iluz to zabieganych rodzicow staloby sie stalymi klientami chcac dziecku kupic "szczesliwe" dziecinstwo?
Moim zdaniem, tu się nie ma co cieszyć z "odbioru " relacji z matka przez 11-latkę. Bo Nastolatka jeszcze nie robi rachunku swego życia, nie potrafi pewnych rzeczy nazwać , to przychodzi z czasem. Ze mną też tak było. najpierw miałam wyrzuty sumienia gdy mama mówiła :"Masz wszystko, inne dzieci tylko mogą pomarzyć", i myslałam >faktycznie, a ja narzekam!< -i przepraszałam mamę. Dopiero jako dorosła osoba zrozumiałam, że to WSZYSTKO jest tak naprawdę niczym. Jako 11-latka doceniałam to, że mogłam chodzić na lekcje tańca (fakt, rodziców innych dzieci nie było na to stać) że miałam komputer , że matka się o wszystko nie czepiała itd., ale gdy doroslam, te rzeczy straciły na znaczeniu.
Nie wolno Ci tego zignorować! Musisz przede wszystkim najpierw ty, szczerze z nią porozmawiać. Ale łagodnie, jak kochająca, troskliwa matka, łagodnym głosem. Usiądźcie razem, zapytaj jej, jak w szkole, czy wszystko dobrze, czy ma jakieś problemy? Powiedz, ze kochasz ją bezgranicznie, że zawsze o wszystkim może Ci powiedzieć, że nigdy jej nie odrzucisz, zawsze jej pomożesz. Powiedz jej właśnie to! Gdy zacznie mówić Ci o tym, co ją gryzie, wtedy zobaczysz, o co chodzi i coś pomyślimy dalej. Zapytaj ją o to co lubi, jakie ma marzenia, pasje, co najbardziej ją ciekawi w szkole. Buduj z nią wzajemne relacje, to bardzo ważne! Przytul ją, pogłaszcz, tylko mówię łagodnie, bez podnoszenia głosu:) Jeżeli mimo wszystko nie będzie chciała powiedzieć, zgłoś się do poradni, poproś wychowawczynię, by ją poobserwowała. Trzymam za Was kciuki!
Olenka, czuję że jesteś baaaaardzo młodą osobą:) póki co, aż jesteś rozedrgana emocjami.
Jestem młodą osobą;)) i fakt ponoszą mnie emocje-prawo młodości, ale czuję, że mam słuszność i rację w pewnych sprawach;)No to staram się jakoś pomóc;)) Pozdrawiam:)
Dziękuję za wszystkie wpisy. Wiem że problem córki jest spowodowany rozłąką. W poście nie chodziło mi o to ale jak to zwykle bywa ludzie nie czytają uważnie i wyrażają swoje zdania, w dalszym ciągu próbuję przekierować ten temat na właściwy. Córka zaczęła mieć problemy od momentu dostania okresu, chcę wiedzieć jak zachowują się inne nastolatki w takim momencie i jak długo trwa akceptacja zmian. Coś czuję że kilka osób oceniło mnie źle, ale to ocena osób nie znających mnie ani córki, dlatego biorę na to poprawkę, każdy może się mylić. Dzisiaj chcę zapytać o coś innego, ponieważ moja córka teraz mieszka z dziadkami a ja jako dziecko zostałam wykorzystana przez mojego dziadka, mam obawy czy ona nie miała już kontaktu z moim ojcem, Jak to sprawdzić?
Odległość nie niszczy uczucia tylko brak jego okazywania.
Nie wolno Ci tego zignorować! Musisz przede wszystkim najpierw ty, szczerze z nią porozmawiać. Ale łagodnie, jak kochająca, troskliwa matka, łagodnym głosem. Usiądźcie razem, zapytaj jej, jak w szkole, czy wszystko dobrze, czy ma jakieś problemy? Powiedz, ze kochasz ją bezgranicznie, że zawsze o wszystkim może Ci powiedzieć, że nigdy jej nie odrzucisz, zawsze jej pomożesz. Powiedz jej właśnie to! Gdy zacznie mówić Ci o tym, co ją gryzie, wtedy zobaczysz, o co chodzi i coś pomyślimy dalej. Zapytaj ją o to co lubi, jakie ma marzenia, pasje, co najbardziej ją ciekawi w szkole. Buduj z nią wzajemne relacje, to bardzo ważne! Przytul ją, pogłaszcz, tylko mówię łagodnie, bez podnoszenia głosu:) Jeżeli mimo wszystko nie będzie chciała powiedzieć, zgłoś się do poradni, poproś wychowawczynię, by ją poobserwowała. Trzymam za Was kciuki!
olenka_20 ja niczego nie ignoruję. Szczerze z córką rozmawiam od dnia jej narodzin, Małej już się nudzą ze mną rozmowy i ciągłe pytania co w szkole, na każde pytanie odpowiada to nudne i głupie, mamo zmień temat
Nie dziwię się jej bo czuje się jak pod kontrolą, dlatego daję jej swobodę i wybór tematów na jakie chce rozmawiać. Kontakt z córką mam wzorowy, byłyśmy w poradni, pani psycholog nam pogratulowała i powiedziała że nie mamy po co przychodzić, bo w kolejce są naprawdę potrzebujący. Pani wychowawczynie pogratulowała nam walki odwagi i siły, mówiąc że inne dzieci na co dzień z rodzicami nie mają tyle uczucia i ciepła ile ma moja córka ![]()
Kciuki zawsze się przydadzą ![]()
Masz rację Mussuka. Nie oceniam tu "neta", ale jedno zdanie niefajnie jakoś na mnie podziałało: "Ona to zrozumie i doceni jak będzie na studiach i zobaczy jak jej koleżanki potykają się o życie bo ich rodzice założyli sobie łatwiejsze cele." Czyli studia córki są przesądzone? a jeśli nagle odnajdzie swój cel zawodowy w życiu i postanowi zostać fryzjerką? A to, że rodzice wybierają sobie łatwiejsze cele..... często zalezy od sytuacji, w której się znaleźli. często muszą wybierać coś innego, niż robienie Wielkiej Kariery.
Nie wiem czy wychowawczyni pozwoli córce iść na fryzjerstwo, bo jak napisała ostatnio słabiej test z matematyki zostałam natychmiast wezwana do szkoły że mam coś z tym zrobić bo uczennica wzorowa i piątkowa nie może nagle napisać test na trzy. Córka była ze mną na tym wezwaniu i spotkaniu w szkole, wychowawczyni powiedziała jej wprost, od niej zależy i jej pracy teraz, kim w życiu będzie. W nauce nie ma nic złego i dlaczego mamy nagle jej obniżyć poprzeczkę, skoro cała szkoła wie ze stać ją na dużo więcej.
Teraz proszę o naprawdę poważną pomoc w wyjaśnieniu jej zachowania.
Mam obawy że moja córka mogła być molestowana przez mojego ojca. Co mam robić? Jak mam się dowiedzieć?
Proszę mnie nie lekceważyć bo nie chodzi o mnie tylko o dziecko moje, i osobę która należy do świata i zasługuję na pomoc. Proszę o wypowiedź psychologa jak porozmawiać z córką żeby jej nie urazić, żeby powiedziała prawdę i żeby zrozumiała.
neta, przeczytalam caly watek i nasuwa mi sie pytanie: pisalas, ze w dziecinstwie bylas molestowana przez dziadka - czy to byl ojciec Twojego ojca? Bo jesli tak, to jest to mozliwe, ze jego syn robi to samo, takie sklonnosci przekazywane sa czesto w rodzinie.. Nie jestem jednak psychologiem. Jesli masz podejrzenia, to moze porozmawiaj o tym z ta pania psycholog, u ktorej bylyscie? Moze tez sprobuj porozmawiac szczerze ze swoja mama, chociaz to moze byc trudne. A Twoja mama wie, ze dziadek cie wykorzystal? Jesli masz uzasadnione podejrzenia, to zabierz dziecko od dziadkow.
neta, przeczytalam caly watek i nasuwa mi sie pytanie: pisalas, ze w dziecinstwie bylas molestowana przez dziadka - czy to byl ojciec Twojego ojca? Bo jesli tak, to jest to mozliwe, ze jego syn robi to samo, takie sklonnosci przekazywane sa czesto w rodzinie.. Nie jestem jednak psychologiem. Jesli masz podejrzenia, to moze porozmawiaj o tym z ta pania psycholog, u ktorej bylyscie? Moze tez sprobuj porozmawiac szczerze ze swoja mama, chociaz to moze byc trudne. A Twoja mama wie, ze dziadek cie wykorzystal? Jesli masz uzasadnione podejrzenia, to zabierz dziecko od dziadkow.
Tak to był ojciec mojego ojca, dlatego mam obawy, jej zachowanie mnie nie pokoi i szukam wyjaśnienia już długo, może źle się kieruję i przyczyna jest w domu. Chcę to sprawdzić bo jeśli moja córka za kilka lat sama się zwierzy, to będę mieć pretensje ze niczego nie zrobiłam wcześniej, a ojca doprowadzę przed sąd i odpowie za swoje czyny i swojego ojca. Moją matkę nie raz prosiłam aby pilnowała sytuacji, bo ja to przeżyłam na własnej skórze i przyjemne to nie jest, jako osoba po trzydziestce pamiętam słowa dziadki i zapachy. Nie chciałabym aby moja córka miała taka bliznę. Właśnie do odizolowanie nas od ojca i przeszłości potrzebny mi dom, na który teraz ciężko pracuję. Może ginekolog? córka bardzo się wstydzi, nie chce rozmawiać o chłopakach, ogólnie od jakiegoś czasu zamiast stać się dojrzewającą dziewczynką stała się małą dziewczynką. Może te słowa wykrzyczane w jej płaczu "po co chciałaś córkę" mówiły coś innego. Ostatnio mi mówi ze ona już chce mieszkać ze mną i tylko ze mną jak kiedyś. Nie ręczę za siebie, bo moja blizna po dziadku będzie krwawić do końca życia, a blizna mojej córki będzie mnie boleć stokrotnie bardziej.
Podstawy mam aby podejrzewać ojca o zły czyn, mój ojciec żywi do mnie szczerą nienawiść, to długie historie naszego życia w domu z którego w końcu się uwolniłam z córką. W ostatni rok mojego mieszkania z ojcem, przyłapałam go na zdradzie mojej matki, i zaraz po tym musiałam uciekać z domu z dzieckiem bo chciał mnie zatłuc na śmierć, po kilku latach wyszło że próbował się dobierać do córki swojej kochanki. Więc skłonności ma wrodzone. Zrezygnować z pracy i zakupu mieszkania i wrócić do tego piekła, nikomu nie życzę.
W ogóle nie wierzę w to, co tu wypisujesz.
Kręcisz, mylisz sie "w zeznaniach".
Raz, że kupowałaś mieszkanie - drugi raz, że mieszkać musisz z rodzicami.
To jakieś horrendalne bzdury!
Powiem tak: niech portal zatrudni kogoś sprytniejszego do wymyślania historyjek, napędzających posty.
W ogóle nie wierzę w to, co tu wypisujesz.
Kręcisz, mylisz sie "w zeznaniach".Raz, że kupowałaś mieszkanie - drugi raz, że mieszkać musisz z rodzicami.
To jakieś horrendalne bzdury!
Powiem tak: niech portal zatrudni kogoś sprytniejszego do wymyślania historyjek, napędzających posty.
Nie rozumiem tej wypowiedzi. Proszę o poradę jak sprawdzić czy córka mogła paść ofiarą przestępstwa.
Piszę dużo żeby psycholog mógł albo zaprzeczyć moim obawom albo podpowiedzieć jak sprawdzić co się dzieje z córką. Sprawę życiową mam skomplikowaną, bo mieszkam i pracuję za granicą a córka od pół roku mieszka z dziadkami w rodzinnym domu. Zawsze się o to bałam że ojciec ją wykorzysta, jak mieszkałyśmy same w wynajętym mieszkaniu, było dobrze, ale każdy weekend u dziadków budził obawy, nie wiem, być może to co przeżyłam ja dopowiadam sobie do tej sytuacji, może mała tak po prostu przechodzi swój okres dojrzewania, buntu. I proszę net kobiety skoro tak miło się reklamujecie i pomagacie, proszę nie robić ze mnie debila na forum, bo upokorzenia i trudów w życiu miałam aż nad to, dla niedoinformowanych, zakup mieszkania i wykończenie go to kilka miesięcy starań, załatwień, nie przespanych nocy, brak jednego podpisu który odsuwa proces o nawet miesiąc, więc zanim znowu ktoś napiszę jakąś horrendalną bzdurę, proszę się zastanowić nad formą. Aż przykro że net kobieta z taką ilością postów i długim stażem tak wspiera inne kobiety.
Napisałam Ci na poprzedniej stronie, że dziewczynki w tym wieku mogą 'tak mieć". Poradziłam, abys poszła do szkoły...zobaczyła, jak dziecko tam funkcjonuje, porozmawiała.
Dopiero niedawno podałaś następne informacje:
jesteś samotną matką
pracujesz za granicą
rzadko mała Cie widzi
masz faceta, który odebrał córce resztki czasu matki
No i wszystko jasne!
Już widzisz, skąd może się wziąć takie zachowanie dziecka.
Nie poznasz sama, czy córka jest w jakikolwiek sposób molestowana, jeżeli sama Ci nie powie. A generalnie nie mówią - wstydzą się, ...itd.
To może udać sie psychologowi.
Popytaj matkę...
...wracaj do domu albo weź ją do siebie. I tyle.
Dlatego prosiłam o pomoc psychologa, a nie zarzuty w moją stronę. na bieżąco w tym wątku staram się dawać informacje o postępach, problem w tym ze teraz wiem że to nie rozłąka jest powodem takich ataków że ona odbierze sobie życie. Przeorganizowałam prace żeby być z nią częściej, po całym dniu pracy jadę 800km do niej to jadę i nikt mi nie zarzuci że coś zaniedbuję. W trakcie pisania tu, zadzwoniłam do córki bo już serce mi do gardła z obaw podchodziło, mała twierdzi że ma tyle na głowie, ze wszystko jest oki, czyta nudną lekturę i Zebym się na nią nie obraziła ale ona nie ma czasu za mną tęsknić, ale jak przyjadę idziemy na pizze, zakończyła rozmowę radośnie mówiąc ze mnie kocha. Nie słychać było strachu, obaw na pytanie czy jest coś o czym boi się powiedzieć lub nie wie jak, odpowiedziała ze nie, że jest wszystko dobrze, więc będę szukać dalej, i może naprawdę okazać się za nim znajdę przyczyne jej zachowań teraz, jej bunt minie i będzie wszystko dobrze. Życzę sobie tego, ale nie będę nigdy lekceważyć problemów mojej córki.
neta, udało Ci się w*rwić osobę na prozaku, moje gratulacje.
tak: zaplanuj dziecku karierę, zbuduj jej zamek z fosą, zrób jej idealne życie; zabieraj do najlepszych restauracji. cieszcie się, że nie jesteście biedne. pokazuj jej, że powinna być samowystarczalna. pokazuj jej, że życie to parcie do sukcesu. pokazuj jej wyścig.
w najlepszym razie skończy to się tak, jak u mnie: na renomowanych studiach na renomowanej uczelni - załamanie nerwowe, po latach ciągle depresja i nerwica lękowa. kiedy miałam 11 lat też nikt nie wierzył, psycholog też gratulował nam "więzi". mamusi też nigdy nie było. wiem, że chciała dla mnie dobrze. tylko jakoś nie wyszło.
ona dopiero dzisiaj - dzięki temu, że JA trafiłam na leczenie, ja zaczęłam rozumieć życie i świat - zaczyna uczyć się prawdziwego życia. moja matka. odkąd skończyłam 14 lat planowałam dzień, kiedy wreszcie odejdę z jej domu.
w najgorszym - znienawidzi Cię kiedyś, albo będąc gdzieś daleko od Ciebie, albo całe życie przy Tobie, uzależniona od Ciebie, Twoich zachowań i Twojego (sic) "stylu życia"
w ogóle, tak okropnej pustki, takiego snobizmu i bezmyślności, ubranych w schludny język eleganckiego biurestwa nie widziałam dawno. jest mi Ciebie żal, neta.
nie chciałabym w swoim życiu spotkać ani Ciebie, ani Twego dziecka, kiedy już dorośnie.
pozwolę sobie z troski o własną higienę psychiczną nie zabierać więcej głosu w tym wątku, a i sądzę, że nie będzie on szczególnie mile widziany.
i dlatego mi tak źle życzysz bo nie użalam się nad sobą?
Takich pustych osób też nie życzę sobie na swojej i córki drodze.
Przeczytałam dokładnie cały wątek i ogarnął mnie smutek.
Smutne to Twoje życie, neto. Smutne i bardzo samotne.
Tak bardzo samotne i tak bardzo smutne, że musisz zapewniać, iż Twoje kontakty z córką są wzorowe i reagować agresją na słowa osoby mającej inne zdanie o Twych układach z córką.
By nie było wątpliwości, wyjaśniam. Nie twierdzę, że są złe, ale zastanawiam się co trzeba myśleć o sobie, by takie słowa napisać:
(...)Kontakt z córką mam wzorowy(...)
Już wiem. Musisz mieć sporo wątpliwości na ten temat. Tak dużo, że zdanie niezgodne z Twoim sposobem myślenia potrafi Cię wyprowadzić z równowagi. Osoby przekonane do swoich racji reagują spokojem na informację pochodzącą od drugiej osoby. Osoby przekonane do swoich racji wiedzą, że inna osoba wypowiada swoja opinię. A z nią można albo się zgodzić, albo nie zgodzić. Można z tą opinią dyskutować używając argumentów, nie inwektyw.
Nie jestem pustą osobą.
Maszkarada pustą osobą też nie jest, wystarczy poczytać jej wątki i posty w różnych wątkach.
neto,
życzę Tobie, byś z tych wszystkich postów w Twoim wątku wyciągnęła wnioski. Wbrew Twym obawom mogą być bardzo pomocnymi Tobie i Twojej córce.
wielokropek, jeśli dokładnie przeczytałaś to wiesz że nikt mi nie podpowiedział jak zapytać córkę, jak dowiedzieć się czy spotkało ją coś złego, Nie wam oceniać moją osobę jaka jestem. Forum nie podpowiedziało mi w niczym, nie pomogło, również ty je tworzysz jak i ja.
Forum nie podpowiedziało, bo:
1. forum nie znało odpowiedzi na Twoje pytanie
albo
2. forum nie przeczytało wcześniej Twojego pytania.
Forum nie podpowiedziało, bo:
1. forum nie znało odpowiedzi na Twoje pytanie
albo
2. forum nie przeczytało wcześniej Twojego pytania.
Teraz rozumiem
Jeśli net kobiety nie znają odpowiedzi na postawione pytanie to wypisują bzdury, bo nie czytają wątku i pytań w nim zawartych.
Może o tej porze psychologowie nie odpisują, ale może jutro w godzinach dziennych psycholog podpowie mi jak dowiedzieć się czy córka była molestowana.
50 2012-02-24 00:38:00 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-24 00:39:11)
Wiem jedno, rozmowa o seksie jest trudna. Wymaga zaufania.
Rozmowa o wykorzystaniu jest jeszcze trudniejsza. Wymaga olbrzymiego zaufania.
Być może pani Justyna odpowie Ci na pytanie, jest seksuologiem.
Możesz też napisać maila do jednaj z moderatorek z prośbą o pomoc w kontakcie z p. Justyną.
***
Żadnych bzdur nie napisałam.
Dziękuję.
Neta, po prostu szczerze z córką porozmawiaj. Moja matka nie miała ze mną "wzorowego kontaktu" a kiedyś mnie zapytała, czy molestuje mnie bliska nam osoba, a ja jej szczerze na to pytanie odpowiedziałam. Jesteś dla córki najbliższą osobą, więc powinnyscie umieć szczerze rozmawiać, zwłaszcza, ze w przypadku dzieci ten problem nie jest tak olbrzymi, jak to widzą dorośli. Dzieci często NIE ZDAJĄ SOBIE SPRAWY z tego, że jest to niewłaściwe zachowanie ze strony dorosłego. Dowiadują się kilka lat później.... Po prostu ją zapytaj -uprzednio zapewniając, że córka może na Ciebie liczyć, że może Ci zaufać- czy ktoś w jej otoczeniu nie chce być zbyt blisko niej, czy jej się ktoś z tą "bliskością" nie narzuca- nie sugerowałabym dziadka, bo jeśli tak nie jest, będzie on zawsze już podejrzanym.
Druga sprawa jest taka, że wyjasniasz, że masz z nią świetny kontakt, próbujesz złagodzić to, co inni piszą- O.K., tylko że wybrałas taki, a nie inny temat tego wątku i muszę przyznać, jest on dość dramatyczny. Być może napisałaś pierwszy wpis pod wpływem emocji, z chwilowej bezradności, zaćmienia, chcąc się dowiedzieć, czy inne dzieci/córki też tak mają....
A może byłoby możliwe, by córka zamieszkała z Twoim partnerem? Jeśli oczywiście ufasz mu na tyle..
53 2012-02-24 12:45:03 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-02-24 13:05:25)
Neta,
chcesz poznać odpowiedź na pytanie, czy Twoja córka może być wykorzystywana seksualnie przez swojego dziadka, z którym obecnie mieszka. Stwierdzenie tego za pośrednictwem forum nie jest możliwe. Wspominasz jednak o wielu bardzo niepokojących sygnałach. W rodzinie problem wykorzystywania seksualnego dzieci pojawił się już w poprzednim pokoleniu. Twój ojciec mógł być świadkiem, a nawet ofiarą podobnych zachowań ze strony Twojego dziadka. Dziadek, z którym obecnie mieszka Twoja córka molestował już inną dziewczynkę. Wspominasz, że nie masz do niego zaufania. Jest człowiekiem agresywnym, "nienawidzicie się". Twoim celem (w który wkładasz obecnie swój wysiłek, pracę) jest odizolowanie się od niego. Córka jest płci i wieku, które szczególnie często padają ofiarami pedofilów. Dziadek ma do dziecka pełny dostęp. Jego żona (babcia) zdaje się być osobą, która sama mogła być ofiarą przemocy - wspominasz, że prosiłaś ją o opiekę nad córką i "pilnowanie męża". Mam jednak wrażenie, że jej pozycja w tym domu jest niska, jest "strażniczką tajemnic". Wie, że jej mąż molestował już nieletnią dziewczynkę, mimo to nie wyciągnęła z tego konsekwencji.
Nawet jeśli do molestowania seksualnego faktycznie nie doszło, sytuacja Twoja i przede wszystkim Twojej córki jest teraz bardzo trudna. Mam wrażenie, że może się czuć dziewczynką samotną, opuszczoną przez matkę (rozumiem, że dbasz o Wasze relacje, dziecko jest dla Ciebie priorytetem i starasz się podejmować jak najlepsze decyzje - nie mniej jednak, córka żyje obecnie bez Ciebie, w obcym domu), być może również przez ojca (nie wspominasz o nim, czy istnieje fizycznie lub emocjonalnie w życiu córki, jaka historia się z nim wiąże). Żyje w domu, w którym pojawia się agresja, przemoc, nienawiść, złość. Jednocześnie jest traktowana niemal jak osoba dorosła. Wspominasz, że uczestniczy w planowaniu i podejmowanie decyzji życiowych Twoich i partnera, rozmawiasz z nią niemal o wszystkim "najwięcej ze wszystkich osób z Twojego otoczenia". To dla dziecka nie tylko zalety i korzyści, ale też obciążenie odpowiedzialnością, która również jest czynnikiem ryzyka utrzymywania w tajemnicy faktu skrzywdzenia seksualnego.
Bezpośrednie zwrócenie się z pytaniem do córki ("Obawiam się, że w domu dziadków mogło spotkać Cię coś złego. Czy dziadek kiedykolwiek zrobił Ci krzywdę? Czy kiedykolwiek wchodził do Twojego pokoju bez Twojej zgody, powiedział coś, co Cię zawstydziło albo przestraszyło, podglądał Cię, rozbierał lub dotykał?") może nie dać Ci szczerej odpowiedzi. Dziewczynka docenia, jak wiele wysiłku wkładasz, aby zmienić Waszą sytuację. Może uważać, że ukrywając fakt molestowania odciąży Cię, nie będzie dokładać Ci problemów - będzie to jej wkład, jej wysiłek w poprawienie Waszej sytuacji, uniezależnienie się od dziadków. Jeśli molestowanie ma miejsce, dzieci zazwyczaj czują się za nie odpowiedzialne, mają poczucie winy, uważają, że powinny dochować tajemnicy, którą obiecały sprawcy.
Rozmowa taka przeprowadzana przez lekarza jest jednym z pomysłów, mam jednak wrażenie, że nienajlepszym. 11letnie dziewczynki nie mają dużego doświadczenia w kontaktach z ginekologiem. Spotkanie takie może się dla niej wiązać z ogromnym stresem i lękiem, kilkunastominutowa wizyta w szpitalnym gabinecie nie sprzyja budowania relacji zaufania. Jeśli chcesz, aby rozmowę taką przeprowadziła osoba obca, niezwiązana z Wami bezpośrednio, obiektywna i o odpowiednim przygotowaniu - niech będzie to psycholog. Kontakty do specjalistów o doświadczeniu w podobnych sytuacjach, otrzymasz w Centrum Interwencji Kryzysowej, Centrum Praw Kobiet, ośrodkach przeciwdziałania przemocy w rodzinie, na policji.
Czy istnieje możliwość, aby Twoja córka zmieniła miejsce zamieszkania na bardziej przyjazne? Czy istnieje ciocia, dalsza rodzina, do której macie zaufanie i sympatię? Przyjaciele?
Czy córka kiedykolwiek wyrażała chęć zmiany miejsca? Jak zareagowałaby na taką propozycję?
Catwoman, na prawdę mam bardzo dobry kontakt z dzieckiem, nie dlatego że tak dobra jestem, ale życie nas połączyło, moja córka od maleńkiego dziecka musiała ze mną uciekać z domu i nie ważne o jakiej porze dnia czy nocy, policja niczego nie zrobiła, zamykała go na dobę i wypuszczała i wracał do nas, to chore i skomplikowane. Pytałam mojej córki jak miała 8lat czy jak jest na weekendy u dziadków czy coś się wydarzyło czego nie rozumie lub się wstydzi, ciągle jej tłumaczę czym jest zły dotyk, i że jest w takim wieku że powinna na siebie uważać bo ja niestety nie mogę być jej aniołem stróżem i chronić na kazdym jej kroku, uświadomiłam ją niebezpieczeństwach. Wczoraj na moje pytanie czy jest coś co ją martwi i chcę powiedzieć ale nie wie jak, odpowiedziała że wszystko jest dobrze i nic się nie wydarzyło. Zgadza się to że jestem panikarą i to straszną, a jesli wchodzi w grę moja córka to tracę kontrolę na słowami, czynami i sobą
, z tym walczę cały czas, ale wiem że izolacja od przeszłości wyleczy wszystkie rany.
Pani Justyno dziękuję za odpowiedź, dużo dla mnie znaczy, nie znając sytuacji dokładnie dopowiedziała Pani całą prawdę o mojej matce, ojcu i sytuacji życiowej. Moja matka dokładnie jest stróżem tajemnic, mój dom rodzinny na pozór wygląda bardzo rodzinnie i wszystko jest poukładane i czyste, matka nie wierzyła w zdradę ojca, nie wierzyła że dziadek mnie molestował, choć sama była gwałcona i zmuszana do aborcji. Nie mogę z nią rozmawiać, bo ona również za soje nie udane życie zaczęła obwiniać dzieci. Córka kilka razy ostatnio mi podkreślała ze chce tak jak było jak mieszkałyśmy razem same, odebrałam to za sygnał. Mój ojciec raz rzucił że teraz nie można dziecka nawet dotknąć bo od razu afera o molestowanie, moja matka siedzi cicho pali papierosa, przygryza wargę i gniecie w palcach plastelinę. Za dwa tygodnie jadę do córki, wyrwiemy się na chwilę z domu i porozmawiam z nią bardzo szczerze, zapiszę sobie dokładnie pytania które Pani tu podała, chciałabym usłyszeć szczerą odpowiedź nie, ani w domu ani w szkole nic złego się nie wydarzyło. Choć taka odpowiedź nie da mi spokoju do póki nie znajdę rozwiązania i nie zabiorę córki od dziadków. Dziękuję Pani.
Mam tylko 18 lat i nie wiem czt moje odpowiedzi beda mialy jaki kolwiek sens, natomiast nie ma co Ciebie/pani obwiniac bo zodtalas mloda matka w wieku 20 lat i ja to bym byla dumna z siebie,ze tak daleko zaszlam. Tylko no wiadomo dziecko na tym troche cierpi bo sana bylam w takiej sytuacji jako maluszek z babcia i z dziadkiem mieszkalam przez pare lat mama jezdzila na pare miesiecy do Niemiec. Babcia stala sie wazniejsza od mamy jak slyszalam mamy glos przez telefon serce mi sie krajalo ze nie moge jej przytulic w tym momecie ze mamusi nie bedzie przez jakis jeszcze czas co do molestowania, zabralabym ja albo do siebie bo dziecko w tym wieku jrszcze sie do otoczenia nie przywiazujw wiec mialabysprace i coreczke na miejscu na pewno by sobie poradzila. Ja osobiscie wyjechalam do Anglii w,wieku 12 lat niewiedzialam czego sie spodziewac ale bylam optumistycznie nastawiona na nowe zycie. Jesli to wychodzi z gry to pewnego dnia osobiscie tak zebyscie we dwie sobie usiadly z kubkiem herbaty czy czegos i zapytaj sie a jak sie u dziadkow mieszka? Jezeli odpowie ze nie chce o tym rozmawiac to draz czy na przyklad dziadek na nia krzyczy czy cos z dziadkiem nie tak czy babcia zle gotuje? Moze ci cos wyzna ze np zacznie rozmowe mamo a czy twoj dziadek robil jakies,rzeczy ktorych nie powinien chciaz wiadomo tak by bylo najlatwiej. Tak chcialabym pomoc mam w domu taka 8 letnia siostrzyczke traktuje ja troche przesadnie jak moje dziecko ale w zyciu niechcialabym zeby zadne dziecko .tego dostrzeglo, bo to ciezkie moja mama tez to przezywala.
Witam, rozmawiałam z córką, zadałam pytania jak powyżej Pani psycholog napisała, i córka odważnie bez wstydu czy strachu powiedziała że ani w domu ani w szkole nic złego ją nie spotkało, co mogłoby ją skrzywdzić, lub czego nie rozumie. Nie była molestowana. Jej wybuchy to była pierwsza miesiączka, rozłąka, okres dojrzewania, chwilowe problemy w szkole. Ale poradziłyśmy sobie mimo odległości. Co do zagranicy z wielkim trudem dotrwałyśmy do końca kontraktu i już za tydzień jesteśmy razem w Polsce. Wiem że tego roku nie nadrobię, ale teraz przynajmniej mamy gdzie mieszkać, co ważne osobno od rodziców. Własny garnek potrafi sprawiać wielką radość, własny kąt, czy nawet własny bałagan. Cieszę się ze wszystko co zaplanowałam udało się i zakończyło sukcesem. Życzę tego każdej kobiecie. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, każda odpowiedź była ważna.
Do moderatorów, wątek można przenieść do archiwum.
super, dobrze że wszystko zmierza w dobrym kierunku ![]()
Neta, zapewniaj córkę o swojej miłości. Mów codziennie jak bardzo ja kochasz i przytulaj ją dając jak najwięcej poczucia ciepła i bezpieczeństwa. Uwierz, że jest to najłatwiejszy sposób na zmianę postaw córki. Na początku zapewne będzie się buntować, ale Ty wciąż zapewniaj ją że jej potrzebujesz, że to Twoja wewnętrzna potrzeba każe Ci ją przytulać i mówić kocham. To jest słowo, od którego przełamywane są wszelkie bariery w komunikacji.
Powodzenia!
Neta,
gratuluję! Cieszę się, że przed Wami tyle długo wyczekiwanych zmian.
Próbowałaś jej znaleźc jakieś zainteresowania?? Jak zacznie coś robić, co jej sprawia radośc może jejto przejdzie?? Miejmy nadzieję, że to tylko nastolatkowe problemy....
Ależ NETA właściwie...zakończyła już ten wątek
Nie warto pisać dalej a dla niewtajemniczonych-warto poczytać całość.
Sprawa się rozwiązała dobrze ![]()