Chyba potrzebuje kopniaka.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba potrzebuje kopniaka....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Chyba potrzebuje kopniaka....

Witam,
Poczytuje forum od dłuższego czasu ale jakoś dziś świątecznie mnie zebrało do napisania o swojej historii bo kompletnie nie mam się komu z niej wyspowiadać a czuję że popełniam błąd sad
Jestem w związku od 11 lat z jednym mężczyzną. Ponad 3 lata po ślubie. Mamy 2,5 letnie dziecko.
Od jakiś 8 miesięcy coś ciągle się chrzani.....
Mąż nagminnie zaczął o siebie dbać... odchudzanie, ćwiczenia, kilka nowych ciuchów...
Następnie pisanie potajemnie smsów.... bilingi z smsami pod jeden numer przez kilka nocy w miesiącu z dużą częstotliwością...
Dzwoniłam pod ten numer... dwa razy pod rząd... odebrała kobieta.... mąż zapiera się że to kolega "przyjaciel" z pracy (telefon odebrała akurat wtedy narzeczona kolegi).... ten ktoś to osoba której się zwierza bo mnie nie może... Jestem zbyt zapatrzona w dziecko jego odtrąciłam...........(jego słowa).
Dowodów brak na zdradę ale podejrzenia są spore..... mąż zapiera się na życie naszego dziecka... ale....
Pracuje na dwa etaty... mało bywa w domu. Często nie ma go w nocy.
Przy kilkunastu rozmowach zapiera się że na 100% mnie nie zdradził ale już mnie nie kocha.. nic do mnie nie czuje itp.
Chce rzekomo próbować być ze mną dla dziecka.... nie okazuje żadnych uczuć chyba że złość ...
Często jest bardzo rozkojarzony.
Słuchy mnie dochodzą że może w pracy mieć romans ale nie ma żadnych dowodów ... poza tym on bardzo zaprzecza...
Twierdzi że na pewno by mi powiedział bo wolałby żeby to skończyło się z poważnego powodu niż z braku czasu dla siebie i z braku pieniędzy.
Nie jest złoty, nie jest ideałem. Nie szanuje mnie odkąd dziecko się pojawiło.
Ma sporo wyrzutów.... jest typowym egoistą do potęgi.... cały nasz związek zaczął się od walki mojej o niego... niejednokrotny kryzys przetrwaliśmy bo to ja walczyłam zawsze.... teraz zszedł na drugi plan i ja to wiem ale poza byciem żoną, matką, kurą domową mam swoją działalność i staram się we wszystkim znaleźć złoty środek... Pewnie i jego kosztem ale on nie daje mi żadnego wsparcia... (chociaż on uważa że daje i że jest dla mnie bardzo dobry). Ja na to patrze inaczej bo odkąd jest dziecko sama przez 24h się mu poświęcam. Teraz jest coraz lżej bo dziecko rozumne i mądre... dość samodzielne. Ale między nami chłód totalny i te jego dziwne zachowania. Mam ogromne podejrzenia o zdradę ale to jego zapieranie się mnie gubi. Jestem w stosunku do niego łatwowierna. Ciągle gdzieś głęboko mi na nim zależy... możliwe że dlatego że był pierwszym poważnym partnerem i w zasadzie jedynym...
Wychowałam się bez ojca i potrzebowałam jako nastolatka szybko bliskości... Nie chciałam jednak by był to ktoś byle jaki. Wybrałam sobie faceta nie do zdobycia i udało mi się go ostatecznie usidlić a teraz ta zdobycz znów gdzieś się wymyka co bardzo mnie boli...
I to chyba nie o samą miłość chodzi ale o to że jak on może wobec mnie tak się zachowywać.
Jestem dość atrakcyjna pomimo lekkiej nadwagi. Może nie jestem sex bombą ale raczej urodę posiadam. Brakło mi przez brak pracy pewności siebie a on stale utwierdza mnie w tym że jestem nikim bo jak twierdzi zmieniłam się i on mnie nie kocha. Nie chwali. Wyśmiewa czasem więc moja samoocena systematycznie spada....
Szukam pomocy na internecie i w książkach..
Wiem że popełniłam wiele błędów bo  byłam za dobra... rozpieściłam a teraz tego nie robię więc jemu "odbija"...
Kochałam tylko jego a teraz kocham dziecko... jego w małej części też ale za mało by dalej go niańczyć i we wszystkim wspierać np. w robieniu sobie tatuaży....
On nie dorósł do roli męża i ojca a ja znów nie wiem co zrobić żeby obowiązków żony i matki nie traktować tak poważnie..
Nie umiem się zmienić w "zołzę" a i taka zmiana nie skutkuje niczym dobrym...
Oddalamy się od siebie i on lekceważy mnie... nie ma czasu ani chęci na rozmowy... na przytulanie... jest zimny i żyje jakimś innym życiem.
Mnie nie łatwo jest zakończyć to małżeństwo bo nie chce krzywdzić dziecka. Nie chce mu zabierać taty i odwrotnie... nie chce szarpaniny. 
W głębi duszy wiem że jesteśmy wręcz idealnie dobrani jednak mamy inne priorytety bo on chce mieć pasje i imprezy a ja chce  szczęścia dziecka.
Wina rozpadu leży po środku chociaż on pewnie gdzieś sobie wyidealizował jakąś kobietę i dla niej się tak stara...
Dlaczego ja nie mam potrzeby i nie umiem zawalczyć o siebie?
Sama z dzieckiem ze swojej pensji się nie utrzymam jeszcze (firma się rozwija).
Nie umiem zamknąć 12 lat prawie i zostać z dzieckiem sama... a nie chce też niszczyć siebie dając mu do zrozumienia że pomimo jego błędów zawsze przy nim będę...
Nie mogę zdobyć dowodów na zdradę bo to najprawdopodobniej romans - niewinny ale zawsze to jakaś forma zdrady i zauroczenia dla której on gotów jest poświęcić wszystko....
Najgorsza jest bezradność finansowa i żal dziecka...
Sama wychowałam się bez ojca...nie chce mojemu dziecku zafundować takiego życia ;(

Pomóżcie... doradźcie......

Rodzina twierdzi że on musi zdradzać bo zachowuje się nadmiar dziwnie... utwierdzają mnie w tym ale nikt nie wie co mam zrobić... każdy wie że rozwód to tylko ucieczka i krzywda dziecka ..... i pewnie przez długi czas będzie tez to moja krzywda bo ja koszmarnie potrzebuje miłości i mężczyzny.
Wiem że on nie jest mnie wart bo jest koszmarnym egoistą którego sama też tak "wychowałam" ale kochałam i pewnie kochać będę tylko nie tak ambitnie jak wcześniej....

Przepraszam za długość i chaos............

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez KrólowaKurnika (2011-12-26 01:35:38)

Odp: Chyba potrzebuje kopniaka....

Nie szanuje Cię. Obraża. Mówi, że Cię nie kocha. Lekceważy Cię. Dochodzimy do aspektu prawdopodobnej zdrady, żeby w końcu skończyć na tym, że jest to facet nie nadający się ani na męża, ani tym bardziej na ojca. Sprawa jest prosta. Od takiego mężusia się po prostu odchodzi i układa sobie życie od nowa. Problem jednak leży w Tobie. Zamiast podjąć konkretne kroki, siedzisz i szukasz dla waszego małżeństwa usprawiedliwień, poparć na to aby przetrwało. Masochizm?

Twoja przewrotność w tym poście bije po oczach. Pierw piszesz, że w roli ojca to on się nie sprawdza, aby kilka linijek niżej napisać, że nie chcesz odbierać maluchowi tatę. Zrozumiałabym obawy, gdyby Twój mąż angażował się w wychowanie dziecka, malec byłby z tatą zżyty. Jednak z tego co napisałaś, takiej więzi pomiędzy nimi nie ma. Uwierz mi na słowo - gdyż coś podobnego znam z autopsji - lepszy brak ojca niż ojciec byle jaki i marny wzór na przyszłość w pakiecie. Poza tym odnoszę wrażenie, że pomysł bycia z sobą dla dziecka jest najwygodniejszy dla Ciebie. Nie stracisz tej taniej imitacji faceta i to Ciebie najbardziej uszczęśliwi. W moim odczuciu Twój związek jest jedną, wielką walką o jego względy i po prostu nie chcesz polec.

Autorko, zacznij działać, zanim zmarnujesz kolejne lata - sobie i swojemu dziecku - przy tym bucu. I przestań słuchać rodziny, bo rozwód wcale nie jest ucieczką, tylko furtką do lepszego życia. Wystarczy tylko przez nią przejść, abyś mogła znaleźć prawdziwego mężczyznę,który da Tobie i Twojemu dziecku prawdziwe ciepło i miłość.

3

Odp: Chyba potrzebuje kopniaka....

Nie tyle masochizm, co dzieciństwo bez ojca i ogromna potrzeba miłości, takiej bezwarunkowej i najlepiej 24 h na dobę. Kochanie mężczyzny tylko dlatego, że jest, obojętnie, jak źle będzie traktował.

Wikarika - pomóc może tylko terapia. Dla Ciebie. Żebyś wreszcie poradziła sobie z tym, że nie miałaś ojca. Sama napisałaś, że w Waszym związku od początku tylko Ty walczysz, a nie masz wsparcia ani pomocy od męża, zatem on nie daje nic od siebie. Wcześnie potrzebowałaś bliskości, wybrałaś mężczyznę trudnego do zdobycia (co to dokładnie oznacza? Był zimny emocjonalnie, czy kręciło się wokół niego wiele dziewczyn? Obie te rzeczy świadczą o tym, że chciałaś stoczyć walkę o ojca, którego nie było i nie kochał Cię). Jesteś łatwowierna. To wszystko są rzeczy, nad którymi musisz popracować, inaczej NIGDY nie będziesz szczęśliwa. Ani z tym mężczyzną, ani z żadnym innym.

Jeszcze co do tego, że jakoby mąż Cię nie kocha, bo się zmieniłaś. Czy to przypadkiem nie chodzi o to, że Ty dorosłaś, a on nie? Zostałaś matką, a jemu wciąż w głowie imprezy i tatuaże (nie żebym miała coś przeciw imprezom i tatuażom, sama uwielbiam, ale jako dodatek do życia, a nie codzienność, szczególniem, gdy ma się dziecko!).

4

Odp: Chyba potrzebuje kopniaka....

Witaj wikariko.

Niezmiennie, smucą mnie historie takiej jak Twoja. Jak sama widzisz to brak ojca spowodował, że reanimujesz na siłę ten związek. Myślisz, że jeśli dziecko wychowa się z ojcem, to będzie mu lepiej. A to nie jest prawdą.

Myślę, że Twoja intuicja może Ciebie nie mylić. Fakt, że tamten telefon odebrała inna kobieta, nagłe dbanie o siebie męża bardzo jasno wskazuje, że może mieć romans. Jakby tego było mało źle Ciebie traktuje, sam powtarza, że Ciebie nie kocha. Dlaczego więc Ty masz się starać, nadskakiwać mu? Sama widzisz, większość związku to Ty mu nadskakiwałaś, to Ty starałaś się o niego. A gdzie jesteś Ty i Twoje potrzeby? Może to, że walczysz o niego łechtało jego próżne ego, lecz to nie wystarczy, żeby zbudować solidny związek.
Ponadto on Ciebie obraża, nie szanuje. To zdecydowanie nie jest i raczej nigdy nie był dobry związek i nie jest to dobry dom dla Waszego dziecka.

Nawet, gdybyś dalej starała się, to nic to nie da, bo jest tak już od wielu lat, a jak on twierdzi nie kocha Ciebie. Poza tym, nigdy nie sprawił, żeby dzięki nadskakiwaniu wobec kogoś, w tej drugiej osobie zrodziło się uczucie. Twój maż jest egoistą i nie ma zamiaru tego zmienić. Możesz nadal tkwić w tym związku i męczyć się, ale nie jest to przecież Twoim marzeniem. Możesz być z nim tylko dla dziecka, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Najlepiej, gdybyście rozwiedli się. Wiem, że w wielu przypadkach małżeństwo można uratować, ale w Waszym już dawno nie ma niczego co mogłoby Was scalać.
Jeżeli rozwiedziesz się z nim, to na pewno będzie musiał płacić alimenty, więc wierzę, że jakoś sobie poradzisz. Możesz tez spróbować zdobyć dowody zdrady, wtedy rozwód będzie z orzeczeniem o winie.

Myślę, że dobra byłaby też wizyta u psychologa. Rozmowa z psychologiem może rozjaśnić Ci wiele kwestii, a przede wszystkim uporać się z traumami z przeszłości np nieobecność ojca w Twoim życiu. Widać, że nadal to w Tobie siedzi i boli Ciebie. Dlatego warto byś porozmawiała ze specjalistą.
To bardzo dobrze, że szukasz pomocy, szukasz książki na te tematy, one oczywiście także mogą Ci pomóc. Ale najwięcej zależy od Ciebie.

Pamiętaj, że w życiu trzeba być taką zdrową egoistką, tzn kobieta, która nie zapomina o swoich potrzebach. Ty cały czas myślałaś o nim, zatraciłaś się w tym. Dlatego pora przestawić myślenie i żebyś więcej zaczęła myśleć o sobie. Abyś pomyślała czego Ty chcesz jako kobieta, napisz sobie nawet na kartce co chciałabyś zmienić i niech to będą plany noworoczne. Postanowień się trzymaj. I wyobraź sobie jak lepiej będzie wyglądać Twoje życie, jeżeli będziesz je powolutku zmieniać .

Trzymam kciuki, pisz tu do nas,
Wesołych Świąt smile

5

Odp: Chyba potrzebuje kopniaka....

Myślę że wszystko już zostało napisane.Jedno tylko nasuwa mi się na mysl...nie przyznaje się do kochanki ponieważ nie chce dawać ci do reki argumentów...w razie rozwodu...wiadomo

6

Odp: Chyba potrzebuje kopniaka....
wikarika napisał/a:

Wybrałam sobie faceta nie do zdobycia i udało mi się go ostatecznie usidlić a teraz ta zdobycz znów gdzieś się wymyka co bardzo mnie boli...

Oto zdanie, które wyjaśnia całą Twoją sytuację.

1. "facet nie do zdobycia", czyli taki za którym tęsknym wzrokiem podążają niewiasty. Wszyscy Ci go zazdrościli. Być może mówili "jak takiej dziewczynie udało się dorwać takiego faceta?!"

2. Usidliłaś go. Nie zauroczyłaś. Nie rozkochałaś. Nie sprawiłaś, że zatopił się w Tobie. Usidliłaś go. Czyżby na ciążę? Wprawdzie długo jesteście ze sobą, a dziecko ma niespełna 3 lata, ale może on już zaczął się wyrywać po tych kilku latach? Nie było tak? Więc postanowiłaś zatrzymać go dzieckiem?

Obawiam się, że Twój mąż ZAWSZE taki był- egoista, wieczny chłopiec. Ale, że był "nie do zdobycia" to trzymałaś go rękami i nogami. Pozwalałaś na wszystko. Na wszystko przymykałaś oko. Tłumaczyłaś go ze wszystkiego przed samą sobą. On wielce zadowolony, że ma tak zapatrzoną w niego i służalczą dziewczynę żył we wspaniałości swojej i pozwalał czasem, łaskawie, ogrzać Ci się w jego blasku.

Pojawia się dziecko, osoba, którą pokochałaś PRAWDZIWĄ i bezinteresowną miłością. Ktoś, dla kogo bez mrugnięcia okiem jesteś w stanie się poświęcić i NAGLE zdałaś sobie sprawę z kim Ci przyszło żyć. Znudziłaś mu się, bo nie jesteś już oddaną i służalczą dziewczyną, a osobą, która zaczyna wymagać. W związku z tym zupełnie już nie wartą jego uwagi.

Moja droga, sama sobie bicz ukręciłaś, stryczek i kajdany. Twoje dziwne myślenie sprawiło, że sama wplątałaś się w związek małżeński z osobą, która zupełnie ma inne priorytety w życiu niż Ty.

Chcesz kopa? Bardzo proszę. Z czystej głupoty zniszczyłaś sobie życie. Z głupoty i chęci popisania się związałaś swoje życie z nieodpowiednią osobą dla Ciebie. Powołałaś na świat istotę, która niczemu nie jest winna, ale będzie cierpieć przez Twoją głupotę. Tak, jesteś głupia i zamroczona, a teksty w stylu "nie miałam ojca i to dlatego" możesz zostawić dla domorosłych psycholożek, bo nie jest to ŻADNE usprawiedliwienie dla Twojej głupoty.
Koniec kopa.

Teraz usiądź i spokojnie się zastanów co dalej i jak się z tego wyplątać.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chyba potrzebuje kopniaka....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024