Witam, mój problem polega na tym ,iż nie rozumiem mojego przyjaciela.Spotykaliśmy się regularnie od 2 miesięcy przynajmniej raz w tygodniu przy tym pisząc ze sobą każdego dnia. W między czasie spędzaliśmy także czas z naszymi przyjaciółmi uczęszczaliśmy na te same przyjęcia. Bowiem pewnego razu zapytałam się, mojego przyjaciela co myśli o naszym spotykaniu się, on zaś nie chciał udzielić mi odpowiedzi( przynajmniej ja tak to odbierałam) rozeszliśmy się zostawiając niedokończoną rozmowę. Po kilku dniach, tenże mężczyzna zaproponował spacer, ponieważ stwierdził, że musimy porozmawiać. Spotkaliśmy się kilka dni później, na początku spotkanie przebiegało jak zwykle, lecz w pewnej chwili zapytałam się go o czym chciał porozmawiać, więc odpowiedział mi , iż o naszej niedokończonej rozmowie. Miałam wrażenie, że jest mu ciężko o tym rozmawiać, lecz stwierdził ,iż nie jest gotowy na związek bez miłości , której narazie nie czuje do mnie, chciał aby wszystko było jak dotychczas(czyli przyjaźń, dodam, że nigdy nie był tak naprawdę w prawdzimym związku, a rok temu został zraniony przez dziewczynę). Odpowiedziałam, mu na to że rozumiem tą sytuację. Zapytał się mnie także czy będzie nadal tak samo między nami, ja mu na odczepne odpowiedziałam, że tak... Odprowadzając mnie do domu cały czas się mnie przygladał i się pytał czy jestem na niego zła... ja cały czas twierdziłam,że nie chociaż rozrywało mnie od środka..Gdy pojechał do domu napisał mi smsa że nie chce ,zebym była smutna, ja mu odpisałam, lecz gdy on nadal pisał już przestałam mu odpisywać, on zas bardzo się zdenerwował i kilkanaście godzin pozniej napisał mi smsa, w którym zawarł "Jeżeli nie chcesz mieć ze mną kontaktu , to uszanuję to. Wystarczyło mi to powiedzieć... Dobranoc." ja na to odpisałam w środku nocy smsa w którym zawarłam ,że mnie źle zrozumiał.. on już nic nie odpisał... na drugi dzien rozmwiała, ze swoimi kolegami na ten temat, bo nie wiedział co ma robić...Nastepnię stiwerdziłam, że napiszę,m u smsa iz nie mozemy spotykac sie tak czesto poniewaz to nie bedzie dobre, szczegolnie ze szanuje jego uczucia ,a raczej ich brak.lecz gdy bedzie czegos potrzebował moze zawsze do mnie napisac.. nie odzywał sie do mnie przez ponad tydzien ( w przeciągu tego czasu nadal nie wiedział co ma robic, mówił to swoim kolegą chociaż nigdy czegoś takiego nie robił, pytał się co u mnie itd.) pewnego dnia napisała do mnie wyjaśniliśmy sobie wszystko i zaproponował spotkanie o ile bede miała czas dla niego i ochote sie z nim zobaczyc...Nie wiem co o tym wszystkim sądzić, zamierzam go przetrzymać aby zaczął mnie doceniać, nie wiem czy zrobię dobrze, czy też nie ...
Blanka94:
Zachowujecie się oboje nieco dziecinnie (czy 94 to rocznik?). Nie bardzo jeszcze odróżniacie uczucie do kogoś, uczucie do siebie, urażoną dumę. Twoje pomysły "przetrzymać aby zaczął mnie doceniać" brzmią strasznie gimnazjalnie. On, też dzieciak, może oczywiście różnie zareagować, nawet jakimiś staraniami, ale ja na razie nie wróżę sukcesów, nawet jeśli zaczniecie "się spotykać" zamiast tylko się spotykać.