Hej!
Wiem, że to dość nietypowe pytanie, ale chciałam zasięgnąć porady kogoś neutralnego.
Wszystkie osoby, które piszą, że nie mam nic do tego mają 100% rację i wcale tego nie neguję.
Jednakże słyszałam już podobne stwierdzenia 100 razy i kolejne 100 nie jest mi potrzebne.
Napisałam na tym forum, ponieważ chciałam przeczytać opinie osób, które może mają alternatywny pogląd na tą sprawę.
Jeśli nie ma takich osób to trudno. A jeśli ktoś ma mi napisać znowu, że "mam sobie dać spokój" to dziękuję, ale wiem to.