Witam Wszystkich serdecznie i bardzo prosze o pomoc,porady....:(((
Chialabym sie podzielic moja historia.znalazlam sie tu bo nie mam w nikim wsparcia.jestem sama jak palec.wiem ze moge spotkac sie z nagannymi opiniami ale przyjme kazda nawet ta najgorsza:(( ((( poniewaz jestem juz jedna noga na tamtym swiecie i potrzebuje jakiejkolwiek pomocy...mam33 lata.jestem mezatka zyjaca na odleglosc z mezem.maz przebywa za granica od 3 lat.pojechal za chlebem,wpedzil mnie w lata,dlugi i samotne zycie w stresie.zupelnie sie miedzy nami nie uklada.jestesmy zupelnie obcymi ludzmi dla siebie..dzwoni pisze bardzo rzadko a kiedy zwroce mu uwage ze nie odzywa sie odpowiada ze nie bedzie charowal na telefony.w sierpniu biezacego roku bylam u niego ale cale dwa tygodnie spedzilismy w klotniach i nieporozumieniach.wrocilam do polski i dalej wiode zycie babci na emeryturze.dzieci nie mamy.
przez moja sytuacje czuje sie bardzo nieszczesliwa i samotna kobieta.znajomych nie mam poniewaz pozakladali swoje rodziny i wszelkie kontakty urwaly sie.do tego potworny stres w pracy,wracam skonana do domu,do 4 scian i siedze rozmawiajac ze scianami.rodzina? oni mnie nie rozumieja kiedy wspominam o rozwodzie rozpetuje sie awantura nie z tej ziemi,wrzeszcza krzycza na mnie ,rozkazuja nakazuja i nie dopuszczaja mysli zebym mogla podac sprawe do sadu..wymyslalaja przerozne historie abym sie tylko nie rozwiodla bo moj maz jest w mojej rodzinie lubiany...
nie wytrzymalam i w amoku wszystkich tych sytuacji,z samotnosci zalozylam na jednym z portali randkowych swoj profil.poznalam mezczyzne-30 lat.wszystko zapowiadalo sie wspaniale...spotkalismy sie...spodobalismy sobie..super nam sie rozmawialo..mieszka "rzut kamieniem" ode mnie ....po kilku spotkaniach opowiedzialam mu o swojej zyciowej sytacji,o tym jak zyje, ze jestem w zwiazku itp..nie chcialam go oszukiwac....facet oszalal na moim punkcie,nosil mnie na rekach,walczyl o mnie kazdego dnia,widywalismy sie codziennie,nie obchodzilo go ze jestem nieszczesliwa mezatka,blagal mnie o to zebym sie rozwiodla....i......po mcu wyznal ze mnie KOCHA......oniemialam.....bylam tak zszokowana i szczesliwa ze chodzilam z glowa w chmurach...ja na poczatku znajomosci nie okazywalam mu uczuc...wrecz widzialam wszystko w ciemnych kolorach i mowilam ze bedzie ciezko zebysmy byli razem.....ale on nie chcial tego sluchac.....dostawalam tysiace smsow,telefonow ze jestem dla niego najwazniejsza -rano wieczor we dnie i w nocy.....
mieszkal z rodzicami , zapraszal mnie tam non stop.... wynajal rowniez specjalnie mieszkanie , zebysmy mieli gdzie sie widywac,spotykac , byc tylko dla siebie...kupil do tego mieszkania wszystko dla mnie,nawet szczoteczke do zebow....codziennie mi powtarzal jak bardzo mnie kocha,ze chce zalozyc ze mna rodzine,ozenic sie ze mna.....zapoznal mnie ze wszystkimi swoimi znajomymi.....
i tak widywalismy sie 3 mce.....przez ten czas DLA NIEGO toczylam wojne z cala rodzina i mezem o rozwod....wpadlam w depresje,moj stan psych byl zly......on wspieral mnie calym soba....byl ZAWSZE obok.....
az nadszedl dzien ze podczas rozmowy powiedzial mi ze jakas dziewczyna zaprosila go na sylwestra......i niestety wtedy poklocilismy sie.....padly niepotrzebne slowa,wpadlam w szal zazdrosci...... od tamtej pory nastapila u niego zmiana o 180 stopni.....zaczal mnie unikac...wylaczal telefon,przestal sie odzywac pisac dzwonic:(((((
i wtedy uswiadomilam jak bardzo mi na nim zalezy.......probowalam ratowac nasza znajomosc,przepraszalam,plakalam,dzwonilam pisalam....niestety na prozno.....na sile ze mna rozmawial,nie odbieral moich tel,jesli decydowal sie na spotkanie ze mna to na sile.....totalna zmiana.......sprawa jest bardzo swieza.....w niedziele znow poprosilam go o spotkanie ale odpisal ze w jego zyciu jest inna kobieta......totalnie sie zalamalam....nie spie nie jem....jestem wrakiem czlowieka....przewrocil moje zycie do gory nogami....poszlam na zwolnienie lekarskie bo nie jestem w stanie pracowac....nie wiem co mam ze soba zrobic...nie mam przyjaciol,nie mam kogo poprosic o pomoc....to byl jedyny czlowiek ktory wypelnial pustke w moim smutnym zyciu....czuje sie tragicznie...zawalil mi sie swiat,,,zawalilo mi sie wszystko,,,,,przyjmuje silne leki,inaczej juz by mnie nie bylo....blagam o pomoc.....:((((((((''''''''''jest ze mna koniec:(((
1 2011-12-13 15:07:29 Ostatnio edytowany przez katarzyna78 (2011-12-13 15:08:50)
Moja droga. Po pierwsze, skoro trafiłaś na to forum to wiedz, że już sama nie jesteś
Jesteśmy tu po to by Cię wspierać i radzić, dlatego na początek masz ode mnie i zapewne od innych wielkie przytulenie ![]()
Twoja sytuacja jest naprawdę przykra i ciężka. Choć nie mogę powiedzieć, że wiem jak się czujesz, ale mogę sobie to wyobrazić i Twój obecny stan wcale mnie nie dziwi. W takim momencie najważniejsze jest żeby zająć się przede wszystkim sobą. Potrzebujesz czasu i spokoju, powinnaś wypłakać się i odżałować swoje. Martwią mnie te silne leki, które bierzesz, postaraj się ograniczać je, bo na zdrowie Ci one nie wyjdą.
Na sam początek proponuję Ci pisać tutaj wszystko w formie wygadania się czy wyżalenia. Lepsze to niż wycie do 4 ścian i wymyślanie głupot. Pisz więc wszystko co chcesz, przeklinaj, płacz, ale wyrzuć z siebie ten ciężar. Nikt nie będzie miał tutaj tego za złe.
Masz ode mnie wielkiego cyber całusa w czółko :*
Będzie dobrze! Zobaczysz
Nie z takimi problemami, my kobiety dawałyśmy sobie radę ![]()
(((((((((((((((((((((((((((( nie mam sil Teo......nie chce mi sie wogole zyc........jak on mogl?????????? zostalam samiutka jak palec.........jestem w tak fatalnym stanie ze nie umiem opisac..........caly czas leki.....i nic wiecej.......dla tego czlowieka chcialam zaczac nowe zycie a on sie wypiol po jednej awanturze.....i juz sobie z inna sie spotyka.....jak on mogl>??????/ krzyczal ZE MNIE KOCHA I ZE JEGO ZYCIE BEDE MNIE TO PORAZKA!!!!!!!!!!!!!:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( dzis chyba skonam bo czuje sie makabrycznie...
Kasiu moim zdaniem odrobinę za szybko zaangażowałaś się w ten związek. Byłaś w totalnym dołku, Twoje małżeństwo praktycznie nie istnieje i bardzo potrzebowałaś kogoś tylko dla siebie kto odbudował by Twoją wiarę w siebie i w drugiego człowieka. Być może właśnie to trochę Cię zaślepiło, ponieważ nie sądzę aby twój adorator zerwał z Tobą kontakt tylko z powodu tej jednej kłótni. Jak dla mnie ten facet, albo na siłę szukał sobie kobiety, z którą szybko założy rodzinę, albo po prostu zwykły z niego oszust, który bawi się kobietami w ten właśnie sposób.
Przede wszystkim powinnaś pamiętać, że to wszystko co się wydarzyło nie jest Twoją winą.
Jak dla mnie koniecznie powinnaś teraz ochłonąć i dać sobie czas. Jeśli w końcu poczujesz się lepiej, dokończ sprawę swojego rozwodu, bo małżeństwo w którym tkwisz od dawna jest już martwym związkiem. Nie przejmuj się gadaniem rodziny, bo to nie oni cierpią, najbardziej poszkodowana jesteś tutaj Ty.
Pamiętaj, że nie jesteś sama, a świat nie kończy się na facetach, którzy w ten sposób traktują kobiety. Jeśli nie dasz sobie rady z Tą sytuacją poszukaj może pomocy u psychologa, w każdym razie nie poddawaj się i nie wpadaj w czarną rozpacz. Jesteś jeszcze młodą kobietą, radzisz sobie w życiu, pracujesz, więc masz również swoją niezależność. Nie uzależniaj więc swojego życia od innych. Bądź egoistką i pamiętaj, że to Ty jesteś najważniejsza.
(((((((((((((((((((((((((((( nie mam sil Teo......nie chce mi sie wogole zyc........jak on mogl?????????? zostalam samiutka jak palec.........jestem w tak fatalnym stanie ze nie umiem opisac..........caly czas leki.....i nic wiecej.......dla tego czlowieka chcialam zaczac nowe zycie a on sie wypiol po jednej awanturze.....i juz sobie z inna sie spotyka.....jak on mogl>??????/ krzyczal ZE MNIE KOCHA I ZE JEGO ZYCIE BEDE MNIE TO PORAZKA!!!!!!!!!!!!!:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( dzis chyba skonam bo czuje sie makabrycznie...
Nie skonasz, nic Ci nie będzie. Widzisz, pierwszy błąd popełniłaś, że dla niego chciałaś zmienić całe swoje życie. Ty powinnaś to życie zmienić TYLKO dla SIEBIE. Wiem, że Ci strasznie źle i ciężko, a żal i poczucie niesprawiedliwości wylewają się z Ciebie, ale musisz się wziąć w garść! On okazał się nic nie wartym szmaciarzem, który dużo mówi, ale jak przychodzi co do czego to ucieka. Czy z powodu BYLE KOGO warto jest się załamywać i kończyć ze sobą?! No przestań! Warto tak się zadręczać i męczyć dla kogoś, kto ma nas w głębokim poważaniu??? Nie sądzę. Boli, wiem, musi boleć, ale to nie jest ból śmiertelny choć tak może się właśnie wydawać. Nie załamuj się z powodu byle kogo, bo nie warto.
Czas...naprawde pomaga. Daj go sobie troche aby sie ustabiliwoac emocjonalnie, teraz i tak nic nie wskorasz, a ten Twoj internetowy "sympatyczny" facet to prawdopodobnie jakis dupek.
Co za leki bierzesz?
No faktycznie smutna historia. Było jak w bajce, ale czar prysł. Byłaś szczęśliwa, teraz cierpisz. Miałaś w nim wsparcie - teraz go nie masz. Zawierzyłaś całym sercem - on to zdeptał. Ten facet nie zasługuje na Ciebie!! Dlatego, że sama widzisz jak postąpił!! Nawinęła się nowa "towarzyszka życia" i od razu o Tobie zapomniał. Dureń!! Babiarz!! Dupek bez rozumu i bez serca!!
Musisz się ogarnąć z tego. Powodzenia!! Najważniejsze jest samozaparcie, uda Ci się, zobaczysz ![]()
Czas...naprawde pomaga. Daj go sobie troche aby sie ustabiliwoac emocjonalnie, teraz i tak nic nie wskorasz, a ten Twoj internetowy "sympatyczny" facet to prawdopodobnie jakis dupek.
Co za leki bierzesz?
biore leki uspokajajace bardzo silne.....jestem wrakiem czlowieka bo komus zaufalam i chcialam zmienic cale swoje zycie a on w jeden dzien skreslil wszystko:(((((((( przez glupia awanture.....i juz ma nowa......nie jestem w stanie funkcjonowac......to jest wszystko ponad moje sily .....niewyobrazalny szok....:(((((((
gaba30 napisał/a:Czas...naprawde pomaga. Daj go sobie troche aby sie ustabiliwoac emocjonalnie, teraz i tak nic nie wskorasz, a ten Twoj internetowy "sympatyczny" facet to prawdopodobnie jakis dupek.
Co za leki bierzesz?biore leki uspokajajace bardzo silne.....jestem wrakiem czlowieka bo komus zaufalam i chcialam zmienic cale swoje zycie a on w jeden dzien skreslil wszystko:(((((((( przez glupia awanture.....i juz ma nowa......nie jestem w stanie funkcjonowac......to jest wszystko ponad moje sily .....niewyobrazalny szok....:(((((((
Wiesz, jak będziesz się tak sama nakręcać i wmawiać sobie, że to wszystko jest ponad Twoje siły i stała się straszna tragedia to rzeczywiście popadniesz w obłęd!! Weź się w garść! Bo zachowujesz się jakby Ci pół rodziny wymordowali!! Oszukano Cie, ok. I to oszukano Cię podle, ale to się zdarza! Zagalopowałaś się w uczuciach i planach jako osoba wyposzczona. To też się zdarza! Ale już tak nie dramatyzuj!! Bo tylko sobie tym szkodzisz.
No faktycznie smutna historia. Było jak w bajce, ale czar prysł. Byłaś szczęśliwa, teraz cierpisz. Miałaś w nim wsparcie - teraz go nie masz. Zawierzyłaś całym sercem - on to zdeptał. Ten facet nie zasługuje na Ciebie!! Dlatego, że sama widzisz jak postąpił!! Nawinęła się nowa "towarzyszka życia" i od razu o Tobie zapomniał. Dureń!! Babiarz!! Dupek bez rozumu i bez serca!!
Musisz się ogarnąć z tego. Powodzenia!! Najważniejsze jest samozaparcie, uda Ci się, zobaczysz
jak mozna tak potraktowac czlowieka??????? krzyczal ze mnie kocha ,szalal biegal za mna!!! blagal zebym sie rozwiodla!! pisal ze jego zycie beze mnie jest porazka!!!! nosil mnie na rekach...bylam dla niego najwazniejsza!! a teraz???? wystarczyla jedna awantura z mojej strony i juz zmiana o 180 stopni i nagle nowa wybranka sie znalazla!!!! jak tak mozna!!!wywrocic czyjes zycie do gory nogami i uciec!!! zostawil mnie sama jak palec ze zniszczonym zyciem i teraz przy okazji zdrowiem!!!!jak on mogl??????:((((((((((((((((((((((((((((((
wystarczyla jedna awantura z mojej strony i juz zmiana o 180 stopni i nagle nowa wybranka sie znalazla!!!! jak tak mozna!!!wywrocic czyjes zycie do gory nogami i uciec!!! zostawil mnie sama jak palec ze zniszczonym zyciem i teraz przy okazji zdrowiem!!!!jak on mogl??????:((((((((((((((((((((((((((((((
On się nie zmienił tylko on juz taki był. Potrzebny był tylko powód, żebyś zobaczyła jego prawdziwą twarz. A wybranka wcale się nie znalazła tylko ona juz była i to pewnie nie jedna. Zaślepiło Cię uczucie i chęć bycia kochaną. Tak bywa, dobrze, że szybko ta jego prawdziwa twarz się objawiła.
((((((((((((( blagam pomozcie mi:((((((((((((((((((((((((((((((((((( bardzo prosze:(((((((((((((((((
((((((((((((( blagam pomozcie mi:((((((((((((((((((((((((((((((((((( bardzo prosze:(((((((((((((((((
Jeżeli nie będziesz czytać tego co do Ciebie piszemy to będzie ciężko... Musisz się pozbierać i wziąć w garść!
"Co nas nie zabije - to nas wzmocni"
Pamiętaj o tym! Trafiłaś na typowego dupka, a że byłaś złakniona uczuć, samotna - zaangażowałaś się cała w tą znajomość... Facet musiał być perfidny, by znając Twoją sytuację tak to wykorzystywać. Wiem, że to boli, ale kwestia czasu (mam nadzieję, że krótkiego) i odzyskasz równowagę. I będziesz silniejsza o to doświadczenie.
Ten facet to typowy przykład dupka z internetu, szukającego łatwej zdobyczy. I jestem pewien, że oprócz Ciebie znał i spotykał się z tamtą kobietą, a może i innymi... Przez takiego ... masz tak cierpieć? Zabij w sobie to uczucie jakie ten palant wyzwolił i rozejrzyj się wokoło, a z pewnością dostrzeżesz ludzi, mężczyzn wartych Twojej uwagi. I znajdzie się taki, który uczciwie traktuje uczucia...
Głowa do góry!!!
kochana jak widzisz twój ukochany nie był taki wspaniały, dopiero teraz widać jego prawdziwe oblicze!
jeśli się kogoś kocha, to po jednej awanturze- z zazdrości- nie urywa się znajomości!
co za dupek! myślisz ze byłabyś z nim szczęśliwa? przez te 3 miesiące udawał kochanego, ale w końcu pękł... pomyśl tylko co by było później jakbyś z nim zamieszkała... a niech spada! nie jest i nie był ciebie wart! będzie żałował tego co zrobił z pewnością!
tylko i wyłącznie czas wyleczy rany.. tylko proszę nie zamykaj się w samotności.. choć wiem, ze to trudne
teraz czas zacząć nowe życie ![]()
Koniecznie przestań sobie wmawiać, że przyczyną tego, iż ta piękna bajka przestała być rzeczywistością była ta jedna kłótnia!! Pamiętaj, że nikt kto naprawdę kocha nie zrywa kontaktu z drugim człowiekiem z powodu jednej kłótni. Wmawiasz sobie, że to przez tą awanturę, wszystko się rozpadło, a tym samym obarczasz się winą za to, że on odszedł.
Zrozum, że taki tok rozumowania to bzdura, on zapewne od dawna cię oszukiwał, poznał inną kobietę i dla niego ta kłótnia to był nieistotny pretekst do zerwania waszej znajomości. W tym nie ma Twojej winy, to ten facet zachował się jak totalny dupek!
Musisz w końcu przestać obarczać się winą za zło jakie wyrządzają Ci inni ludzie bo inaczej nigdy się nie otrząśniesz. Zamiast faszerować się lekami uspokajającymi, powinnaś zgłosić się o pomoc do specjalisty, bo nie sądzę, że chcesz sobie jeszcze bardziej zaszkodzić. Jesteśmy z Tobą pamiętaj, tylko proszę bierz sobie nasze rady do serca.
Ja wiem ze Ci ciezko czujesz sie oszukana ,opuszczona, zraniona. Ale to przejdzie. To byla krotka znajomosc i cale szczescie ze sie szybko skonczyla, szczescie dla Ciebie. Faceci wiele rzeczy mowia, jeszcze wiecej obiecuja.........slowa. Niestety nie slowa a czyny swiadcza o czlowieku i twoj "przyjaciel" sam sobie wystawil ocene. Jak juz powiedziala Lusia*M* ktos kto naprawde kocha, komu naprawde zalezy nie zrywa znajomosci przez jedna klotnie. Przyjmij do wiadomosci ze nie ma w tym zadnej twojej winy, facet szukal pretekstu i go znalazl. On nie znalazl sobie nowej a juz ja mial.
Teraz, przestan plakac, wez sie w garsc, tego kwiatu to pol swiatu, nie ten to inny. Jestes mloda, niezalezna, nie masz dzieci wiec ZYJ PELNIA ZYCIA!!! Korzystaj z zycia, idz do kina, pojedz na wakacje, wyjdz do ludzi. Zrob temu dupkowi na zlosc i wez sie w garsc, przestan rozpaczac. Kopnij go w 4 litery. Obudz sie bo faktycznie zachowujesz sie jakby ci pol rodziny wymordowano. Przechodzisz zawod milosny jaki przeszla kazda jedna z nas przynajmniej raz w swoim zyciu. Dasz rade, glowa do gory, piers do przodu i ruszaj podbijac nowe serca ![]()
Pozdrawiam
katarzyna78 napisał/a:
((((((((((((( blagam pomozcie mi:((((((((((((((((((((((((((((((((((( bardzo prosze:(((((((((((((((((
Jeżeli nie będziesz czytać tego co do Ciebie piszemy to będzie ciężko... Musisz się pozbierać i wziąć w garść!
czytam wszystkie porady bardzo dokladnie,nawet po pare razy.....jestem wszystkim wdzieczna za odpowiedzi....bardzo mi pomagacie.....czuje sie zle ale staram sie z calych sil pozbierac.....caly czas tu zagladam....dziekuje wszystkim ze jestescie......
Teo napisał/a:katarzyna78 napisał/a:
((((((((((((( blagam pomozcie mi:((((((((((((((((((((((((((((((((((( bardzo prosze:(((((((((((((((((
Jeżeli nie będziesz czytać tego co do Ciebie piszemy to będzie ciężko... Musisz się pozbierać i wziąć w garść!
czytam wszystkie porady bardzo dokladnie,nawet po pare razy.....jestem wszystkim wdzieczna za odpowiedzi....bardzo mi pomagacie.....czuje sie zle ale staram sie z calych sil pozbierac.....caly czas tu zagladam....dziekuje wszystkim ze jestescie......
a moje zachowanie -CZARNA ROZPACZ- wynika z tego ze bardzo przezywam odejscie tego mezczyzny poniewaz bylam pewna w 10000000% ze stworzymy zwiazek,rodzine,ze pomoze mi wyjsc z bagna w ktorym sie taplam czyli moje malzenstwo , ze mnie kocha ........to wszystko deklarowal mi przez cala nasza znajomosc.....bylam najszczesliwasza osoba pod sloncem....na poczatku bronilam sie a on szalal....a kiedy ja okazalam uczucie,i zrobilam mu scene zazdrosci nastapila zmiana i raptem ma nowa .......to jest dla mnie cios.......z reszta kazdemu by byl.......zblizaja sie swieta sylwester,piekny czas ,jak widac nie dla kazdego......takiego prezentu na gwiadke nie spodziewalam sie....
Wiem co przeżywasz.
Dwa razy w życiu zostałam tak potraktowana.Zwrot o 180 stopni.Dokładnie dziś szaleję za tobą a jutro już nic nie ma.
Umierałam, wyłam z bólu.Jednak teraz żyję ale nadal nie mogę wybaczyć.Jeden mnie przeprosił po 10 latach i jakoś mu wybaczyłam jednak drugi zachował się całkowicie jak dupek.
Za każdym razem totalna depresja.
Kasiu idź do psychologa bo myślę , że sama możesz sobie nie poradzić.Mnie pomógł dopiero psycholog i leki przeciwdepresyjne.
To był głupi, egoistyczny dupek.Niedojrzały emocjonalnie szczeniak.Mam nadzieję, że ktoś potraktuje go tak samo jak on ciebie i będzie tak samo cierpiał.
To nie Twoja wina.Miałaś prawo zrobić awanturę.Po jakiego grzyba chciał iść na sylwestra z inną a nie z Tobą.To on zachował się niewłaściwie.
Bądź dzielna Kasiu, trzymaj się.
Ja z tego wyszłam to i Tobie się uda.
Wiem co przeżywasz.
Dwa razy w życiu zostałam tak potraktowana.Zwrot o 180 stopni.Dokładnie dziś szaleję za tobą a jutro już nic nie ma.
Umierałam, wyłam z bólu.Jednak teraz żyję ale nadal nie mogę wybaczyć.Jeden mnie przeprosił po 10 latach i jakoś mu wybaczyłam jednak drugi zachował się całkowicie jak dupek.
Za każdym razem totalna depresja.
Kasiu idź do psychologa bo myślę , że sama możesz sobie nie poradzić.Mnie pomógł dopiero psycholog i leki przeciwdepresyjne.
To był głupi, egoistyczny dupek.Niedojrzały emocjonalnie szczeniak.Mam nadzieję, że ktoś potraktuje go tak samo jak on ciebie i będzie tak samo cierpiał.
To nie Twoja wina.Miałaś prawo zrobić awanturę.Po jakiego grzyba chciał iść na sylwestra z inną a nie z Tobą.To on zachował się niewłaściwie.
Bądź dzielna Kasiu, trzymaj się.
Ja z tego wyszłam to i Tobie się uda.
dziekuje ci za porade....mam nadzieje ze mi sie uda bo na dzien dzisiejszy nie jest ze mna za dobrze.....czlowiek sie kaja z cierpienia a on juz sobie spotyka sie z inna i pewnie odetchnal z ulga ze ma z glowy nieszczesliwa mezatke.....ktorej namieszal w glowie i zniszczyl zycie........powiedz mi po co to wszystko bylo?te obietnice?wyznania?po co?????? jak mozna tak potraktowac druga osobe ktora i tak ma totalny balagan w zyciu?????W ZYCIU SIE PO NIM NIE SPODZIEWALAM........BYL CUDOWNYM CIEPLYM WARTOSCIOWYM FACETEM.....CODZIENNIE SIE WIDYWALISMY....BYL ZAWSZE PRZY MNIE......A teraz? jest przy innej a ja Wam sie uzalam i wylewam lzy.......
"Co nas nie zabije - to nas wzmocni"
Pamiętaj o tym! Trafiłaś na typowego dupka, a że byłaś złakniona uczuć, samotna - zaangażowałaś się cała w tą znajomość... Facet musiał być perfidny, by znając Twoją sytuację tak to wykorzystywać. Wiem, że to boli, ale kwestia czasu (mam nadzieję, że krótkiego) i odzyskasz równowagę. I będziesz silniejsza o to doświadczenie.
Ten facet to typowy przykład dupka z internetu, szukającego łatwej zdobyczy. I jestem pewien, że oprócz Ciebie znał i spotykał się z tamtą kobietą, a może i innymi... Przez takiego ... masz tak cierpieć? Zabij w sobie to uczucie jakie ten palant wyzwolił i rozejrzyj się wokoło, a z pewnością dostrzeżesz ludzi, mężczyzn wartych Twojej uwagi. I znajdzie się taki, który uczciwie traktuje uczucia...
Głowa do góry!!!
dziekuje za wsparcie....nie wiem jak to bedzie ale calym sercem wierze ze wyjde z tego.......bardzo przezywam wszystko co mnie spotkalo bo tak nie traktuje sie osoby ktora sie podobno kocha.......na razie jestem pograzona w bolu i wiele rzeczy jeszcze do mnie nie dociera.....nie wiem jak przezyje swieta i sylwestra.....tym bardziej ze nie mam przyjaciol bo kazdy powyjezdzal za granice,pozakladal rodziny i kontakty sie pourywaly......:( bardzo mnie to wszystko boli.....
Rozumiem, że jest Ci ciężko, to oczywiste. Do psychologa możesz iść, ale ja bym się od razu w jakieś leki antydepresyjne nie ładowała. Pamiętaj, że wszystko mija, dotyczy to dobrych chwil jak i tych złych
W końcu przestanie boleć i dojdziesz do siebie to masz zapewnione jak w banku. Daj sobie czas na odreagowanie. Pomyśl sobie, że z każdym dniem jest odrobinę lepiej i tak będzie każdego dnia. Wiem, że bardzo się zawiodłaś i myślałaś, że w końcu ktoś Cię uratuje. Dostałaś gorzką lekcję życia i nauczkę, że uratować możesz się jedynie sama. Dlatego teraz nie myśl o niczym i pozwól żeby czas płyną. W końcu będzie dobrze. A święta i sylwester? Pomyśl ile świat i sylwestrów w swoim życiu spędziłaś i ile z nich pamiętasz? Te wydarzenia są co roku
I może zabrzmi to głupio to za rok znów będą święta i sylwester
Skup się teraz na sobie, bo to TY jesteś najważniejsza.
Rozumiem, że jest Ci ciężko, to oczywiste. Do psychologa możesz iść, ale ja bym się od razu w jakieś leki antydepresyjne nie ładowała. Pamiętaj, że wszystko mija, dotyczy to dobrych chwil jak i tych złych
W końcu przestanie boleć i dojdziesz do siebie to masz zapewnione jak w banku. Daj sobie czas na odreagowanie. Pomyśl sobie, że z każdym dniem jest odrobinę lepiej i tak będzie każdego dnia. Wiem, że bardzo się zawiodłaś i myślałaś, że w końcu ktoś Cię uratuje. Dostałaś gorzką lekcję życia i nauczkę, że uratować możesz się jedynie sama. Dlatego teraz nie myśl o niczym i pozwól żeby czas płyną. W końcu będzie dobrze. A święta i sylwester? Pomyśl ile świat i sylwestrów w swoim życiu spędziłaś i ile z nich pamiętasz? Te wydarzenia są co roku
I może zabrzmi to głupio to za rok znów będą święta i sylwester
Skup się teraz na sobie, bo to TY jesteś najważniejsza.
dziekuje......na pewno bede sie starala byc silna............bardzo mi pamagacie........
I jak tam, Kasiu? Troszeczkę lepiej już dzisiaj? Pisz do nas ![]()
I jak tam, Kasiu? Troszeczkę lepiej już dzisiaj? Pisz do nas
witaj Teo......jest mi nadal ciezko,uswiadomilam sobie w koncu ze go stracilam na zawsze.....i godze sie z tym powoli...dni mijaja...caly czas cos robie.....przynajmniej sie staram......wracaja mysli owszem i wtedy jest dol...chwile slabosci i lzy...ale za chwile wracam do rzeczywistosci i zyje dalej.....znajomych nie mam wiec jest mi ciezej wrocic do formy......dlatego sprzatam,spaceruje,zakupy,dbam o siebie.....ciagle zapelniam czyms czas.....wrocilam do pracy....co do mezczyzn boje sie nowych znajomosci bo juz przekonalam sie w 100000% ze nie wszystko zloto co sie swieci.....chyba na razie nie jestem gotowa na nowe kontakty...i chyba powinnam sobie na razie odpuscic?co o tym sadzisz?jezeli pojawiaja sie u mnie jakiekolwiek znajomosci to tylko internetowe....nigdzie nie bywam,nie chodze bo nie mam z kim
...mam nadzieje ze jakos uda mi sie ugasic bol,cierpienie i uczucie jakie daze juz bylego adoratora......bardzo mi wszyscy pomagacie...i jestem Wam bardzo wdzieczna za porady i wsparcie.....dziekuje....
Kasiu, uważam, że dobrze robisz nie spiesząc się. Nie szukaj niczego na siłę, bo to nie ma sensu. Teraz jest czas dla Ciebie, musisz dojść do siebie, a na to potrzeba czasu. Bardzo dobrze, że znajdujesz sobie zajęcia to bardzo zdrowy odruch
Oznacza to, że jak pisałam wcześniej, każdego dnia jest coraz lepiej. Głowa do góry! Każdy dzień sprawia, że boli coraz mniej i pewnie sama już to odkryłaś ![]()
Ależ Cię wykorzystał...co za drań! Nie odkochuje się z dnia na dzień...chyba że się kimś po prostu bawi...
Bardzo ci współczuję, naprawdę, nie wyobrażam sobie co teraz możesz czuć, ale pamietaj nie jesteś sama ![]()
Ależ Cię wykorzystał...co za drań! Nie odkochuje się z dnia na dzień...chyba że się kimś po prostu bawi...
Bardzo ci współczuję, naprawdę, nie wyobrażam sobie co teraz możesz czuć, ale pamietaj nie jesteś sama
niestety mozesz sobie wyobrazic co czuje.....staram sie byc silna z calych sil ale niestety bol jest tak ogromny ze nie wiem jak dam sobie z nim rade......dzis w nocy mialam atak placzu.....myslalam o nim......wszystko wrocilo......bardzo za nim tesknie,brakuje mi go.....nie wiem jak dalej bedzie....:(
Kasiu, musisz sie trzymac. Jezeli facet najpierw krzyczy, ze Cie kocha, a potem wystarczy mu jedna klotnia, zeby sie odkochac, no to wniosek prosty - oszukiwal Cie. Na pewno czujesz sie samotna, potrzebujesz kogos, sytuacja z mezem pewnie tez spowodowala, ze wyidealizowalas sobie tamtego mezczyzne. Ale on naprawde nie jest wart tego, zebys teraz przez niego cierpiala. Piszesz, ze jestes na zwolnieniu lekarskim - a nie uwazasz, ze jak siedzisz sama w domu to tylko bardziej sie nakrecasz i Twoje samopoczucie sie jeszcze pogarsza - czasem warto sie zmusic i wyjsc do ludzi, wtedy masz mniej czasu na rozmyslanie. Nie masz zadnej przyjaciolki - przyjaciele lepiej podnosza na duchu i pomagaja przezwyciezyc kryzys niz facet z portalu randkowego. Najwazniejsza jestes Ty, wiec rob wszystko, zeby nie myslec o tamtym draniu i zajmij sie soba, przede wszystkim wyjdz do ludzi
Trzymam kciuki, zebys szybko sie usmiechnela ![]()
I to jest idealny przykład do tego aby nie mówic komus że sie go kocha tylko dlatego że jest sie x czasu razem i w sumie jest fajnie to mu/jej powiem a co tam..
Mówimy kocham TYLKO WTEDY gdy naprawde tak czujemy!
I to jest idealny przykład do tego aby nie mówic komus że sie go kocha tylko dlatego że jest sie x czasu razem i w sumie jest fajnie to mu/jej powiem a co tam..
Mówimy kocham TYLKO WTEDY gdy naprawde tak czujemy!
To raz a dwa to zeby nie wierzyc slepo w kazde takie baju baju przysiegi i slodkie slowa. Czyny najlepiej wyrazaja uczucie a nie slowa bez pokrycia. Autorka po 3 miesiacach znajomosci (nawet nie wspolnego ieszkania) juz sobie swietlana przyszlosc i gniazdko rodzinne uwila z prawie obcym jeszcze mezczyzna! 3 miesiace! - to jest etap poznawania sie i randkowania a nie szukania obraczek i orkiestry weselnej.
Marzyciel napisał/a:I to jest idealny przykład do tego aby nie mówic komus że sie go kocha tylko dlatego że jest sie x czasu razem i w sumie jest fajnie to mu/jej powiem a co tam..
Mówimy kocham TYLKO WTEDY gdy naprawde tak czujemy!To raz a dwa to zeby nie wierzyc slepo w kazde takie baju baju przysiegi i slodkie slowa. Czyny najlepiej wyrazaja uczucie a nie slowa bez pokrycia. Autorka po 3 miesiacach znajomosci (nawet nie wspolnego ieszkania) juz sobie swietlana przyszlosc i gniazdko rodzinne uwila z prawie obcym jeszcze mezczyzna! 3 miesiace! - to jest etap poznawania sie i randkowania a nie szukania obraczek i orkiestry weselnej.
wybacz ale to on ukladal swietlana NASZA przyszlosc,chcial byc ze mna na zawsze i miec ze mna dzieci....szalal za mna i blagal zebym sie rozwiodla....na poczatku bronilam sie przed uczuciem ale w koncu po jego deklaracjach zakochalam sie! po drodze wybuchla awantura i tyle go widzialam....TO ON MI ZROBIL WODE Z MOZGU! OSZUKAL! PRAWIE SIE CIOŁ ZA MNA!
Kasiu, musisz sie trzymac. Jezeli facet najpierw krzyczy, ze Cie kocha, a potem wystarczy mu jedna klotnia, zeby sie odkochac, no to wniosek prosty - oszukiwal Cie. Na pewno czujesz sie samotna, potrzebujesz kogos, sytuacja z mezem pewnie tez spowodowala, ze wyidealizowalas sobie tamtego mezczyzne. Ale on naprawde nie jest wart tego, zebys teraz przez niego cierpiala. Piszesz, ze jestes na zwolnieniu lekarskim - a nie uwazasz, ze jak siedzisz sama w domu to tylko bardziej sie nakrecasz i Twoje samopoczucie sie jeszcze pogarsza - czasem warto sie zmusic i wyjsc do ludzi, wtedy masz mniej czasu na rozmyslanie. Nie masz zadnej przyjaciolki - przyjaciele lepiej podnosza na duchu i pomagaja przezwyciezyc kryzys niz facet z portalu randkowego. Najwazniejsza jestes Ty, wiec rob wszystko, zeby nie myslec o tamtym draniu i zajmij sie soba, przede wszystkim wyjdz do ludzi
Trzymam kciuki, zebys szybko sie usmiechnela
NIE MAM PRZYJACIOL ANI BLISKICH KOLEZANEK:( mam jedna w pracy ale nie interesuja ja moje problemy...ma swoje zycie,wychodzi za maz....i tak naprawde guzik ja obchodza moje zmartwienia....wpatrzona jest tylko w swojego narzeczonego:(
pierwsza podstawowa sprawa! nigdy nie ustawiajmy sobie życia wedle jednej osoby...nie można być zaborczym o miłość... w tedy jest tylko zwykły efekt posiadania
nigdy nie dopuszczamy do sytuacji gdy "ta" osoba staje się ważniejsza dla nas niż my sami... nie zaniżaj własnej wartości, to Ty masz być dla siebie ważna, żeby cały czas się rozwijać, a nie rzucić wszystko, najlepiej całe dotychczasowe życie dla faceta... to się nigdy nie sprawdza...
36 2011-12-19 18:39:10 Ostatnio edytowany przez kociamama (2011-12-19 18:43:36)
Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
Tak strasznie chciała bym zapomnieć o tym co było, szczególnie teraz przed świętami gdy wspomnienia atakują z każdej strony.Czekam na życzenia świąteczne- tylko po co?Znowu mi zamiesza w głowie.Boję się tych świąt.
Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
bo pozwalamy na takie traktowanie...
Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
Tak strasznie chciała bym zapomnieć o tym co było, szczególnie teraz przed świętami gdy wspomnienia atakują z każdej strony.Czekam na życzenia świąteczne- tylko po co?Znowu mi zamiesza w głowie.Boję się tych świąt.
nie mam pojecia jak przezyc swieta i nowy rok.....wspomnienia atakuja i to ze zdwojona sila.....walcze z tym ale mizernie mi to idzie.....powiedz mi jak sobie dalas rade?jak przezylas to wszystko....?nie moge sie z tym pogodzic....i ze jest inna...jak on mogl?????krzyczec ze mnie kocha i znalezc w sekunde inna????????????????????????????
Modzia- to , że pozwalamy na takie traktowanie wcale ich nie usprawiedliwia. Nikt nie ma prawa traktowac tak drugiego człowieka.
Kasiu tak naprawdę to jeszcze do końca z tego nie wyszłam i chyba to zostaje do końca taki uraz.
Zajęłam sie sobą, chodziłam na grupę wsparcia dla kobiet kochających za bardzo.Spotkałam tam super dziewczyny , które udzieliły mi pomocy, zrozumiały mnie.
Nie tłumiłam uczuć , wyrzucałam całą złość w myślach wyzywałam go od najgorszych świń.Pozwalałam sobie na płacz, byłam dla siebie wyjątkowo dobra , robiłam sobie prezenty.Dużo odpoczywałam i pozwalałam , żeby czas zrobił swoje.
Teraz przed świętami jest mi ciężko pomimo , że mam rodzinę.Robię wielkie porządki......
Zajrzyj Kasiu na stronę kobiece serca-tam są fajne porady.
Pozdrowionka.
Trzymaj się.
pierwsza podstawowa sprawa! nigdy nie ustawiajmy sobie życia wedle jednej osoby...nie można być zaborczym o miłość... w tedy jest tylko zwykły efekt posiadania
nigdy nie dopuszczamy do sytuacji gdy "ta" osoba staje się ważniejsza dla nas niż my sami... nie zaniżaj własnej wartości, to Ty masz być dla siebie ważna, żeby cały czas się rozwijać, a nie rzucić wszystko, najlepiej całe dotychczasowe życie dla faceta... to się nigdy nie sprawdza...
Ale mam mądrą dziewczynę ![]()
Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
Tak strasznie chciała bym zapomnieć o tym co było, szczególnie teraz przed świętami gdy wspomnienia atakują z każdej strony.Czekam na życzenia świąteczne- tylko po co?Znowu mi zamiesza w głowie.Boję się tych świąt.
musze ci sie do czegos przyznac....dzis napisalam do niego.....poprosilam o spotkanie-napisal ze nie moze......ZAWSZE MOGL! potrem zadzwonilam:( odrzucil polaczenie:((((((( ....lzy mi sie wylewaja.....:((((((
kociamama napisał/a:Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
Tak strasznie chciała bym zapomnieć o tym co było, szczególnie teraz przed świętami gdy wspomnienia atakują z każdej strony.Czekam na życzenia świąteczne- tylko po co?Znowu mi zamiesza w głowie.Boję się tych świąt.musze ci sie do czegos przyznac....dzis napisalam do niego.....poprosilam o spotkanie-napisal ze nie moze......ZAWSZE MOGL! potrem zadzwonilam:( odrzucil polaczenie:((((((( ....lzy mi sie wylewaja.....:((((((
GŁUPIA! CO TY ROBISZ?! Będziesz się poniżać i sępić o zainteresowanie?!?! Podłogę Tobą wytarł i rzucił w kąt jak śmierdzącą szmatę, a Ty dzwonisz?!?! I spotkać się chcesz?!?!? Za grosz szacunku do siebie!!
katarzyna78 napisał/a:kociamama napisał/a:Kasiu też zastanawiałam się dlaczego oni to robią ......nie wiem. Zadawałam sobie to pytanie tysiąc razy dlaczego.....dlaczego ......dlaczego..............?
Tak strasznie chciała bym zapomnieć o tym co było, szczególnie teraz przed świętami gdy wspomnienia atakują z każdej strony.Czekam na życzenia świąteczne- tylko po co?Znowu mi zamiesza w głowie.Boję się tych świąt.musze ci sie do czegos przyznac....dzis napisalam do niego.....poprosilam o spotkanie-napisal ze nie moze......ZAWSZE MOGL! potrem zadzwonilam:( odrzucil polaczenie:((((((( ....lzy mi sie wylewaja.....:((((((
GŁUPIA! CO TY ROBISZ?! Będziesz się poniżać i sępić o zainteresowanie?!?! Podłogę Tobą wytarł i rzucił w kąt jak śmierdzącą szmatę, a Ty dzwonisz?!?! I spotkać się chcesz?!?!? Za grosz szacunku do siebie!!
wiem ze zle zrobilam.....ale czasami czlowiek nie panuje nad tym co robi....to bylo zupelnie niepotrzebne.....i glupie....uswiadomilam sie tylko w przekonaniu ze nic z tego.....
44 2011-12-22 06:31:39 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2011-12-22 06:34:15)
Jesteśmy tylko ludźmi.
Wiem, co się z Tobą dzieje... Każdego dnia będziesz silniejsza i z czasem nabierzesz dystansu do tej sytuacji. Ale ...z czasem.
Przeżyłem coś podobnego, ale "ostrzejszego". Trzymało mnie to jeszcze kilka miesięcy, aż któregoś dnia uświadomiłem sobie, że odzyskałem spokój. Jednak nie robiłem prób takich jak Ty teraz. W ten sposób - mimo, iż rozumiem co Tobą powodowało - tylko przedłużasz ból, "sypiesz sól na ranę". Zaciśnij zęby, zamień to uczucie w nienawiść, każde miłe słowo z jego strony zacznij postrzegać jak obłudne kłamstwo, każdy miły gest jak perfidną grę. I traktuj to jako przykre doświadczenie z przeszłości.To pomoże. "OSTRE CIĘCIE" jest najlepszym rozwiązaniem. To trochę poboli, ale pomoże uporać Ci się z tymi emocjami. Wiele osób tutaj już to ma za sobą - Ty też do nich dołączysz. Tylko nie rozklejaj się i nie idealizuj wspomnień.
A w razie kolejnego "doła" - zanim coś podobnego zrobisz - pisz tutaj do nas.
Trzymaj się i pamiętaj - nie jesteś sama!
Jesteśmy tylko ludźmi.
Wiem, co się z Tobą dzieje... Każdego dnia będziesz silniejsza i z czasem nabierzesz dystansu do tej sytuacji. Ale ...z czasem.
Przeżyłem coś podobnego, ale "ostrzejszego". Trzymało mnie to jeszcze kilka miesięcy, aż któregoś dnia uświadomiłem sobie, że odzyskałem spokój. Jednak nie robiłem prób takich jak Ty teraz. W ten sposób - mimo, iż rozumiem co Tobą powodowało - tylko przedłużasz ból, "sypiesz sól na ranę". Zaciśnij zęby, zamień to uczucie w nienawiść, każde miłe słowo z jego strony zacznij postrzegać jak obłudne kłamstwo, każdy miły gest jak perfidną grę. I traktuj to jako przykre doświadczenie z przeszłości.To pomoże. "OSTRE CIĘCIE" jest najlepszym rozwiązaniem. To trochę poboli, ale pomoże uporać Ci się z tymi emocjami. Wiele osób tutaj już to ma za sobą - Ty też do nich dołączysz. Tylko nie rozklejaj się i nie idealizuj wspomnień.
A w razie kolejnego "doła" - zanim coś podobnego zrobisz - pisz tutaj do nas.
Trzymaj się i pamiętaj - nie jesteś sama!
bardzo dziekuje za wsparcie........powiedz mi jak sobie poradziles z tym? jaka byla Twoja historia? dlaczego tak sie stalo? jak udalo Ci sie wyjsc z depresji,zapomniec? czekam na Twoja wiadomosc...
Kasiu moja rada - skup sie na sobie, nie na nim, na tym co bylo, co moglo byc. Ucz sie cieszyc malymi rzeczami, to byl moj 'sposob' dawno temu kiedy bylam w podobnej sytuacji - tym ze snieg pada (albo jezeli jezdzisz samochodem - tym ze nie pada), rob male, fajne rzeczy dla siebie, kup cos sobie, zacznij uprawiac jakis sport (wysilek fizyczny czyni cuda!), nie lap sie za nic wielkiego, nie oczekuj ze jutro rano sie obudzisz i caly swiat bedzie piekny, musisz dojsc do tego pomalu, bedzie ciezko, bedzie bolalo, ale to sie skonczy, zawsze tak jest, tylko potrzeba czasu. Zobacz, ze kazdy nastepny dzien jest latwiejszy, ze mysl o nim nie przychodzi w pierwszej sekundzie po obudzeniu, tylko w drugiej, a moze juz po porannej kawie?
To naprawde minie, przeczytaj historie tu na forum, kobiety ktore byly polzywe z rozpaczy sa zupelnie innymi osobami, silniejszymi.. chociaz niestety niekiedy do czasu az nie pojawi sie nastepny psychofag... nie uczymy sie na wlasnych bledach ![]()
Moze to nie zabrzmi dla Ciebie zbyt przekonywujaco, ale takie doswiadczenia ucza nas szukania sily w sobie, kiedy nie mamy obok nikogo kto nam pomoze i musimy same sobie z tym poradzic, same siebie pokochac, bo 'tamten' nie chcial kochac. Pisz tutaj, wszytko co przychodzi Ci do glowy, to jest forum z ogromna moca i wielkim wsparciem. Bylas u psychologa? chyba nie... to idz, nie zaszkodzi
I nie dzwon juz do niego - nie upokarzaj sie, nie warto.
Spokojnych swiat.
Kasiu moja rada - skup sie na sobie, nie na nim, na tym co bylo, co moglo byc. Ucz sie cieszyc malymi rzeczami, to byl moj 'sposob' dawno temu kiedy bylam w podobnej sytuacji - tym ze snieg pada (albo jezeli jezdzisz samochodem - tym ze nie pada), rob male, fajne rzeczy dla siebie, kup cos sobie, zacznij uprawiac jakis sport (wysilek fizyczny czyni cuda!), nie lap sie za nic wielkiego, nie oczekuj ze jutro rano sie obudzisz i caly swiat bedzie piekny, musisz dojsc do tego pomalu, bedzie ciezko, bedzie bolalo, ale to sie skonczy, zawsze tak jest, tylko potrzeba czasu. Zobacz, ze kazdy nastepny dzien jest latwiejszy, ze mysl o nim nie przychodzi w pierwszej sekundzie po obudzeniu, tylko w drugiej, a moze juz po porannej kawie?
To naprawde minie, przeczytaj historie tu na forum, kobiety ktore byly polzywe z rozpaczy sa zupelnie innymi osobami, silniejszymi.. chociaz niestety niekiedy do czasu az nie pojawi sie nastepny psychofag... nie uczymy sie na wlasnych bledach
Moze to nie zabrzmi dla Ciebie zbyt przekonywujaco, ale takie doswiadczenia ucza nas szukania sily w sobie, kiedy nie mamy obok nikogo kto nam pomoze i musimy same sobie z tym poradzic, same siebie pokochac, bo 'tamten' nie chcial kochac. Pisz tutaj, wszytko co przychodzi Ci do glowy, to jest forum z ogromna moca i wielkim wsparciem. Bylas u psychologa? chyba nie... to idz, nie zaszkodzi
I nie dzwon juz do niego - nie upokarzaj sie, nie warto.
Spokojnych swiat.
bardzo dziekuje za wsparcie.....staram sie jak moge wyjsc z tego......to potowrnie boli....nigdzie nie wychodze bo nie mam z kim....nie mam znajomych.....mam tu Was.......jestem wdzieczna za Twoje cieple slowa......kazda rada odczytana tu przeze mnie jest dla mnie bardzo cenna......bardzo dziekuje......a jak wygladala Twoja sytuacja?na mnie to spadlo jak gom z jasnego nieba.....w zyciu nie spodziewalam sie po nim:( wogole nie chce mnie teraz widziec,slyszec.....:( sprobowalam skontaktowac sie z nim wczoraj i poprosic o spotkanie-bezskutecznie....jakbym zrobila mu wielka krzywde...pewnie doszedl do wniosku ze nie warto zadawac sie z osoba ktora ma na swoich barkach bagaz zyciowy.....WCZESNIEJ MU TO ODPOWIADALO I NIE OBCHODZILO W JAKIEJ SYTUACJI JESTEM......!!!!! WRECZ SZUKAL MI DOBREGO ADWOKATA NA SPRAWE ROZWODOWA!!!! a teraz????
Znowu próbowałas sie kontaktowac z nim?
Nie dociera do Ciebie co Ci tu piszemy?
Kontaktowanie się w takiej sytuacji jest błędem. Musisz sama a lepiej z pomocą przyjaciół, stanąć na nogi. Bądź rozważna a nie tylko romantyczna. Na jednym, dwóch a nawet kilku durnych samcach świat się nie kończy.
Znowu próbowałas sie kontaktowac z nim?
Nie dociera do Ciebie co Ci tu piszemy?
kontaktowalam sie bo chcialam wszystko uratowac......niestety na prozno.....w koncu dotarlo do mnie ze to nie ma najmniejszego sensu........oszukal i uciekl .....tyle w temacie......
No przeciez Ci to pisalismy, ze kontaktujac sie tylko robisz z siebie idiotke, nic juz nie mozesz zrobic.
No przeciez Ci to pisalismy, ze kontaktujac sie tylko robisz z siebie idiotke, nic juz nie mozesz zrobic.
i nic nie robie.....nie kontaktuje sie,.....nadal boli ale nie kontaktuje sie......
Teraz nie ale wczesniej..
Zajmij sie soba, im wiecej bedziesz miec pracy/zajec tym mniej bedziesz myslec ![]()
54 2012-01-03 14:36:39 Ostatnio edytowany przez kociamama (2012-01-03 14:38:07)
Kasiu Słoneczko ja też próbowałam się kontaktować z tamtymi dwoma.Słyszłam straszne słowa w stylu odwal się ode mnie.Czułam się jak szmata .Ból straszny.Chciałam umrzeć.Nie kontaktuj się z nim Kasiu.Jak będziesz chciała do niego zadzwonić to dzwoń do jakiejś swojej przyjaciółki.
Kasiu Ty sie od niego uzależniłaś.Traktuj go jak objaw swojego uzależnienia.To będzie potwornie boleć ale ODETNIJ się od niego.TO BYŁ KŁAMCA !!!!!!
Bardzo dobrze ujął to Kosmiczny Nick( aż trudno uwierzyć , że jest facetem:))
Kasiu Słoneczko ja też próbowałam się kontaktować z tamtymi dwoma.Słyszłam straszne słowa w stylu odwal się ode mnie.Czułam się jak szmata .Ból straszny.Chciałam umrzeć.Nie kontaktuj się z nim Kasiu.Jak będziesz chciała do niego zadzwonić to dzwoń do jakiejś swojej przyjaciółki.
Kasiu Ty sie od niego uzależniłaś.Traktuj go jak objaw swojego uzależnienia.To będzie potwornie boleć ale ODETNIJ się od niego.TO BYŁ KŁAMCA !!!!!!
Bardzo dobrze ujął to Kosmiczny Nick( aż trudno uwierzyć , że jest facetem:))
wiem wiem.......nie kontaktuje sie......jest cisza.........boli ale nie pisze nie dzwonie bo to nie ma sensu.........mam za slabe zdrowie i psychike by robic jakies dalsze kroki........
To bardzo dobrze.Jesteś silna, silniejsza ode mnie.
Trzymaj się, będzie dobrze zobaczysz.Któregoś dnia się obudzisz i zobaczysz , że znowu wszystko się układa:)
Co do rozmow telefonicznych ktore nigdy nie powinny nastapic:
Ja ostatnio bedac na krotko w tym samym kraju co kiedys moj pasozyt-chlopak poczulam jakies dziwne wyrzuty sumienia ze po rozstaniu z nim zle go werbalnie potraktowalam. Chcialam przeprosic i zrozumiec co teraz robi, zeby nie czuc sie zle z tym ze go tak potraktowalam. Swietnie nam sie rozmawialo przez tel, bylo duzo radosci...Dal mi do zrozumienia, ze w jego zyciu jest tyle pozytywnej energii, dobrego samopoczucia i nowej drogi w zyciu. Na drugi dzien dostalam od niego wiadomosc czy moge mu pozyczyc troche pieniedzy......ze z tymi co mi wisi jak zrobi to co planuje z tymi ktore mu pozycze dostane nawet cos ekstra!......pasozyt sie nie zmienil........
nie dzwon po rozstaniu......zawsze bedziesz zalowac.....ja juz nigdy tego nie zrobie
___________________________________________________
Wieczne Miasto BG
To bardzo dobrze.Jesteś silna, silniejsza ode mnie.
Trzymaj się, będzie dobrze zobaczysz.Któregoś dnia się obudzisz i zobaczysz , że znowu wszystko się układa:)
chyba nie mam innego wyjscia......poza tym on zlikwidowal swoj nr......wiec moge sobie.....
Kasia, jesteś strasznie zdołowana, ale pozwól swojemu rozumowi do niego dotrzeć... To był zwykł drań!
Głowa do góry i nie pozwól temu robalowi się zniszczyć!
Kasia, jesteś strasznie zdołowana, ale pozwól swojemu rozumowi do niego dotrzeć... To był zwykł drań!
Głowa do góry i nie pozwól temu robalowi się zniszczyć!
no jestem.....niestety....ten czowiek przewrocil mi zycie do gory nogami...i przez niego moja samoocena,wartosc sa daleko w lesie...czuje sie beznadziejna...zeby bylo inaczej nie odszedlby....a wczesniej zapewnial ze kocha.....
......czuje sie beznadziejna...zeby bylo inaczej nie odszedlby...
Chyba żartujesz? Uważasz, że cała sytuacja jest z powodu Twojej rzekomej beznadziejności? Ej??? Nie myśl tak!
Szukasz winę w sobie, zamiast dostrzec ją w tamtym...
katarzyna78 napisał/a:......czuje sie beznadziejna...zeby bylo inaczej nie odszedlby...
Chyba żartujesz? Uważasz, że cała sytuacja jest z powodu Twojej rzekomej beznadziejności? Ej??? Nie myśl tak!
Szukasz winę w sobie, zamiast dostrzec ją w tamtym...
ok....ok byc moze .......tak jak wczesniej wspomnialam staram sie nie myslec o niczym......
CZAS .. potrzeba tu działania czasu.. z dnia na dzień o ile nie będziesz go poruszac ani sms-em , ani telefonem.. będziesz sie leczyc...
CZAS .. potrzeba tu działania czasu.. z dnia na dzień o ile nie będziesz go poruszac ani sms-em , ani telefonem.. będziesz sie leczyc...
kontaktu juz nie bedzie......wczesniej podejmowalam kroki skontaktowania sie ale on zlikwidowal swoj nr ..... chyba specjalnie?