Witajcie.
Mój TŻ ma lat 26 i od jakiegoś miesiąca zaobserwował u siebie dosyć dziwną sytuację. Otóż zawsze miał duża potrzebę, widujemy sie 2 razy w tygodniu i przeważnie zawsze dochodzi do zbliżenia. Nawet teraz tylko , że teraz różni się to tym , że nie myśli o tym każdego dnia ( w momencie gdy już nie mogł onalizował się). Ma większą potrzebę przytulania. Gdy dzwoni mówi , że chciał by sie przytulić, a nie jak kiedyś , że ma na mnie ochotę. Jego podniecenie występuje gdy mnie zobaczy, albo gdy rozmawiamy i sobie mnie wyobrazi. Porno już go nie rajcuje, mniej ma myśli. Ogólnie nie , żeby mi to przeszkadzało. Skoro podniecenie jest gdy mnie widzi i chce się przytulać i w ogole. Wiem , że mnie kocha i pragnie, ale to pragnienie jest bardziej duchowe niż cielesne. Tylko , że nie wiem jak mam go wesprzeć powiedzieć , że to normalne i nie ma się czego bać.
Bo to normalne w wieku 26 lat? Że facet woli tę inną bliskość? Czy raczej coś złego się dzieje?
Moim zdaniem normalne. Raczej za nienormalne (choć częste) uważam ograniczenie się do seksu jako jedynej znanej mężczyźnie formy bliskości. Sam lubię i seks i przytulanie, a do głowy mi nie przyszło się tym niepokoić.
MyDestiny,
jak wynika z Twojego postu, potrzeby seksualne i gotowość oraz sprawność ich realizacji nie zmniejszyły się u Twojego partnera.
Stopniowy spadek libido jest naturalny. Wiąże się to zarówno z wiekiem (okres dojrzewania to wybuch hormonów i fascynacji nowopoznanym światem seksu), jak i stażem związku. W parze z 5letnim stażem namiętność może być nieco słabsza - za to coraz bardziej istotne staje się wzajemne zaufanie, bliskość, intymność, zaangażowanie we wspólne sprawy, plany.
Najprawdopodobniej partner Twój jest całkowicie zdrowy, choć na nieznaczny spadek poziomu potrzeb seksualnych może mieć wpływ mniej tryb życia (wykonywanie pracy biurowej, brak sportu, dieta, używki) czy stres.