Witam i proszę o poradę, bo zaczynam się mocno zastanawiać i martwić.
Otóż moja córeczka w styczniu będzie miała 5 lat, a nie potrafi zapamiętać, ani to jakie np. prezenty dostała na różne okazje, choćby na dzień dziecka (w ciągu roku są w zasadzie 3 takie główne okazje na które dostaje większy prezent, bo w ciągu miesiąca zdarza się jakaś drobnostka czy gazetka), ani to jaki jest dzień tygodnia. Wydaje mi się, że coś tak powtarzalnego jak dzień tygodnia dla 5 latki nie powinno być czymś trudnym do zapamiętania, a w przypadku mojej córki okazuje się być problemem wyolbrzymionym do rangi tragedii, którą wręcz opłakuje wielkimi łzami. Na nic uspokajanie, tłumaczenie, wyjaśnianie - zauważam u niej coraz większą ambicję by coś potrafić, by coś pamiętać i osiągać perfekcjonizm, a gdy nie wychodzi to nie jest ona wtedy pogodzić się z porażką.
Proszę doradźcie czy to normalne w zachowaniu dziecka, tak bardzo się starać, a jednocześnie tak szybko zapominać choćby to co było dwa dni temu, bo o tym co było 2 godziny wcześniej nie wspomnę???
Proszę uspokójcie mnie bo nie chcę, bez potrzeby panikować, a przyznam, że mnie to martwi, bo nie oczekuję, że będzie pamiętać wszystkie cyferki i literki (choć akurat z tym to radzi sobie całkiem nieźle, nawet początki dodawania się pojawiają, o uwielbieniu literek nie wspomnę, a adres zamieszkania czy nr telefonu alarmowego pamięta), ale nie wiem jak mam w takiej sytuacji postąpić, kiedy przeżywa fakt, że czegoś nie potrafi, coś jej nie wyszło, bo samo tłumaczenie, że mnie też zdarzają się pomyłki, że raz się wygrywa raz przegrywa - raczej nie pomaga.
W Twoim poście nie widzę absolutnie żadnego dowodu na problemy z pamięcią Twojej córki. Nie pamięta dni tygodnia? Toż to dla dziecka absolutna abstrakcja! Literki łatwiej zapamiętać, bo można je zobaczyć. A jak dziecko ma zobaczyć wtorek? I czym on się różni od środy? Abstrakcyjne pojęcia trudniej wchodzą do głowy. Ona ma dopiero 5 lat - spokojnie, zdąży się wszystkiego nauczyć we właściwym dla niej czasie. Nie musi wszystkiego umieć wcześniej niż rówieśnicy. A prezenty? Moje dziecko (5 lat) też nie pamięta z jakiej okazji je dostało. Widocznie dzieciom okazja też nie jest do niczego potrzebna. Moja córka nie zawsze pamięta o czym jej czytałam przed sekundą, nie pamięta co jadła na obiad w przedszkolu - widocznie jej to nie interesuje. Za to każdego dnia daje dowody na to, że ma pamięć bardzo dobrą i że rzeczy, które ją zainteresowały natychmiast i na zawsze wchodzą do jej główki.
Moim zdaniem Waszym problemem jest nadmierna ambicja Twojej córki. Możliwe, że sama ją do tego niechcący skłoniłaś swoimi oczekiwaniami. Spróbuj wprowadzić więcej zabawy, mniej konkretnej nauki. Nie wypytuj czy coś pamięta, czy nie. Bardziej skup się na informowaniu - czytajcie, bawcie się, przekazuj jej różne informacje w formie ciekawostek, pozbawionych pytań. Zapewniam, że ona zapamięta bez powtarzania i potwierdzania pytaniami. Możesz zasięgnąć porady pedagoga czy psychologa szkolnego. Taka nadmierna ambicja nie jest niczym dobrym.
Czy pamiętasz jaki prezent dostałaś na swe imieniny trzy lata temu?
A pod choinkę w tym samym roku?
Nie pamiętasz?
A dziwisz się swojej córce, że nie umie sobie przypomnieć tak ważnego faktu z tego roku. Celowo zapytałam Cię o prezenty sprzed trzech lat, bo porównując Twój wiek i wiek Twojej córki, są to takie same proporcje.
Twoja córka ma 4 lata, nie pięć. W tym wieku miesiąc znaczy znacznie więcej niż w naszym, dorosłych osób, życiu. Twoje oczekiwania są nieadekwatne do jej wieku. To dla Ciebie drobiazgiem jest zapamiętanie kolejnych dni tygodnia. Dla dziecka czteroletniego jest to tak proste, jak wyprawa na Księżyc. Dla dzieci sześcioletnich kolejność dni tygodnia jest momentem, kiedy tego się uczą i często jeszcze mylą.
Martwisz się nadmierną ambicją córki, a sama takimi i podobnymi oczekiwaniami ją podkręcasz. Przecież to dla Ciebie bardzo istotnym jest osiąganie sukcesów. Córka tylko powtarza Twoje zachowania.
W Twoim poście nie widzę absolutnie żadnego dowodu na problemy z pamięcią Twojej córki. Nie pamięta dni tygodnia? Toż to dla dziecka absolutna abstrakcja! Literki łatwiej zapamiętać, bo można je zobaczyć. A jak dziecko ma zobaczyć wtorek? I czym on się różni od środy? Abstrakcyjne pojęcia trudniej wchodzą do głowy. Ona ma dopiero 5 lat - spokojnie, zdąży się wszystkiego nauczyć we właściwym dla niej czasie. Nie musi wszystkiego umieć wcześniej niż rówieśnicy. A prezenty? Moje dziecko (5 lat) też nie pamięta z jakiej okazji je dostało. Widocznie dzieciom okazja też nie jest do niczego potrzebna. Moja córka nie zawsze pamięta o czym jej czytałam przed sekundą, nie pamięta co jadła na obiad w przedszkolu - widocznie jej to nie interesuje. Za to każdego dnia daje dowody na to, że ma pamięć bardzo dobrą i że rzeczy, które ją zainteresowały natychmiast i na zawsze wchodzą do jej główki.
Moim zdaniem Waszym problemem jest nadmierna ambicja Twojej córki. Możliwe, że sama ją do tego niechcący skłoniłaś swoimi oczekiwaniami. Spróbuj wprowadzić więcej zabawy, mniej konkretnej nauki. Nie wypytuj czy coś pamięta, czy nie. Bardziej skup się na informowaniu - czytajcie, bawcie się, przekazuj jej różne informacje w formie ciekawostek, pozbawionych pytań. Zapewniam, że ona zapamięta bez powtarzania i potwierdzania pytaniami. Możesz zasięgnąć porady pedagoga czy psychologa szkolnego. Taka nadmierna ambicja nie jest niczym dobrym.
Vinnga bardzo dziękuję za odpowiedź to po pierwsze.
Trochę ze mnie kwoka to prawda, jakoś tak genetycznie od mojej mamy przejęłam że się o wiele rzeczy zamartwiam i rzeczywiście nie przyszło mi do głowy, że dla niej to może być abstrakcja.
Rozmawiałam dziś z wychowawczynią córeczki i wychodzi na to, że w kwestii pamięci jest w średniej klasowej że tak powiem - bo tak jak napisałaś jeśli najwidoczniej coś ją interesuje, to o tym pamięta.
Jeśli chodzi o ambicję - pewnie w jakimś sensie masz rację, że mogłam ja albo ktoś z naszego otoczenia ją do tego skłonić. Nie zaprzeczam, bo wciąż szukam na to dowodu w pamięci. Tylko, że nie wprowadzam konkretnej nauki - córcia jeśli się czegoś uczy to w przedszkolu podczas zajęć w kąciku badawczym - w domu rysuje, bawi się lalkami, układa puzzle, ogląda bajki i dość często razem gotujemy, pieczemy, tworzymy własne ozdoby np teraz na choinkę, chodzimy na spacery itp. W kwestii wypytywania - tak pojawia się, ale np wtedy, gdy jest sytuacja, że córeczka o coś pyta, ja próbuję sprawdzić czy sama o tym wie, np. zadając pytanie a jak myślisz? Spróbuj może się uda itp.
Bardzo dużo czytamy, ze względu na to, że sama lubię czytać ma bardzo dużo bajek, a jak widzi gazetę to też razem przeglądamy.
Mimo wszystko i tak bardzo dziękuję za radę w kwestii tych pytań, może próbowanie by motywować ją do samodzielnego szukania odpowiedzi nie wychodzi mi w taki sposób.
Po prostu wydawało mi się, że w ten sposób pokazuję jej by się nigdy nie poddawała, to, że czasem coś nam się nie udaje to nie powinno nas powstrzymywać przed dalszym szukaniem.
Wygląda na to, że poznałam kolejną swoją pomyłkę, ale mogę się jeszcze nauczyć na własnych błędach prawda?
Wielokropku.
Tobie również dziękuję i od razu odpowiadam, że mogę odpowiedzieć na Twoje pytania w kwestii prezentów, ponieważ od kilku już lat pod choinkę (bo ta data zbiega się z moimi imieninami) nie otrzymałam żadnego prezentu (sama też sobie nie robiłam chyba że zakup czekoladki się liczy bo nie posiadałam na to środków, wszystko organizowałam tak by to córka mogła sie cieszyć z prezentów i nie zabrakło pieniędzy na jedzenie i rachunki).
Możesz mieć w jakimś sensie rację w kwestii powtarzania zachowania - choć sama z natury nie jestem ambitna, jednak moje pragnienie, które ostatnio mnie otacza, żeby niczego córce nie zabrakło, żeby była szczęśliwa, żeby nie ponieść porażki podczas rozwodu - tak bardzo mnie otoczyło, że nawet nieświadoma tego powielałam to jakimiś gestami.
W każdym razie dziękuję, będę na to zwracała teraz większą uwagę. Zwłaszcza, że najzwyczajniej się uspokoiłam, że kwestia pamięci to nic groźnego, zwłaszcza że każde dziecko jest tak naprawdę inne.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
Przeczytałam Twoją historię opowiedzianą w innych wątkach dopiero po napisaniu swego postu. Użyłabym innego porównania. Przepraszam.
Rozumiem, że chcesz by Twoja córka była szczęśliwą osobą. Ona źle znosi porażki. Naucz ją tego. Podczas jakiejś gry, przegraj i pokaż jak Ty przyjmujesz porażkę. To jej pomoże.
Twa córeczka ma szczęście posiadając taką świetną mamę. Gratuluję i Tobie, i jej.
Powodzenia. ![]()