Witajcie mam mały problem z moim byłym chłopakiem , który jest bardzo nie określający np w jakiś sytuacjach.
Czy jest to możliwe że można być koleżanką tylko nie taką jak każda tylko taką która nie jest dla niego zwykłą osobą. Pokłóciliśmy sie ostatnio i się rozstaliśmy zapytałam go co teraz z nami najpierw pow że nie nie a po 2 tyg pow że na razie bd znajomymi a czas pokaże co dalej oczywiście spytałam go to jak bd normalnie się widywać i pisać a on że tak. Więc nie wiem czy można kolegować sie z byłym chłopakiem który mówi że nie jestem dla niego zwykłą osobą. Pomóżcie Proszę.
Trudna sprawa do opanowania prawda czy ktoś mi może pomóc.
Myślę ,że chodzi mu o to ,że Ty będziesz dla niego tak "w razie czego" żeby nie był sam.
A jeżeli trafi się jakaś według niego lepsza to skończy z Tobą.
A tak w ogóle to dlaczego jesteś przy nim ,skoro zerwaliście,będziesz go prosic o miłośc,a on będzie się Tobą bawił?
Ja nie przy nim tylko tak jakoś piszemy czasem z sobą i tyle czasem też się widujemy ale nie zawsze bo oboje nie raz nie możemy się powstrzymać żeby się nie kochać więc unikamy spotkań:( z sobą bo on mówi że nie chce żebym potem mu mówiła że spotykamy się tylko żeby się kochać np i nie wiem co mam już o tym myśleć a tym bardziej co robić próbuję o Nim zapomnieć ale nie mogę.
5 2011-11-28 23:30:35 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-11-28 23:31:01)
Wydaje mi się ,że on kontynuuje znajomośc tylko ze względu na to ,że wcześniej coś Was łączyło i byc może nie ma odwagi powiedziec Ci wprost ,że to już koniec.
Łączy Was coś więcej niż seks?
Wiesz sama nie wiem ale jak by chciał zakończyć znajomość to powiedział by normalnie bo on nie jest ukrytym człowiekiem i jak coś go wkurza albo coś to mi mówi wprost więc nie sądzę żeby utrzymywał ze względu na to że byliśmy razem choć też moge się mylić ale zawsze jest tak że jak się pokłócimy albo chcemy zakończyć naszą znajomość to wyjaśnimy sobie wszystko i znowu jesteśmy np znajomymi lub sie godzimy. I sądzę że on jednak do mnei coś czuje bo jak się pogodziliśmy i przytuliliśmy to tak mu serce biło że szok, ale sama już nie wiem co robić.