Witam, mam problem z moim partnerem. Żyjemy w tzw związku na odległość już od ponad 3 lat. Ja początkowo nie chciałam tego związku bo niedy nie wierzyłam w takie relacje. Ale Jemu bardzo zależało starał się jeździł. I tak trwaliśmy w tym związku. Raz było lepiej raz gorzej wiadomo. 2 tyg temu jego rodzice zaprosili mnie i moja rodzine na impreze. I zaczęło się. Po imprezie zaczęły się pytania typu kiedy ślub. Nie ukrywam że je też parę razy pytałam o to chłopaka ale on nic. Chlopak przyjechał parę dni temu do mnie zdołowany że wszyscy u niego w domu chcą wiedziec co dalej z nami. powiedział ze mnie kocha i nie chce ze mna zrywać ale czuje sie pod presja nie chce mi marnować zycia. nie potrafi zostawić swojego miejsca zamieszkania i przeprowadzic sie do mnie. dlatego nie moze sie zemna zareczyc.
I poprostu uciekł teraz milczy i sie nie odzywa co robić?
Ile macie lat??
Po paru dniach ciszy dostałam od niego smsa. Cytuje: jestem podły, nie umiem spojrzeć na siebie. moja ucieczka nic nie dała. Pomóż mi znaleźć rozwiązanie bo nie chce żeby tak było
, nie chce abyśmy cierpieli. Cały tydzień pije... I takie tam. Mam sie do niego odezwać czy go olać? Może on tak tylko pisze a tak naprawdę nie chce już ze mna być? Już sama nie wiem. Jeśli nie chce ślubu, boi sie przeprowadzki do mnie i sam nie szuka ani nigdy nie szukał żadnego rozwiązania to jak ja mam mu niby pomóc.
25 chłopak o rok starszy
Witaj ja na twoim miejscu jak go kochasz to pwinnaś ty się do niego prze prowdzić jak on nie chce
Proponowałam mu żeby zamieszkać gdzieś pośrodku, wynająć mieszkanie. Proponowałam mu różne opcje. Bo ja u niego z pewnych powodów nie chcę mieszkać.
A on nic od siebie nigdy nie zaproponował. Jak ja coś mówie to milczy, albo mówi że to nie jest takie proste.
Ale nawet nie próbuje poszukać jakiegokolwiek rozwiązania. Jedyne co robi to narzeka i twierdzi że jest zagubiony.
a na moje pytania odpowiada niewiem. Dlatego ja też niewiem co robić. Wydaje mi się ze jemu poprostu tak jak było między nami odpowiadało i nie chce tego zmieniać.
A duża odległość Was dzieli? Jak często się widujecie?
500 km, poczatkowo starał się do mnie jeździć co tydzien na 2 albo 1 dzień. W ostatnich miesiącach wyglądało to różnie. Napisał mi 2 dni temu sms czemu mu nie odpisuje. Nie odpisałam mu i on się już wogóle nie odzywa. Co robić? Doradźcie?
Jeżeli masz duszę generała to nim rządź,jeżeli nie to odejdź bo to jest typ za którego będziesz całe życie podejmować decyzje,dam ci radę:kup sobie samochód zdalnie sterowany.on przynajmniej nie będzie miał pretensji gdy uderzy w słup z powodu twojego błędnego sterowania.:D
Witam:)
Związki na odległość nie należą do łatwych, ale to co "zdobyte" w trudzie jest bardziej doceniane. Ponadto jest to dobry sprawdzian dla tych dwojga ludzi, bo jeśli im obojgu zależy, to można przetrwać te wszystkie trudy.
Jeśli temu człowiekowi zależy na Tobie to znajdziecie rozwiązanie i sposób,żeby być razem.Jeśli nie chce mieszkać u Ciebie ,to może faktycznie znajdźcie miejsce gdzieś pośrodku drogi.
Co do odległości to trzeba się cieszyć,że tylko 500 km,a nie np: 1000.
Chociaż w dzisiejszym świecie nie jest to praktycznie żaden problem. To nie jest XIX w., że trzeba jechać konno albo koleją ,a taka podróż nie trwa kilka dni.
![]()
Autorko życzę Ci powodzenia.:)
Dziękuje za rady. Jednak wszystko się skomplikowało. Pojechałam do niego, chciałam się dowiedzieć na czym stoje. Zresztą niepotrzebnie. Źle zrobiłam. Bo zamiast rozmowy na nasz temat usłyszałam że stracił prawo jazdy. Temat związany z naszym związkiem zszedł na dalszy plan bo on jest załamany. Powiedział że ma depresje i potrzebuje czasu żeby się pozbierać. Teraz to juz raczej nasz związek nie ma szans przetrwać. Wróciłam do domu i jest mi jeszcze gorzej niż było. On milczy. A ja chyba nie mam na co liczyć z jego strony???
12 2011-12-05 17:25:36 Ostatnio edytowany przez Kyaa (2011-12-05 17:26:35)
Dziwny facet 3 lat w takim związku bardzo ciekawe ale nie rozumiem jednego dla czego nie mozecie zamieszkac razem czy coś...Ja również jestem w związku na odległość i wiem że jest to ciężkie widujemy się rzadziej ale jest jakis plan na wspólna przyszłość.Jeśli Ty nie u niego on nie u Ciebie to znajdzcie coś wspólnego i zamieszkajcie
A po jego zachowaniu nie widać aby mu szczególnie zależało na tym związku
Dla mnie miłość na odległość nie ma szans ;/
Dla mnie miłość na odległość nie ma szans ;/
Zależy z kim jesteś i jak sama do tego podchodzisz
Związki na odległość nigdy nie są łatwe. Ale mam wrażenie, że jemu zależy, zależy ale jest zbyt bardzo stanowczy, żeby podjąć jakąś decyzję. Kochasz go? Wróć i podejmij decyzję, przejmij ster. Inaczej nic z tego nie będzie. Musicie mieć plan na wspólną przyszłość. I nie zgadzam się, że związek na odległość nie ma szans, trzeba po prostu chcieć i wiedzieć jak się za to zabrać. I tyle. jakkolwiek, życzę szczęścia.
Chyba nie do końca przemyśleliście decyzję o byciu razem na odległość. Nie można zacząć spotykać się mieszkając na dwóch różnych końcach Polski, bez zastanowienia sią nad tym czy jedno z Was będzie w stanie zmienić miejsce zamieszkania.
To bardzo ważne, bo jeśli nie ma takiej możliwości, perspektywy, to niestety, ale lepiej nie rozwijać znajomości ... minęły trzy lata, wygląda na to, że stracone dla Was obojga.
Miłość na odległość wymaga poświęcenia, wiem coś o tym bo sama kiedyś byłam w takim związku, dziś już jesteśmy razem.
To ja przeniosłam się ponad 600 km, od miejsca zamieszkania.
Wiecznie na odległość żyć nie możecie.
Tak sobie myśle, że może popełniłam błąd. Może za dużo wymagałam. Zawsze wydawało mi się, że to chłopak musi się przeprowadzić do dziewczyny. Ale "zawsze" to jest chyba jakieś rozwiązanie. My nie potrafiliśmy na spokojnie o tym porozmawiać. On trwał przy swoim a ja przy swoim. Teraz nie wiem co mam robić. On milczy, nie odzywa się. Może utrata prawka utwierdziła go w przekonaniu, że już nie warto tak się poświęcać dla tego związku. Wsumie nie ma jak do mnie przyjechać. Jest pociąg ale to przecież juz większy problem. Może mu już poprostu nie zależy!!
To do niego zadzwon spotkajcie sie i pogadajcie bo chyba juz dawno było trzeba to zrobic jednak jak to mówia lepiej pozno niz wcale:)
witam poznałam nie dawno faceta hmmmmmmmmm ino i piszemy ze sobą dwa razy mu proponowałam spotkanie z pierwszego skorzystał tzn spotkaliśmy się na drugie niie przyjechał tłumacząc ze był chory szczerze to nie uwierzyłam mu nadal piszemy mówi że tęskni ale nic po za tym nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy z nim co robić
a czemu mu nie uwierzyłas??
Najgorsza jest cisza i niepewność... Nierozumiem facetów. Kiedy milcze nie odpisuje na sms to on po jakimś czasnie wydzwania jak głupi. Ale kiedy ulegne i odpisze, odbiore, oddzwonie to on znowu milczy. O co tu chodzi??
Grudzien był bardzo dziwny w moim związku. Moj chłopak przyjechał do mnie 2 razy. Ale nic konkretnego nie powiedział. ja byłam na niego zła za to wszystko co się między nami działo. Nie doszliśmy do zadnego porozumienia. Pare dni temu dostałam od niego dziwnego sms. Zaniepokoiłam sie i postanowiłam do niego zadzwonić. Ale miał wyłączony tel. Wiec zadzwoniłam do jego siostry. A ona do mnie z tekstem po co dzwonie jak on zemna zerwał. Zerwał, ja myślałam ze to kryzys, że dojdziemy do jakiegos porozumienia. Dopiero wtedy otworzyły mi się oczy, iż to może być koniec naszego związku. Co robić. On pisze do mnie sms, ale nie wyjasnia w nich zaistaniałej sytuacji, pyta tylko co u mnie. Nie wiem czy mu odpisywać. Nie chce zeby to sie tak skonczyło
Niech się goni ! A ty szukaj nowego, ktory nie bedzie zachowywał sie jak ciota
24 2012-01-03 23:03:36 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2012-01-03 23:04:49)
Ja myślę, że Twój chłopak zachowuje się niedojrzale. Po pierwsze 3-letni związek, a on nie potrafi szczerze Ci powiedzieć: czy chce z Tobą być czy nie. Mi się wydaje, że jedyne słuszne wyjście dla niego to bycie z Tobą, ale tylko w sytuacji, gdy Ty zamieszkasz u niego, przynajmniej takie odniosłam wrażenie z Twoich wypowiedzi.
Jeśli, ten związek przetwa, to najważniejsze ustalić, gdzie zamieszkacie, bo potem może się okazać, że każde z Was ma inne oczekiwania. Porozmawiaj ze swoim chłopakiem szczerze, jak on to widzi i Ty przedstaw mu swoje zdanie, zdecydujcie wspólnie jakie widzicie wyjście z całej sytuacji, czy on chcę z Tobą być, gdzie zamieszkacie i jeszcze jedną opcję jakby ta pierwsza nie wypaliła, jeśli np. nie zaklimatyzujesz się u niego, czy on gotów będzie zamieszkać gdzie indziej.
Nie odzywam sie do niego, on dzwoni ale olewam jego telefony. Wczoraj zaprosił mnie na fejsa. NIe wiem po co. Mi mówił ze nie wie co to jest a po postach doszłam do tego ze ma go juz od dobrych 10 miesięcy. Pewnie okłamywał mnie również w innych kwestiacch. Nie rozumiem jednej rzeczy po co mnie zaprasza na róznego rodzaju serwisy spolecznosciowe do grona znajomych, i po co do mnie wydzwania.
nie wiem co robic. Juz sie nie odzywa. jeszcze w zeszłym tyg dzwonił raz dziennie albo pisał esa. Ja go olewała. Nie odzywałam sie do niego. Byłam twarda. A teraz żałuje, chciałabym z nim pogadać. W sumie zerwała ze mna jego siostra. To chyba jakaś rozmowa mi sie należy/ Ale teraz nie wiem jak to zrobić. Myślałam ze on coś zrobi a on co tak szybko odpuścił? mam sie do niego odezwac?
Witam,
wlasnie pokazal jak jest dojrzaly.
Zastanawiam sie co ja bym zrobila....wiem, latwo powiedziec gorzej zrobic.
Mysle, ze zacisnelabym zeby i przecierpialabym.
Serce by bolalo, niewatpliwie, ale pobili i przestanie.
Szkoda Twych nerwow, mysli dla kogos kto ucieka jak tchorz, boi sie podejmowania jakichkolwiek decyzji, czeka az ktos go wyreczy.
No i z siostra potrafi rozmawiac o Waszym zwiazku a z sama zainteresowana, czyli z Toba, jakos mu nie idzie....
Dzieciak po prostu.
Badz wytrwala i nie pisz, nie dzwon.
Mysle, ze nie warto.
To chyba jeszcze nie ten, na ktorego czekasz.
Nie tak to powinno wygladac.
Przyjazn, partnerstwo, umiejetnosc rozmowy z partnerem, otwartosc....najwazniejsze.
Pozdrawiam
Witaj
Może ja Ci opowiem o swojej sytuacji. Jest ona bardzo podobna. Poznałam mojego chłopaka przez Internet. Ja mam skończone 21lat, a on 27. Znamy się już 3 lata, ale jesteśmy ze sobą dopiero 8 miesięcy. Dzieli nas 500km, ale mimo wszystko nie przeszkadza nam to. Po wielu rozmowach doszliśmy do wniosku, że dłużej nie możemy ciągnąć taki związek. Ja mieszkam w małej miejscowości, niedługo kończę szkołę (dokładnie to za tydzień) i ciężko jest mi znaleźć pracę. On nie uczy się, ale pracuje (niedawno dostał umowę na 2 lata) no i jego miejscowość jest prawie 3 razy większa od mojej. Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Pod koniec kwietnia od przyjeżdża po mnie i wyprowadzam się do niego. Tak naprawdę ciężko jest mi stwierdzić czy znam go na tyle dobrze, żeby mu zaufać i czy w ogóle go znam, ale mając między sobą przestrzeń 500km nie będę wstanie go dokładnie poznać. Wydaje mi się, że dobrze postępuję wyprowadzając się do niego. Jeżeli wytrzymamy ze sobą z rok czasu to znaczy, że będziemy ze sobą baaardzo długo ![]()
Taka moja mała rada: nie czekaj na krok od faceta, bo często oni go 1 nie zrobią (w moim przypadku akurat było inaczej
). Sama zaproponuj mu wspólne mieszkanie nawet w jego miejscowości. Na początku na pewno nie będzie łatwo, ale kto mówił, że życie jest łatwe
? Zastanów się nad tym. Pozdrawiam :*
29 2012-01-14 14:08:38 Ostatnio edytowany przez Agatkuś (2012-01-14 14:21:09)
Rozette odwazna decyzja:)
Niezapominajka81 a jaka jest Twoja historia przepraszam byc moze ominełam:) pozdrawiam i witam:)
Cześć wszystkim! smile Trafiłam tutaj naprawdę przypadkowo. Jestem początkującym użytkownikiem tego forum. Jednak chciałabym przedstawić tutaj swój problem.
Otóż... Kilka miesięcy temu, będąc na zwolnieniu, z ciekawości skorzystałam z chatroulette- gdzie właśnie poznałam Pana M. Obcokrajowca, zamieszkującego obecnie od wielu lat we Włoszech- z góry mówię, nie jest Włochem.
Znajomość nabierała tempa. Od tamtego momentu, do dnia dzisiejszego, nasza internetowa znajomość trwa już kilka dobrych miesięcy.
Porozumiewamy się poprzez skype (videorozmowy), telefon, poprzez listy (tak, zaryzykowaliśmy i wymieniliśmy się adresami).
Ostatnio bardzo często nawiązujemy do spotkania w świecie realnym- oboje do tego dążymy. On, sam przyznał, że jestem zupełnie inną kobietą, niż reszta (tu padło wiele komplementów). Wysłał mi paczkę na święta, a w niej przecudny prezent pod choinkę z listem, którego kartka popryskana perfumem.
Ten facet jest moją motywacją do rozwijania znajomości języków obcych, nadzieją na lepsze jutro - mimo, iż na chwilę obecną to znajomość przez internet. Jest to człowiek, który zawsze poprawia mi humor- dosłownie jak promyk słońca podczas deszczowego dnia. Mamy wiele wspólnych tematów, podobne zdania co do pewnych spraw. W sprawach sercowo- łóżkowych, bo taki temat także poruszyliśmy mamy wiele wspólnego. Czuję, że nabieram przyzwyczajenia co do jego osoby. On przyznał, że bardzo mnie uwielbia i nie może doczekać się naszego spotkania. Przy czym zażartował kiedyś, bym obiecała, że pewnego dnia wyjdę za niego i będziemy najszczęśliwszymi osobami na świecie.
Aktualnie problem tkwi w tym, że.... Ja jestem jeszcze w technikum (on jest starszy o 3lata). Przede mną matura, planowane i wymarzone studia- a z drugiej strony on. Czy ja powinnam brnąć dalej w tą znajomość? Nie myślcie, że jestem jedną z naiwnych, które ślepo wierzą w wielką miłość...
Jeżeli miałabym już zaangażować się w tę znajomość, związek... Jak to pogodzić? Jedynym problemem aktualnie jest moja nieskończona jeszcze szkoła, fakt iż on nie przeprowadzi się do Polski, ani ja do Włoch- bo języka nie znamy. Najbardziej możliwym krajem do zamieszkania jest Wielka Brytania- choć z tym też problem. Bo aby wyjechać, trzeba mieć jakiś pieniądz w kieszeni. Tu z kolei nawarstwia się to, że ja się uczę, także moje dorabianie w weekendy nie zrekompensuje nic. A z drugiej strony- skończyć szkołę, pójść na studia i jednocześnie pracować- to za dużo czasu.
Czy jest tutaj kompetentna osoba, która mogłaby mi doradzić?
Poza tym, proszę... Podpowiedzcie mi jak mogłabym zorganizować nasze pierwsze spotkanie?
Dostałam zaproszenie od niego do Włoch, jednak wydaje mi się, że to zbyt ryzykowne, bym ja- jako młoda i niedoświadczona osoba, z zaawansowanym angielskim- a nie włoskim- wyjeżdżała do faceta. Nie ukrywając, wolałabym by to właśnie on przyleciał do Polski... Tutaj musiałabym się zaangażować w zaaranżowanie jego pobytu- transport z lotniska (aktualnie mam prawo jazdy, lecz bez auta), hotel, jakieś atrakcje.....
Drogie Kobietki! Ratujcie..... smile smile
Według mnie to właśnie on powinien przyjechać do Polski na pierwsze spotkanie .. Jest to zbyt ryzykowne abyś Ty do niego jechała mimo tego , że wiesz jaki on jest , nie znacie się na żywo to tylko internet..
Miałam podobną sytuację , tyle , że chłopak mieszkał 500 km ode mnie i poznawałam sie z nim przez 4 lata ,miałam tak samo jak Ty listy, rozmowy na skype , sms itp. Pojechałam do niego wkońcu i koleś okazał sie zupełnie inny niż mi się wydawało z romantycznego i wspaniale rozumiejącym się chłopakiem okazał się zwykłym podrywaczem , któremu chodzi o to aby zaliczyć ;/ Ale tu nie o mnie .. Jesteś jeszcze młoda i masz całe życie przed sobą nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji , bo możesz poźniej żałowac . W wracając do pierwszego spotkania , zaproś go do siebie do miasta , spędzcie razem czas , jeżeli okaże się , że to właśnie to co myślałaś , zawsze zostaja wam ferie oraz wakacje jeżeli chodzi o wyjazd do Włoch ![]()
witam dziewczyny;-),ja tez mam podobny problem.Jestem z facetem od niespełna 1,5 roku.Dzieli nas 100km i problem jest tego typu,że on nie moze sie zdecydowac na przeprowadzke caly czas mi powtarza ze bedziemy razem,ale to odwlekanie mnie wykancza ,on ma dzieci co drugi week.bedzie mial sprawe rozwodowa ,ja jestem po rozwodzie ,moje dzieci go bardzo lubia , on sam jest dobrym ojcem,dzieci go bardzo kochaja .mieszka z matka a mnie sie wydaje ,ze my nigdy nie bedziemy razem bo jego trzeba za reke prowadzic.kocham go tak mocno ,nie wiem co mam robic.
O kurczę, czytam, czytam i nasuwają mi się różne myśli. Przede wszystkim, Miki1111, po tym, jak Wasze rodziny spotkały się, facet zmiękł, doszedł do wniosku, że jeszcze nie jest gotowy na trwały związek z Tobą, dla niego wygodne było to, że spotykacie się od czasu do czasu, w tym czasie mógł sobie albo szukać nowej dziewczyny, albo używać "zycia" imprezując. Wydaje mi się, że traktował Cię, jak koło zapasowe. Przycisnęłaś faceta do muru, zresztą to 3 lata, moim zdaniem niepotrzebnie, dopóki facet nie wyjdzie sam z inicjatywą wspólnego życia, to chyba nie ma co łudzić. Związek na odległość, niektórym się udaje, ale w 90% taki układ nie ma większego sensu. Zresztą ostatnio poczytałam o badaniach socjologicznych, z których wynika, że związek na odległość może tylko przetrwać, jeśli dwoje ludzie wie, że będą razem, na samym początku ustalą granice, to jest szansa. Wszystko jednak wymaga chęci.
Miki, daj sobie z nim spokój i szukaj sobie faceta, który będzie dla Ciebie. ![]()
Miki1111,kurczę jestem w podobnej sytuacji,tyle,ze ja jestem po rozwodzie ,mój facet czeka na pierwsza sprawę rozwodową,nie mieszka ze swoja żona 3 lata.My jestesmy razem od niespełna 1,5 roku ,jeżeli można to tak nazwać ,dzieli nas 100km ,oboje mamy dzieci w podobnym wieku ,On ma swoje na co drugi week. nie mam pojęcia jak to rozwiazać ,obiecuje mi ,ze sie do mnie przeprowadzi,ale ciągle to przeciąga,wiem ,ze bardzo mnie kocha ,aja Jego,nie mam już siły momentami ,nie raz chciałam to zakończyć ale nie potrafię.On ma świetny kontakt z moimi dziećmi ,ja Jego dzieci tylko raz widziałam i to też jest mój problem bo chciałabym moeć z Nimi kontakt ale On tak jakby się obawia cały czas czegoś,One są strasznie za Nim,syn nie chce mieszkać z matką.Trudna sytuacja,Wasze rodziny sie poznały,pytają o ślub a On się nie umie zdecydować,hm dziwna sytuacja ,nie wiem co Ci doradzić bo wiem jak to jest ciężko.A ja mam wrażenie , ze matka mojego faceta ,bo mieszkają razem nie jest za bardzo za mną,nie wiem dlaczego,niby On twierdzi ,że nie mam racji to ja to czuję.Ehh ,pozdrawiam Cię i cierpliwości życzę;_)
Dziewczyny, związki na odległość są trudne, ale jeśli się kogoś kocha, jeśli się chce być razem, wszystko jest możliwe, może się udać. Moja kuzynka jest żoną na odległość, jest bardzo szczęśliwa, jej mąż pracuje za granicą, bo u nas się nie da zarobić, dlatego jeszcze raz podkreślam, że może się to udać. Ja mam wspaniałego faceta, bardzo go kocham, dałam sobie szanse, dzieli nas ponad 200km i jakoś trwamy, czasami jest jest ciężko, bo najgorsza jest tęsknota, ale jesteśmy razem. Sprzeczamy się, norma, jak w każdym związku, ale wiemy, że chcemy być razem i to się liczy. Po rozwodzie nie myślałam, że się zakocham, a tu masz, pojawił się On, dlatego głowa do góry, dziewczyny, znajdzie się ten, którego pokochacie z wzajemnością.
witam mam problem mąż jest za granicą a ja z dzieckiem w domu i po prostu tęskine zanim niewyrabiam już zaczełam być podenerwowana i rozdrazniona ospała wkońcu diagnoza depresja i nawet teraz mąż niechce wrucic co mam zrobić