Witajcie Dziecwczyny,
problem dotyczy mnie, a raczej faceta jestesmy prawie 2 lata, mieszkamy razem. Mamy za soba dobre i zle chwile, wiele razy tez przymykalam oko na jego rózne wybryki (to nie byla zdrada) ale nadal zyjemy ze soba. Rzecz w tym, ze zdalam sobie sprawe choc naprawde mi zalezy, zebyscie tego zle nie ocenily, bo dociera to do mnie chyba teraz, a raczej od wczoraj kiedy powiedzial mi, ze ma przykra wiadomosc dla mnie bo przyszedl mu rachunek za telefon i ''sciagnie z mojego konta'' mowiac doslownie mam mu oddac 20zl za to ze zadzwonilam do mamy na okolo mysle 10 minut, z jego telefonu. Wiecie, przez pierwszy moment poczulam sie glupio. Bo jesli on mi byl winny pieniadze, to jesli sam mial chec oddac to odda, a jesli nie to nie upominalam sie o nie, po prostu odpuszczalam przeciez to moj facet. Zaczelam sobie przypominac, ze to nie pierwszy raz, zawsze mu musze oddac pieniadze nigdy mi nie odpuscil nawet pare zlotych, prezenty na urodziny dostaje i Święta bez okazji nie - choc ostatnim razem jak dostalam ciete chryzantemy na urodziny nie wiem zle mi sie to skojarzylo... Nie chce naprawde narzekac fakt wiecej zarabia ale nie placi mi za szkole czy za kurs, placimy za mieszkanie, rachunki pol na pol. Jedzenie kupujemy osobno - ale oczywiscie dzielimy sie nim jesli On cos kupi ja jem jesli ja na odwrot. Ale jak juz zamowi pizze dwa razy w miesiacu (nie chce nigdzie wychodzic,typowy domownik) to nie wiem czy to jest wypominanie, ale mowi o tym, ze on zaplacil (dumny jak paw) albo jak narzeka to sapie: ''musze kupic sobie gre do kompa a zaplacilem dwa razy za pizze'' ale przeciez sam ja zaproponowal! Kolezanka powiedziala mi, ze to nienormalne. Mieszka ze swoim, dlugi czas i mowi ze zna pin do jego karty i ze jesli potrzebuje jakies pieniadze to sie go pyta i korzysta, oczywiscie jesli potrzebuje na bilet, zakupy do domu nie na ciuszki i kosmetyki. Wiele rzeczy mi wypomnial, ze zabral mnie do pubu czy raz wyszlismy do teatru. Odpowiedzcie mi, czy ja to zle analizuje...? Czy dotarło do mnie to, ze moze wypominanie, ze kiedys cos pozyczyl, ze dal tam to siam to... chyba wysiadam....