Witam
Otóż chciałam poruszyć kwestię która pewnie jest bliska wielu z nas.
Rodzice mojego chłopaka mają o mnie złe zdanie wg nich cokolwiek złego dzieje się z ich synem to moja wina - że nie pojechał do dziadków, że się gorzej uczy, że nie sprząta, że nie robi zakupów, że poszedł do pracy itd. On się z nimi wielokrotnie pokłócił z tego powodu bo próbował im wyperswadować że tak nie jest gdy mnie o coś oskarżali. Jednak co dziwne i dla mnie krzywdzące - po krótkim czasie wyciągał do nich rękę, przepraszał a czasem udawał że temat tej antypatii w ogóle nie istnieje. Nie chcę żeby z nimi nie utrzymywał kontaktów czy coś bo to jednak rodzice, ja z nimi nie będę o tym rozmawiać bo mi wprost nic nie powiedzieli ale nie wiem w ogóle jakiego zachowania wobec takiej sytuacji powinnam oczekiwać od mojego chłopaka. Jego przepraszanie rodziców wg mnie wygląda tak jakby im przyznawał rację. Nie wiem nawet jak powiedzieć o co mi chodzi gdy zaczynam z nim temat o jego rodzicach. Pomożecie jakoś? A może się "czepiam"?
Poza tym zawsze jak on wraca od rodziców to nagle pomimo tego że niedawno na nich narzekał (dość poważnie) to zachowuje się jakby znów byli super-mamą i super-tatą. Mam nawet wrażenie że po takiej wizycie on wobec mnie jest taki, jakby ich oskarżenia uważał za słuszne... Nagle taki stanowczy, w każdym moim zdaniu doszukuje się złośliwości czy innych negatywów, zaczyna to być jakąś patologią. Jak uważacie - mam się czego obawiać? Czy wg was coś da się tutaj zmienić/wpłynąć na jego postawę?