Witam dziewczyny, chcę się z wami podzielić moja historią. Jestem zdradzoną 36 letnią kobietą, mam dwójkę dzieci syn 3,5 roku, córka 19 m-cy. Z moim już byłym partnerem prawie 10 lat w związku.
Mieszkamy poza miastem, mamy dom obok jego rodziców, w którego wyszykowanie włożyłam kupę swojej kasy. Wszystko prawnie należy do jego ojca. Razem mieszkaliśmy przez 5 lat w Irlandii, wróciliśmy na dobre w zeszłym roku. I jesienią 2010r na podwórku pojawiła się pani weterynarz(28 lat), która kupiła wraz z mężem(26 lat) dom w naszej miejscowości. Bardzo usilnie chciała się z nami zaprzyjaźnić. Ponieważ ona posiada konia i my też więc mój ukochany(34 lata) uprawiał z nią jeździectwo a ja z dwójką maluchów w domu. Wspólny sylwester razem z nimi, wspólne kuligi. W lutym tego roku podjęłam pracę, mój ukochany został z dziećmi, ale nie próżnował bo codziennie odwiedzał panią weterynarz pod nieobecność jej męża( na kawę chodził). Po czym w marcu stwierdził, że nie może znaleźć pracy w Polsce i wyjeżdża do Anglii. Wyjechał w marcu wrócił pod koniec maja. Ja przez cały czas z dziećmi, a jego matka strasznie mnie szykanowała i nie mogłam sobie z nią poradzić, chociaż mieszkamy w oddzielnych domach, ale na jednym podwórku. Padały z jej ust wyzwiska typu przybłęda. Skarżyłam się mojemu ukochanemu przez telefon, ale on jakoś zaczął się wycofywać, nie pytał o dzieci. No i wrócił. Zrobił mi niespodziankę, bo był to niezapowiedziany przyjazd (oczywiście pani wet była poinformowana). Mieliśmy małe spięcie słowne. Powiedziałam, żeby wreszcie się ogarną jako facet i zajął się rodzina, tak porządnie. Ale to miało taki skutek, że poleciał jak z procy do pani wet już 1-go czerwca. I nawiązali ostry romans, który namierzyłam poprzez ich smsy zaraz na początku. Dodam, że kiedy mój ukochany był za granicą ona przychodziła do mnie, ja do niej, jeździłyśmy na koniach razem. A ona w międzyczasie tak umilała życie swojemu mężowi, że chłopina sam wyprowadził się z domu już 31-go maja i 5-tego czerwca wysłał jaj pozew rozwodowy nic nie wiedząc o jej romansie z moim ukochanym. Ja strasznie to przeżyłam bo uważam to za podwójna zdradę. I nienawidzę jej, że ona mnie znała i chciała się zaprzyjaźnić a potem rozłożyła nóżki przed moim facetem, znając moje dzieci. Jej mąż przyszedł do naszego domu nawymyślał mojemu ukochanemu, ale po nim spłynęło jak po kaczce, takie miał i ma na ta gęś parcie.
W sumie, oni są po rozwodzie, dostali go szybko bo nie mieli dzieci. On się wczoraj do niej wyniósł z naszego domu. Ja mieszkam z jego rodzicami, którzy bardzo mi teraz pomagają, nawet teściowa zrobiła się wyrozumiała. Pomaga mi bardzo. Oni mieszkają kilka domów dalej. Cała wieś wie o wszystkim.
Dodam, że kiedy wrócił z Anglii to podjął pracę w Polsce (kierowca transp. Miedznar.). Miał możliwość okłamywania mnie przez 5 miesięcy i bawienia się z nią po kilka dni. Wiecie dziewczyny u mnie było pranko u niej bzykanko. Cierpiałam przez te miesiące myślałam, że mu przejdzie,że ja i dzieci coś dla niego znaczymy. Ale usłyszałam tylko,że miedzy nami było tak źle, że ona to tylko gwóźdź do naszej trumny. Że mnie nie kocha, że po porodzie to ja się zrobiłam taką mamuśką, że jestem mało spontaniczna, że ona ma lepsze podejście do życia. Że on nie chciał 2-go dziecka, że się nie nadaje na ojca. I taki tam stek bzdur.
Ja wylądowałam u psychiatry i psychologa, próbuję jakoś żyć, ale mi cholernie ciężko. Nie mogę go przestać kochać, jestem kobietą kochającą za bardzo. Prosiłam, żeby się nie wyprowadzał, żeby dał nam szansę, ale to wszystko odnosi odwrotny skutek.
On znowu wyjeżdża w tym miesiącu za granicę na kilka miesięcy. Dzięki mojej mamie udało mi się zabezpieczyć finansowo, a jemu w ramach pokuty i dopieczenia zostawiłam długi. Ona też musi spłacić męża i jeszcze płacić kredyt hipoteczny.
Nie chcę żeby im się nie udało. Może jest trochę prawdy w powiedzeniu ,że gdy bieda wchodzi drzwiami to miłość ucieka oknem?
Dziewczyny potrzebuje wsparcia, bo chcę się uwolnić od toksycznej, chorej miłości do tego gada.
Witaj
Bardzo Tobie wspolczuje i jest mi przykro z powodu zdrady.Rozumiem Cie jak sie czujesz tym bardziej ze masz dwojke dzieci,ja zawsze uwazalam ze dla dobra dzieci rodzice powinni byc razem i stworzyc im prawdziwy dom pelen milosci pokazac co jest wazne w zyciu...Ale coraz bardziej sie o tym przekonuje ze lepiej byc dzieci mialy jednego szcesliwego rodzica niz dwojke nieszczesliwych, oczywiscie probowalam by sie godzic starac sie by wszystko sie ulozy bo wiem jak dzieci tesknia za rodzicem gdy go nie ma przy nich...
Jedna zasada nigdy nie zycz zlego co Tobie nie mile...zlo i dobro zawsze wraca
Dzięki za twój komentarz, wiem że nie powinno się życzyć nikomu źle, ale przy takich rozstaniach ciężko poradzić sobie z emocjami . To wszystko strasznie boli. Ja bardzo pragnęłam to wszystko poskładać bo żal mi moich dzieci i nie uważałam, że było tak źle miedzy nami. Po prostu kiedy pojawiają się dzieci to są różne napięcia i kryzysy, sztuką jest je przetrwać. A najłatwiej uciec i umyć ręce i nie wychowywać dzieci.
Tak mi żal, że mój facet okazał się tak słaby.
Rozumiem Twoje emocje sama zyczylam zlego mojemu mezowi ktory porzucil mnie w ciazy ale moja przyjaciolka stwierdzila ze nie zycz zlego bo zlo zawsze wraca.
Dokladnie najlepiej jest splodzi a cala wine i odpowiedzialnosc zgonic na kobiete, im jest wygodnie bo on nic nie musza robic:( ahhh
A co myślisz o tym złu, które oni nam wyrządzili czy też do nich wróci?
Nie mogę tez sobie poradzić z tym, że przegrałam, że moje dzieci przegrały z jaką babą bez serca. Jak można być tak bezdusznym.
kochana
całe życie przed tobą
nic nie przegrałaś
to on jest dupkiem że was zostawił
a ty na pewno poznasz jeszcze jakiegoś fajnego faceta, czego ci życzę
Jest mi cholernie trudno się pozbierać.
Jego lala zadzwoniła do mnie w połowie sierpnia,żeby się spotkać. Poszłam z czystej ciekawości co ma mi do powiedzenia. Jej pierwsze słowa to jak my z tego gó...na wyjdziemy w trojkę. Zapytała czy nie myślałam, żeby się wyprowadzić z naszego domu, i że to że mają romans to tak jak entliczek pętliczek i wypadło na nich. Proponowała, że wezmą jedno dziecko. Zastanawiała się czy go sobie odpuścić ale musiałaby pocierpieć jakieś 2 m-ce. Szydziła, że ja jeszcze go kocham, pytała się czy czytałam jego smsy do niej tak namiętne. I jeszcze po co mi on w domu skoro sobie tak świetnie radze, przecież mam nianię. Furiatka do kwadratu.
Wiem tylko,ze ona ma gdzieś, że dzieciom zabrała ojca.
Uwierz mi ze zlo zawsze wraca.Kiedys przyjdzie taki dzien ze ona zaplaci za Twoja krzywde podwojnie
Nie daj sie jej sprowokowac unikaj jak mozesz.Pokaz jej ze jestes duzo lepsza.
Nie mam zamiaru się z nią spotykać.
Dla mnie i on i ona są niedojrzali.
Ja chcę bardzo stanąć na nogi, poradzić sobie z tym, że on będzie mieszkał obok mnie razem z nią, że codziennie muszę przejeżdżać koło jej domu. NIE CHCĘ JUŻ ROZPACZAĆ.
Trudno mi zrobić rachunek z naszego życia, bo do tej pory, do wczoraj miałam nadzieję, że może z nami zostanie.
Powiedział mi jakiś tydzień temu, że nie zostawi jej z piętnem dzi...ki na wsi. Jaki dżentelmen. A mój płacz dla niego to szopka.
"zło dobrem zwyciężaj" mawiał swego czasu ks. Jerzy Popiełuszko
Powiedział mi jakiś tydzień temu, że nie zostawi jej z piętnem dzi...ki na wsi. Jaki dżentelmen. A mój płacz dla niego to szopka.
Dureń, jej nie zostawi z piętnem dziwki, a siebie zostawi z piętnem palanta, skur.. itp, żałosne.
anija75 olej go, nie płacz, nie proś, nie szukaj porozumienia, kontaktu - teraz to ty powinnaś się zrobić na bóstwo kochana,na zakupach byłaś już? u fryzjera? zmień wygląd o 180 stopni, aby mu mina zrzedła!
Ona i tak będzie żyła z piętnem dziwki, on z piętnami różnymi najgorszymi, a Ty wyjdziesz z tego najlepiej i najkorzystniej i cała wieś to zobaczy, nie dawaj po sobie poznać jak Ci źle, nie noś cierpienia na twarzy, głowa do góry!
ps. nie wiem czy słowo piętnami jest poprawne, ale on ma tyle piętn, że musiałam tak napisać
Ja mysle ze to on wlasnie stracil wspaniala zone a zarazem rodzine...
A ona pewnie i tak za jakis czas znajdzie sobie innego...
Dzięki dziewczyny za wsparcie.
Staram się jakoś dbać o siebie, bo wcześniej to był tylko on i dzieci i od kilku lat ciuchy ciążowe.
Mam wspaniałą mamę która mnie wspiera.
Powoli dochodzi do mnie, że mój partner to straszny narcyz. Liczy się tylko co on chce. Właśnie się wyniósł i zabrał zabawki do innej piaskownicy.
Ale nadal najgorsze są noce.
Jutro ma przyjść po resztę rzeczy .
Wiem cos o tym mój się wyprowadził tydzień temu w dzień robie co sie da zeby zapomniec:praca dziecko dom na szkolenie poszłam ale nocy nie da sie zastapic musisz spać a tu nie da rady rózne obrazy przed oczami rozmyślanie.
Trzymam kciuki za Ciebie i wierze ze sobie poradzisz !
Dość już zostałaś poniżona nie rób też tego sama sobie .Wiem ,że boli ,że cierpisz i nienawidzisz z całego serca masz do tego prawo .Wszystko wydaje Ci się straszne i nie do przeskoczenia , ale wiedz ,że poradzisz sobie perfekcyjnie .Masz wsparcie ,cudowne dzieci ,masz dla kogo żyć i musisz żyć ! Płacz ,szlochaj, rozpaczaj w samotności lub w obecności swojej mamy, potem otrzyj łzy ,podnieś głowę i do przodu ...
Zostałaś poniżona, oszukana i zdradzona nie pozwalaj dalej na to !!!!
Dureń, jej nie zostawi z piętnem dziwki, a siebie zostawi z piętnem palanta, skur.. itp, żałosne.
Pozwólcie że cichutko pośmieję sie z niektórych wypowiedzi
- z szacunku i współczucia do autorki wątku, tylko jeden raz ...
Anno, zgadzam sie z większością wypowiedzi i rad w Twoją strone w tym watku. Nie muszę nic więc dodawać od siebie.
Szkoda tylko troszkę majątku, bo z domu pewnie nic nie skorzystasz ...
The_Devil ja mam jeszcze zamiar pomieszkać w naszym domu, bo mam małe dzieci i skorzystać z pomocy jego rodziców, a dom i kawałek działki to może jeszcze mój syn otrzymać darowizną od dziadków. Może się uda, jeśli będą uczciwi.
Często mężczyźni wypinają sie nie tylko w stronę kobiet - ale także w stronę dzieci. Smutne to jest ale prawdziwe. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku tak nie będzie. Najlepszym rowiązaniem bylo by spieniężenie majątku i podzielenie tego między dziećmi. Alu musiałby byc na prawde uczciwy, czego życzę Ci z calego serca. Musisz wziąć pod uwagę, że "on" moze miec wkrótce dzieci z następnego związku. Czas wiec odgrywa tu zasadniczą rolę.
Wiem, zadaję sobie z tego sprawę. Ale myślę, że nie prędko będzie miał dzieci , ponieważ ucieka od naszych, od obowiązków z nimi związanych. Tak jak mówił mi, że nie nadaje się na ojca, że jest dojrzały fizycznie ale psychicznie nie. Ja wiem, że jego przeraziła druga ciąża. Nasz syn dał nam nieźle popalić, szczególnie w nocy i druga ciąża tak szybko po pierwszej go przeraziła i wtedy zaczął się wycofywać.
Izula69 rozumiem Cię doskonale. Ja czuję jak gdyby to był jakiś zły sen, który się za chwile skończy. Nie dowierzam w to co się stało. To właśnie jest najgorsze o i to ciągłe rozpamiętywanie, i pytania dlaczego tak się stało.
Tak się cieszę, że on wyjeżdża za granicę, bo będzie to czas dla mnie, żeby się pozbierać. I nie będzie z nią przez kilka miesięcy.
Pani doktor powinna wiedziec ... a co wazniejsze zdawac sobie sprawe, że wychowanie i opieka nie jest mocną stroną tego meżczyzny.
Interesuje mnie czy Ty jeszcze utrzymujesz z nią kontakty, czy spotykacie sie ? Rozmawiacie ? A moze masz inny "dostęp" do tej pani od koni ?
Chociazby przez kogoś, by ktoś uświadomił jej, że jej wybór - nie jest wyborem doskonałym ...
The_Devil, a myślisz, że to coś da. Przecież ona zna moje dzieci, przychodziła do mnie, zapraszała mnie do siebie kręcąc już na boku z moim partnerem. Dla mnie ona nie ma żadnego kręgosłupa moralnego.
Wtedy kiedy się spotkałyśmy pytała jak mogę kochać kogoś kto mnie zdradził i zrobił mi coś takiego, przecież jak zdradził raz to zrobi to ponownie. To były jej słowa. Więc ona nie ma skrupułów, żeby z nim być, a moje dzieci ma gdzieś, przecież w dzisiejszych czasach dzieci mogą wychowywać się bez obojga rodziców to dla niej normalne. Z tego co wiem od mojego byłego to ona chce mieć z nim dzieci. Więc życzę im co najmniej bliźniaków i w dodatku bardzo rozwrzeszczanych.
Dla mnie to zwykła furiatka i egoistka. I nie zrozumie bólu matki bo jeszcze sama nie ma dzieci. Ja jej życzyłam, osobiście oczywiście, żeby ją spotkało to samo co mnie kiedy będzie miała dwójkę dzieci.
W pełni popieram Twoje myslenie anija75, które wyrazilas w tym poście. Masz racje. Tylko racje. Rzeczywiscie to musi byc ktos wyjątkowy, kto zniechecał Cie do męża a pozniej sam sie nim zajął. Powiedz mi jeszcze czy ona ma dzieci z poprzedniego małżeństwa ?
Nie, ona nie ma dzieci, więc nie rozumnie co ja czuję zostając z dwójką dzieci. Zresztą z niego też niezłe ziółko, porzucać małe dzieci, bo zachciało mu się romansu.
Ciekawi mnie jak długo będzie trwała jego wielka, upojna miłość.
W tej całej mojej sytuacji zobaczyłam w oczach mojego M totalne zezwierzęcenie. Odezwały się w nim instynkty pierwotne. Jak poczuł "świeżą krew" to gdyby mógł zmiótłby mnie i dzieci z powierzchni ziemi , zagryzłby własne szczeniaki.
Smutne, ale prawdziwe.
anija - tylko durnie zostawiają swoje dzieci ...
Nie mogę się pogodzić z jego znieczulicą dotyczącą dzieci. Jego ojciec zapewniał, że on kocha dzieci, ale z tego co widzę to jest mu na rękę, że jest teraz wolny jak "dzika św...nia". I ma czas robić za asystenta pani vet.
Okropieństwo i kawał drania.
Dzisiaj mój ex chciał sprzedać naszego konia. Nie pozwoliłam mu i zabrałam paszport konia. Tak mnie nie lubi, że nie chce ze mną rozmawiać. Jakie to przykre, że kiedy się pary rozchodzą to faceci pragną jak najwięcej kasy wyrwać od swoich byłych, które zostają z dziećmi. Moim zdaniem pieniądze, majątki powinny być dzielone na ilość członków w rodzinie. Jeśli kobieta zostaje z dwójką dzieci to cały dorobek powinien być dzielony na 4 i 3/4 dostaje matka z dziećmi a 1/4 bierze żonkoś.
Dzisiaj napisała do mnie kochanka mojego ex "Przykro mi ,że to się w taki sposób potoczyło. Mogę cie tylko przeprosić..." Chyba naszła ją nostalgia, bo mój ex w niedzielę wyjeżdża za granicę na kilka miesięcy, a ona zostaje sama. Mam nadzieję, że w między czasie znajdzie sobie kogoś innego.
Dopiero znalazłam Twój temat.
Współczuję Aniu tego co przeszłaś i przechodzisz.
Co do pani wet od koni
przeraził ją fakt pozostania samej na tak długo w dodatku na wsi na której każdy o każdym wszystko wie...stąd ten sms,możliwe że próba polepszenia stosunków z Tobą.
Ty masz dzieci a nawet o ścisłość teściów obok siebie.
A pani wet do towarzystwa pozostał jeno ...konik
Zeszlajana opinia na którą ciężko zapracowała i dezaprobata ludzi z okolicy.
Ten jej sms świadczy ,że pani doktórka choć po czasie, sięgnęła zasobów swej łanteligencji i na jedną chwilę zastanowiła się co tak naprawdę uczyniła.
Strach jej oczka otworzył i wyobraźnia się poruszyła...zostaje sama,jej amant od przejażdżek konnych a Twój ex małżonek ją opuszcza w dodatku na wiele miesięcy,a ona bidulka sama jak palec ,znienawidzona przez ogół mieszkańców , bez niczyjego wsparcia,poparcia pozostaje na tej kupie którą sama uwaliła.
No aż ciekawa jestem jak to dalej się potoczy...coś mi mówi ,że z galopującego romansu tylko nawóz zostanie ![]()
Tobie Aniu życzę powodzenia,dużo sił i uśmiechu na twarzy...i trzymaj się z dala od takowych "przeprosin" jak i ich autorki.
Dzisiaj mój ex chciał sprzedać naszego konia. Nie pozwoliłam mu i zabrałam paszport konia. Tak mnie nie lubi, że nie chce ze mną rozmawiać. Jakie to przykre, że kiedy się pary rozchodzą to faceci pragną jak najwięcej kasy wyrwać od swoich byłych, które zostają z dziećmi. Moim zdaniem pieniądze, majątki powinny być dzielone na ilość członków w rodzinie. Jeśli kobieta zostaje z dwójką dzieci to cały dorobek powinien być dzielony na 4 i 3/4 dostaje matka z dziećmi a 1/4 bierze żonkoś.
Dzisiaj napisała do mnie kochanka mojego ex "Przykro mi ,że to się w taki sposób potoczyło. Mogę cie tylko przeprosić..." Chyba naszła ją nostalgia, bo mój ex w niedzielę wyjeżdża za granicę na kilka miesięcy, a ona zostaje sama. Mam nadzieję, że w między czasie znajdzie sobie kogoś innego.
Oj anija .... mówiąc to nie jesteś świadoma jakie są niektóre kobiety w tych sprawach. Chętnie bym Ci o tym opowiedział, ale powstrzymam sie bo to forum kobiet. Na swoją obronę powiedzialem niektóre.
A tak na marginesie ... to wcale nie zależy od płci. Jak ktoś jest hieną - to zrobi wszystko by wyjść na swoim. I to wcale niezależnie od płci.
Hey,Nikandra.
Dzięki za twój wpis. Bardzo ciekawy.
Nawet nie wiesz jak bym chciała żeby z ich galopującego romansu został tylko nawóz.
Sama jestem ciekawa jak to się skończy. Mam tylko nadzieję, że za te 3-4 miesiące uleczę się z uczucia do mojego ex. Aż trudno mi uwierzyć, że to mój ex.
Moja sytuacja jest co najmniej dziwna, mieszkam z teściami obok, pomagają mi przy dzieciach, oby jak najdłużej, kochanka mieszka kilka domów dalej i wzdycha, i tęskni za moim byłym.
Przed samym jego wyjazdem poznał swoją przyszłą teściowa. Zabolało mnie to.
Przechodzę teraz pewnego rodzaju detoks. W mojej głowie kotłują się różne myśli. najbardziej teraz dochodzi do mnie, że on mnie tak oszukał i tak zranił i tak szybko chciał się pozbyć mnie ze swego życia. No i określił się, wyprowadził się do niej przed samym wyjazdem. Powiedział mi przed wyjazdem, że nie chce sobie u niej palić mostów. Ale jaka jest prawda tego nie wiem. Najprawdopodobniej ona czeka z utęsknieniem na niego.
Prawdzy sie niegdy nie dowiesz anija75. Taką prawde znają tylko oni.
dziewczyny, proszę o radę.
Mój ex przyjechał na kilka tygodni (to wiem od niego) w niedzielę. Mieszka u swojej kochanicy. Nie mogę za nic dogadać się z nim w temacie opieki nad dziećmi. poprosiłam go, żeby został spał w domu z dziećmi a ja pojadę do mamy się wyspać lub żeby w weekend się nimi zaopiekował. Wszystko na nie, że to on mi zostawił wszystko i do mnie należy opieka nad dziećmi. Proponowałam opiekę naprzemienną ale on sobie z tego żartuje. Uzasadnienie jest takie, że przyjechał na kilka tygodni i ma dużo spraw do pozałatwiania. Od dokładnie roku ja zajmuję się naszymi dziećmi i wstaję co noc do córki. W dodatku pracuję na cały etat, małego wożę do przedszkola.
Wczoraj po pracy miałam jeszcze spotkanie z inwestorami, które skończyło się o 19. A mój ex od 15.00 siedział z dziećmi. Byłam tak okropnie zmęczona pracą, emocjami związanymi, że znów z kochanicą będzie mieszkał obok, dzień wcześniej przy cofaniu uderzyłam w słup samochodem. Postanowiłam więc, że zostanę u mamy. Poinformowałam go o tym. Za chwile otrzymałam sms: Zabieram dzieci do M (kochanica). Sms przeczytałam rano bo nie miałam ochoty się denerwować.
Z pracy napisałam d niego, że potrzebuję tygodnia na odpoczynek. Ale on spakował moje rzeczy.
Nie wiem czy dobrze robię, wiem, że dzieci mają dobrą opiekę, mamy wspaniałą nianię. Ja tęsknię za dziećmi, ale też potrzebuję odpoczynku.
Ex na pewno nie spodziewał się takiego zwrotu sprawy, bo ja zawsze byłam sumienna.
Przecież zapewniał, że nie odchodzi ode mnie nie od dzieci.
Co myślicie?
A dlaczego mialabys go nie zaskoczyć? a Ty spodziewałas się ze tak wasze losy sie potoczą? nie.. nie umilaj mu zycia.. dobrze zrobiłaś..
Sama nie wiem czy wracać do domu. Bardzo tęsknię za dziećmi, ale z drugiej strony kochanica wiedziała, że bierze faceta z dziećmi.
Gdyby jeszcze chciał się normalnie dogadać.
Postanowiłam, że teraz ja będę dbać o siebie i dzieci. Niech teraz on poniesie trochę kosztów na dzieci.
Dziewczyny !!!!!jestescie mlode poradzicie sobie glowa do gory ja mam 56 lat i moj maz mnie zdradzil z sasiadka kiedy ja jezdzilam do chorej mamy ktora mi i tak zmarla i o czasie sie domyslilam bo sasiadka zaczela latac jak z pieprzem wtedy kiedy on byl a kiedy ja bylam sama w domu to nie przychodzila !!!!!jak widziala ze on wraca z pracy to zaraz dzwonek to po cebolke to po cukier porzyczyc i przy okazji patrzyla mu w oczki i pytala jak sie czujesz Tadziu !!!!on czerwienial i wiedzial co powiedziec !!!!!postawilam go do pionu ale sie nie przyznal !!!!druga sasiadka ktora mieszka podemna powiedziala mi ze byl u mnie w sypialni ostry seksw niedziele !!!!ja popatrzylam na nia i wiem ze mnie nie bylo w domu i wiem ze to z nia byl w lozku ,,,on jej teraz unika ona sie dziwnie zachowuje prubuje ze mna rozmawiac ale ja jej nie chce w domu widziec nie wpuszczam jej do domu !!!!!poradzciemi co mam zrobic w tej sytuacji wiem ze spal z nia i ze to bylo raz po alkocholu !!!!czy mam mu wybaczyc !!!!?????nie moge sobie z tym poradzic nie wiem co mam zrobic on prubuje mi to wynagrodzic jest lepszy jak byl robi wszystko dla mnie byl zawsze dobrym mzem dbal o dom rodzine teraz urodzil nam sie wnuczek bardzo go kocha czuje to ze on wie ze mnie skrzywdzil i mi to wynagradza ale ja jak pomysle to nie moge sobie z tym poradzic czuje ze dostaje depresji zamykam sie w sobie moge caly dzien przesiedziec na kanapie patrzac w jeden punkt i w glowie mam tylko ta sprawe mysle zeby odejsc a za moment wiem ze bede za nim tesknic !!!!czy rozumiecie takie uczucie kochac kogos i zarazem nienawidziec jestesmy 30 lat po slubie duzo razem zrobilismy czy ten moment jego zapomnienia przy alkocholu i to ze to ona przyszla do niego do domu dam rade wybaczyc!!!?????jestescie wszystkie mlodsze ale moze dacie mi jakas rade !!!!ta kobieta jest odemnie 10 lat mlodsza !!!!
Ja uważam, że warto dać szanse. Jeśli tylko poradzisz sobie ze swoimi uczuciami, to warto.
Ja na początku bardzo chciałam, żeby wszystko wróciło do normy, powiedziałam, że możemy spróbować, ale on nie chciał i to było straszne. Powiedział, że się zakochał, mnie już niestety nie kocha. Rozumiem twoje uczucia i wiem jaki to jest szok na początku i jakie myśli kotłują się w głowie.
Dzisiaj po tylu miesiącach jego zdrady i odejścia nie chcę już być z tym człowiekiem i wiem, że muszę sobie radzić sama. On jest dla mnie zimny jak głaz i jakiekolwiek próby dogadania się z nim na temat opieki nad dziećmi nie dają rezultatu i dlatego na kilka dni zostawiłam go z dziećmi. Teraz oczywiście będę miała opinię wyrodnej matki, która porzuciła dzieci i biedny tatuś musiał sie nimi zająć.
To jest tak samo jak oczernianie kochanek, że rozwalają życie.
Musisz zadać sobie pytanie czy ty te z zdradziłabyś swojego męża pod wpływem alkoholu? To, że tak się stało to jest jego i jej wina. On się na nią napalał bo przychodziła i słodziła mu, więc zadziałała chemia. Ale obydwoje mogli to zastopować w pewnym momencie. A jednak, stało się jak się stało.
Ja również Ci bardzo współczuje, to chyba najgorsza rzecz jaka może sie stać w małzenstwie. Facet odchodzi do sąsiadki. Ja pierdziule brzmi jak koszmar, ale co jest jeszcze gorsze to to, że Ty po tym wszystkim nazywasz Go swoim ukochanym. Otwórz oczy, i daj sobie z nim spokój. To jest dorosłe dziecko. Jak można o własne dzieci sie nie interesolwac. Tragedia.