Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Witajcie.... Opowiem Wam moją historię, którą próbuję się uporać. zacznę może od początku....
Otóż pewnego dnia poszłam na staż do pewnej instytucji, w której jest mnóstwo mężczyzn (pewnie domyślacie się co to za instytucja) .... pracowałam sobie spokojnie i nie zwracałam zbytnio uwagi na drugą płeć.... Pewnego dnia zaczął mnie zaczepiać jeden Pan.... nawet zdobył mój numer tel... Nie reagowałam na to ale po jakimś czasie spodobało mi się to... Zaczęliśmy rozmawiać, następnie wysyłał mi smski aż w końcu umawialiśmy się na tzw. koleżeńską kawkę.... Wtedy dowiedziałam się że jest 10 lat starszy i że.....ma żonę i dziecko..... ale wyprowadził się od niej i czeka na sprawę rozwodową.... opowiadał mi jak to mu źle było z tą kobietą.....itd. faktem jest że znam ją i wiem, że to taka latawica ( zresztą czego się spodziewać po kobiecie, która jest po dwóch rozwodach w tym momencie i każde dziecko ma z innym) ...No ale ta jego sytuacja mnie tak poruszyła że zaczęłam mu pomagać jak mogłam(miał problemy z nią, a to dziecka nie chciała dać, a to rzeczy nie chciała oddać, długów wspólnych płacić) ...i wtedy pojawiło się uczucie...zaczeliśmy się spotykać.... Było cudownie.... dostał rozwód..... no i z chwilą otrzymania papierka wszystko się zmieniło między nami.... Zaczął być bardzo pewny siebie, flirtował smsami z innymi kobietami, zakładał konta na portalach internetowych by poznawać lesbijki i by patrzeć na ich nagie zdjęcia!!!!!! Odkryłam to.....było mi bardzo źle po czym odłączył internet by mnie dalej niby nie ranić, przeprosił ....obiecał że już tego nie zrobi... Snuliśmy plany na przyszłość, mieszkanie, ślub, dziecko...... Moi rodzicce go zaakceptowali...było ok.....Dopóki w grudniu 2008 roku gdy spał u mnie wzięłam jego tel i odczytałam sms z numeru podpisanego jako URZĄD SKARBOWY (w niedziele 0 godzinie 22) o treści : I minął miło dzień, dzięki Tobie. jeśli nie możesz to nie odpisuj!! Wkur..... się wygoniłam go z domu i w nocy wracał do domu..... Zaczęłam go kontrolować, sprawdzać tel, pocztę.....on chował wszystko, paniczną minę miał jak zadzwonił jego tel...... 24 grudnia miał przyjść do mnie na wigilię.... ale nie przyszedł...Dzień przed napisał sms: Spedź sobie święta sama.... I nie odezwał się do mnie do 2 stycznia 2009 roku....
było mi smutno, źle, płakałam, łykałam tabletki ziołowe na uspokojenie by rodzice się nie kapnęli....(chociaż i tak widzieli, ojciec zakazał mi by on przychodził do naszego domu za to że ja przez niego płacze) ...nie powiedziałam mu tego.... Po jakimś czasie mnie przeprosił...wszystko wróciło do normy niby.... spędzaliśmy czas razem.... jeździliśmy do jego rodziny na obiadki, nocki itd..... Spedziliśmy długi weekend majowy razem....później otworzyłam jego konto pocztowe , znalazłam znowu nick do randkowego portalu ( moje imię i data urodzenia)...zaatakowałam go.... powiedział że to jego brat przed żoną tak zrobił...a to było kłamstwo bo dzwoniłam do brata i się pytałam..... (dobrze z nim zyje) .. Od tego momentu wszczynał kłótnie....nie chciał rozmawiać.... uważał że nie musi mi się tłumaczyć z tego co robi... gdzie bywa.... Znowu było mi źle...
6 czerwca miałam urodziny...przyszedł z prezentem...było miło.....później dzień przed Bożym Ciałem poszłam do niego na noc...kochaliśmy się.... było cudownie....w święto pojechaliśmy do jego siostry na obiad....w piątek na zakupach cały dzień spędzaliśmy ....nie bawił się telefonem..... ( byłam przy nim cały czas) W sobotę pojechał do brata na dwa dni... Napewno tam był bo gadałam z jego mamą .... a w poniedziałek 15 czerwca 2009 po godzinie 14 odrzucał moje połączenia... Napisał tylko sms : Jestem zajęty oddzwonię niedługo.....poszłam z siostrą na spacer i przechodząc koło jego domu zobaczyłam jak wychodzi z dziewczyną jeszcze młodsza ode mnie... podleciałam do niego...Objełam go i zapytałam : Co kochanie, przyłapałam Cie??? A on odpowiedział : Nie chce z Tobą rozmawiać.... Dziewczyna była w szoku.... wzieła kluczyki od jego samochodu i siadła za kierownicą..... a on na to: Olu nie zwracaj na nią uwagi, jedź!! Wkur...... się zaczełam jej się pytac czy powiedział jej że od dwóch lat jest ze mną???? Nic głupia nie odpowiedziała.... Pojechali a ja z płaczem poszłam do domu.... Spakowałam jego rzeczy i po 4 godzinach poszłam mu je oddać...Weszłam do jego domu a tam stały dwa talerze po obiedzie nie umyte i filiżanki po kawie.... Moje rzeczy były pochowane....WSZYSTKIE!!! Próbował mi wcisnąć że to tylko koleżanka..... Wybiegłam z domu ze smutkiem..... A on później napisal mi mnóstwo niemiłych smsów że jestem zerem, nikim, że nie chce już mnie itd. Zadałam mu tylko pytanie : Po co tą całą szopkę odstawiał przez te ostatnie dni?? dziewczyna mi napisała na NK że jestem wariatką bo on przecież nie jest już ze mną od grudnia 2008 roku!!!! Udowodniłam jej że kochal sie ze mną kilka dni wcześniej....wysłałam jej na pocztę smsy jego wysylane na mój tel w których była data nr tel i tekst sms: Wczorajszy seks był niesamowity i dziejszy też....
Nic to nie dało.....Powiedział znajomym już że ze mną koniec...... A ona jest z nim dalej z tego co wiem.... Nie dało to jej do myslenia.... A ja czuję teraz żal....smutek...do siebie że byłam taka głupia!!!!!!!!!
Przez ostatni tydzień nie mogłam nic przełknąć.... płakałam.... Do tej pory czuję że mnie trzyma... ale staram się sobie wytłumaczyć, że to koniec mojego koszmaru w którym byłam przez dwa lata....Jest mi ciężko o nim zapomnieć, brak mi jego smsów, telefonów....Na raz przestał sie odzywać.... milczy.... Dziewczynie tej DRUGIEJ współczuję.... jest okłamywana od samego początku....
Może wypowiedzcie się na ten temat dziewczyny...Co o tym sądzicie???
Offline
Brak słów na tego faceta... Przykro mi , że musiąłś przez to przechodzic... na szczeście to się już skończyło. Pewnie teraz cierpisz, ale już niedługo zrozmiesz , że dobrze stało się jak się stało ![]()
Offline
Escado, pozostaje ufać w Twój rozsądek, że już do niego na pewno nie wrócisz. Niestety, niemało jest takich łajdaków na świecie. Z czasem wyleczysz się z tej miłości i poznasz kogoś naprawdę wartościowego.
)
Offline
Obiecałam sobie że nie wrócę do niego!!! W ten dzień, w którym zobaczyłam ich razem!! Cały czas mam ten widok przed oczami... Nie ufam już żadnemu facetowi, dla mnie wszyscy kłamią, oszukują (miałam już podobne sytuacje też ale nie z rozwodniikami) ...Mam niechęć i dystans nawet już do kolegów, znajomych.....Zauważyłam to i chyba bez wizyty u psychologa się nie obejdzie....A wiecie co jest najlepsze?? Miesiąc temu kontaktowałam się z wróżką...i ona mi powiedziała tak : Jest pani w trójkącie, prosze się szybko zorientować bo będzie pani cerpiała..... I co?? jak mu o tym powiedziałam to parsknął śmiechem....i nic więcej....
Offline
kochana daj sobie czas zajmi sie sobą, strasznie ci współczuje ale wierze ze wyjdziesz z tego i bedziesz silnieją kobieta
Offline
Strasznie Ci współczuje, ale nie zawracaj sobie głowy tą BYŁĄ, po co? Zrobiłaś co mogłaś by ją uświadomić, jak chce być okłamywana to niech tak ma.
Nie przekreślaj wspólnych 2 lat, dzięki nim wiele się nauczyłaś.
Minie pewnie dużo czasu zanim się pozbierasz, ale najważniejsze, że już z nim nie jesteś. Dowiodłaś, że w głowie masz nieźle poukładane, więc na pewno dasz radę ![]()
Offline
o kurcze!! szok...ale beszczelny typ!!! a moze on tak z ta zonką tez pogrywał?? moze ona wcale nie była taka najgorsza jak ją przedstawiał??? i jak sie czyta takie historie to jak zaufac facetowi?!! współczuje Ci kochana... nie płacz bo szkoda Twych łez na takiego drania... 3maj sie jakos...będzie ciężko ale zobaczysz po burzy zawsze wychodzi słońce...
Offline
dziewczyny, powiedzcie co ja mam zrobić- moja sytuacja jest taka, mam chłopaka od 1,5 roku mieszkamy razem, jest nam dobrze, przynajmniej tak mi sie wydaje, on mówi ze kocha i w sumie pokazuje to, planuje nasza przyszlośc, sam mówi o slubie itd. . TYLKO mnie martwi jedna sprawa, on ma kolezanke, jeszce z liceum. ja jej nie znam, mailują, spotykaja się, jak kiedys przeczytałam maila od niej i powiedziałam mu ze mnie to wkurza to powiedział ze mu przykro ze mu nie ufam i ze ona nic dla niego nie znaczy. Ale spotykają sie nadal, wiem to. Co robic?
Offline
Virginia_Looney, a co była takiego strasznego w tym mailu? Sam fakt, że ma kontakt z inną dziewczyną?
Offline
nie mówił mi ze piszą, ze sobą, jak zapytałam dlaczego to stwierdził ze to mało wazne więc mi nie mówił. Nie wiem sama co o tym myslec. umawiaja sie czasem na piwo itp. niby nic złego ale chyba nie umiem zazdrości opanowac.
Offline
Pewnie traktuję tę znajomość jako coś tak naturalnego, że nie przyszło mu do głowy, że mogłabyś być zazdrosna...
A może przyjaźń damsko-męska jednak istnieje?
Offline
Virginia_Looney - a bylo tam cos podejrzanego w tym mailu? a tak poza tym skoro on chce miec z nia kontakt to powiedz ze ok, ale powiedz ze na nastepne spotkanie z nia chcesz tez isc . poznasz ja i moze rzcezywiscie sie okaze ze nie jest niebezpieczna.
Escada84 - masakra, co za gnojek z tego faceta!!!!!! ehhh zycze Ci sily i wytrwalosci, musisz jak najszybciej o nim zapomniec.
Offline
blanche , ikaa, dzieki za rady. straszna jest ze mnie zazdrośnica, a tym bardziej ze on mi o tych mailach np czy jak dzwoniła nie mówil wcale, no moze kilka razy, a nie chce na wredną zołze wyjsc która sie dopytuje i mu nie ufa.
Offline
escada84 napisał:
Witajcie.... Opowiem Wam moją historię, którą próbuję się uporać. zacznę może od początku....
Otóż pewnego dnia poszłam na staż do pewnej instytucji, w której jest mnóstwo mężczyzn (pewnie domyślacie się co to za instytucja) .... pracowałam sobie spokojnie i nie zwracałam zbytnio uwagi na drugą płeć.... Pewnego dnia zaczął mnie zaczepiać jeden Pan.... nawet zdobył mój numer tel... Nie reagowałam na to ale po jakimś czasie spodobało mi się to... Zaczęliśmy rozmawiać, następnie wysyłał mi smski aż w końcu umawialiśmy się na tzw. koleżeńską kawkę.... Wtedy dowiedziałam się że jest 10 lat starszy i że.....ma żonę i dziecko..... ale wyprowadził się od niej i czeka na sprawę rozwodową.... opowiadał mi jak to mu źle było z tą kobietą.....itd. faktem jest że znam ją i wiem, że to taka latawica ( zresztą czego się spodziewać po kobiecie, która jest po dwóch rozwodach w tym momencie i każde dziecko ma z innym) ...No ale ta jego sytuacja mnie tak poruszyła że zaczęłam mu pomagać jak mogłam(miał problemy z nią, a to dziecka nie chciała dać, a to rzeczy nie chciała oddać, długów wspólnych płacić) ...i wtedy pojawiło się uczucie...zaczeliśmy się spotykać.... Było cudownie.... dostał rozwód..... no i z chwilą otrzymania papierka wszystko się zmieniło między nami.... Zaczął być bardzo pewny siebie, flirtował smsami z innymi kobietami, zakładał konta na portalach internetowych by poznawać lesbijki i by patrzeć na ich nagie zdjęcia!!!!!! Odkryłam to.....było mi bardzo źle po czym odłączył internet by mnie dalej niby nie ranić, przeprosił ....obiecał że już tego nie zrobi... Snuliśmy plany na przyszłość, mieszkanie, ślub, dziecko...... Moi rodzicce go zaakceptowali...było ok.....Dopóki w grudniu 2008 roku gdy spał u mnie wzięłam jego tel i odczytałam sms z numeru podpisanego jako URZĄD SKARBOWY (w niedziele 0 godzinie 22) o treści : I minął miło dzień, dzięki Tobie. jeśli nie możesz to nie odpisuj!! Wkur..... się wygoniłam go z domu i w nocy wracał do domu..... Zaczęłam go kontrolować, sprawdzać tel, pocztę.....on chował wszystko, paniczną minę miał jak zadzwonił jego tel...... 24 grudnia miał przyjść do mnie na wigilię.... ale nie przyszedł...Dzień przed napisał sms: Spedź sobie święta sama.... I nie odezwał się do mnie do 2 stycznia 2009 roku....było mi smutno, źle, płakałam, łykałam tabletki ziołowe na uspokojenie by rodzice się nie kapnęli....(chociaż i tak widzieli, ojciec zakazał mi by on przychodził do naszego domu za to że ja przez niego płacze) ...nie powiedziałam mu tego.... Po jakimś czasie mnie przeprosił...wszystko wróciło do normy niby.... spędzaliśmy czas razem.... jeździliśmy do jego rodziny na obiadki, nocki itd..... Spedziliśmy długi weekend majowy razem....później otworzyłam jego konto pocztowe , znalazłam znowu nick do randkowego portalu ( moje imię i data urodzenia)...zaatakowałam go.... powiedział że to jego brat przed żoną tak zrobił...a to było kłamstwo bo dzwoniłam do brata i się pytałam..... (dobrze z nim zyje) .. Od tego momentu wszczynał kłótnie....nie chciał rozmawiać.... uważał że nie musi mi się tłumaczyć z tego co robi... gdzie bywa.... Znowu było mi źle...
6 czerwca miałam urodziny...przyszedł z prezentem...było miło.....później dzień przed Bożym Ciałem poszłam do niego na noc...kochaliśmy się.... było cudownie....w święto pojechaliśmy do jego siostry na obiad....w piątek na zakupach cały dzień spędzaliśmy ....nie bawił się telefonem..... ( byłam przy nim cały czas) W sobotę pojechał do brata na dwa dni... Napewno tam był bo gadałam z jego mamą .... a w poniedziałek 15 czerwca 2009 po godzinie 14 odrzucał moje połączenia... Napisał tylko sms : Jestem zajęty oddzwonię niedługo.....poszłam z siostrą na spacer i przechodząc koło jego domu zobaczyłam jak wychodzi z dziewczyną jeszcze młodsza ode mnie... podleciałam do niego...Objełam go i zapytałam : Co kochanie, przyłapałam Cie??? A on odpowiedział : Nie chce z Tobą rozmawiać.... Dziewczyna była w szoku.... wzieła kluczyki od jego samochodu i siadła za kierownicą..... a on na to: Olu nie zwracaj na nią uwagi, jedź!! Wkur...... się zaczełam jej się pytac czy powiedział jej że od dwóch lat jest ze mną???? Nic głupia nie odpowiedziała.... Pojechali a ja z płaczem poszłam do domu.... Spakowałam jego rzeczy i po 4 godzinach poszłam mu je oddać...Weszłam do jego domu a tam stały dwa talerze po obiedzie nie umyte i filiżanki po kawie.... Moje rzeczy były pochowane....WSZYSTKIE!!! Próbował mi wcisnąć że to tylko koleżanka..... Wybiegłam z domu ze smutkiem..... A on później napisal mi mnóstwo niemiłych smsów że jestem zerem, nikim, że nie chce już mnie itd. Zadałam mu tylko pytanie : Po co tą całą szopkę odstawiał przez te ostatnie dni?? dziewczyna mi napisała na NK że jestem wariatką bo on przecież nie jest już ze mną od grudnia 2008 roku!!!! Udowodniłam jej że kochal sie ze mną kilka dni wcześniej....wysłałam jej na pocztę smsy jego wysylane na mój tel w których była data nr tel i tekst sms: Wczorajszy seks był niesamowity i dziejszy też....
Nic to nie dało.....Powiedział znajomym już że ze mną koniec...... A ona jest z nim dalej z tego co wiem.... Nie dało to jej do myslenia.... A ja czuję teraz żal....smutek...do siebie że byłam taka głupia!!!!!!!!!Przez ostatni tydzień nie mogłam nic przełknąć.... płakałam.... Do tej pory czuję że mnie trzyma... ale staram się sobie wytłumaczyć, że to koniec mojego koszmaru w którym byłam przez dwa lata....Jest mi ciężko o nim zapomnieć, brak mi jego smsów, telefonów....Na raz przestał sie odzywać.... milczy.... Dziewczynie tej DRUGIEJ współczuję.... jest okłamywana od samego początku....
Może wypowiedzcie się na ten temat dziewczyny...Co o tym sądzicie???
Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak nie mądry.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
Ostatnio edytowany przez gabrielka (2009-06-24 18:48:31)
Offline
Virginia, ikaa dała świetną radę! Idź na to spotkanie razem z chłopakiem. Przecież nic dziwnego w tym, że skoro planujecie wspólną przyszłość chcesz poznać jego przyjaciółkę :p - może uwierzą
a jak nie to wyjdziesz na zołzę, ale kochaną zołzę ![]()
Offline
Gabrielka o kim piszesz?
Offline
a czyjego posta zacytowałam?
Offline
blanche ja kiedys zaproponowałam, że ja zaprosimy i sie zgodził, ale potem zrezygnowałam z tego, a teraz po dwoch klotniach o to i jego zapewnieniach, że nie zrobiłby niczego co by mnie zabolalo, jej temat jest tematem drazliwym, on zaraz mówi zebym mu troche zaufała. i sama nie wiem.
Offline
poprawiam - pytałam czy krytykujesz escadę czy aktualna dziewczynę ekschłopaka escady - jeżeli nie zauważyłaś to w cytowanym przez Ciebie poście pojawiają się te dwie dziewczyny i obie mają podobny problem, z tym że tylko jedna zdaje sobie z niego sprawę.
Virginia... pójdź na spotkanie, tym bardziej, że on też się zgodził. Gdyby miał coś do ukrycia to nie dopuściłby do niego.
Offline
blanche napisał:
poprawiam - pytałam czy krytykujesz escadę czy aktualna dziewczynę ekschłopaka escady - jeżeli nie zauważyłaś to w cytowanym przez Ciebie poście pojawiają się te dwie dziewczyny i obie mają podobny problem, z tym że tylko jedna zdaje sobie z niego sprawę.
Virginia... pójdź na spotkanie, tym bardziej, że on też się zgodził. Gdyby miał coś do ukrycia to nie dopuściłby do niego.
a dlaczego miałabym krytykować dziewczynę która nie jest niczego świadoma?
Offline
gabrielka napisał:
Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak głupi.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
dlaczego sugerujesz ze kolezanka jest głupia??podobno zołzy mają mile usposobienie chyba do nich nie nalezysz ?
Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-24 18:32:11)
Offline
shania napisał:
gabrielka napisał:
Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak głupi.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
dlaczego sugerujesz ze kolezanka jest głupia??podobno zołzy mają mile usposobienie chyba do nich nie nalezysz ?
madra kobieta nie pozwala by facet ją poniżał.Nie muszę być miła wolę szczerość.
Ostatnio edytowany przez gabrielka (2009-06-24 18:40:04)
Offline
doceniam szczerosc bardzo gabrielko i lubie takie osoby ,ale nie podoba mi sie ze mowisz ze jest głupia.Na tym forum w takim razie jest mase GŁUPICH KOBIET I JA TEZ DO NICH NALEZE ![]()
Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-24 18:44:31)
Offline
shania napisał:
doceniam szczerosc bardzo gabrielko i lubie takie osoby ,ale nie podoba mi sie ze mowisz ze jest głupia.Na tym forum w takim razie jest mase GŁUPICH KOBIET I JA TEZ DO NICH NALEZE
edytowałam.
Offline
Ludzie uczą się na błędach....Tak się stało i nie odstanie już.....mam nadzieję, że dam radę....
Offline