Witajcie.... Opowiem Wam moją historię, którą próbuję się uporać. zacznę może od początku....
Otóż pewnego dnia poszłam na staż do pewnej instytucji, w której jest mnóstwo mężczyzn (pewnie domyślacie się co to za instytucja) .... pracowałam sobie spokojnie i nie zwracałam zbytnio uwagi na drugą płeć.... Pewnego dnia zaczął mnie zaczepiać jeden Pan.... nawet zdobył mój numer tel... Nie reagowałam na to ale po jakimś czasie spodobało mi się to... Zaczęliśmy rozmawiać, następnie wysyłał mi smski aż w końcu umawialiśmy się na tzw. koleżeńską kawkę.... Wtedy dowiedziałam się że jest 10 lat starszy i że.....ma żonę i dziecko..... ale wyprowadził się od niej i czeka na sprawę rozwodową.... opowiadał mi jak to mu źle było z tą kobietą.....itd. faktem jest że znam ją i wiem, że to taka latawica ( zresztą czego się spodziewać po kobiecie, która jest po dwóch rozwodach w tym momencie i każde dziecko ma z innym) ...No ale ta jego sytuacja mnie tak poruszyła że zaczęłam mu pomagać jak mogłam(miał problemy z nią, a to dziecka nie chciała dać, a to rzeczy nie chciała oddać, długów wspólnych płacić) ...i wtedy pojawiło się uczucie...zaczeliśmy się spotykać.... Było cudownie.... dostał rozwód..... no i z chwilą otrzymania papierka wszystko się zmieniło między nami.... Zaczął być bardzo pewny siebie, flirtował smsami z innymi kobietami, zakładał konta na portalach internetowych by poznawać lesbijki i by patrzeć na ich nagie zdjęcia!!!!!! Odkryłam to.....było mi bardzo źle po czym odłączył internet by mnie dalej niby nie ranić, przeprosił ....obiecał że już tego nie zrobi... Snuliśmy plany na przyszłość, mieszkanie, ślub, dziecko...... Moi rodzicce go zaakceptowali...było ok.....Dopóki w grudniu 2008 roku gdy spał u mnie wzięłam jego tel i odczytałam sms z numeru podpisanego jako URZĄD SKARBOWY (w niedziele 0 godzinie 22) o treści : I minął miło dzień, dzięki Tobie. jeśli nie możesz to nie odpisuj!! Wkur..... się wygoniłam go z domu i w nocy wracał do domu..... Zaczęłam go kontrolować, sprawdzać tel, pocztę.....on chował wszystko, paniczną minę miał jak zadzwonił jego tel...... 24 grudnia miał przyjść do mnie na wigilię.... ale nie przyszedł...Dzień przed napisał sms: Spedź sobie święta sama.... I nie odezwał się do mnie do 2 stycznia 2009 roku....:( było mi smutno, źle, płakałam, łykałam tabletki ziołowe na uspokojenie by rodzice się nie kapnęli....(chociaż i tak widzieli, ojciec zakazał mi by on przychodził do naszego domu za to że ja przez niego płacze) ...nie powiedziałam mu tego.... Po jakimś czasie mnie przeprosił...wszystko wróciło do normy niby.... spędzaliśmy czas razem.... jeździliśmy do jego rodziny na obiadki, nocki itd..... Spedziliśmy długi weekend majowy razem....później otworzyłam jego konto pocztowe , znalazłam znowu nick do randkowego portalu ( moje imię i data urodzenia)...zaatakowałam go.... powiedział że to jego brat przed żoną tak zrobił...a to było kłamstwo bo dzwoniłam do brata i się pytałam..... (dobrze z nim zyje) .. Od tego momentu wszczynał kłótnie....nie chciał rozmawiać.... uważał że nie musi mi się tłumaczyć z tego co robi... gdzie bywa.... Znowu było mi źle...:( 6 czerwca miałam urodziny...przyszedł z prezentem...było miło.....później dzień przed Bożym Ciałem poszłam do niego na noc...kochaliśmy się.... było cudownie....w święto pojechaliśmy do jego siostry na obiad....w piątek na zakupach cały dzień spędzaliśmy ....nie bawił się telefonem..... ( byłam przy nim cały czas) W sobotę pojechał do brata na dwa dni... Napewno tam był bo gadałam z jego mamą .... a w poniedziałek 15 czerwca 2009 po godzinie 14 odrzucał moje połączenia... Napisał tylko sms : Jestem zajęty oddzwonię niedługo.....poszłam z siostrą na spacer i przechodząc koło jego domu zobaczyłam jak wychodzi z dziewczyną jeszcze młodsza ode mnie... podleciałam do niego...Objełam go i zapytałam : Co kochanie, przyłapałam Cie??? A on odpowiedział : Nie chce z Tobą rozmawiać.... Dziewczyna była w szoku.... wzieła kluczyki od jego samochodu i siadła za kierownicą..... a on na to: Olu nie zwracaj na nią uwagi, jedź!! Wkur...... się zaczełam jej się pytac czy powiedział jej że od dwóch lat jest ze mną???? Nic głupia nie odpowiedziała.... Pojechali a ja z płaczem poszłam do domu.... Spakowałam jego rzeczy i po 4 godzinach poszłam mu je oddać...Weszłam do jego domu a tam stały dwa talerze po obiedzie nie umyte i filiżanki po kawie.... Moje rzeczy były pochowane....WSZYSTKIE!!! Próbował mi wcisnąć że to tylko koleżanka..... Wybiegłam z domu ze smutkiem..... A on później napisal mi mnóstwo niemiłych smsów że jestem zerem, nikim, że nie chce już mnie itd. Zadałam mu tylko pytanie : Po co tą całą szopkę odstawiał przez te ostatnie dni?? dziewczyna mi napisała na NK że jestem wariatką bo on przecież nie jest już ze mną od grudnia 2008 roku!!!! Udowodniłam jej że kochal sie ze mną kilka dni wcześniej....wysłałam jej na pocztę smsy jego wysylane na mój tel w których była data nr tel i tekst sms: Wczorajszy seks był niesamowity i dziejszy też....
Nic to nie dało.....Powiedział znajomym już że ze mną koniec...... A ona jest z nim dalej z tego co wiem.... Nie dało to jej do myslenia.... A ja czuję teraz żal....smutek...do siebie że byłam taka głupia!!!!!!!!!
Przez ostatni tydzień nie mogłam nic przełknąć.... płakałam.... Do tej pory czuję że mnie trzyma... ale staram się sobie wytłumaczyć, że to koniec mojego koszmaru w którym byłam przez dwa lata....Jest mi ciężko o nim zapomnieć, brak mi jego smsów, telefonów....Na raz przestał sie odzywać.... milczy.... Dziewczynie tej DRUGIEJ współczuję.... jest okłamywana od samego początku....
Może wypowiedzcie się na ten temat dziewczyny...Co o tym sądzicie???
Brak słów na tego faceta... Przykro mi , że musiąłś przez to przechodzic... na szczeście to się już skończyło. Pewnie teraz cierpisz, ale już niedługo zrozmiesz , że dobrze stało się jak się stało ![]()
Escado, pozostaje ufać w Twój rozsądek, że już do niego na pewno nie wrócisz. Niestety, niemało jest takich łajdaków na świecie. Z czasem wyleczysz się z tej miłości i poznasz kogoś naprawdę wartościowego.
)
Obiecałam sobie że nie wrócę do niego!!! W ten dzień, w którym zobaczyłam ich razem!! Cały czas mam ten widok przed oczami... Nie ufam już żadnemu facetowi, dla mnie wszyscy kłamią, oszukują (miałam już podobne sytuacje też ale nie z rozwodniikami) ...Mam niechęć i dystans nawet już do kolegów, znajomych.....Zauważyłam to i chyba bez wizyty u psychologa się nie obejdzie....A wiecie co jest najlepsze?? Miesiąc temu kontaktowałam się z wróżką...i ona mi powiedziała tak : Jest pani w trójkącie, prosze się szybko zorientować bo będzie pani cerpiała..... I co?? jak mu o tym powiedziałam to parsknął śmiechem....i nic więcej....
kochana daj sobie czas zajmi sie sobą, strasznie ci współczuje ale wierze ze wyjdziesz z tego i bedziesz silnieją kobieta
Strasznie Ci współczuje, ale nie zawracaj sobie głowy tą BYŁĄ, po co? Zrobiłaś co mogłaś by ją uświadomić, jak chce być okłamywana to niech tak ma.
Nie przekreślaj wspólnych 2 lat, dzięki nim wiele się nauczyłaś.
Minie pewnie dużo czasu zanim się pozbierasz, ale najważniejsze, że już z nim nie jesteś. Dowiodłaś, że w głowie masz nieźle poukładane, więc na pewno dasz radę ![]()
o kurcze!! szok...ale beszczelny typ!!! a moze on tak z ta zonką tez pogrywał?? moze ona wcale nie była taka najgorsza jak ją przedstawiał??? i jak sie czyta takie historie to jak zaufac facetowi?!! współczuje Ci kochana... nie płacz bo szkoda Twych łez na takiego drania... 3maj sie jakos...będzie ciężko ale zobaczysz po burzy zawsze wychodzi słońce...
dziewczyny, powiedzcie co ja mam zrobić- moja sytuacja jest taka, mam chłopaka od 1,5 roku mieszkamy razem, jest nam dobrze, przynajmniej tak mi sie wydaje, on mówi ze kocha i w sumie pokazuje to, planuje nasza przyszlośc, sam mówi o slubie itd. . TYLKO mnie martwi jedna sprawa, on ma kolezanke, jeszce z liceum. ja jej nie znam, mailują, spotykaja się, jak kiedys przeczytałam maila od niej i powiedziałam mu ze mnie to wkurza to powiedział ze mu przykro ze mu nie ufam i ze ona nic dla niego nie znaczy. Ale spotykają sie nadal, wiem to. Co robic?
Virginia_Looney, a co była takiego strasznego w tym mailu? Sam fakt, że ma kontakt z inną dziewczyną?
nie mówił mi ze piszą, ze sobą, jak zapytałam dlaczego to stwierdził ze to mało wazne więc mi nie mówił. Nie wiem sama co o tym myslec. umawiaja sie czasem na piwo itp. niby nic złego ale chyba nie umiem zazdrości opanowac.
Pewnie traktuję tę znajomość jako coś tak naturalnego, że nie przyszło mu do głowy, że mogłabyś być zazdrosna...
A może przyjaźń damsko-męska jednak istnieje?
Virginia_Looney - a bylo tam cos podejrzanego w tym mailu? a tak poza tym skoro on chce miec z nia kontakt to powiedz ze ok, ale powiedz ze na nastepne spotkanie z nia chcesz tez isc . poznasz ja i moze rzcezywiscie sie okaze ze nie jest niebezpieczna.
Escada84 - masakra, co za gnojek z tego faceta!!!!!! ehhh zycze Ci sily i wytrwalosci, musisz jak najszybciej o nim zapomniec.
blanche , ikaa, dzieki za rady. straszna jest ze mnie zazdrośnica, a tym bardziej ze on mi o tych mailach np czy jak dzwoniła nie mówil wcale, no moze kilka razy, a nie chce na wredną zołze wyjsc która sie dopytuje i mu nie ufa.
14 2009-06-24 17:05:02 Ostatnio edytowany przez gabrielka (2009-06-24 18:48:31)
Witajcie.... Opowiem Wam moją historię, którą próbuję się uporać. zacznę może od początku....
Otóż pewnego dnia poszłam na staż do pewnej instytucji, w której jest mnóstwo mężczyzn (pewnie domyślacie się co to za instytucja) .... pracowałam sobie spokojnie i nie zwracałam zbytnio uwagi na drugą płeć.... Pewnego dnia zaczął mnie zaczepiać jeden Pan.... nawet zdobył mój numer tel... Nie reagowałam na to ale po jakimś czasie spodobało mi się to... Zaczęliśmy rozmawiać, następnie wysyłał mi smski aż w końcu umawialiśmy się na tzw. koleżeńską kawkę.... Wtedy dowiedziałam się że jest 10 lat starszy i że.....ma żonę i dziecko..... ale wyprowadził się od niej i czeka na sprawę rozwodową.... opowiadał mi jak to mu źle było z tą kobietą.....itd. faktem jest że znam ją i wiem, że to taka latawica ( zresztą czego się spodziewać po kobiecie, która jest po dwóch rozwodach w tym momencie i każde dziecko ma z innym) ...No ale ta jego sytuacja mnie tak poruszyła że zaczęłam mu pomagać jak mogłam(miał problemy z nią, a to dziecka nie chciała dać, a to rzeczy nie chciała oddać, długów wspólnych płacić) ...i wtedy pojawiło się uczucie...zaczeliśmy się spotykać.... Było cudownie.... dostał rozwód..... no i z chwilą otrzymania papierka wszystko się zmieniło między nami.... Zaczął być bardzo pewny siebie, flirtował smsami z innymi kobietami, zakładał konta na portalach internetowych by poznawać lesbijki i by patrzeć na ich nagie zdjęcia!!!!!! Odkryłam to.....było mi bardzo źle po czym odłączył internet by mnie dalej niby nie ranić, przeprosił ....obiecał że już tego nie zrobi... Snuliśmy plany na przyszłość, mieszkanie, ślub, dziecko...... Moi rodzicce go zaakceptowali...było ok.....Dopóki w grudniu 2008 roku gdy spał u mnie wzięłam jego tel i odczytałam sms z numeru podpisanego jako URZĄD SKARBOWY (w niedziele 0 godzinie 22) o treści : I minął miło dzień, dzięki Tobie. jeśli nie możesz to nie odpisuj!! Wkur..... się wygoniłam go z domu i w nocy wracał do domu..... Zaczęłam go kontrolować, sprawdzać tel, pocztę.....on chował wszystko, paniczną minę miał jak zadzwonił jego tel...... 24 grudnia miał przyjść do mnie na wigilię.... ale nie przyszedł...Dzień przed napisał sms: Spedź sobie święta sama.... I nie odezwał się do mnie do 2 stycznia 2009 roku....:( było mi smutno, źle, płakałam, łykałam tabletki ziołowe na uspokojenie by rodzice się nie kapnęli....(chociaż i tak widzieli, ojciec zakazał mi by on przychodził do naszego domu za to że ja przez niego płacze) ...nie powiedziałam mu tego.... Po jakimś czasie mnie przeprosił...wszystko wróciło do normy niby.... spędzaliśmy czas razem.... jeździliśmy do jego rodziny na obiadki, nocki itd..... Spedziliśmy długi weekend majowy razem....później otworzyłam jego konto pocztowe , znalazłam znowu nick do randkowego portalu ( moje imię i data urodzenia)...zaatakowałam go.... powiedział że to jego brat przed żoną tak zrobił...a to było kłamstwo bo dzwoniłam do brata i się pytałam..... (dobrze z nim zyje) .. Od tego momentu wszczynał kłótnie....nie chciał rozmawiać.... uważał że nie musi mi się tłumaczyć z tego co robi... gdzie bywa.... Znowu było mi źle...:( 6 czerwca miałam urodziny...przyszedł z prezentem...było miło.....później dzień przed Bożym Ciałem poszłam do niego na noc...kochaliśmy się.... było cudownie....w święto pojechaliśmy do jego siostry na obiad....w piątek na zakupach cały dzień spędzaliśmy ....nie bawił się telefonem..... ( byłam przy nim cały czas) W sobotę pojechał do brata na dwa dni... Napewno tam był bo gadałam z jego mamą .... a w poniedziałek 15 czerwca 2009 po godzinie 14 odrzucał moje połączenia... Napisał tylko sms : Jestem zajęty oddzwonię niedługo.....poszłam z siostrą na spacer i przechodząc koło jego domu zobaczyłam jak wychodzi z dziewczyną jeszcze młodsza ode mnie... podleciałam do niego...Objełam go i zapytałam : Co kochanie, przyłapałam Cie??? A on odpowiedział : Nie chce z Tobą rozmawiać.... Dziewczyna była w szoku.... wzieła kluczyki od jego samochodu i siadła za kierownicą..... a on na to: Olu nie zwracaj na nią uwagi, jedź!! Wkur...... się zaczełam jej się pytac czy powiedział jej że od dwóch lat jest ze mną???? Nic głupia nie odpowiedziała.... Pojechali a ja z płaczem poszłam do domu.... Spakowałam jego rzeczy i po 4 godzinach poszłam mu je oddać...Weszłam do jego domu a tam stały dwa talerze po obiedzie nie umyte i filiżanki po kawie.... Moje rzeczy były pochowane....WSZYSTKIE!!! Próbował mi wcisnąć że to tylko koleżanka..... Wybiegłam z domu ze smutkiem..... A on później napisal mi mnóstwo niemiłych smsów że jestem zerem, nikim, że nie chce już mnie itd. Zadałam mu tylko pytanie : Po co tą całą szopkę odstawiał przez te ostatnie dni?? dziewczyna mi napisała na NK że jestem wariatką bo on przecież nie jest już ze mną od grudnia 2008 roku!!!! Udowodniłam jej że kochal sie ze mną kilka dni wcześniej....wysłałam jej na pocztę smsy jego wysylane na mój tel w których była data nr tel i tekst sms: Wczorajszy seks był niesamowity i dziejszy też....
Nic to nie dało.....Powiedział znajomym już że ze mną koniec...... A ona jest z nim dalej z tego co wiem.... Nie dało to jej do myslenia.... A ja czuję teraz żal....smutek...do siebie że byłam taka głupia!!!!!!!!!Przez ostatni tydzień nie mogłam nic przełknąć.... płakałam.... Do tej pory czuję że mnie trzyma... ale staram się sobie wytłumaczyć, że to koniec mojego koszmaru w którym byłam przez dwa lata....Jest mi ciężko o nim zapomnieć, brak mi jego smsów, telefonów....Na raz przestał sie odzywać.... milczy.... Dziewczynie tej DRUGIEJ współczuję.... jest okłamywana od samego początku....
Może wypowiedzcie się na ten temat dziewczyny...Co o tym sądzicie???
Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak nie mądry.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
Virginia, ikaa dała świetną radę! Idź na to spotkanie razem z chłopakiem. Przecież nic dziwnego w tym, że skoro planujecie wspólną przyszłość chcesz poznać jego przyjaciółkę
- może uwierzą
a jak nie to wyjdziesz na zołzę, ale kochaną zołzę ![]()
Gabrielka o kim piszesz?
a czyjego posta zacytowałam?
blanche ja kiedys zaproponowałam, że ja zaprosimy i sie zgodził, ale potem zrezygnowałam z tego, a teraz po dwoch klotniach o to i jego zapewnieniach, że nie zrobiłby niczego co by mnie zabolalo, jej temat jest tematem drazliwym, on zaraz mówi zebym mu troche zaufała. i sama nie wiem.
poprawiam - pytałam czy krytykujesz escadę czy aktualna dziewczynę ekschłopaka escady - jeżeli nie zauważyłaś to w cytowanym przez Ciebie poście pojawiają się te dwie dziewczyny i obie mają podobny problem, z tym że tylko jedna zdaje sobie z niego sprawę.
Virginia... pójdź na spotkanie, tym bardziej, że on też się zgodził. Gdyby miał coś do ukrycia to nie dopuściłby do niego.
poprawiam - pytałam czy krytykujesz escadę czy aktualna dziewczynę ekschłopaka escady - jeżeli nie zauważyłaś to w cytowanym przez Ciebie poście pojawiają się te dwie dziewczyny i obie mają podobny problem, z tym że tylko jedna zdaje sobie z niego sprawę.
Virginia... pójdź na spotkanie, tym bardziej, że on też się zgodził. Gdyby miał coś do ukrycia to nie dopuściłby do niego.
a dlaczego miałabym krytykować dziewczynę która nie jest niczego świadoma?
21 2009-06-24 18:30:56 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-24 18:32:11)
Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak głupi.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
dlaczego sugerujesz ze kolezanka jest głupia??podobno zołzy mają mile usposobienie chyba do nich nie nalezysz ?
22 2009-06-24 18:36:43 Ostatnio edytowany przez gabrielka (2009-06-24 18:40:04)
gabrielka napisał/a:Aż nie chce się wierzyć,że ktos może być tak głupi.Czasem mam wrażenie że niektóre kobiety to masohistki które czerpią przyjemność gdy ktoś je poniża i poniewiera.Gdzie kobieca godność?brak słów.
dlaczego sugerujesz ze kolezanka jest głupia??podobno zołzy mają mile usposobienie chyba do nich nie nalezysz ?
madra kobieta nie pozwala by facet ją poniżał.Nie muszę być miła wolę szczerość.
23 2009-06-24 18:44:12 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-24 18:44:31)
doceniam szczerosc bardzo gabrielko i lubie takie osoby ,ale nie podoba mi sie ze mowisz ze jest głupia.Na tym forum w takim razie jest mase GŁUPICH KOBIET I JA TEZ DO NICH NALEZE ![]()
doceniam szczerosc bardzo gabrielko i lubie takie osoby ,ale nie podoba mi sie ze mowisz ze jest głupia.Na tym forum w takim razie jest mase GŁUPICH KOBIET I JA TEZ DO NICH NALEZE
edytowałam.
Ludzie uczą się na błędach....Tak się stało i nie odstanie już.....mam nadzieję, że dam radę....
Wczoraj wieczorem napisał mi że jestem piękna, że strasznie mu się podobam....ale nie możemy być razem bo za mocno się różnimy....
eskada daj sobie spokoj z nim czesto mowisz bylo tak cudownie ale cąigle zamazujesz ze nie bylo tez calkiem cudownie a zwiazek to nie huśtawka raz tak raz tak, mogą byc kłutnie soprzeczki ale musi byc tez szacun a tego tu nie ma on sie nie zmieni lepiej niech robi to innej bawi sie nią napisal tak i zostaw to naprawde .Chesz do niego wrocic??Rozumiem jak to trudno ale takie jazdy to nie milosc patrz realnie wiem ze trudne mam czasem tak samo .Trzymaj sie ciepło
Nawet gdybym chciała nie mogę wrócić do niego.... za dużo się wydarzyło....masz racje SHANIA....Było cudownie przez chwilkę....później znowu źle...i znowu dobrze... Jak widzieliśmy się w weekend było fajnie...znikaliśmy sobie z oczu i już było beznadziejnie...ja bałam się, że robi coś za moimi plecami....a on nie ułatwiał mi tego bym tak nie myślała...wręcz przeciwnie...twierdził że nie musi się mi tłumaczyć z niczego, .....i nie powinno mnie interesować to gdzie on jest i co robi...
i bardzo dobrze czasem dobrze zawalczyc jak bylo wiele dobreg a tu o cnie ma o co.Nie myl tesknoty rozczarowania z cieplem przyjaznym uspoosbieniem i spokojem miłosci wsparciem- znajdziesz takiego co bedzie cie dobrze traktowal i odrazu wyznaczaj granice patrz realnie pozdrawiam trzymaj sie
ale gosciu, takich to najlepiej na wyspe oddzielną i niech sobie radzą.Ja też kilka razy byłam w konia zrobiona orzez nich;/
Dziewczyny....już było mi trochę lepiej...do dziś.:( Właśnie wróciłam z zakupów....a po drodze widziałam jak ta jego nowa naiwna dziewczynka jechała samochodem (tym autem, którym ja jeszcze 3 tygodnie temu jeździłam) z koleżanką....widziała mnie....Zagotowałam się normalnie a siostra moja już myślała że podejdę do niej i jej na stukam....(trzymała mnie za rękę)....Teraz mi źle... strasznie źle...:(
Boże, dziewczyno-jak czytam Twoja historie to jakbym swoje małżeństwo zobaczyła. Mój mąz nie był rozwodnikiem, ale zawsze uwielbiał kobiety, tylko zawsze myslałam że jestem dla niego tą jedną jedyną-a tu wczoraj dowiedziałam się, że zdradzał mnie wielkokrotnie i jeździł na dziwki......przeczytaj moja historę....wszyscy dookoła mi mówią że to drań i mi do piet nie dorasta, że mam go zostawić i ciech robi co chce.......szok
Ja też myślałam, że jestem tą jedyną... tą którą kocha nad życie...i co?? Pierwsza lepsza małolata się przypałętała i potrafił wszystko ze mną skończyć w jeden dzień... W jeden dzień przekreślił 2 lata związku....I jeszcze się przyznał, że ją okłamuje i te dowody, które jej wysłałam były dobitne ale potrafił tak jej nagadać że uwierzyła w te bajki.....
Ja byłam zawsze cwana i sprytna....więc nie podobało mu się to...ZAWSZE wiedziałam o jego igraszkach ... a teraźniejsza naiwna dziewczynka nie zna go na tyle...i nie wie co ją czeka... Jest nim oczarowana....że daje jej samochód....że powie komplement...że po prostu zwrócił na nią uwagę policjant w mundurze...
Najgorsze jest to, że KOCHAŁ się ze mną a po trzech dniach skończył znajomość...
escada84,przeczytalam Twoje posty.Wspolczuje Ci,bo 2 lata to troche czasu.
Ale sprobuj popatrzec na to z drugiej strony: ciesz sie,ze juz nie jestes z
tym draniem,ze wszystko piekne jest jeszcze przed Toba.Jestes mloda
i mysle,ze musisz sie skupic na tym,co bedzie,a nie na tym co bylo.
Takich gnojków jak on jest mnostwo.Tylko jedni umieja sie dobrze z tym
kryc,a drudzy mniej.
Co do tej laski,ktora z nim teraz jest - nalezy jej tylko wspolczuc.
Nie zna tej gry,jaka prowadzi Twoj eks i mysle,ze jak mu sie znudzi,
to znajdzie kolejna naiwna malolate.
wspólczuję, daj sobię czas na płacz i lament ale potem weź się w garść i pokaż mu co stracił !!! dupek i tyle a ty nie trać czasu tylko jazda na balety jest lato !! ![]()
Ja po prostu nie mam słów na to...Za tydzień rozpoczyna mi się trzytygodniowy urlop...Nie wiem jak go przeżyje...Fakt, że odwiedzi mnie mój znajomy (nie spotykałam się z nim wcześniej bo mój facet był zazdrosny), który mieszka 450 km ode mnie. Spędzimy razem 5 dni.... Cieszę się na to spotkanie ale jak pomyślę o eks to łzy same nachodzą...Wiem, że to dupek, kretyn itd. ale same wiecie jak to jest....
Eskada84....wspołczuje , naprawde.....kochałas go wiec nie dziwie Ci sie , ze jest CI tak ciezko......jedno jest pewne , ten gosciu jest dupkiem i nie jest wart Twoich łez....przyjdzie do Ciebie jeszcze na kolanach jak doceni to co stracił!! Pamiętaj , ze ból minie ...prędzeij czy pozniej , ale minie! Teraz musisz wyjsc do ludzi.....cieszyc sie zyciem , ciezko bedzie , ale nie mozesz siedziec i plakac bo wtedy bedzie tylko gorzej!!! Pamietaj, ze po kazdej burzy predzej czy pozniej wychodzi słonce! Dla Ciebie tez wyjdzie! Zobaczysz! ŻYCIE JEST TYLKO JEDNO!!! I PAMIĘTAJ O TYM BO GDYBY JUTRA NIE BYŁO.....
A TERAZ USZKA DO GÓRY I UŚMIECH PROSZĘ ![]()
I dziś znowu ten sam smutek... Śniła mi się ta jego nowa dziewczynka....:( Wczoraj wieczorem wyciągnął mnie znajomy do kina...na film...Było miło nawet ale moje myśli krążyły naokoło eks mężczyzny....Chce mieć siłę by zapomnieć!! By nie myśleć o nim bo wiem, że nie wart jest mojego zachodu....mojej łzy czy smutku...Nie chce go!!!! Nawet nie mogę chcieć!!!! Próbuje tłumaczyć sobie, że to on zawinił, to on zdradził, nie szanował tak naprawdę i chyba nigdy nie kochał!!
hej
Sa kobiety ktore za duzo wybaczaja
ktore daja za wiele szans i caly czas maja nadzieje ze bedzie lepiej
ja tez do nich naleze
ja caly czas w zwiazku bardzo dziwnym i pokreconym
ja o jego pierwszej zdradzie wiedzialam - umowil sie z dziewczyna na radke powiedzila mi o tym
powiedzial ze ma nadzieje ze bedxzie uprawial z nia seks - tlymaczyl ze tak wygladly niektore jego zwiazki, ze to bedzie tylko seks i ze tylko mnie kocha i ze ja tez mogwe spac z innymi jak mu o tym powiem
a ja nie zrobilam nie powiedzilam nic
liczylam ze sie opamieta - nie opamiental sie
wrocil w srodku nocy - zmarzniety - polozyl sie obok mnie w lozku
ogrzal sie cieplem mojego ciala - powiedzial ze z nia spal
a ja nie zrobilam nic
obiecal ze tego nie zrobi wiecej
pozniej byla przygoda seksualan z facetem - on jest bi -
przyznal sie po tygodniu
wytlumaczylam ze mnie to tez boli - znow obecal ze tego nie zrobi wiecej
o potem przylapalam go z jego kolezanka - jak probowal ja calowac - ona sie nie dala - wiedziala ze jestesmy razem
a potem jeszcze okkropna sytuacja w mojej pracy - prac ujemy razem i szef ktory potraktowal mnie gorzej niz zle
i jego prosba zeby dla naszego wspolnego dobra to wytrzymac jeszcze troche
wiec poszlam i przeprosilam szefa - choc nie milam za co i powinno byc odwrotnie #
i znow ja w klopotach - bo ja w opdwrotnej sytuacji stanelam za nim murem
wiem ze kazda ta rzecz powoduje ze sie oddalamy
wypala to co jeszcze jest miedzy nami
wiem ze sie roztaniemy - bo czasu nie mozna cofnoc - a pewnych rzeczy naprawic
i kochac tak samo - kiedy sie nie jest sznowanym
i ufac tak somo kiedy tyle razy ktos zawiodl
a mialam chcialam cie pocieszyc
przedewszystkim - nie wyrzucaj niczego sobie
Ty nie zrobilaws nic zlego
po prostu za bardzo, troche naiwnie kochalas
tak jak ja nie dajesz sobie tego samego prawaa w zwiazku ktore dawalas jemu
a w zwiazku trzeba wymagac i trzeba wymagac od poczatku
dbac o siebie tak samo i nierezygnowac z siebie
inaczej i tak sie rozpadnie
nie wyrzucaj niczego sobie
to on jest nie w porzadku
pewno potraktowalby tak kazda inna kobiete
zamknij ten rozdzial w zyciu
pomysl o tym co stracilas nazwij to - wyplacz sie tyle ile musisz
wycignij jakies wnioski i pozwol temu odejsc
Dziewczynki czuję, że troszkę lepiej mi jest...ale nie chcę zapeszyć...Modlę się tylko by nie napisał smsa...żebym tylko go przypadkiem nie zobaczyła gdzieś na mieście...małymi krokami dochodzę do siebie, stwierdziłam, że bedę korzystała z zycia jeśli się i da i bedę spotykała się z innymi mężczyznami...(chociaż mi tak dziwnie jest myśląc o innych)
tak trzymaj:) głowa do góry!! jeszcze troche czasu minie zanim dojdziesz do siebie ale skoro sama juz widzisz ze jest lepiej to wszystko jest na dobrej drodze
pozdrawiam :*
escada Ty sie nie módl tylko zmień numer telefonu:))
Daałas sobie już z nim spokój - i dobrze ale teraz przestan o nim mysleć bo jak sądzę wszystkie Twoje mysli krążą wokół niego. Szkoda Twojego zdrowia na takiego barana (starego barana:)
Dziewczyny mam newsa....Tydzień czasu nie pisałam tutaj....bo obserwowałam swoją sytuację....Otóż...tydzień temu w sobotę dostałam smsa o godz. 4 rano od ex faceta że śniłam mu się tak mocno że przebudził się i nie może już zasnąć....( w śnie jego najbliższy kolega mnie zgwałcił, widział mnie płaczącą i nagą)...po tej sytuacji stwierdził że mnie jednak naprawde kocha, napisał że skończył spotykać sie z tamtą laską, że chce wrócić do mnie....Dzwonił później z 15 razy...nie odbierałam...Pisał mnóstwo smsów....na drugi dzień miał słuzbę...Dzwonił do mnie aż w końcu odebrałam i zapytałam czego chce?? A on przy swoim koledze z pracy zaczął wyznawać mi miłość a jemu gadać że jestem jego.....Chciał się spotkać....ale odmówiłam...Nie wiem co mam o tym mysleć....bo milczy teraz od dwóch dni....
na pewno serducho podniosło się aż do gardła a w głowie masz myśli że "kurde może zrozumiał"
jednak szczerze odradzam wchodzenie 2razy do tej samej rzeki. ciągle będziesz mieć wątpliwości co do jego wierności . wiecznie będziesz go sprawdzać i już nigdy nie było by między wami tak samo.
hmmm mysl to samo co wczesniej tylko o sobie to najlepsze w takiej sytuacji.On nie traktuje Cie powaznie o nie! i nigdy nie bedzie gwarantuje Ci to>co prawda niegdy nie mów nigdy ale nie wierze ze sie zmieni .Chyba ,ze cos go odmini za kilka lat cos przezyje ocknie sie wyciągnie wnioski ,ale tacy zwykle ich nie wyciągają i sie nie zminiają.Dbaj o siebie pozdrawiam
Mówię Wam dziewczynki ile mam myśli w głowie...różnych, przeróżnych.....Z chęcią spotkałabym się z nim...przytuliła, porozmawiała...ale wiem że nie powinnam tego robić!! Może to jego chwyt na sprawdzenie mnie?? Nie wiem sama....Już było mi lepiej.....i znowu się odezwał.....Czy faceci są niezrównoważeni psychicznie?? Nie wiedzą czego chcą?? I to tacy świeżo po 30 stce??
wiem wiem też takie coś przechodziłam każdy jego sms odświeżał sprawę i daje nadzieje że może coś się zmieni. ja jednak zmieniłam sama i to numer telefonu
i wyszło mi to na dobre.
badz silna...tylko tyle powiem.
Staram się być silna....ale jest to tak trudne...Pisał dziś...proponował kino na wieczór...odmówiłam...Napisałam mu by więcej do mnie nie pisał!!
Ledwo wysłałam tego smsa...:(.. Dziś znowu mam łzy w oczach....Siedzę w domu...sama...Wymalowałam się...odstroiłam...na chwilkę poczułam się lepiej... Myślałam że wybiorę się dziś z kolegą na spacerek ale niestety coś mu wypadło...Nie życzę żadnej dziewczynie takich przebojów...lub innych....
Nie bądź niemądra i nie daj sobą manipulować... jesteś juz na dobrej drodzę by wyjść z tego dołka.. facet jest niezrównoważony psychicznie albo boi się zostać sam i musi mieć jakieś wyjście awaryjne- jeśli nie tamta to Ty... Jeśli teraz pokażesz mu jak jesteś słaba on nigdy nie da Ci spokoju.. Tacy ludzie nie zmieniają się , nie tak szybko... Zmień nr teleonu, wyjedź gdzieś , odpocznij...
Dziewczyny co ja bym bez Was zrobiła?? Pewnie ryczałabym całymi dniami.... Dziękuję za pomoc...i słowa, które mnie faktycznie podbudowują...
Bezczelny, ohydny typ!!! A fu! Całe szczęście, że już z nim nie jesteś. Nie masz nawet po czym (nie po kim a po czym) płakać. W końcu przejedzie się- ja wychodzę z założenia, że prędzej czy później wszystko w życiu się odwraca, więc nie ma co się przejmować. Jeszcze mu się to wszystko odwróci!!! Wybacz, że tak ostro- ale się naprawdę wkurzyłam!!! Niektórzy ludzie to naprawdę są okropni!!! Jak można tak robić!!! Ehhh aż nie wiem co jeszcze napisać...
A co do dziewczyny- no cóż. Jest jeszcze głupiutka i naiwna. Dostała ostrzeżenie, a skoro z nim nic nie zrobiła- to jej sprawa. Przekona się również za jakiś czas... oby tylko nie było dla niej za późno...
No coż- a Tobie pozostało mi tylko życzyć wszystkiego co najlepsze i mam też nadzieję, że znajdziesz teraz kogoś (za jakiś czas, gdy będziesz gotowa) kto będzie Cię kochał i szanował!
Pozdrawiam, 3maj się!!!
Podobno nie jest już z tą dziewczyną....Koleżanki mi powiedziały....Zresztą on sam pisał do mnie, że już się nie spotyka...Czyżby wycofała się z trójkąta?? A może przeraził ją fakt, że jest po rozwodzie i kombinuje dalej....?? Naprawdę nie wiem.....Najchętniej bym mu przyłożyła w twarz za to co się stało....Każdy, dosłownie każdy powtarzał mu, że ze mną zazna w końcu normalnego, spokojnego życia.....ale najwidoczniej takie jest mu niepotrzebne...Uwielbia je ubarwiać playboy zasr.....:)
No to widzisz masz już powód dla którego odezwał się do Ciebie... tamta go zostawiła no to szuka pocieszenia. DEBIL!!!
Nie mogę właśnie zmienić nr tel bo mam jeszcze trochę doładowań w mixie....Milczy od 4 godzin.....A mi smutno....Czasem myślę, że lepiej jak się nie odzywa a czasem czekam na wiadomość tak jak teraz...Dziwne to jest...ale chyba jest to spowodowane tęsknotą za nim (tym dobrym, nie złym)....Chciałabym mieć to już za sobą....
Czytam twoje posty i nie mogę uwierzyc....Jak wielu podłych mężczyzn jest na tym świecie. Mam nadzieję, że on da Ci święty spokój ....Trzymam kciuki oby ci się udało!
Mi też było trudno w to uwierzyć...uważałam, że to mnie nigdy nie będzie dotyczyło, że on będąc po 30 stce zechce ułożyć sobie życie...myślałam, iż nie w głowie mu obce kobiety, młodsze jeszcze ode mnie....no ale.... po rozwodzie przechodzi drugi raz nastoletnie uniesienia....Mam wrażenie, że się cofa do tyłu...
Witajcie dziewczynki....Dziś od rana cisza....napisał mi tylko o 9 sms, że wyjeżdża na cały dzień i nie bierze ze sobą telefonu i nie będzie pisał...(specjalnie to zrobił bym czuła dziś smutek lub bym była zazdrosna)....a ja czuje to pierwsze....Już nawet zazdrości we mnie nie ma...płakać mi się chce tylko...Zastanawiam się nad jednym..Do czego on dąży??? Raz się odzywa a raz nie....Tak bardzo bym chciala by dał mi spokój.....ten upragniony spokój.....
Escada to jest zwykła manipulacja z jego strony, traktuje Cie jako zabezpieczenie aby czasem całkiem nie zostać sam, nie wyjdzie z jedną, druga to napisze do Ciebie i tak w kółko. Wierze Ci, że jest Ci bardzo ciężko. Mój były nie odzywał się do mnie ponad miesiąc czasu, nagle sie odezwał co u mnie, potem zadzwonil nie wiadomo po co i teraz znowu cisza od kilku dni i co to ma być Dziecinne zachowanie, a mi się już tęskni, a tak było dobrze
Faceci właśnie robia to specjalnie, napiszą głupiego esa albo zadzwonia zrobia z siebie cierpiącego biedaka i potem cisza, aby to właśnie my czuły sie zle i prosiły o powrót. W życiu!!! nie po tym ile złego wyrządzają. Dopóki nie zrozumie błędu to czesc i tyle. 3maj się bedzie dobrze zobaczysz ![]()
I to jest właśnie straszne....kilka dni się odzywa..później milczy....Znowu mi przejdzie smutek, zacznę dochodzić do siebie a on napisze smsa bo przypomni sobie o moim istnieniu...Właśnie widać jak mu zależy na mnie...a te jego wyznawanie miłoci w ostatnich dniach, telefony i smsy były fałszywe....Pewnie nie miał co robić przez dwa trzy dni....ale ja się odegram na nim w ciągu kilku dni....no chyba że się nie odezwie już w ogóle...zemsta jest słodka
Oni doskonale wiedzą kiedy napisać żeby znowu nas zdołować przypominając o sobie. Zawsze jest to wtedy kiedy już zaczyna ci najgorszy dół przechodzić. Dlatego najlepiej nie odpisywać w ogóle, starać się o tym nie myśleć, usunąć nr tel jeżeli oczywiście nie nauczyłaś się na pamięć bo wtedy to i tak bez sensu.
Oni chyba zostali wyposażeni w ten dodatkowy zmysł - kiedy o sobie przypomnieć żeby nie dać nam zapomnieć...
Dziś od rana się odzywa....udaje że jest wszystko ok....Weekend się w końcu skończył...Znowu słodzi...i robi z siebie ofiarę losu....
Spryciarz i tyle. Chcesz tak dawać sobą manipulować?
Nie chcę mu się dawać....Wiem, że chciałby mnie wychować ale mu się to nie uda...Ja mam charakter przywódczy (może teraz tego nie widać bo jestem w szoku całej sytuacji) i nie lubię jak mi się rozkazuje..Zobaczymy kiedy mu się znudzi...
Ale przecież cały czas się poddajesz jego manipulacji. Jak napisze to odpisujesz, podejmujesz po raz setny tą samą rozmowę i robisz to samo tak samo ostatecznie cierpiąc. Więc czy to na pewno ty tutaj dominujesz?