Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez maciek2011 (2011-10-22 13:10:24)

Temat: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Witam,

Dziękuje na początek dziękuje za poświęcony czas i z góry za jakąkolwiek pomoc.

Jestem w związku 4 lata, wiem iż jestem trudnym człowiekiem ale dla ukochanej osoby potrafię zrobić wszytko o co mnie prosi, może nie odrazu lecz po woli systematycznie. Jak już pisałem jestem w związku 4 lata, może na początku nie potrafiłem okazywać mojej miłości, nie chodziłem i nie mówiłem mojej wybrance ze ją kocham na każdym kroku, leczy byłem zawsze wierny, wyrozumiały, byłem zawsze blisko kiedy Ona tego potrzebowała. Nie zgadzaliśmy sie zawsze, ze sobą w 100% - no bo chyba takich ludzi nie ma. Lecz zawsze rozmawialiśmy szczerze. Nieraz juz mi brak siły jak przez dwie godziny tłumacze ze robi źle a ona i tak następnego dnia z tej rozmowy nie wyciągnęła żadnych wniosków - ale o tym później. Znajomi na początku odradzali mi abym nie był z Anią bo ona do mnie nie pasuje. Ania jest  jest trudną osobą która ma 30 lat lecz zachowuje sie jak by miała 15 lecz ja postanowiłem zrobić inaczej, na przekór wszystkim bo czego nie rozbi sie z miłości. W naszym związku nie chodzi o SEX jak zaraz ktoś zasugeruje ponieważ przez pierwsze 1,5 roku nie spaliśmy ze sobą. Potem jakoś poszło lecz zawsze no może prawie zawsze z mojej inicjatywy. Z uwagi, iż nie mieszkamy razem - niestety (rodzina by jej na to nie pozwoliła przed ślubem) czasu i okazji na SEX jest naprawdę niewiele. Lecz nie przypominam sobie aby to Ona tego kiedyś chciała, aby to ona zrobiła "pierwszy krok". Tłumaczy mi to tym, iż ona tego nie potrzebuje, i może bez tego żyć ja to szanuje ale ..... sami(e) wiecie jak jest, ileż można... Na początku myślałem, ok nie chce nie będę ją do tego zmuszał, poczekam ale ileż można czekać 4 czy to długo, czy wystarczająco... I tu moje pierwsze pytania ja jestem facetem ja tego potrzebuje a Ona tego nie chce bądź jak chce jak już sie zgodzi to jak pisałem tylko robi to dla mnie czy to normalne bo dla mnie nie do końca.
Ja jestem Cierpliwy poczekam zobaczę jak będzie Kocham Ją wiec to zniosę - tak sobie myślałem do ostatniego czasu. Kiedy to poszliśmy na dyskotekę i życie przewróciło mi się do góry kołami. Poznała tam chłopaka z którym tańczyła - ja nie umiem tańczyć dobrze lecz robimy to staram się, no i nieraz nie dwa przetańczyliśmy nie jedną imprezę i byliśmy szczęśliwi, lecz tego dnia nie miałem ochoty wiec, bylem zły na cały świat wiec na "rękę" było mi to, iż tańczy z innym. Ufałem jej bezgranicznie. Po godzinie przychodzi do mnie znajomy i mówi: Nie przeszkadza Ci to jak Ania tańczy z tym gościem, popatrz ja bym na to nie pozwolił, popatrz jak oni tańczą. Odparłem, Maciek znasz mnie, znasz nie od dziś wiesz ze w jedno w co mogę ufać to to, ze Ania mnie nie zdradzi. I skończyliśmy temat. Po chwili Ania wróciła przyszli znajomi nasi. Za jakiś czas kolo przyszedł jeszcze raz i ją "zabrał" do tańca i sytuacja się powtórzyła tym razem to samo powiedziała mi moja znajoma. Czemu ty na to pozwalasz popatrz Ania jest ok ale jak on tańczy on nie tańczy ok. Odparłem to samo to Maćkowi, lecz kiedy podszedł do mnie znajomy którego nie widziałem już dłuższy czas i powiedział mi, ty jeszcze jesteś z Anią czy nie, ja doprałem dlaczego a on: to nie widzisz popatrz, ja na to no co tańczą. On no tak ona tańczy ok ale popatrz co on robi ( nie dotykał jej w intymne miejsca ale ją prowokował, chyba wszyscy wiemy jak i co robił) Nie wytrzymałem i jak wróciła powiedziałem ze dość mam dość i że nie życzę sobie aby z nim tańczyła. Odparła dobrze ale dla czego, przecież nie robi nic złego a to że On robi to że to nic bo ona na to nie reaguje. Poprosiłem kochanie nie bo nie proszę Cię o to zależy mi na tym. Nigdy w życiu jej niczego nie zabraniałem spotykała sie z kim chciała tańczyła z kim chciała to był pierwszy raz. Odparła dobrze. Za chwile ten gość przyszedł i ją poprosił. Ona odmówiła ale wtedy pierwszy raz zobaczyłem jak na niego patrzy jak jej bardzo Jej na tym zależy i z jakim bólem mówi ze NIE. Sprawa sie zakończyła. Za tydzień wybrałem sie w to samo miejsce, wcześniej wypiłem dość dużo alkoholu (urodziny przyjaciela) lecz nie było widać po mnie ze jestem pijany - to nie była moja opinia, ja sie czułem ze jestem pijany ale nie było widać po mnie tego. Przyszła Ania z koleżanką, wiedziałem ze tam będzie ona wiedziała ze ja też tam przyjdę. Siedzieliśmy razem ok 2 h tańczyliśmy lecz nie do końca mi to wychodziło, alkohol i mój brak umiejętności był na pewno tego powodem i było wszytko ok do  kiedy Ania nie wstała i nie poszła do koleżanki po chwili odwracam sie a Ona tańczy z nim, z tym samym gościem co tydzień temu, z tym samym. Wybuchłem coś we mnie pękło. Wstałem i wyszedłem. Nie chciałem robić scen, byłem pijany moglem zrobić coś głupiego wolałem wyjść. Ania gdy dowiedziała sie ze wyszedłem zadzwoniła do mnie - nie widziałem oraz napisała sms-a gdzie jestem i dlaczego ja zostawiłem. Nie odpowiedziałem. Stwierdziłem ze to już jest koniec, napisałem jej sms-a ze dla mnie juz teraz możne robić sobie co chce. Ta sytuacja przelała szalę goryczy, od jakiegoś roku nie czułem sie kochany, SEX o którym mowa na początku i brak porozumienia , no i ogólnie postanowiłem z tym skończyć. Następnego dnia ok 12 ona zadzwoniła do mnie i wytłumaczyła mi, ze w chwili kiedy wyszedłem nie tańczyła z nim, że to był inny kolega. Emocje opadły na chwilę ponieważ zaraz potem powiedziała mi po tym jak jej wytłumaczyłem ze tego bym juz chyba nie wytrzymał ze ona zaraz po tym jak wyszedłem zobaczyła ze ten gość jest na sali i poszła z nim tańczyć. W sumie przetańczyła z nim cały wieczór oraz nie tylko bo wyszli w "spokojne miejsce" i rozmawiali. W sumie spędzili cały wieczór razem dobrze sie bawiąc a fakt ze ja wyszedłem zly mając w dupie. Postanowiłem porozmawiać z Nią wytłumaczyć ze mi sie to nie podoba i że nie będę tego tolerował. Ona go broniła, broniła siebie ze to tylko taniec ze Ona nic wiecej nie chce. Ona chce tylko z nim tańczyć. Po dość długiej rozmowie i ona nadal wychodziła z założenia ze będzie z nim sie spotykać oraz iż będzie z nim tańczyć. Po głupiej pyskówce powiedziałem albo ja albo on niech wybiera 4 lata związku i ja albo ON. Nie chodzi mi głównie o tego gościa lecz o to, że ja ją o coś prosiłem, o fakt ze poprosiłem ją o to aby nie tańczyła a ona miała mnie w dupie, nie chodzi o to ze ona z nim tańczy tylko o to ze tak wściekle go broni, nie zna go i kładzie na szali nas związek, ponieważ nawet po moim argumencie nie przyznała mi racji tylko nadal wściekle go broniła jak by to był jej najlepszy, jak bym zabronił jej oddychać. Nie potrafię tego opisać ale walczyła jak matka o dziecko które ktoś właśnie próbuje jej odebrać. Skończyliśmy temat powiedziała ze jak nie chce to nie będzie tego robić.
Po ok 4 tyg dowiaduje się ze ona ma do niego nr telefonu którego nie wzięła od niego tylko od jego koleżanki. Ze ma go na Facebooku, ze pisała do niego dziękowała mu za taniec on do niej też. Dowiaduje się ze po tym jak z nim tańczyła i jak poszli w ustronne miejsce porozmawiać siostra jej przyjaciółki pyta sie czy go "przylizała", Wiecie jak to jest jak dwoje ludzi sie kocha patrzą na siebie w sposób specyficzny lecz sie do tego nie przyznają tak własnie było w tym przypadku każdy to widział jak oni tańczą jak na siebie patrzą ale ona tego nie dostrzega uważa ze nie robi nic złego. Wróciłem do rozmowy z nią na ten temat powiedziałem ze nie życze sobie aby ona sie z nim kontaktowała, wytłumaczyłem, iż nie życze sobie aby miała z nim jakikolwiek kontak nie chcę aby miała go na Facebooku ani nigdzie indziej. Powiedziałem jej ze jestem zazdrosny i że sobie tego nie życzę. Nie rozkazałem jej lecz powiedziałem ze wiem o tym ze poszli gdzieś z parkietu gdzie byli sami, ze jej ufam i wiem ze nic złego nie robiła ale nie podoba mi sie to jak moi znajomi mi mówią o tym. A ona odparła ze tak poszli ale tylko rozmawiali i że on od niej niczego nie chce bo nawet ją zapytał " Wiesz Ania my tutaj siedzimy jako znajomi ?!" --- oooo zgrozo gość się pyta/mowi to dziewczynie z która tylko tańczy od której nic nie chce, dziewczynie która nie robi nic złego ?! która nie daje jakiś sygnałów, nie zniosłem tego. Powiedziałem zero kontaktu i aby mi juz nic nie mówiła bo sie pogrąża, iż wiem ze mowi mi to bo chce być ze mną szczera ale czy ona nie widzi co ona mówi i co robi. Odparła dobrze. Myślałem ze wszytko jest w porządku ze zrozumiała, niestety. zdaje sobie sprawę z tego ze wchodzi na jego profil na Facebooku ze ogląda zdjęcia, powiedziałem jej o tym, a ona nie zaprzeczyła powiedziała ze tak. Ja jej na to myślałem ze po tylu rozmowach i po tym jak sprawę postawiłem będziesz miała na tyle oleju w głowie i z miłości do mnie usuniesz go i faktycznie zaniechasz jakiegokolwiek kontaktu odparła mi ze nie. Ze nie będzie go usuwała bo chce go mieć, chce wiedzieć co u niego, i że nie zrobi tego co ja chce. Powiedziałem ze nawet tego nie wymagam abyś usuwała go bo ja tego chce, ja chciał bym abyś raz w życiu sama tak pomyślała i sama to zrobiła sama go wywaliła ponieważ ukochana osoba ja o to prosił, bo wie ze mi na tym zależy, wie jak bardzo mi na tym zależy. Ale nie dalej broni go jak lwica twierdzi ze nie robi nic złego. Proszę o pomoc powiedzcie mi czy ja jestem MATOŁ czy ja robię coś złego ? czy ja za dużo wymagam. Powiem tak na chwilę obecną jestem o krok od zerwania lecz uwieście mnie ze zrobie to wtedy jak wykorzystam wszystkie inne możliwość a wasza opinia jest chyba już ostatnią.

Ps. Przepraszam ze błędy logiczne i stylistyczne ale chciałem skończyć jak najszybciej no i emocje tez nie małe.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Hej,byłam ostatnio w podobnj sytuacji - na miejscu Twojej diewczyny.
Są według mnie 2 możliwości-dziewczyna zakochała się w tym drugim lub zauroczyła,nie chce stracic ciebie ani tego drugiegi-MASAKRA,bo byłam w takiej samej sytuacji.
Druga sprawa jest taka wg mnie Ze jej zabroniłes-poprosiłeś,ale ona zrozumiała że jej bronisz tańca z tym drugim,a zakazany owoc najlepiej smakuje :)Wiem.

Jeśli chodzi o seks,ja jestem 8 lat po ślubie(minęło kilka dni temu:))i dopiero od 2 tygodni zaczęłam się otwierac przed mężem,wcześniej bywało tak że on chciał ja niebardzo i robiłam to dla niego,spytasz dlaczego?Bo sę wstydziłam pierwsza zaproponowac,bo mi nie wypada...

Rozmawiałeś z nią ,myślę że to najważniejsze,gorszy problem z ty że ona nie zrozumiała co do niej mówisz.Nie męcz się,pogadajcie jeszcze raz ze sobą szczerze,może wszystko się wyjaśni..Powodzenia

3 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-22 13:01:39)

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Ok..przeczytałem od deski do deski.
Domyślam się jak mógł tańczyć.
Taniec to emocje, uczucia i ich okazywanie.
Więc nie jest to nic.
Przypomniało mi się jak sam tańczyłem z 5 naraz dziewczynami.
big_smile
Niemniej nie rozumiem jej.
Pamiętam jak raz świetnie mi się tańczyło z jedną taką i..mimo wszystko na tańću się skończyło.
Chciała ze mną tańczyć, ale z rozmowy..nic a nic.
odezwała się łaskawie jak po przesadzie z mojej strony zacząłem jednak zwalniać obroty ze zmęczenia - że wolniej tańczę.
I to wszystko, o niczym więcej nie byłem  stanie z nią porozmawiać - milczała jak górb.
Czyli można być twardą mimo nawet wspaniałego tancerza w klubie.
W sumie w porównaniu do tej dziewczyny ta twoja - nie obraź się - jawi mi się jako całkiem łatwa.
To ja tu świetnie tańczę i bywam królem pakietu a nie chcą ode mnie telefonu..
Może dlatego, że jednak nie są tak "łatwe" jakby mogło się wydawać..
Serio - jak porównuję swoje doświadczenia z tym to się tobie nie dziwię.

ps. Może też być tak jak Rudas1983(mój rocznik big_smile ) pisze..może nie zrozumiała..
Lecz jeśli tyle razy mówiłeś i niekoniecznie pijany to jednak mnie to dziwi.

4

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

nie "matoł"nie jesteś;zachowując  zdrowe zasady postepowania i  nie kierując sie emocjami postanowiłeś odpowiedzialnie podejść do sprawy i z "dzieckiem"porozmawiać;
bynajmniej jak grochem o scinanę;

-nie ma ochoty na  seks
-nie reaguje na twoje prośby
-nie zieje aurą miłości kiedy jesteś obok lub z nią tanczysz
-utrzymuje kontakt z obcym znajomym ,pomimo twoich sprzeciwów
-stawia sie w momencie  kiedy prosisz o zaniechanie kontaktu z ow znajomym
-pozwala  sobie na tejemniczo brzmiące i dwuznaczne "wyjście w spokojne miejsce"

a nie jest tak ze panna traktuje cie jako zaplecze na gorszy czas?
wie kim jesteś i  jak ją kochasz.w sobie charakterystyczny sposob potrafi to wykorzystać;manipuluje toba ,dyrygując i pociagając za sznurki-sprawdza ile możesz wytrzymać.
pytanie brzmi:faktycznie ile jeszcze wytrzymasz?
i czy chcesz byc tym drugim?

pozdrawiam

5

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku
Rudas1983 napisał/a:

Hej,byłam ostatnio w podobnj sytuacji - na miejscu Twojej diewczyny.
Są według mnie 2 możliwości-dziewczyna zakochała się w tym drugim lub zauroczyła,nie chce stracic ciebie ani tego drugiegi-MASAKRA,bo byłam w takiej samej sytuacji.



Druga sprawa jest taka wg mnie Ze jej zabroniłes-poprosiłeś,ale ona zrozumiała że jej bronisz tańca z tym drugim,a zakazany owoc najlepiej smakuje :)Wiem.

Mam niestety podobne zdanie na ten temat. W chwilą kiedy zaczynam z nią rozmawiać ona jak juz wspominałem zaczyna go bronic jak lwica, to jest jak z dzieckiem im bardziej zabraniasz tym bardziej będzie do tego dążyć. Powiedz mi ja to skończyło sie u Ciebie? rozmowa pomogła ?

Rudas1983 napisał/a:

Jeśli chodzi o seks,ja jestem 8 lat po ślubie(minęło kilka dni temu:))i dopiero od 2 tygodni zaczęłam się otwierac przed mężem,wcześniej bywało tak że on chciał ja niebardzo i robiłam to dla niego,spytasz dlaczego?Bo sę wstydziłam pierwsza zaproponowac,bo mi nie wypada...

Nie o sex tu chodzi, to jest sprawa drugorzędna lecz istotna bo jak nie mozesz sie z kimś dogadać rozmowa nie wychodzi, nie spełniacie lub nie pożądacie sie nawzajem to dlaczego jesteście razem. Ja rozpatruje to w takich kategoriach... ja ją kocham i to okazuje przynajmniej bardzo bardzi staram sie od jakiegoś czasu to okazywać i co z tego mam ?

Rudas1983 napisał/a:

Rozmawiałeś z nią ,myślę że to najważniejsze,gorszy problem z ty że ona nie zrozumiała co do niej mówisz.Nie męcz się,pogadajcie jeszcze raz ze sobą szczerze,może wszystko się wyjaśni..Powodzenia

A jeżeli nie jeżeli dalej będzie tak. Wiesz ja uważam ze ona w końcu zrobi tak jak chcę, ale co mi z tego przyjdzie ... ja wole aby Ona sama to zrozumiała, aby sama zobaczyła co zrobiła złego i wyciągnęła z tego wnioski a nie zrobiła tak bo ja jej tak każe. Ale czy ja wytrzymam ... 

młody-stary napisał/a:

Ok..przeczytałem od deski do deski.
Domyślam się jak mógł tańczyć.
Taniec to emocje, uczucia i ich okazywanie.
Więc nie jest to nic.
Przypomniało mi się jak sam tańczyłem z 5 naraz dziewczynami.
big_smile
Niemniej nie rozumiem jej.
Pamiętam jak raz świetnie mi się tańczyło z jedną taką i..mimo wszystko na tańću się skończyło.
Chciała ze mną tańczyć, ale z rozmowy..nic a nic.
odezwała się łaskawie jak po przesadzie z mojej strony zacząłem jednak zwalniać obroty ze zmęczenia - że wolniej tańczę.
I to wszystko, o niczym więcej nie byłem  stanie z nią porozmawiać - milczała jak górb.

To ja tu świetnie tańczę i bywam królem pakietu a nie chcą ode mnie telefonu..
Może dlatego, że jednak nie są tak "łatwe" jakby mogło się wydawać..
Serio - jak porównuję swoje doświadczenia z tym to się tobie nie dziwię.

ps. Może też być tak jak Rudas1983(mój rocznik big_smile ) pisze..może nie zrozumiała..
Lecz jeśli tyle razy mówiłeś i niekoniecznie pijany to jednak mnie to dziwi.

Nie rozmawiałem z nią tylko na ten temat po pijaku rozmawiałem również wiele razy na trzeźwo. Wiesz wychodzę z założenia ze po pijaku sie mówi i robi rzeczy których można poźniej bardzo ale to bardzo żałować.

Rudas1983 napisał/a:

Czyli można być twardą mimo nawet wspaniałego tancerza w klubie.
W sumie w porównaniu do tej dziewczyny ta twoja - nie obraź się - jawi mi się jako całkiem łatwa.

I tu uderzyłeś w sedno właśnie o to chodzi. Ja rozumiem tańczyć z kimś sam tańczę - o ile to można tak nazwać (brak talentu) ale potem podziękuje odejdę. Jeżeli nie chcę nic więcej to nie biorę ooo zgrozo od nikogo nr telefonu a tu jeszcze nie od niego tylko od jego znajomej.... nie dodaje go na facebook-a i po tym jak mój ukochany zwraca mi na to uwage i mówi ze sobie tego nie zyczy nie walczę o tą znajomość. Bo niech mi ktoś powie jak można walczyć o osobę nieznajomą i stawiać na szali swój związek a potem mówić ze no co ale ja nie robię nic złego

6 Ostatnio edytowany przez maciek2011 (2011-10-22 13:51:35)

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku
lilia80 napisał/a:

nie "matoł"nie jesteś;zachowując  zdrowe zasady postepowania i  nie kierując sie emocjami postanowiłeś odpowiedzialnie podejść do sprawy i z "dzieckiem"porozmawiać;
bynajmniej jak grochem o scinanę;

-nie ma ochoty na  seks
-nie reaguje na twoje prośby
-nie zieje aurą miłości kiedy jesteś obok lub z nią tanczysz
-utrzymuje kontakt z obcym znajomym ,pomimo twoich sprzeciwów
-stawia sie w momencie  kiedy prosisz o zaniechanie kontaktu z ow znajomym
-pozwala  sobie na tejemniczo brzmiące i dwuznaczne "wyjście w spokojne miejsce"

Widzisz trafiłaś w samo sedno, no może nie do końca z pkt 3 z uwagi iż to zazwyczaj ona chce sie przytulić chce pocałunku ale to tyle nic więcej. Ja nigdy nie usłyszałem jak jestem dla niej ważny jak bardzo mnie kocha, no może wyłączając sms, bądź moze nie pamietam tego faktu lub było to kilka razy w życiu

lilia80 napisał/a:

a nie jest tak ze panna traktuje cie jako zaplecze na gorszy czas?
wie kim jesteś i  jak ją kochasz.w sobie charakterystyczny sposob potrafi to wykorzystać;manipuluje toba ,dyrygując i pociagając za sznurki-sprawdza ile możesz wytrzymać.
pytanie brzmi:faktycznie ile jeszcze wytrzymasz?
i czy chcesz byc tym drugim?

pozdrawiam

Sam tak muślę dlatego wszedłem do "was" na forum dlatego napisałem tego posta, dlatego to wszytko. Z całym szacunkiem ale kto by mi tutaj nie odpisał jest dla mnie osobą opcą. Nie znacie mnie nie znacie jej dlatego wasza opinia jest dla mnie tak cholernie ważna. Nie chcę rozmawiać z ludźmi którzy nas znają bo jeden powie tak jak ja chcę usłyszeć inny tak jak ona chce z uwagi na to iż ją bardziej lubi niż mnie. Ja uwieście mi napisałem prawdę nie kolorowałem rzeczywistości niczego nie ukryłem ani nie zataiłem dlatego raz jeszcze powtórzę wasza opinia jest dla mnie bardzo istotna i ważna.

7

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Szczerze z doświadczenia:
-to nie był tylko taniec,ona na to wygląda że się zauroczyła(jak ja)
-ona tego chce-tego drugiegi(jatak miałam myślałam nawet o rozwodzie)
-on daje jej coś czego nie ma od ciebie-nie chodzi o taniec
-jestem pewna że nie skończyło się na tańcu,rozmowie tylko na czymś więcej,czy seks nie wiem-u mnie go nie był
-zależy jej na tym drugim-nie usunęła go z facebooka-ja też nie do tej pory ale mój mąz mnie o to nie prosił
-zauważ że nie tańczy z każdym(wcześniej sugerowano że jest łatwa) ja też przez lata małżeństwa nie zainteresowałabym się kimś innym tylko NIM

Teraz jak u mnie się to skończyło.Otóż miałam straszne wyrzuty sumienia,potwornie się w tej sytuacji czułam.Powiedziałam mężowi o wszystkim.Dopiero po pewnym czasie zrozumiał że nie dawał mi tego czego potrzebowała(nie chodzi o kasę  big_smile ).
Teraz wspólnie budujemy nasz związek,który był przez tyle lat zaniedbywany przez nas oboje.Możesz zerknąc do mojego wątku"zdradzam męża i co dalej?".

8 Ostatnio edytowany przez maciek2011 (2011-10-23 23:48:03)

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

W sobote ok 16 przeprowadziliśmy szczerą rozmowę powiedziałem co myślę ze przez to co zrobia nie mam juz ochoty byc z nia. Lecz z uwagi na cztery lata razem dostanie ode mnie ostatnią szanse, że postaram sie jej zaufać i że zycze sobie aby goscia wywaliła z FB.. Rozmawialiśmy dość długo przyznała sie do błędu nie do końca bo tak naprawę dalej mówiła ze nic złego nie zrobiła lecz przeprosiła. Powiedziała ze usunie goscia ale nie dzisiaj tylko jutro bo dzisiaj juz nie wlącza kompa bo wychodzimy. Spędziliśmy miłe popołudnie u znajomych. Potem noc u niej, cały dzisiejszy dzień było super, tak super ze nie wierzyłem ze to jest prawda. Rozmawiamy dzisiaj i mówie ze wiesz co mi obiecałaś, pamiętasz a ona tak pamietam zrobie to dzisiaj, za chwile, odparłem ok. Po jakieś 20 min pożegnałem sie z nią i poszedłem do domu. Przed chwilą wysłałem jej sma-a ze ją bardzo kocham i ze dziękuje za wszytko, za to ze mnie kocha ze jest ze mną szczera ze szanuje moje zdanie. I zadalem pytanie czy pamieta o obietnicy. odpisala ze pamieta i ze go juz usunęła. Niestety nie pomyślała ze to sprawdę i dowiem sie ze tego nie zrobiła ....
Dziękuję za pomoc ale doszedłem do wniosku ze to juz jest koniec. Nie jestem prostym człowiekiem i nie wysle jej sms-a ze  po 4 latach bycia razem z nią zrywam ale jutro jej to powiem

9

Odp: Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

No kłamstwo to..
Trudno powiedzieć Rudas czy tańczyła tylko z nim, w końcu Maciek wyszedł i nie wie co było dalej.
Poza tym, to, że reszta jej nie odpowiadała nie świadczy o jej trudności..

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Drogie Panie proszę o pomoc - ostatnia deska ratunku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024