witam! jestem w związku od ponad roku jesteśmy w tym samym wieku(i czasami myślę że z tego powodu ciężko czasem nam się jest zrozumieć). Jesteśmy 2 różnymi osobami , z różnymi poglądami, marzeniami, nastawieniem do życia..ale łączy nas więź która pozwala nam być ze sobą i jakoś pomaga nam godzić się w tych naszych różnicach. Wcześniej oboje mieliśmy różne związki on miał bardziej luźniejszy, nie było w nich jakiś szczerych rozmów wspólnych wypadów każde z nich miało własne życie osobne. ja byłam w związku gdzie dla mojego eks faceta był ważny zarówno związek jak i znajomi i to razem spotykaliśmy się z jego znajomymi było wiele szczerych rozmów i oprócz tego wiadomo każdy z nas miał także własne chwile samotności (szkoła praca znajomi). z moim obecnym chłopakiem jest inaczej pod wieloma względami. w naszym związku występują szczere rozmowy ale jednej rzeczy nie mogę od niego wyciągnąć i chciałabym Was prosić o pomoc o to byście wyrazili swoje zdanie. będąc w związku już ponad rok ja ze swoim chłopakiem tylko 2 razy i to na początku związku byłam z nim w towarzystwie jego znajomych. różnego rodzaju imprezy obchodzimy razem ale tylko w towarzystwie rodziny;/ chciałabym poznać jego znajomych bliżej..rozmawiałam z nim na ten temat wiele razy ale za każdym razem mówił ze oni ustalają termin spotkań akurat jak mnie nie ma i dla mnie to jest głupi tekst. bo ja nie raz przesiadywałam u chłopaka po tydzień 2 czy 3 tyg i jakoś nigdy nie wspominał o tym że ktoś chce się z nim umówić że byśmy wyszli na miasto a jak wracam do siebie to czasami 3 razy w tyg się z kimś widuje. jak ja mam to odebrać??ja mu tłumaczyłam że nie chce za każdym razem bywać na tych spotkaniach tylko raz na jakiś czas wyjść gdzieś z nim w towarzystwie jego znajomych ( no bo w końcu jesteśmy u niego a nie u mnie). zastanawiałam się nad tym czy przypadkiem nie palnęłam jakiejś głupoty przy jego znajomych że on mnie nie chce nigdzie zabierać..ale gdyby tak było od razu by mi to powiedział a poza tym po jednym z tych 2 naszych wypadów oznajmił mi że cieszy się że ma mnie bo widzi że będąc nawet ze mną na imprezie będzie mógł się dobrze wybawić..wygląda że nie zawaliłam.. może dla kogoś być to powód do olania ale mnie takie zachowanie jego szczypie tym bardziej że on ze znajomymi wychodzi sobie do barów nawet na dyskoteki by chciał chodzić a ze mną siedzi w domu.czuję się tak jakbym była jakaś brzydka i że się mnie wstydzi.oczywiście rzucałam mu te argumenty by coś z niego wycisnąć ale słyszałam tylko aa bo to są znajomi;/czyli znajomi wyciągną go i on posłucha znajomych a mnie nie:( czasami z tego powodu zastanawiam się czy on po prostu przy kumplach nie robi czegoś złego co przy mnie nie może porobić..nie wiem sama już co mam myśleć..czy to właśnie za mała różnica wieku by on się 'niewstydził' że ma dziewczynę czy on nie umie nadal połączyć 2 światów razem(dziewczyna plus znajomi) czy po prostu noszę różki;/proszę o opinię i pomoc
A nie pomyślałaś o najprostszej z możliwości czyli, że on NIE MA znajomych?? Może mu to przeszkadza i wstydzi się przyznać. Tak też bywa. Czemu tak Ci zależy na tym, żeby "imprezować" z jego znajomymi? Daj spokój i nie szukaj dziury w całym.
że nie ma aż tak prawdziwych znajomych to wiem .. ale jednak ma kolegów z którymi go łączy wspólna passa albo licealna szkoła albo poprostu miejsce zamieszkania..czemu mi zależy na tym?? bo mam faceta i też chciałabym spędzać z nim czas inaczej niż tylko siedząc w domu;/ poza tym uważam że jeżeli mam z nim poważne plany o życiu ( a mamy w nie długim czasie jakieś plany) to miło by było poznać jego znajomych..dla mnie bycie znim to nie tylko pisanie smsów patrzenie na siebie ale także poznawanie i akceptowanie jego pasji wyborów marzeń czy właśnie znajomych związanych z jego życiem
czarna- dobrze mowisz i przedstawiasz konkretne argumenty;jednakże nie byłabym od razu tak negatywnie nastawiona i nie stosowałabym tutaj zasady-nie ja to kto?czy oby nie mam rogów?
nie ,nie tedy droga.jest to sprawa do przedyskutowania dla was obojga;wiem ,że piszesz ze probowałaś ,ale skoro to jest dla ciebie tak ważne to znajdziesz sposob zeby dowiedzieć sieo nim czegoś wiecej;postaw na prawde i w taki sposob jak przedstawiasz to nam przedstaw jemu;
piszesz ,że macie wspolne plany?to zanim podejmie sie jakiekolwiek wiążące decyzje ,lepiej poznać sie jak najlepiej i odwlec w czasie to co w przyszłości mogłoby przerodzic sie w dramat;
jesli coś już teraz cie gryzie i nie pozostawia spokoju -to nalezy to wyjasnić;kazdy ,chociazby najmniejszy problem ,nie rozwiązany ,może urosnąć do rangi koszmaru,drogi bez wyjscia;
nie poddawaj sie wiec i drąż temat-prawda jest cenniejsza;
wiem że to nie tędy droga żeby od razu go oskarżać o takie rzeczy ale po ponad 2 miesiącach rozmów nic innego mi nie przychodziło już do głowy..ja jestem takiego typu człowiekiem że dopóki nie dostane wyczerpującej i w miarę prawdziwej odpowiedzi gdzie mój umysł to zrozumie to się nie poddaje jeśli chodzi o dążenie do prawdy.. rozmawiałam dziś znów z nim na ten temat ale jakoś nie do końca zadowolona jestem z tej rozmowy. Na początku rozmowy znów słyszałam dziwne argumenty że teraz nie ma z kim już się spotykać i takie tam..powiedziałam że ok że teraz to widzę ale wcześniej często z kimś się widywał. zaczął mówić pierw o tym że jego kumple są dziwni że nie maja dziewczyn , potem mówił coś o tym że on miał ochotę sam się z nim czy z nimi napić,, czy dla mnie to takie dziwne że on chciał sam?któryś raz z rzędu w kolejnej rozmowie tłumaczyłam mu że nie chce za każdym razem być w ich towarzystwie tylko raz na jakiś czas..czasami mam wrażenie że on mnie nie słucha;/ albo słucha a nie wierzy w to co mówię.. może on się boi że on nie będzie miał możliwości bycia samemu z kumplami.kiedyś mi mówił że się właśnie tego boi. Ale nie spróbował nawet tego sprawdzić od naszej 1 rozmowy..a jak sama mam mu to udowodnić;/ później zaczął mi coś mówić o tym że jego kumple są tacy dziwni że nie potrafią i niewiedzą o czym przy mnie gadać ;/ zabrzmiało to dla mnie jakbym była jakimś ufoludkiem i nie znała się na przyziemnych sprawach a tym bardziej ich pasji..a tak nie jest bo wiem czym się interesują i o czym gadają bo w końcu mój facet ma takie same hobby;/ myślę że właśnie tu mój facet powinien pokazać im że oni się mylą i że ja jednak jestem normalna..a on raczej tego nie robi..i jakoś nie do końca ufam temu argumentowi.. teraz po tej rozmowie spływa do mnie wiele myśli których mu nie powiedziałam bo nie przyszedł mi wtedy ten tok myślenia.. ale zastanawiam się czy te wszystkie argumenty czasami on nie mówił sam o sobie. Czasami mam właśnie wrażenie że to on po tak długim czasie nie poznał się na mnie na tyle albo poznał mnie z drugiej strony i sądzi że na jednym wspólnym wypadzie ze znajomymi nie będę chciała zakończyć, że zabiorę mu tą wolność i tak naprawdę ciężko mu jest zaufać mi i może on się krępuje się właśnie mówić przy mnie o wszystkim..on jest ciężkim facetem i ciężko jest mi dobrać się do jego wnętrza..ewidentnie po nim widać że on tego tematu ma dosyć..nie chce gadać o tym,, ale dałabym mu spokój gdybym znała prawdę i on dał szansę naszym wspólnym wypadom żeby to polubił a nie czuł kary ani przymusu..pytałam go o to jak poważnie nas traktuje powiedział że w stu procentach ..tylko że dla mnie w stu procentach poważnego traktowania związku jest wiele rzeczy oczywistych tj jak właśnie dzielenie razem wspólnego czasu nawet ze znajomymi bez skrępowania nie zamykanie przed sobą jakiś sfer życia, radość z tego że możemy spędzać czas razem ..on często ze mnie się śmieje jak oglądam filmy romantyczne albo coś mówię o tej radości,, mówi że takie rzeczy są tylko w filmach a ja wiem że nie..przecież wiem co czuję..
A może ci kumple to jakaś dzicz totalna... oO i Twój chłopak może czasem lubi z nimi posiedzieć, ale nie chce Cię narażać na dziwne doznania
Tak też bywa. Różnych ludzie mają znajomych, jednych chcą ze sobą poznawać innych nie. A może Twój chłopak w przeszłości był inny i zachowywał się inaczej, a przy Tobie się stara, bo tak chce, ale wie, ze kumple mogą coś wygadać i potem będzie musiał długo się tłumaczyć...
nietypowa sprawa faktycznie
Teo ja tez tak myślę że Ci jego koledzy naprawdę mają problem by przy mnie przebywać i normalnie "funkcjonować" skoro mój chłopak tak mówi chyba muszę mu uwierzyć.. tym bardziej że po ostatniej 2 rozmowie powiedział mi że gdy zmienimy obecne środowisko znajomych będziemy widywali się w grupie..nic pozostaje mi tylko czekać na efekt;/
Hmmm może Ci jego znajomi są jacyś dziwni i on nie chce cię "narażać" ![]()
Nie nalegaj może na to żebyście razem się spotykali z jego znajomymi bo się zrazi
Może zaproponuj żebyście sobie znaleźli wspólnych znajomych z którymi będziecie sie mogli spotykać
to będzie chyba najlepsze rozwiązanie z tej sytuacji a wasz wspólny wiek wam to ułatwi
bo jeżeli nic nie dały te rozmowy to jakoś mi się nie wydaje żeby drążenie tego tematu miało sens po prostu masz trudnego chłopaka że się tak wyrażę
Sama widzisz że on w "zeznaniach" się troszkę plącze bo raz taki powód a zaś inny więc naprawdę nie naciskaj bo się chłopak kompletnie pogubi
spróbuj znaleźć z nim tych wspólnych znajomych, a jak już bedzie wszystko ok i on będzie wiedział że nie chcesz już spotykać się z jego znajomymi to może wyjawi ci tą tajemnicę czemu nie chciał wspólnych wypadów ![]()
Powodzenia ![]()
majka88 bardzo dziekuje Ci za pomysl:) ciekawie na to spojrzalas i pomoglas mi tym masz racje wspolni znajomi a jak zobaczy ze nie jestem potworem moze sam zacznie cos proponowac:) wiesz obecnie mamy zamiar wyjechc za granice i raczej poznawacludzi bedziemyw swoim miejscu pracy wiec bedzie ciezko mi troche zrealizowac ten pmysl ale moze cos sie uda wymyslic i poradzic..
Hej dziewczyny nie wiem co mam sadzic na temat zachowania mojego faceta, a mianowicie znalazl na facebooku dawna znajoma i pisze z nia sms-y 24 godz na dobe zakonczone tekstem typu buziaki na dobranoc, czy to jest normalne zeby facet pisal ze znajoma tak czesto i z takimi tekstami ? Moze ze mna jest cos nie tak , i niepotrzebnie na niego naskakuje?
beti1983, to nie jest normalne jak dla mnie.
Czarna, ja tez miałam podobny problem. Pierwsze wakacje nie widziałam jego znajomych tez wychodził z nimi na piwo a jak ja przyjezdzałam na jakis czas do niego to siedzielismy tylko my.Na samym poczatu to sie wstydził swoich znajomych bo sa troche młodsi od niego i nie wiedział jak zareaguje na nich. Kolejne wakacje, Jego znajomych widziałam moze 2 razy(i pare razy juz po wakacjach), dziwiłam sie że ze sam chodzi na piwo a ze mna nie. Tez nie wiedziałam co mam myśleć, miałam przeróżne myśli w głowie. Tłumaczył mi wtedy ze woli ze mnż siedzieć niż z nimi. A ja nie bardzo to rozumiałam bo słyszałam ze sie spotyka i z dziewczynami i chłopakami. Troche sie irytowałam. I dopiero przed kolejnymi wakacjami dowiedziałam sie ze on raczej z chłopakami chodził na piwo (to logiczne ze sie nie chce pchać), a dziewczyny czasami przychodziły do nich, ale nie zawsze sie z nimi umawiał. Tylko szkoda ze sie to wszytsko dowiedziałam dopiero rok później. i na tych wakacjach nareszcie wychodziłam z nim i z jego znajomymi nawet i samymi chłopakami na piwo. I jak poznałam jego znajomych to jakos tez inaczej odbieram jego spotkania z nimi niz dawniej. Bo dawniej nie wiedziałam czego moze sie spodziewac.
Nareszcie wszystko sie wyjaśniło, mam nadzieje ze u Ciebie tez sie wyjaśni (choć ja trochę poczekałam na to).
Nie każda sytuacja jest taka sama i nie każda musi prowadzić do takiego samego końca ,jak u mnie..ale mnie parę miesięcy temu też bardzo dziwiło,że mój (już na szczęście) eks..nie chciał poznawać mnie ze swoimi znajomymi,a co gorsza-odsuwał mnie od moich.Pisałam o tym w innym wątku,ale powtórzę-początkowo bardzo mi to imponowalo,bo facet mial sprytne argumenty na wytlumaczenie swojego zachowania-tak mnie kochal,ze jeszcze kazda minute chcial spedzac ze mna..dopiero po zareczynach pojechalismy do jednego z jego znajomych,ktory mial byc jego swiadkiem( i co mnie zaskoczylo pozytywnie-byla to normalna,ciepla rodzina,wlasnie urodzilo sie im dziecko)...te jego argumenty bardzo mnie przekonywaly..ale gdy zamieszkalismy razem( a bylo to ponad 500 km od mojego miejsca zamieszkania)i gdy okazalo sie,ze "przeszkadza" mi nawet w prowadzeniu rozmow z moimi przyjaciolmi( nigdy nie zabranial wprost,ale zawsze podczas rozmow podchodzil do mnie,przytulal,calowal...nawet w usta) to zaczela zapalac mi sie coraz bardziej czerwona lampka.
Wiec poki widzisz szanse to rozmawiaj,rozmawiaj,rozmawiaj...ja z moim nie moglam rozmawiac..nie znosil uwag na swoj temat, wszystko wyolbrzymial,kazda nawet najdelikatniejsza proba zwrocenia uwagi powodowala,ze wpadal w swoje stany depresyjne..ale z calego serca zycze Tobie,aby rozmowy przynosily skutek:)
witam! jestem w związku od ponad roku jesteśmy w tym samym wieku(i czasami myślę że z tego powodu ciężko czasem nam się jest zrozumieć). Jesteśmy 2 różnymi osobami , z różnymi poglądami, marzeniami, nastawieniem do życia..ale łączy nas więź która pozwala nam być ze sobą i jakoś pomaga nam godzić się w tych naszych różnicach. Wcześniej oboje mieliśmy różne związki on miał bardziej luźniejszy, nie było w nich jakiś szczerych rozmów wspólnych wypadów każde z nich miało własne życie osobne. ja byłam w związku gdzie dla mojego eks faceta był ważny zarówno związek jak i znajomi i to razem spotykaliśmy się z jego znajomymi było wiele szczerych rozmów i oprócz tego wiadomo każdy z nas miał także własne chwile samotności (szkoła praca znajomi). z moim obecnym chłopakiem jest inaczej pod wieloma względami. w naszym związku występują szczere rozmowy ale jednej rzeczy nie mogę od niego wyciągnąć i chciałabym Was prosić o pomoc o to byście wyrazili swoje zdanie. będąc w związku już ponad rok ja ze swoim chłopakiem tylko 2 razy i to na początku związku byłam z nim w towarzystwie jego znajomych. różnego rodzaju imprezy obchodzimy razem ale tylko w towarzystwie rodziny;/ chciałabym poznać jego znajomych bliżej..rozmawiałam z nim na ten temat wiele razy ale za każdym razem mówił ze oni ustalają termin spotkań akurat jak mnie nie ma i dla mnie to jest głupi tekst. bo ja nie raz przesiadywałam u chłopaka po tydzień 2 czy 3 tyg i jakoś nigdy nie wspominał o tym że ktoś chce się z nim umówić że byśmy wyszli na miasto a jak wracam do siebie to czasami 3 razy w tyg się z kimś widuje. jak ja mam to odebrać??ja mu tłumaczyłam że nie chce za każdym razem bywać na tych spotkaniach tylko raz na jakiś czas wyjść gdzieś z nim w towarzystwie jego znajomych ( no bo w końcu jesteśmy u niego a nie u mnie). zastanawiałam się nad tym czy przypadkiem nie palnęłam jakiejś głupoty przy jego znajomych że on mnie nie chce nigdzie zabierać..ale gdyby tak było od razu by mi to powiedział a poza tym po jednym z tych 2 naszych wypadów oznajmił mi że cieszy się że ma mnie bo widzi że będąc nawet ze mną na imprezie będzie mógł się dobrze wybawić..wygląda że nie zawaliłam.. może dla kogoś być to powód do olania ale mnie takie zachowanie jego szczypie tym bardziej że on ze znajomymi wychodzi sobie do barów nawet na dyskoteki by chciał chodzić a ze mną siedzi w domu.czuję się tak jakbym była jakaś brzydka i że się mnie wstydzi.oczywiście rzucałam mu te argumenty by coś z niego wycisnąć ale słyszałam tylko aa bo to są znajomi;/czyli znajomi wyciągną go i on posłucha znajomych a mnie nie:( czasami z tego powodu zastanawiam się czy on po prostu przy kumplach nie robi czegoś złego co przy mnie nie może porobić..nie wiem sama już co mam myśleć..czy to właśnie za mała różnica wieku by on się 'niewstydził' że ma dziewczynę czy on nie umie nadal połączyć 2 światów razem(dziewczyna plus znajomi) czy po prostu noszę różki;/proszę o opinię i pomoc
faktycznie , troche dziwne.
Mowisz, ze jest "trudny", to moze stad jego zachowanie. Moze w jego wyobrazeniu oni sa tacy, ze ich nie zaakceptujesz, moze snuje juz w domysle JAK sie zachowasz, ze go odrzucisz ? pomyslalas o tym ?
"trudne " charaktery tak maja ;-)
Moze nie nalegaj, daj mu troche czasu , moze sam do tego dojdzie ?
tajemnicza ciesze się że miałaś podobny problem jak ja i udało Ci się go rozwiązać..no mój chłopak raczej z innymi laskami się nie spotyka bo po prostu koleżanek to on nie ma tylko tych dziwnych kumpli..mam nadzieję że też zaznam tego 'zaszczytu' i w końcu będę mogła bywać w jego świecie..
saanaja77 no niestety tak to bywa że jedne bajki kończą się lepiej inne gorzej..ja nie wiem jak moja bajka się skończy mam nadzieję tylko że z pozytywnym skutkiem..na razie ni słychu ni widu na temat spotykania się w grupie..koledzy coś pisali do niego na temat spotkań ale on nie bardzo jest na to chętny nawet nie odpisał nie którym..zastanawiam się czy czasami to nie przeze mnie czy po prostu wkurzyli go swoim zachowaniem;/
pomaranczowa 1 wydaje mi się że jeżeli zależy mi na moim facecie to zaakceptuje jego znajomych w końcu nie chciałabym mu sprawić przykrości przecież jestem z nim a nie z jego kumplami nie zbyt mnie będzie obchodził ich styl bycia dziwne zachowanie zniosłabym choćby po to by po prostu pobyć trochę wśród ludzi z moim facetem..zresztą jak on może zakładać coś z góry skoro się tego nie sprawdziło..wiesz wydaje mi się że mimo wszystko problem tkwi w nim..że on tj wstydzi się tego że ma dziewczynę albo coś w tym stylu;/"Może nie nalegaj, daj mu trochę czasu , może sam do tego dojdzie ?" no raczej by nie doszedł on nie uważał tego za coś złego dla niego normalnym było to że jak jestem ja to jestem tylko ja a jak kumple to tylko kumple..zresztą do teraz mu to ciężko zrozumieć .takie mam wrażenie raczej zmusiłam go do jakiegoś poprawnego myślenia..najgorsze w nim jest to że on sam nie przyjdzie o czymś pogadać coś mi wyjaśnić..ja mogę go np wypytywać o tę sprawę ze sto razy i on słuchając mnie ma jakieś w głowie przemyślenia i nic mi nie powie dłuższego bądź tych myśl dopiero za 20 razem jak go zapytam o to samo on się np "obroni" i powie mi że wtedy i wtedy miał taką i taką myśl i że się w czymś myliłam dopiero za którymś razem powie mi to..a dla mnie w tamtej rozmowie gdzie chciałam coś uzyskać brak odpowiedzi bądź jakaś wykrętka oznaczało że trafiłam w sedno jego zachowania i w głowie kłębiły się już podejrzliwe myśli..do czego dąże tymi tłumaczeniami.że jego 'ciężki' charakter chyba czasami jest nie tylko ciężki ale poprostu olewniczy w sensie że nie chce mu się starać. koleżanka napisała że mam rozmawiać i rozmawiać.ale jak długo na jeden temat można gadać?? dla niego jak pisałam we wcześniejszym poście rozmowy już są męczące a ja teraz wychodzę na bardzo zgrzędliwą laskę szukającą dziurę we wszystkim;/ tłumaczyłam mu że gdyby raz a porządnie mi odpowiedział a nie kombinował i skrywał myśli wiele tematów byłoby zakończonych a tak to ja co rusz rozmowa dowiaduje się nowych rzeczy i temat się ciągnie;/ma taką wielką wadę że jak się raz coś mu nie spodoba to się zraża i ciężko mu udowodnić że w czymś nie ma racji. i tak jest teraz z rozmowami gdy cokolwiek bym chciała się zapytać pogadać to zaczęłam słyszeć że znów zaczynam szukać jakiejs igły w stogu siana na wet w żartach jak coś mówłam wynikła wielka kłótnia bo on stwierdził że będę chciała znów z nim o czymś pogadać..tak go zmęczył temat kolegów i jego zachowania że cokolwiek innego jest ciężko poruszyć;/jestem w jednej kropce zależy mi na nim ale nie odpuszczę pewnych bieżących rozmów tylko dlatego że on ma już tego dosyć jest parę spraw których musimy sobie wyjaśnić na czasie mamy zamiar razem zamieszkać i nie zamierzam żyć z kimś kto będzie żył sobie ze mną jak z koleżanką bez żadnych logicznych warunków do spełnienia których on nie rozumie i od których ucieka tematów..mówi że traktuje nas poważnie a jeśli chodzi z jego strony o poważne angażowanie się to wydaje mi się że jednak chciałby mało inwestować w ten związek..i co tu robić??już uznana jestem za zgrzędę a jak inaczej mam załatwić problem jak nie rozmową??;/czasami mam wrażenie że jemu sprawia wiele rzeczy jeszcze problem jeśli chodzi o związek, myślę też o tym czy on sam siebie nie oszukuje czy czasami nie jest tak że ja się zaangażowałam staram się pewnych rzeczy go nauczy c oswoić z czymś a tak naprawdę wszystkie starania są na marne bo on poprostu jeszcze nie chce być z kimś(w tym wypadku ze mną)na poważne..