Witajcie,
Nie będe opowiadał co mi się przytrafilo bo i tak nikt mi nie pomoże
Chciałem zapytać tą społecznośc o to czy wierzycie w miłość , w taką z książek i filmów po śmierć, albo taka że można się zakochać w każdym jeżeli się kogoś lepiej pozna, miłości może być pare czy tylko jedna w ciągu życia ( jedna dusza w dwóch ciałach ) i ile podnosiliście się po upadku/porzuceniu i w jaki sposób, czy teraz jesteście szczęśliwsi niż wtedy ? czy gdybyście mogli to zamienilibyście swój obecny związek na szanse naprawy starego ?
U mnie trwa to już blisko pół roku i chyba jeszcze troche potrwa...
Dzięki wszystkim za odpowiedź i udzielanie się.
Co do bólu rozstaniowego to czas jego trwania zależy od Ciebie. Tzn. jeśli będziesz rozpaczał to nigdy nie minie, a jeśli zdecydujesz się iść dalej to szybko Ci przejdzie. Wszystko jest w Twojej głowie.
Książkowo- romansowa miłość nie istnieje. Istnieje miłość mądra i rozważna, która wie, że na każdym etapie życia jest coś innego. Wie, że jest czas na namiętność i czas na spokój. Jest czas, kiedy wiemy, że nie możemy żyć bez danej osoby i czas, gdy wiemy, że możemy bez niej żyć, ale nie chcemy. Miłość, która wspiera i po latach zmienia się w wielką przyjaźń.
Nikt nie powiedział, że miłość jest jedna. Miłości jest tyle ile sobie wymyślisz. To samo z bólem. Jak będziesz go hodował i pielęgnował będzie kwitł i trwał. Jak zerwiesz go i dasz sobie spokój to minie.
Wdać, że jesteś romantykiem. Niewiele kobiet szuka romantyków, raczej wolą twardych facetów, którzy nie zapewniają co pięc minut o swoim uczuciu, ale sprawiają, że kobieta ma pewnośc, że jest kochana.
Ile to trwa? to zależy od wielu rzeczy. Napisz coś więcej o sobie, co robisz, ile masz mniej więcej lat, wtedy bedzie nam łatwiej powiedzieć Ci wiecej.
u mnie trwa juz to prawie pół roku i jeszcze nie jestem gotowy na new emotion
Kiedy poznałam mojego męża 11 lat temu on od samego początku wiedział, że będę jego żoną, ja zbytnio nie umiałam okazywać emocji,nie byłam wylewna jak on i można powiedzieć, że krzywdziłam go swoją oschłością.Mimo tego walczył cały czas o mnie i któregoś dnia po ponad roku znajomości też już wiedziałam, że to ten jedyny. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i mimo tego,że niektórzy uważają,że nie powinno się cały czas zapewniać o swojej miłości, to my robimy to codziennie, tak czujemy i sprawia nam to wielką radość, to wcale nie nudzi.Mam ogromne wyrzuty sumienia,że tak przeze mnie cierpiał, kiedy zbywałam go na początku, nie raz przeze mnie płakał, dlatego teraz daję z siebie najwięcej jak mogę, zresztą vice versa.Doceniam to, że go mam i że tak się dobraliśmy, wiele nauczyłam się od niego,ciągle się uczę, on ode mnie też. Jest mega fajnie, szanujemy się bardzo.Bo w miłości najważniejsze jest: zaufanie,szacunek i zgoda.
Pozdrawiam ![]()