Slyszalam nieraz, ze ludzie sie wiążą i potem wszyscy predzej czy pozniej rozczarowują. Moj bilans tez jest kiepski - 2 długie związki - 2 lata i 6 lat - rozczarowanie, pomimo, że w obu przypadkach zrobilam wszystko żeby było dobrze (to moja wersja) i z obydoma bylam z milości. Co jest nie tak - nie umiem kochać? Faceci rozczarowują?
Hm, jeśli na dwa związki oba były nieudane, to na pewno jest coś nie tak. Może podświadomie wybierasz niewłaściwych facetów? Poza tym, co to znaczy, że zrobiłaś wszystko, żeby związki były udane? A druga strona, też robiła wszystko? Może za bardzo się starasz?
Nie były nieudane do pewnego czasu, ale skończyły się po jakims czasie moim rozczarowaniem...(może wzajemnym?)
Na to wszystko składa się tak wiele czynników, że nie potrafię tego ogarnać...
Czy po zakończeniu każdego z tych związków zrobiłaś sobie listę błędów, które popełniłaś ty i które popełnił facet? Jak nie to warto. Żeby wiedzieć w przyszłości, czego więcej nie robić?
Czynniki ogarnij i napisz tu, chętnie przeczytam, a zresztą jak je usystematyzujesz, to łatwiej ci będzie zrozumieć samą siebie.
Czy ci faceci byli w jakiś sposób podobni?
Na czym polegało rozczarowanie? Czym było spowodowane?
Dobrze. Napiszę.
Emilko metoda dobra ale zawsze jest dawca i biorca .
Nie wszystko układa się po naszej myśli i można iść z listą własnych błędów przez życie i co z roku na rok będzie się tylko powiększać.
Prawda uczymy się na błędach ale czy trafimy na kolejna osobę która wychodzi z tego samego założenia nie sadzę z natury jesteśmy trochę leniwi i łatwiej oceniać błędy innych niż własne.
Jeżeli jedna osoba w związku nastawiona na branie to ta która tylko daje się zmęczy i rozczarowanie gotowe a wcale nie musiało by do tego dojść jak by biorca dał coś od siebie i postarał zadbać o związek .
rozczarowanie -nikoniecznie;
w związku istotne są dwie strony.jedna nie moze chcieć za dwoje.
jesli ty :
chcesz
robisz
strasz sie
a druga strona tylko jest,to sądzę ,że nalezy:
porozmwiać
ustalić
czego pragną dwie strony
jesli sie nie uda ,lepiej podjąc decyzje ,żeby nie było kolejnych:
rozterek
rozczarowań
złamanych serc
zycze trafnych wyborów;
Doszlam do wniosku, że to za obszerny temat żeby pisać o tych facetach i ich charakterach + o moim, ale za to zacytuje Oscara Wilda :-)
"Mężczyzna żeni się ze znużenia, kobieta wychodzi za mąż z ciekawości; obie strony rozczarowują się. O.Wilde"
9 2011-10-09 00:30:00 Ostatnio edytowany przez Emilia (2011-10-09 00:31:50)
Haha, ale ten pan był gejem, jego myśl jest w pewnym sensie podsumowaniem rzeczywistości, ale czysto subiektywnym, miał żonę ale i skłonności do panów. Żonie współczuję, z twierdzeniem się nie zgadzam, bo to uproszczenie.
Edit: to wcale nie zwalnia cię z dogłębnej analizy siebie i problemu, który masz, wręcz przeciwnie. Jeżeli nie chcesz, aby kolejny związek był rozczarowaniem - pracuj nad sobą, analizuj swoje zachowanie, definiuj swoje emocje i potrzeby.
No fakt, on byl nawet biseksualny :-)
Emilia, przeanalizowalam - Ci faceci byli podobni (obydwoje to typ artysta-luzak, nie przywiazujący uwagi do ciuchów/wyglądu, bez kompromisowi -takich wybieram). Co do mnie - mam trudny charakter, wychowałam się praktycznie sama (duzo starsze rodzenstwo wybyło z domu) - czytając ksiażki, rysujac, rozwijając inne pasję, typ chłopczycy, samotnika od zawsze, nie umiem gotować - nie przywiązuje uwagi do domowych zadan - kiepska ze mnie gospodyni domowa, męczy się przy tym, zawsze mam fajniejszy sposób spędzenia czasu), lubię ruch, nowe miejsca, wolnosć, krestywnych ludzi, łatwo się nudzę - nie wiem czy wogole sie nadaje do zycia rodzinnego. Nie chce rezygnowac ze swojego stylu zycia, bo jestem z niego zadowolona i szczesliwa...
Natomiast wiekszosc facetow, ktorych poznaje szuka kobiety - w stylu spokojnej zony, dobrej gospodyni, kompromisowej - nie moj styl zycia ![]()
No fakt, on byl nawet biseksualny :-)
Emilia, przeanalizowalam - Ci faceci byli podobni (obydwoje to typ artysta-luzak, nie przywiazujący uwagi do ciuchów/wyglądu, bez kompromisowi -takich wybieram). Co do mnie - mam trudny charakter, wychowałam się praktycznie sama (duzo starsze rodzenstwo wybyło z domu) - czytając ksiażki, rysujac, rozwijając inne pasję, typ chłopczycy, samotnika od zawsze, nie umiem gotować - nie przywiązuje uwagi do domowych zadan - kiepska ze mnie gospodyni domowa, męczy się przy tym, zawsze mam fajniejszy sposób spędzenia czasu), lubię ruch, nowe miejsca, wolnosć, krestywnych ludzi, łatwo się nudzę - nie wiem czy wogole sie nadaje do zycia rodzinnego. Nie chce rezygnowac ze swojego stylu zycia, bo jestem z niego zadowolona i szczesliwa...
Natomiast wiekszosc facetow, ktorych poznaje szuka kobiety - w stylu spokojnej zony, dobrej gospodyni, kompromisowej - nie moj styl zycia
Opis Twojego charakteru- nie mnie go oceniać, bo mamy wiele cech wspólnych i nasze charakterki dosć podobne; skłonnosć do samotnosci ( takiej z wyboru, bo dobrze czuje sie sama ze sobą), ucieczka w swiat książek, niechceć do typowych kobiecych zadań (tez nie interesuje mnie gotowanie i itp zajecia), jestem bardzo niezalezna, mam swoje pasje-dlatego nigdy sie ze sobą nie nudze ale łatwo nudze sie towarzystwem innych Ja jestem troche narcystyczna- to poważniejsza wada.
Często zastanawiam sie, czy mąż i dziecko to moje klimaty i nadal nie znam odpowiedzi i nie wiem, czy kiedykolwiek zwiaże sie z meżczyzną na serio, chce tego i jednocześnie boje sie (jestem zwiazkofobem).
Boje sie, że bede musiała zrezygnować z dotychczasowego zycia a to nowe bedzie źródłem rozczarowan.
Dlatego nieraz mam taką fantazje, by "ktoś" postawił mnie przed faktem dokonanym, bo trzymam sie kurczowo swjego dotychczasowego życia i wiem, że przez to może mnie ominac coś fantastycznego (lub niekoniecznie fantastycznego i bedzie w/w źródło porażek). W tym temacie chyba potrzebuje terapii.
Kobiety są jak włosy, mniej lub bardziej pokrecone- to z "SwWM", z tym moge sie zgodzić.
12 2011-10-10 23:03:52 Ostatnio edytowany przez Emilia (2011-10-10 23:04:19)
No fakt, on byl nawet biseksualny :-)
Emilia, przeanalizowalam - Ci faceci byli podobni (obydwoje to typ artysta-luzak, nie przywiazujący uwagi do ciuchów/wyglądu, bez kompromisowi -takich wybieram). Co do mnie - mam trudny charakter, wychowałam się praktycznie sama (duzo starsze rodzenstwo wybyło z domu) - czytając ksiażki, rysujac, rozwijając inne pasję, typ chłopczycy, samotnika od zawsze, nie umiem gotować - nie przywiązuje uwagi do domowych zadan - kiepska ze mnie gospodyni domowa, męczy się przy tym, zawsze mam fajniejszy sposób spędzenia czasu), lubię ruch, nowe miejsca, wolnosć, krestywnych ludzi, łatwo się nudzę - nie wiem czy wogole sie nadaje do zycia rodzinnego. Nie chce rezygnowac ze swojego stylu zycia, bo jestem z niego zadowolona i szczesliwa...
Natomiast wiekszosc facetow, ktorych poznaje szuka kobiety - w stylu spokojnej zony, dobrej gospodyni, kompromisowej - nie moj styl zycia
Na czym polegało to rozczarowanie, co cię konkretnie rozczarowało?
Może na początku miałaś zbyt wygórowane oczekiwania? Może przerosła cię codzienność? Czy ów artysta-luzak to facet, który nie przywiązuje wagi także do norm społecznych? Czy czasem ci faceci nie mieli syndromu Piotrusia Pana?
Co do ciebie... Gotowanie i tzw. zadania domowe tez mogą być pasją i kreatywnym zajęciem
. Co nazywasz "kompromisowością"? Dla mnie umiejętność pójścia na kompromis to objaw dojrzałości, na tym zasadza się udany związek, na rezygnacji z części czegoś co jest dla mnie ważne. Nie zawsze moje musi być na wierzchu
.
Czego potrzebujesz od faceta? Koniecznie chcesz kogoś takiego jak ty?
Ten pierwszy ma CHAD (Chorobę Afektywną Dwubiegunową), na tyle mnie przerazil tym, że potem wszystkich i wszystkiego sie bałam...
Toksyczna rodzina i kompletnie nieodpowiedzialny (bo chory) chlopak, ktoremu nie moglam pomoc...:(
Ten drugi mnie uratował z depresji, po tamtym związku, przekonał do siebie, bylismy b. blisko, zakochalam się, mial artystyczną duszę/zajecie, było o czym rozmawiać, w ten sam sposob spedzalismy wolny czas - prawie idealnie - ale po latach nie umiał się zdecydować na nic -wspólne życie - żyliśmy oddzielnie - on i ja, nieporozumienia,kłótnie...Rozczarowal mnie brak decyzji o wpólnym życiu, niedbalstwo partnera, nadmierne luzactwo, to ze ciagnal mnie w dół, jak mialam plany np. znalezienia lepszej pracy, gdy mowilam o wspolnym zyciu, ...
Tak, b. mi zalezy żeby byc z kims podobnym do mnie... Nie czuje pociągu żadnego do mezczyzn, ktorzy b.są rózni ode mnie, nie umiem się w takich zakochać.
Wrażliwości, delikatności, odpowiedzilaności, pasji, energii, zadbania o siebie i umiejętności rozmawiania - tego szukam. Za dużo? ![]()
Motylku dziwnych facetów przyciagasz; jeden chory psychicznie ( to pow. sprawa, niejedną kobiete by to przerosło), drugi typ-troche nieodpowiedzialny lekkoduch-może wiązałas sie z takimi, bo nie byłas gotowa na praawdziwy związek?? ja takich wybierałam , bo wiedziałam, ze dla mnie czas na stabilizacje jeszcze nie nadszedł.
Co do w/w przez Ciebie cech faceta, to wydaje sie, ze to niewiele, ale ja jako kobieta aktywnie zgłebiajaca meskie charaktery odpowiem wprost; być moze za dużo, jeśli mówimy o chłopakach z naszego pokolenia.
Delikatnosć przeszła w mazgajstwo i bycie maminsynkiem lub w 180 st w bijace po oczach lekcewazenie naszych uczuc
Odpowiedzialnosć-ojjjjjj....jeszcze sie z tym nie spotkałam, niektórzy nie mają na tyle odpowiedzialnosci i odawgo by powiedziec, ze konczą zwiazek, mówi nam o tym przedłużająca sie cisza z ich strony
Pasja i energia-pasja istnieje (tym bardziej, że można zaimponowac wsród kumpli) energia-troche słaba, chyba my kobiety jestesmy teraz energiczniejsze
Dbanie o siebie przeszło w zniewiesciałosc
Umiejetnosc rozmowy zalezy na kogo trafimy, ogólnie nie jest źle
Ja mam jeden warunek- by mój facet nie był zbytnio porąbany.
Może być w tym prawda, że nie byłam gotowa na prawdziwy związek, bo się go obawiałam (w sensie utrata wolności - boje się uwiązania, złego wyboru). Oni mi dawali dużo wolności, bo sami też tego chcieli. Jeśli takich wybieralam to chyba już w podświadomości.
Ale co zauważylam - nadal takich wybieram. Wspomne o tym chłopaku - którego ty nazwalaś podróznikiem i który nie chce mieć dzieci, a którego ja uważam za b. inteligentnego i ciekawego (skonczyl 2 kierunki) - jest podobny od byłych, powiedzial mi, ze był...narkomanem, ale b. załuje, teraz jest czysty.....
Wiesz, ja odpuszczam, skupiam się na sobie, musze najpierw sobie poukladac wszytsko w głowie, jakkolwiek długo mi zejdzie
((((((((((
16 2011-10-11 19:49:19 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2011-10-11 19:50:52)
Ja tez odpuszczam!!!!! Zakonczyłam niezbyt przyjemny związek-dlatego moje "przemyślenia" w zwiazku z mężczyznami sa nieco kąśliwe, ale powoli wraca mi rozum i rozsądek.
Nie martw sie, ja tez w 100% nie jestem gotowa na prawdziwy zwiazek, prawdziwą miłośc i zaangażownie, bo to wcale nie sa praoste sprawy- dlatego nieraz marzy mi sie by jakaś "magiczna siła" postawiła mnie przed faktem dokonanym:), bo nie wiem czy bede kiedykolwiek gotowa:)
A ja nie mogę odpuścić! Po prostu nie mogę się poddać i już, choć może ta presja właśnie oddala mnie od sukcesu...
Zawsze wybierałam zaradnych, poukładanych facetów - wdawało mi się, że tylko z takim partnerem sobie poradzę.
W momencie, gdy zaczęłam bardziej doceniać siebie, zmieniłam pracę, zaczęło mnie ciągnąć w kierunku przeciwnym - sami emocjonalni popaprańcy. Po ostatnim żonatym kolesiu (pozornie bardzo konserwatywny ojciec rodziny) wracam do opcji nr 1
Ale niestety jeszcze do końca się nie podźwignęłam i nie odzyskałam wiary...