Dzięki za odpowiedź. Ogólnie jestem przemęczona. Mąż mi w domu nie pomaga, bo zajmuje się zarabianiem pieniędzy.
Totalnie nic robi. Próbowałam go prosić o pomoc, ale powiedział, że z racji tego, że on dom utrzymuje, to ja mam się zajmować prowadzeniem domu. Fakt, on więcej zarabia niż ja i to głównie z jego pieniędzy żyjemy. Głównie pracuje w domu popołudniami. Ja mam dalej do pracy, jestem praktycznie 12 godzin dziennie poza domem, praca, stres. Później dom. On jak ja wychodzę śpi jeszcze, jak wracam to już jest w domu, odpoczywa. Obiadu nie podgrzeje, talerzy nie przygotuje, po obiedzie wstaje i idzie do siebie pracować. Fakt, po obiedzie siada dalej do pracy i siedzi długo. Też jest zmęczony takim życiem.
Nie chodzi mi o jakieś permanentne obowiązki, ale o zwykłe gesty - podać talerz, włożyć do zmywarki.
Później mi powie, że ... bo ty nic nie mówisz w czym mam Ci pomóc. Ostatnio mi jeszcze zwrócił uwagę, że wkładam talerze do tej zmywarki nie tak jak trzeba. Eksplodowałam. Powiedziałam, że ma sobie sam robić. On mi powiedział, ze jeśli ja będę zarabiać na dom, kredyt, rachunki to on będzie gotował obiadki. Mi naprawdę nie chodzi o to, zęby mnie wyręczał we wszystkim, ale jestem przemęczona dojazdem do pracy, pracą i ciągłymi obowiązkami w domu. Po godzinach też mi się zdarza pracować do domu. Ledwo trzymam się na nogach, taka jest prawda. Nie mam kiedy odpocząć, bo czas goni, obowiązki, zakupy, sprawy, załatwienia. Ja też ciężko pracuję, tyle że moja praca jest wyceniona taniej niż jego, mimo iż wcale tak nie jest.
Focha miałam ze zmęczenia, tak myślę. Ale on tego nie rozumie, ze mam dość, obraża mnie mówiąc, ze mam coś nie tak z psychiką i że mam się na nim nie wyżywać. Ciesze, że się trafiłam na to forum. Może znajdę nie tylko pomocną dłoń, ale i wsparcie duchowe
Najgorsze jest to, ze jestem tak obarczona obowiązkami, że nie mam siły pójść na rolki i się po prostu zrelaksować.
Jakieś dobre rady? 